Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
https://raypeatforum.com/community/threa...ion.45155/
nie wiem, czy już tego linku nie wklejałem, no mniejsza.
Gość pisze, że po suplementacji PQQ zaczęły mu się pojawiać.
Jest też sugestia, że niski poziom kwasu solnego w żołądku, raczej bzdura. Opisano też przypadek powrotu obłączków po B12, o tym bardzo często czytam.
Nie no, PQQ brzmi... interesująco. W badaniach dość wyraźnie poprawiało zdolności umysłowe, ma silne właściwości przeciwnowotworowe, w ogóle niektórzy twierdzą, że to powinna być witamina, pozbawienie tego zwierząt w diecie prowadziło do poważnych zaburzeń (ale nie śmierci).
I nawet nie jest aż tak drogie, problem w tym, że nie do końca ufam firmie, która sprzedaje to za 60 zł. Konkurencja sprzedaje 3-4 razy drożej.
Nie ma za bardzo opcji dostarczenia tego z diety, jeśli chciałbym przetestować, bo jedna tabletka ma tyle, co kilkaset dosłownie kg roślin.
Ale z drugiej strony, to nie jest magazynowane w organizmie, a to poważna sprawa. Jeśli nie ma magazynowania, to efekty zarówno suplementacji, jak i niedoboru będą trwały tylko dosłownie jeden dzień.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
02-20-2023, 02:46 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-20-2023, 02:46 PM przez tomakin.)
Z tego co czytam, PQQ wymusza produkcję nowych mitochondriów, co jest korzystne, ale u bardzo niewielkiej grupy osób, z wrodzonymi problemami, albo po prostu u starych. Jak ktoś nie jest w takiej grupie, niewiele poczuje albo zgoła nic. Po raz kolejny dochodzę do wniosku, że przydałaby się sieć znajomych w okolicy, którzy mają podobny odlot z suplami, można by zrzutkę robić bo tak naprawdę efekty widać już po 1/3 opakowania i więcej nie ma sensu brać. Dlatego zresztą mam tyle napoczętych rzeczy.
Jelitówka już chyba nie grozi, przeszło bokiem, jeszcze wnuk sąsiadki zachorował kilka dni temu, ale ja pewnie miałem kontakt z niewielką ilością wirusów i organizm najwidoczniej zdusił to w zarodku. To jedna z zalet przestrzegania higieny, nie uniknie się wszystkich patogenów, ale docierają tak niewielkie ich ilości, że nie mogą wywołać ciężkiej choroby, ale dalej trenują system obronny.
W związku z tym, wracam do żelaza. Coś tam jeszcze chyba miałem robić, ale widzę, że pojawiają się problemy z bazą danych. Niech no ja tam zerknę... (a, to tylko cały serwer zdechł na chwilę)
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
...metforminę dostałem! Jeszcze poczytam, czy na pewno chcę to wypróbować, no i na razie jadę z tym, z czym jadę.
Liczba postów: 306
Liczba wątków: 8
Dołączył: Dec 2020
Reputacja:
13
(02-19-2023, 01:47 PM)tomakin napisał(a): To jak z kwadratem i prostokątem, każdy kwadrat jest prostokątem, ale w drugą stronę to już nie działa. Jeśli depresja i obłączki mają coś ze sobą wspólnego, to też raczej na tej zasadzie, w końcu przy marskości wątroby niemal nikt nie ma obłączków, ale nie mają depresji.
Popatrz z tej strony, praktycznie każdy z marskością nie ma obłączków, niemal każdy z niewydolnością nerek nie ma obłączków. Ale nie jest prawdą, że każdy z marskością wątroby ma niewydolność nerek, bo nie ma obłączków.
Kurcze, a może właśnie tu powinienem patrzeć, na wspólną właściwość marskości i niewydolności nerek, bo tu wiemy na pewno, że obłączki zanikają, a w np weganizmie czy depresji mamy tylko zgadywanki i pojedyncze badania? Całkowicie zignorować depresję, wege, a skupić się tylko na tych dwóch? Tylko chyba nic mądrego tu nie wynajdę.
Ja też tutaj szukałbym problemu. (nerki, wątroba)
Piję sporo alkoholu, więc coś z wątrobą może być, choć badania wątroby miałem jakiś czas temu idealne.
Co do nerek to hmmm.... może być z tym u mnie różnie. Muszę kiedyś zrobić jakieś kompleksowe badania.
Kiedyś łączono łuszczycę z nerkami, potem z jelitami a miewam od czasu do czasu małe wyrzuty. Kiedyś spore, ale wyleczyłem dietą.
Ja stawiałbym więc na nerki albo wątrobę, albo coś wspólnego.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Jedno i drugie badałem na 666 sposobów, w tym kilka razy USG. Jeśli już, to coś, co wynika z diety / jakiegoś innego czynnika, co pojawia się również w niewydolności wątroby i nerek. Przykład to poziom leucyny, który spada w tych chorobach i jest niski w np wegetarianizmie i weganizmie, gdzie też obłączki są jakieś takie mniejsze. No ale tu wszystko sprawdzałem, co dało się sprawdzić.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
No właśnie, po omegach chyba nie ma poprawy. Czort wie, co to dokładnie jest, dlatego nie ma za bardzo jak dobrać jakiejś terapii, zresztą nie przeszkadza mi to specjalnie, po prostu byłem ciekaw, czy to wiąże się z zaburzeniami poziomu omeg w diecie i czy powinienem w związku z tym bardziej dietę kontrolować.
Coraz bardziej przychylam się do tego, że to będzie coś z zaburzeniami równowagi współczulnego i przywspółczulnego. Jeśli jest nadmierne "uciekaj albo walcz", to po prostu nie rosną rzeczy, które powinny rosnąć.
Complex Regional Pain Syndrome - pod tym kiedyś już szukałem zdjęć, bo to choroba, w której jedna ręka jest nadmiernie pobudzona "współczulnie", a druga u tego samego pacjenta ma równowagę. Tylko no, nie ma wyraźnego zdjęcia. Hmm, a może jest... google dodało nową opcję pozwalającą wyszukiwać podobne zdjęcia + opis
https://wikimsk.org/wiki/CRPS#/media/File:CRPS_hand.jpg
ta po prawej ma właśnie ten zespół, nie jest to zbyt wyraźna fotka, ale tak wygląda, jakby w ogóle nawet na kciuku nie było obłączka?
i tutaj
https://www.omicsonline.org/open-access/...000128.pdf
czy już sobie wmawiam, czy faktycznie na zdjęciach po prawej stronie tylko na jednej ręce są obłączki?
Tu zdjęcia mogą trochę mylić, bo ręka puchnie (i lekarze pstrykają fotki) po tygodniu, a obłączki zanikną dopiero po iluś miesiącach czy nawet latach, więc nawet jeśli ta choroba prowadzi do zaniku, to na części zdjęć nie będzie to widoczne. No ale to jest widoczny ślad, jeśli na chociaż jednym zdjęciu będzie wyraźnie widać, że na przykład na jednej ręce są normalnie, na drugiej nie ma nawet na kciuku, to już będzie coś w rodzaju dowodu. Jak na żadnym nie będzie, to nieco słabszy, ale dowód w drugą stronę, że to nie zależy od tego.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
http://www.ortopaedi.dk/fileadmin/dfas/2...-614-1.pdf
4 strona, powiększenie kciuków. Po prawej jest z nadpopudliwością współczulnego, brak obłączka. Po lewej jest zdrowa ręka, obłączek jest na swoim miejscu. Podkreślają, że to zdjęcie pacjenta z późnym stadium.
Hmm... zagadka rozwiązana? Jedno wyraźne zdjęcie to trochę za mało, zwłaszcza że ten obłączek po lewej nie jest aż tak szczególnie duży, ale mamy też opis z jakiegoś medycznej stronki lekarki czy kogoś tam zajmującej się opieką nad takimi osobami i podkreślała na niej, że obłączki potrafią całkowicie zaniknąć na ręce dotkniętej przypadłością. Wklejałem pewnie z pół roku temu link do wypowiedzi.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
https://cdn.mdedge.com/files/s3fs-public...5014_e.pdf
I znowu, na ręce dotkniętej zespołem na pewno nie ma obłączków, ale na tej drugiej... no musiał cholernik palce podwinąć akurat do fotki? Jakby były, ale słabo widać.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
IQ 300, na wiki jest nazwa tej choroby w 32 językach, będę to wrzucał w google i może mi jakieś wyraźne zdjęcie wypluje
...nic ciekawego, co prawa było parę fotek w dobrej rozdzielczości, ale nic na nich nie wyszło. Niemniej warto w tym kierunku szukać, bo to jakiś ślad jest. Mamy chorobę, w której ten sam człowiek, z co oczywiste taką samą dietą i wszystkim innym ma porażenie nerwów w jednej ręce, przez co układ współczulny wpada w amok.
Hmm, no właśnie, wpada w amok... w tej chorobie jest naprawdę duża zmiana, całkowicie inaczej krew płynie i w ogóle, takich zmian nie ma u ludzi, którzy po prostu mają mniejsze obłączki. Może być tak, że wywalony sympatyczny doprowadza do jakiejś poważniejszej zmiany, np obcina dopływ krwi.
No, a wracając do tego, co pisałem ileś postów temu, podejrzewam zaburzenia równowagi wspólczulnego i przywspólczulnego, albo zaburzenia mitochondrialne. I w mitochondriach już za cholerę nie mam pomysłu, jak to ogarnąć, czego w ogóle w google szukać.
Liczba postów: 556
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sep 2020
Reputacja:
11
A jesteś pewny, że palpitacje nie mogły być związane z suplementacją żelazem? Może powinieneś jednak zbadać ferrytynę?
"Arrhythmias as a cardiac complication of iron overload (IO) have been well described for decades in the clinical literature. They are assumed to be directly associated with the myocardial accumulation of iron."
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6686354/
|