This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
(06-03-2023, 07:50 PM)tomakin napisał(a): Kurcze, może do tego wrócę jakoś, bo faktycznie wręcz czułem, jak coś tam w mózgu jest zmuszane do zmiany perspektywy, do ogarnięcia nowych rzeczy. Podobny efekt miałem, jak uczyłem się grać na dwie ręce na pianinie. Nie wiem tylko, czy cokolwiek mi to pianino dało, poza no właśnie, poza umiejętnością gry na nim. No ale nawet jeśli tylko to, to już coś, już było warto.

 Ja miałem takie wrażenie, ucząc się żonglować, jakby zmieniło to moją perspektywę i odkryło mi oczy na pewne procesy zachodzące przy nauce - pamiętam, że później ucząc się języka... trudno to opisać, ale jakby świadomość i zrozumienie procesu nauki było większe.

https://www.youtube.com/watch?v=JPupyV8nUWY

O, podzielę się  Wink .

Jeśli  chodzi o rysowanie, też zawsze byłem tutaj tragiczny, na lekcjach plastyki w szkole zawsze moje wyroby były najgorsze, aż komicznie złe - do tego dysgrafia i dysortografia - ale u mnie na sportowe zdolności się to już nie przekładało, tutaj byłem statystycznie sporo powyżej średniej, więc raczej nie przekonuję mnie hipoteza o kontroli mięśni, raczej faktycznie ADHD, problemy ze skupieniem, czy coś takiego.
Odpowiedz
Badania robili, gdzie ludzie, którzy ogarniali w dzieciństwie grę na pianinie, potem mieli lepsze wyniki w nauce. Zwiększenie jakiejś sfery umiejętności w mózgu przekłada się na poprawę innych, przy żonglerce też były jakieś badania w tym kierunku.

Dysgrafia ma wiele różnych przyczyn, może być zaburzenie motoryki, może być ograniczenie zdolności postrzegania odległości, może coś w rodzaju adhd, gdzie człowiek chce szybciej, od razu dokończyć literkę. Z motoryką to też tak nie do końca, bo można mieć dobrą koordynację większych ruchów, ale gorzej z drobnymi, przez co nie pociągnie się prostej linii. Ba, można mieć problemy z konkretnie mięśniami sterującymi palcami czy nadgarstkiem.

Z pisaniem na klawiaturze nie mam najmniejszych problemów, z grą na pianinie czy gitarze już owszem, spore, ale jednak się uczę i idzie do przodu, tu podejrzewam, że to kwestia głębszych problemów związanych z obłączkami, bo jak znikły, to ogólnie bardzo pogorszyła mi się zdolność zapamiętywania czegokolwiek.
Odpowiedz
...i jeszcze jedna rzecz, olej z czarnuszki. Zacząłem pić większe ilości, jak się pojawił ten ból żołądka, jako że ma on bardzo silne właściwości wspomagające leczenie takich rzeczy. Jakoś zaraz potem pojawił się ten okres większej energii. Olej z czarnuszki ma też właściwości mocno przeciwzapalne, a właśnie stany zapalne są uważane za jedną z przyczyn depresji, są też jednym z głównych podejrzanych w temacie obłączków.

Muszę to dokładnie zapisywać, może ta energia to efekt np jakieś rozmowy, którą miałem w życiu, co zmieniło moje nastawienie, a może zrobiłem coś w dobrym kierunku i niedługo pojawią się obłączki, wtedy warto wiedzieć, co robiłem tuż przed poprawą.
Odpowiedz
Edytowałem, bo zapomniałem dopisać o desce kreślarskiej i myślałem, że zdążę, zanim przeczytasz. Jak piszę post pod postem w ciągu godziny, to i tak dokleja go do poprzedniego.

Na razie piracetam brałem w małych dawkach, będę zwiększał powoli. Liczę, że kombinacja różnych środków podbije mnie w kosmos.

Jak widzisz sens nauki rysowania, to ciśnij ile wlezie. Powodzenia. Faktycznie mamy tu inne priorytety. Ja piszę ładnie, rysowałem kiedyś całkiem nieźle. więc nie mam na to presji. Jedynie jako relaks.

(06-04-2023, 12:27 PM)Nawaphon napisał(a): Ja miałem takie wrażenie, ucząc się żonglować, jakby zmieniło to moją perspektywę i odkryło mi oczy na pewne procesy zachodzące przy nauce - pamiętam, że później ucząc się języka... trudno to opisać, ale jakby świadomość i zrozumienie procesu nauki było większe.

Dobrze Ci to idzie. Zawsze mi się to wydawało bardzo skomplikowane, więc podziwiam, że się nauczyłeś.
Odpowiedz
No właśnie sens widzę, ale tu znowu cała na biało wchodzi ona, zasada ego depletion. Ten sens nie jest raczej na tyle duży, by się w to pakować z rękami i nogami. Przydałyby się ćwiczenia typu "prosty trick, 5 minut dziennie". Przy pianinie idealnie tutaj wpasował mi się kurs Alfreda, gdzie właśnie tyle mniej więcej poświęcałem i widziałem duże postępy.
Odpowiedz
Żeby przeskoczyć ego depletion, to chyba musiałbyś wejść w full amfetamina, a to nie jest na dłuższą metę nic dobrego. Studenci medycyny ciągle jadą na wspomagaczach i dają radę. Sam byłem też świadkiem, jak naspeedowani faceci cisnęli nieludzką normę kopania szparagów w Dojczlandzie, przez co zarabiali dziennie 500 euro, gdzie ja max 80-100 euro. Jeden nie przeżył. Dlatego poza microdosing niddy nie wyjdę. Niby dobra rzecz do nauki, jak się wie, jak korzystać, ale też jak się odstawi, to wszystko ulatuje przez dziury w mózgu.
Odpowiedz
Akurat w moim przypadku odnoszę wrażenie, że od czasu zaników obłączków moje zasoby "ego" spadły i to bardzo, bardzo mocno. Możliwe jest, że jeśli trafię w przyczynę, to będę miał tych zasobów dosłownie kilka razy więcej.

Jest też oczywiście możliwość, że sobie to wmawiam i po prostu usprawiedliwiam tym lenistwo Big Grin

Nie no, na pewno drastycznie spadła mi wydolność biegowa, na pewno wyraźnie pogorszyła się pamięć, to są dwie rzeczy, które idzie jakoś "zmierzyć", w przypadku biegania nawet bardzo precyzyjnie, na tyle dokładnie, że używałem tego jako wskaźnika oceny, czy mi jakieś suple nie zaczęły pomagać.

Po selenie mam gigantyczne gazy, to już parę razy zauważyłem. I to mnie dziwi, bo selenu jest w tej tabletce tyle, co kot napłakał, dziś wziąłem 50 mikrogramów, czyli 0,05 mg. Nawet gdyby to WSZYSTKO, co do cząsteczki zamieniło się w gaz, powiedzmy selenowodów, to byłoby go jakieś 10-15 ml.

Tabletka selenu, którą mam, ma w składzie drożdże i tu może być jakiś związek. Organizmy drożdżakowe produkują dużo gazu podczas fermentacji. Już kiedyś zastanawiałem się, czy nie mam ich przerostu, a nawet na samym początku problemów, gdy uwierzyłem, że to "candida" brałem silne środki przeciwgrzybicze i... była bardzo duża poprawa. Objaw Terry'ego w marskości wątroby wynika właśnie z przerostu niektórych organizmów w jelitach.
Odpowiedz
A nie jest tak, że drożdży powinniśmy całkowicie unikać za wszelką cenę, bo do niczego się nie przydają, a mogą jedynie szkodzić? Np. łupież i zaczerwienienia skóry.
Odpowiedz
Drożdży są tysiące gatunków, niektóre na tyle pożyteczne, że są z nimi probiotyki. Kiedyś nawet kupiłem kilo drożdży dla koni i to zeżarłem, było cholernie smaczne i nie miało żadnych efektów ubocznych, ale nie wiem, czy były z tego jakieś korzyści. Uwielbiałem też robić pastę drożdżową, tylko to śmierdzi na całe osiedle, mi się zresztą ten zapach nawet podobał.

Nie no, trochę nie dowierzam, że tak niewielka ilość drożdży, do tego pewnie martwych, bo żywych by nie dali do tabletki, może wywołać takie objawy. Prędzej selen "nakarmił" jakieś niekorzystne bakterie i pobudził je do pracy. Ale to i tak świadczyłoby o tym, że tych bakterii jest za dużo i że są nie tam, gdzie trzeba, bo już w jelicie cienkim się to zaczęło, a tam powinien być spokój. Eh, lata picia cocacoli się mszczą Big Grin

A, jak o łupieżu i skórze piszesz, to objawy wróciły, jak przestałem olejować włosy. No i teraz mam rozkminę, co tam się stało, czemu przez jakiś czas było tak dobrze. Czy faktycznie brakuje mi omega 6? Te omegi podobno bardzo długo wbudowują się w struktury, a u mnie zadziałało od razu, a potem równie szybko przestało działać. Może po prostu poprawiło oddychanie skóry, albo dostarczyło substancji przeciwzapalnych? Może łuska najzwyczajniej w świecie łatwiej rozpuszcza się w oleju i schodzi z myciem?

Problem ze skórą głowy mam całkiem spory, a olejowanie jednak nie jest jakoś szczególnie wygodne czy przyjemne, wolałbym jakieś trwałe rozwiązanie, typu wysycenie organizmu omega 6, czekając, aż wbudują się one w błony komórkowe. Ale tak duża dynamika zmian jest argumentem przeciw tezie, że brakuje mi omega 6 w organizmie.

Jakiś czas temu testowałem olejowanie skóry palców, żeby zobaczyć, czy w jakikolwiek sposób odbije się to na płytce paznokciowej. Już powinno być to widać, jeśli coś miałoby się zmienić, ale nic się nie zmieniło.
Odpowiedz
(06-04-2023, 09:34 PM)tomakin napisał(a): A, jak o łupieżu i skórze piszesz, to objawy wróciły, jak przestałem olejować włosy. No i teraz mam rozkminę, co tam się stało, czemu przez jakiś czas było tak dobrze. Czy faktycznie brakuje mi omega 6? Te omegi podobno bardzo długo wbudowują się w struktury, a u mnie zadziałało od razu, a potem równie szybko przestało działać. Może po prostu poprawiło oddychanie skóry, albo dostarczyło substancji przeciwzapalnych? Może łuska najzwyczajniej w świecie łatwiej rozpuszcza się w oleju i schodzi z myciem?
 https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/24057219/

 Myślę, że to przeciw-grzybiczne działanie oleju. Słyszałem już o tym, chociaż akurat nie w przypadku oleju sezamowego.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości