This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
"bo ławki nie mam"
Ja też nie, hah - ale taką dość wysoką i wąską szafkę, za która mogę się wychylić - ścisnąć ją stopami )

Tak bardziej statyczne, to robię też takie zwykłe wznosy, które chyba wszyscy znają z zajęć z WF-u. Leżąc na brzuchu podnosi się do góry i tułów i nogi i tak trzyma pozycję statyczną.
Tym kółkiem też się czasem bawię, ale to bardziej czuję na brzuchu - bardziej głębokich mięśniach, "core" jak to nazywają "Amerykanie" - i barkach.
Odpowiedz
No tak, kółko jest tylko do brzucha. I do brzucha, i do pleców brakuje ćwiczeń, które można robić z regulowanym obciążeniem, niby przy brzuszkach można trzymać różne ciężarki za głową, ale to zawsze jest jakiś dziwny zakres ruchu wychodzi, za każdym razem trochę inny. Takie fajne ćwiczenie jest na brzuch, "allahy" czy jakoś tak, ale to trzeba mieć wyciąg, No i też w nim kręgosłup się wygina dość mocno.
Odpowiedz
Ni cholery nie pasuje mi to wszystko do tarczycy, przy niedoczynności znikają obłączki, ale poziom gamma linolenowego rośnie. Z kolei bardzo spada poziom DHA. W ogóle DHA przewija się przy każdej chorobie powiązanej z zanikiem obłączków, no ale to już testowałem i to w naprawdę dużych dawkach.

Kwasy tłuszczowe są najbardziej obiecujące, bo z nimi jest tak, że czasem po kilku latach dopiero zmienia się poziom na poziomie błony komórkowej. Tu teoretycznie mógłbym mieć przez naście lat obniżony poziom, ale jeśli już, to właśnie GLA, którego nigdy nie suplementowałem tak, jak trzeba, czyli ze 3 miesiące 300-400 ml miesięcznie. Jakbym jeszcze miał pewność, że to przyczyni się jakoś do poprawy ogólnego zdrowia, zmniejszy ryzyko chorób, da trwały efekt, to brałbym w ciemno. Ale tak, męczyć się parę miesięcy, wydać parę grubych stów i na koniec mieć świadomość, że znowu się zrobiło coś, co nie ma sensu?
Odpowiedz
Tu bardziej chodzi o mentalny próg, jak się robiło 30 różnych rzeczy, które nic nie dają, to trudno zacząć robić rzecz kolejną, rośnie poczucie porażki i negatywny "feedback". A jeśli dodatkowo ta rzecz kosztuje trochę więcej wysiłku, bo jednak pilnować oleju 2 razy dziennie to więcej, niż łyknąć parę tabletek, jeśli jest najdroższą z terapii, jakie się prowadziło, to jest problem. Co innego raz wydać na coś stówę, co innego mieć gdzieś z tyłu głowy świadomość, że tych stów poszło no... dużo.

Ale pewnie spróbuję, bo wskazań jest sporo. Na upartego mogło być nawet tak, że przedawkowałem omega 3, co zablokowało szlaki metaboliczne tworzące GLA i DGLA.

a na ławeczkę, nie mówiąc o wyciągu czy bramie, nie mam miejsca Big Grin
Odpowiedz
https://www.bingol.edu.tr/documents/2019...0Hulya.pdf

co prawda nie gamma linolenowy, ale ten podstawowy omega 6, linolowy był u pacjentów z łojotokowym zapaleniem skóry głowy dosłownie kilka razy niższy. Podobnie obniżony był oleinowy. Podstawowy omega 3 był mocno podniesiony. Już kiedyś o tym chyba pisałem, dużo wskazuje na to, że trzeba po prostu jeść dużo sezamu.

Tak zastanawiam się ciągle, co wpływa na stan skóry głowy, bo niby bez powodu te stany zapalne pojawiają się, znikają... może to zależy od tego, czy akurat ostatnio jadłem dużo słonecznika? Zresztą nawet nie wiem, czy to łojotokowe zapalenie skóry głowy, czy coś innego.

No dobra, będę sobie jadł codziennie sezam i pił ten olej z ogórecznika, zobaczymy. To nawet może mieć coś wspólnego z obłączkami, poprzez regulację ukrwienia. Nie jestem pewien, czy nie zaczęły zanikać, gdy zacząłem szaleć z omega 3, najpierw z siemieniem lnianym i olejem, potem z kapsułkami. Fakt, że omega 3 bardzo mi poprawiły ogólny stan zdrowia, w niektórych aspektach poprawa była DOSŁOWNIE z dnia na dzień, ale co za dużo...

No i akurat proporcji omega 3 do omega 6 w diecie nigdy nie śledziłem. Gamma linolenowy owszem, bo to jest w dość drogim suplemencie, ale ile było alfa linolenowego, ile oleinowego, ile linolowego, to już jakoś tak pomijałem, zresztą to dość ciężko ogarnąć nawet jeśli się chce, by trzeba dokładnie każdy posiłek analizować, patrzeć ile jakiego oleju dodali.
Odpowiedz
Powiedziałbym, że w tym wypadku przejawem mądrości jest to, że staram się sterować rzeczami, które wpływają na moje samopoczucie i na moją chęć do działania dalej. Unikam sytuacji, gdy robię coś, co zwiększy poziom zniechęcenia, staram się robić rzeczy, które w konsekwencji ten poziom zmniejszą. To nie jest coś, co można sobie wmówić, "potraktować to inaczej", jeśli po działaniu jest pozytywne wzmocnienie, to jest, jak go nie ma, to nie ma.

Co do oleju z ogórecznika, to jednak go kupiłem, wziąłem też pół kilo sezamu, zobaczymy, co z tego będzie.
Odpowiedz
Tomakin szybko gasi muniesława.
Odpowiedz
Nie no, piękne są te ćwiczenia na pośladkowe, "hip thrust", wsadziłem sztangę do takiej rury kanalizacyjnej, fi 15 cm, elegancko można robić bez tego, co miałem wcześniej, gdy sztanga mi miażdżyła wszystko, co tam jest do zmiażdżenia.

Muszę sobie zapisać, żeby nie zwiększać obciążenia przez następny miesiąc albo dwa, trzymać 30 kg na łamanym gryfie. Niech się ścięgna i stawy wzmacniają, może tym razem uda się bez kontuzji bicki wzmocnić.

Jeszcze z tym sezamem, przypomniałem sobie niejakiego wodyna, który miał totalny rozjazd z organizmem, co podpakował, to lądował w łóżku z kontuzją i objawami grypopodobnymi. A wszystko minęło, gdy zaczął pić w dużych dawkach oliwę z oliwek. I teraz pytanie, czy to kwas linolowy i oleinowy, czy może substancje działające tak, jak ibuprofen, które są obecne w oliwie. Ale raczej właśnie kwasy tłuszczowe, bo historie o kulturystach / strongmenach, którzy mieli poprawę po dorzuceniu większej ilości tłuszczy z grupy nienasyconych, mnożą się jedna po drugiej.

Do oliwy też miałem parę podejść, ale nie byłem w stanie przełamać się do smaku. Kupowałem, piłem kilka dni i po pół roku wywalałem prawie pełną butelkę.

/edit

https://www.youtube.com/watch?v=PTrVfsgf...vickasBIGZ

Jezu, co oni wyprawiają... ja się dziś z 37 kg bawiłem Big Grin no ale na początek lepiej o wiele za mało, niż troszkę za dużo i coś sobie zerwać
Odpowiedz
(01-24-2023, 12:00 PM)subzero napisał(a): Tomakin szybko gasi muniesława.

 Hi hi hi  Big Grin


 - 
 Oliwa z oliwek też Ci nie smakuje, Tomakinie? Czegoś takiego to jeszcze nie słyszałem!
Odpowiedz
No właśnie w szafie znalazłem praktycznie pełną butelkę oliwy, pisałem pewnie parę miesięcy temu że kupuję i tym razem na pewno całą wypiję, nadaje się do konsumpcji, taka z dodatkiem soku z cytryny, nawet to znośne. Tylko zamiast z butelki, trzeba na łyżkę, 2 łyżki rano, 2 wieczorem. Jakoś to rozdzielić z ogórecznikiem, którego tez chcę łyżkę rano, łyżkę wieczorem. Dziś chyba z sezamem przesadziłem i walczę, żeby został w żołądku, oj, ciężka walka.

I to chyba powinien być plan na najbliższe tygodnie, żelazo póki co out, bo jeśli brakuje mi kwasów tłuszczowych, to nie będzie wykorzystywane, a jedynie obciąży mi organizm, tworząc kosmiczne poziomu stresu oksydacyjnego. Dalej leci tauryna, dalej AAKG, dalej trochę kwasu foliowego, bo coś z tego mocno zadziałało na te niby palpitacje, czyli coś się zmieniło mocno na plus w organizmie. Obserwować skórę głowy, bo jej stan nie zmienia się od miesiąca, jeśli nagle będzie gładka i czysta, to trafiłem, tylko oczywiście problem będzie w co, bo biorę 3 różne kwasy tłuszczowe, linolowy, oleinowy i gamma linolenowy.

Odblokuj dodawanie do znajomych na fb, chyba że masz zasadę trzymać tam tylko ludzi z reala.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 6 gości