This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
"Tak mi sie cos przypomniało ze chyba mialam jakis czas takie podobne fiolety"

Chyba chodzi o objaw Terry'ego, ale nie jestem pewien. No tak czy tak teraz nie ma, a chuda dalej jak pół patyczaka.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/22317944/

tu wyleczyli zespół niespokojnych nóg witaminą C, tylko wystarczyło zaledwie 200 mg. Tylko no, nie ufam badaniom, jeśli nie umiem wymówić ani jednego nazwiska z badaczy, którzy się pod tym podpisują. Tam nikt tego nie kontroluje.

https://jnephropharmacology.com/Article/...1218202225

też z jakiegoś kraju, gdzie nawet nie wiem, na której półkuli to leży, dożylna witamina C radziła sobie z zespołem.

Pisałem wielokrotnie, że obłączki mogą wyrażać poziom stresu oksydacyjnego po prostu, nawet są w prasie medycznej opisy przypadków konkretnych chorób, gdzie te obłączki pojawiały się po witaminie E. Ale nie chce mi się za bardzo wierzyć, żebym np ja miał ciągle wysoki poziom stresu, biorąc pod uwagę, jakie czasem dawki antyoksydantów biorę

A tu histydyna u kobiet z "zespołem metabolicznym" (czyli po prostu grubych)

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/23361591/

tnf alfa, il-6 i cpr poleciały w dół o jakieś 30%, glutation i dysmutaza poleciały do góry. Poziom MDA (to, co najlepiej pokazuje sam stres oksydacyjny) nie zmienił się, ale wszystkie inne parametry tak. Nawet bmi spadło.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/18541578/

a tu niedobór histydyny jest jednym z najważniejszych czynników, które wiążą się ze śmiertelnością w przewlekłej chorobie nerek.

Może to jakoś się zazębia, histydyna, stres oksydacyjny, może gdzieś tutaj jest zagadka obłączków.

U mnie w domu znowu epidemia, ja jeden się jeszcze trzymam, chociaż też chyba coś mnie łamie. Odstawiam póki co żelazo, ostrożnie z miedzią i wapniem.
Odpowiedz
W zasadzie dopiero teraz tak na serio zorientowałem się, że też nie mam obłączków poza kciukiem i palcami wskazującymi. Nigdy wcześniej bym nie pomyślał, że obłączki mogą mieć jakieś znaczenie. Ciekawe.
Odpowiedz
A mogą mogą, tylko to jedna z tych rzeczy, które czasem o czymś świadczą, a czasem są kompletnie bez znaczenia. Przykładowo. w Egipcie (chyba, z pamięci piszę) prawie nikt ich nie ma, taki garnitur genów populacji. Ale też statystycznie ich zanik wiąże się z różnymi poważnymi chorobami. Innymi słowy, jak ktoś ich nie ma, to jest jakaś (mała) szansa, że po prostu ma takie geny, a także całkiem duża szansa, że coś w zdrowi można poprawić.

U mnie główny problem, który wiążę ze zdrowiem, to objaw Terry'ego, a nie brak obłączków, po prostu obłączki dużo lepiej widać, a objaw to można sobie wmówić, że jest mniejszy czy większy.
Odpowiedz
Nie no, szału dostanę z tym tikiem powieki. Zwiększę trochę magnez, zobaczę, jak to wpłynie na sen. Może właśnie gdzieś tu jest pies pogrzebany, musi być jakiś powód, dla którego tak dziwnie reaguję na nawet niewielkie dawki magnezu czy wapnia. W badaniach klinicznych nawet 5 razy większe nie dawały żadnych dziwnych skutków ubocznych. Może po prostu mam jednego z nich tak mało, że nawet niewielkie dawki wytrącają organizm z delikatnej równowagi, w jakiej te dwa pierwiastki się znajdują? Główną przyczyną problemów, tak zupełnie na samym początku, był niedobór witaminy D.

Z piracetamem dalej czekam, ale na dniach będę to musiał zacząć brać, jak zacznę przegryzać się przez zasady działania rynków giełdowych. Ciągle liczę jednak, że coś zaskoczy - może wapń z magnezem, może witamina C. Nie chcę włączać póki co czegoś, co prawie na pewno zadziała, ale jak zadziała, to nie będę tak naprawdę wiedział dlaczego i co właściwie się stało.
Odpowiedz
W ogóle coś się pokręciło z działaniem mózgu, łapię się na dziwnych rzeczach. A to kurtkę powieszę tam, gdzie wieszam podkoszulek, a to okulary odłożyłem na miejsce, gdzie leżą suple, tego typu. Przy grze na pianinie też mi wszystko tańczy przed oczami, jak próbuję nuty czytać. Pewnie ma to jakiś związek z tym tikiem, komórki nerwowe nie pracują tak, jak powinny.

Jakoś tak 17 marca zacząłem brać tylko wapń i całkowicie obciąłem magnez, nie licząc tego, co jest w diecie. Chyba trochę za długo.

Trzeba wrócić do tych 200 mg magnezu dziennie, ale tylko rano. Wieczorem wapń. Póki co śpię po takiej mieszance dobrze.
Odpowiedz
Chwilowo beta alanina i histydyna robią wypad, wchodzi na ich miejsce tauryna, która znika z organizmu podczas suplementacji beta alaniny. To trzeba tak na przemian, raz jedno, raz drugie. Dorzucę też b complex. Zobaczymy, czy to wpłynie jakoś na ten tik na mięśniach powiek.
Odpowiedz
W ogóle z powiekami jest taka ciekawa rzecz, że przy ukąszeniu żmii, która ma paraliżujący jad, pierwsze przestają reagować właśnie mięśnie powiek. Są najwrażliwsze na różne zaburzenia działania komórek nerwowych. Tak myślę, że może żelazo tutaj zaszkodziło, komórki były przeciążone, wymęczone tym okresem bezsenności, potem stymulacją bakopą, która wymusza działanie nawet wtedy, gdy komórka jest zmęczona i "chce odpocząć", żelazo zalało organizm wolnymi rodnikami i tego już było za dużo.

Kwas alfa liponowy pomaga na regenerację, mam to pod ręką, no zobaczymy. Póki co nawet boję się za kierownicę siadać, za dużo głupich błędów robię.
Odpowiedz
(04-12-2023, 11:30 AM)tomakin napisał(a): W ogóle z powiekami jest taka ciekawa rzecz, że przy ukąszeniu żmii, która ma paraliżujący jad, pierwsze przestają reagować właśnie mięśnie powiek. Są najwrażliwsze na różne zaburzenia działania komórek nerwowych. Tak myślę, że może żelazo tutaj zaszkodziło, komórki były przeciążone, wymęczone tym okresem bezsenności, potem stymulacją bakopą, która wymusza działanie nawet wtedy, gdy komórka jest zmęczona i "chce odpocząć", żelazo zalało organizm wolnymi rodnikami i tego już było za dużo.

Kwas alfa liponowy pomaga na regenerację, mam to pod ręką, no zobaczymy. Póki co nawet boję się za kierownicę siadać, za dużo głupich błędów robię.

Tak apropo supelementacji... jak myślisz, co ma lepszy skutek. Wymiana gryzących ze sobą się supli codziennie, czyli np. tauryna co drugi dzień na przemian z betalaniną, czy co tydzień?
Ja biorę mnóstwo suplie i stosują taktykę, że podstawowe suple, który niby trzeba brać codziennie - biorę przez tydzień i wtedy właśnie wymieniam co drugi dzień to co się gryzie.
Na drugi tydzień biorę te rzadsze suple i daje organizmowi odpocząć od tych podstawowych. Kiedyś żarłem codziennie, ale stwierdziłem, że to przesada, więc tydzień jakby daję organizmowi samemu powalczyć o zdrowie.
Odpowiedz
Ciężko ocenić, nikt tego nie badał. Nie wiadomo nawet, czy stosować na zmianę x dni taurynę, x dni beta alaninę, czy na przykład x dni taurynę, 10x dni beta alaninę. Albo odwrotnie.

Niektóre rzeczy blokują się na dłużej, np wysycając tkanki, inne dość szybko przestają to robić. jak tylko znikną z krwi to ustaje działanie blokujące. Część uzupełnia się pomału, część szybko. Część może wywołać niedobór szybko, część tylko w skrajnych przypadkach wielomiesięcznego blokowania. Bywają pewnie kombinacje, gdy jedną uzupełnia się łatwo, drugą trudno i trzeba stosować taktykę x dni vs x*y dni.

Kiedyś rozpiskę zrobiłem, wszystkie rzeczy do kalendarza google wpisałem i dałem po prostu "przypomnienie co 3 dni", jak uważałem, że coś warto brać co 3 dzień. W efekcie jak się czasem nakrywały te rzadsze, to wychodziło kilkanaście różnych pastylek. Chyba ze 2 tygodnie wytrzymałem, zanim mi się znudziło Big Grin
Odpowiedz
Tak teraz myślę, czy to kwestia tauryny / magnezu, które ostatnio mi się pojawiły w większych ilościach, czy tego, że ogólnie przemogłem się do prób wejścia ten cały świat giełd, przez co wymuszam jakieś działania, czytam książki o samorozwoju etc, ale fakt, że dziś już którąś godzinę robię coś konstruktywnego. Pokój zaraz będzie lśnił czystością, biblioteka ebooków gotowa, myślę nad kolejnymi zaległymi rzeczami.

Na wszelki wypadek pociągnę taurynę i magnez trochę dłużej. Sen dalej rewelacyjny.

/edyta no i kwas alfa liponowy, oczywiście.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości