Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
No z tych wszystkich rzeczy, które opisuję, to akurat piracetam najbardziej przydałby się komuś w takiej sytuacji, bo podnosi IQ, zwiększa chęć do działania i po prostu mógłby pozwolić wyrwać się z biedy. Ile to, 2 godziny pracy? Nawet tej najsłabiej płatnej, wystarczy, żeby mieć na miesiąc dawek 2,4 grama. Pomóż komuś meble nosić, znajdź jakiś fajny korzeń w lesie i sprzedaj na olx czy vinted entuzjaście terrarystyki, pozbieraj 300 puszek po piwie i zanieś do skupu złomu, albo na fb poszukaj ofert pracy jednorazowej typu spamowanie for dyskusyjnych. Ulotki roznieś. Idź do marketu w nocy wykładać towar. Nie no, możliwości zarobienia dodatkowych 20-30 zł jest naprawdę dużo. Niech ten piracetam doda tyle energii, żeby to zrobić raz w miesiącu, spędzić jedną dodatkową godzinę na pracy i już na siebie zarobił. A nawet nie zacząłem tematu nauczenia się nowych umiejętności i możliwości przeskoczenia na inny etat, czy nawet na jakąś własną działalność.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
W środku nocy poczułem kleszcza, na dodatek w miejscu, gdzie bez lusterka się nie zajrzy, a i z lusterkiem są problemy. Olałem reżim permetrynowy, mam za swoje. Chyba nie zdążył się za głęboko wbić, ale tak czy tak wysmarowałem tam wszystko grubą warstwą jodyny, dużo poszło bo na ślepo musiałem. Takie dawki jodu mocno wpłyną na tarczycę, popsują mi moje eksperymentowanie.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
06-08-2023, 03:04 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-08-2023, 03:05 PM przez Temper.)
Kiedyś chodziłem na nocki robić inwentaryzacje. Wystarczyło być dwa razy, żeby zarobić 350-400 zł.
Dlatego na przykład dziwiło mnie, że gdy niedawno zaczynałem studia IT, to niektórzy cisnęli wiele godzin, byle tylko mieć średnią wystarczającą do stypendium za wyniki w nauce. Trzeba było mieć średnią powyżej 4,75 a i tak zalapywalo się tylko kilkadziesiąt osób bo budżet był ograniczony. Niektórzy byli załamani, jak dostawali słabszą ocenę w sesji, bo wywracała im się wizja stypendium, na które pracowali cały semestr. A to było tylko 400 zł. Oceny nie mają w życiu żadnego znaczenia, czasu zmarnowanego na bycie najlepszym nikt nie zwróci, a takie pieniądze to można stosunkowo łatwo dorobić.
Cały pruski system edukacji do zaorania.
A kleszcz Cię przechytrzył, szacun dla niego.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Jeszcze zależy, czy ta średnia gdzieś się pokaże potem na przykład przyszłemu pracodawcy, czy może to oceny z przedmiotów, które 45 lat temu straciły rację bytu, ale nikt tego nie zdążył powiedzieć wykładowcom. Ale nawet w takim wypadku, jak komuś zależ na przyszłości, to chyba lepiej iść na jakiś staż czy coś, do przyszłego pracodawcy, żeby coś mieć w CV. Albo uczyć się PRZYDATNYCH rzeczy w czasie zaoszczędzonym na naukę bredni, jakie przewijają się na polskich uczelniach IT, chociażby nowego języka obcego. Albo jakiegoś języka programowania. Czy zacząć robić własne projekty. No nie no, jest naprawdę dużo sposobów na to, by lepiej wykorzystać czas i energię, ale jak kogoś wytresowano tylko do słuchania poleceń, to tak się to kończy. Podobnie w medycynie, mamy dwie grupy ludzi, bezmyślnie słuchających sprzedawców leków, oraz bezmyślnie słuchających sprzedawców suplementów. Próba samodzielnego wyboru to już coś poza w ogóle możliwością wyobrażenia.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
06-08-2023, 05:34 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-08-2023, 05:37 PM przez Temper.)
Na oceny pracodawcy zwykle nie patrzą. Dobre firmy, czyli te z zachodnim kapitałem i z zachodnim systemem zarządzania poddawanym regularnej rewizji zewnętrznej w ogóle nie zwracają uwagi na polskie studia. Na studiach musiałem się uczyć budowy i programowania protoplasty dzisiejszych komputerów, czyli maszyny von Neumanna. Były z tego laboratoria. Do tego symulator kart perforowanych i asembler na mikroprocesory z rodziny ZX Spectrum. I to wszystko w strasznie nudny sposób. Nikomu poza archeologami informatycznymi to nie jest potrzebne. Wykładowcy to w większości dorabiający sobie emeryci. I tak się żyje powoli na tej wsi.
W programowaniu przy szukaniu pierwszej pracy liczą się własne, zaawansowane projekty, które się wrzuca na Githuba oraz przede wszystkim uczestnictwo w projektach open source. Są bazy takich projektów, niektóre z tagiem "entry level". Każdy ma swojego Discorda, można dołączyć, znaleźć sobie zajęcie i się wprawiać.
W innych dziedzinach IT bardzo dużą wagę mają certyfikaty wydawane przez renomowane firmy. Tu już nie da się ściemnić. Szkolenia i certyfikaty kosztują, więc dobrze, jeśli uczelnia ma załatwione umowy partnerskie. A mało która ma. Moja nie miała, więc trzeba robić na własną rękę. Tak jak z językiem angielskim czy jakimkolwiek innym. Jak masz certyfikat, to już się wyróżniasz.
Rynek juniorów już w zasadzie nie istnieje, dlatego najlepiej startować na poziom mid. Jeśli się stworzy własne środowisko laboratoryjne w domu i przećwiczy dziesiątki różnych sytuacji, które mogą się wydarzyć w pracy, a do tego ma chociaż podstawowe certyfikaty Microsoftu, CompTIA, Cisco, to już się jest lepszym, niż osoby startujące typowo po studiach. Żałuję, że tego nie wiedziałem, gdy robiłem pierwsze studia wiele lat temu.
Liczę na to, że w medycynie AI przejmie rolę diagnosty. Ty musisz prowadzić dziennik, żeby ogarnąć, jakie suple bierzesz i co pomaga. AI w ułamek sekundy przeanalizuje Twoje wyniki badań, Twoją historię choroby i weźmie pod uwagę całą dostępną wiedzę medyczną świata. Żaden człowiek nie jest w stanie wszystkiego wiedzieć, żaden człowiek nie jest na bieżąco, bo codziennie publikowane są tysiące nowych badań, artykułów i książek, a AI jest w stanie. Już w Indiach się testuje takie roboty diagnostyczne.
Znowu zaczynam się rozgadywać filozoficznie w nieswoim temacie, więc starczy. Idę zaraz do znajomych. Czas na ognisko. Będę śmierdział dymem przez dwa następne dni.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Właśnie z ogniska wróciłem
AI to jedna rzecz, myślę, że nie byłbym dużo gorszy przynajmniej w swoim wypadku, ale nie bardzo stać mnie na zaawansowane badania krwi. Takie wykonywane pod coś zintegrowanego z AI byłyby jeszcze droższe.
No i to, że AI będzie jednak pod kontrolą korporacji, nie wierzę, że pojawi się jakakolwiek inna opcja. Tylko rozwiązania, które dadzą zarobić właścicielom patentów.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Spróbowałem kilka nowych lekcji w memrise zrobić, dopiero w takim teście widać, jak duże są problemy z pamięcią. Już nie ma tam statystyk, ile razy powtarzało się dane słówko, ale kiedyś nie było takiego czegoś jak teraz, że kilkanaście razy coś powtarzam, w dobrych odstępach czasowych i dalej nie ogarniam. Tak na oko, jest dosłownie kilka razy wolniej, niż mogłoby być. Aż zaczynam zastanawiać się, czy jest sens kontynuować.
Właśnie sobie przypomniałem, jak to robiłem kiedyś, Temper pewnie czytasz to łap tipa. Wbijałem 25 czy częściej 50 nowych słówek (czyli 1 albo 2 lekcje, w tym kursie co robiłem jest po 25 w lekcji), memrise daje powtórkę po 4 godzinach, ale ja już po godzinie wymuszałem powtórzenie (klika się na lekcję, nie na cały kurs i wybiera z menu powtórzenie), część słówek wchodziło, część system oznaczał jako trudne, te trudne przerabiałem żeby utrwalić (to wymaga konta premium), odpoczynek. Mija 4 godziny, powtórka z tych słówek, już normalnie jak system ma ustawione, znowu trudne słówka w powtórce trudnych, wbijam kolejne 50. Po godzinie powtórka, znowu część do trudnych. Powtórzenie wszystkich trudnych. Cyk, 100 nowych słówek dodane do listy. Między tymi 2 sesjami w ciągu dnia były różne odstępy, ale istotne było, żeby zrobić pierwszą powtórkę po około godzinie. To zajmowało trochę więcej czasu, niż domyślny system powtórek memrise, ale pozwalało wymusić wbicie tego do łba nawet z moimi problemami z pamięcią.
Oczywiście dzień zaczyna się od powtórek słówek z dni poprzednich, już normalnie tak, jak system je wyrzuca.
Cały czas mam też wątpliwości, czy próbować z bakopą. Ona mocno poprawia pamięć, według ludzi z reddit jest skuteczniejsza od piracetamu, ale podobno odbiera chęć do działania, człowiek nie może przełamać się do zrobienia czegokolwiek konstruktywnego. Z tym też mam problem, chyba nawet większy niż z pamięcią.
Jak wczoraj szukałem tej jodyny to okazało się, że w szafie mam całkiem sporo rzeczy, które mogłyby okazać się przydatne, np miłorząb który dostałem od zioma, leży i traci datę przydatności.
No póki co trzymam się planu sprawdzenia tarczycy, karnityna, selen, melisa, do tego lizyna. No i nieszczęsny priobiotyk, zeżrę go całego, i tak jest już po terminie przydatności.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
kur... pięknie idzie z planem testowania karnityny, czy mi tarczycę uspokoi. Właśnie wylałem jodynę na materac, na którym śpię i to tak całkiem sporo jej poleciało. Parę centymetrów od miejsca, gdzie mam w nocy nos. Będzie mi pewnie parować przez kilka dni. Ile razy RDA przekroczę przez ten cały jod w powietrzu? Kilka? Kilkaset? I żeby było śmieszniej, do pewnej granicy jod sprawia, że tarczyca produkuje więcej hormonów, ale po jej przekroczeniu to zaczyna spadać i produkuje dużo mniej, niż normalnie.
Dziękuję, pan kleszcz.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Nawet jeden może złamać życie, jak się pechowo trafi. Posmarowanie jodyną to chwila moment, a daje jakąś tam gwarancję, niewielką ale zawsze to coś.
|