This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Ale próbowałeś już chyba wszystkie suple na metylację.
Odpowiedz
Ta, tylko to czasem wymaga spełnienia kilku zależności, na przykład wysokiego poziomu żelaza. Kto wie, czy na przykład podnoszenie poziomu białka nie wymaga sprawnej metylacji, żeby dało jakiś efekt? Czy tych dwóch rzeczy nie trzeba robić równocześnie? A zamówię sobie kwas foliowy do apteki, 8 zł widzę kosztuje w jakiejś gigadawce.
Odpowiedz
O, wiem, poszukam starych wyników badań, na blogu w 2010 nie pisałem wszystkiego, ale mniej więcej pamiętam, że kilka badań robiłem po suplementacji różnymi rzeczami.
Odpowiedz
...no i dobry pomysł

Pierwsze co, ciekawiło mnie, kiedy brałem pierwszy raz kwas foliowy, ale to był 2008, wtedy robiłem jego badanie z krwi. To się nie liczy, idziemy dalej

Marzec 2010, poziom ferrytyny 26,70, czyli tragicznie niski. Wtedy zacząłem brać dużo żelaza.

Koniec czerwca 2010, ferrytyna 52,50, już nieźle. Czyli ówczesna mocna poprawa stanu zdrowia oraz pojawienie się obłączków zgrało się z podniesieniem ferrytyny powyżej pewnego poziomu!

Bardzo dużo wtedy z żelazem kombinowałem, tylko z jakiegoś powodu nie zapisałem tego w blogu. Najpierw brałem duże dawki, potem w badaniach wyszło, że mam kosmicznie wysokie wysycenie transferyny, dochodziło do 70%, podczas gdy powinno być jakieś 20%. Przypuszczam jednak, że było to wywołane albo zażyciem suplementu przed badaniem, albo bieganiem przed badaniem, co powoduje rozbicie krwinek uderzeniami stóp o ziemię i chwilowy bardzo mocno wzrost poziomu żelaza. Gdzieś po drodze zacząłem honorowo oddawać krew, żeby pozbyć się nadmiaru żelaza... i to też można sprawdzić. Dobra, mam, ostatnie pobranie krwi miałem w styczniu 2010.

Jeszcze można sprawdzić, kiedy spadł mi poziom miedzi, bo to też wyłapałem badaniami. (...) a nie, nie mam tego, gdzieś kiedyś pisałem, że spadł poziom neutrofili, co byłoby wskazaniem do spadku poziomu miedzi, ale teraz jak patrzę to nie ma takiego czegoś w wynikach.

Tyle dobrego, że znalazłem też moje wyniki tarczycy, są dobre, w okresie gdy miałem najsilniej zaznaczony objaw Terry'ego, były wręcz książkowe.

Hmm, jak pamiętam, z żelazem było to tak, że miałem tragicznie niski poziom we krwi (w okolicach 30 przy normie od 70 czy coś takiego), więc suplementowałem w większych dawkach, ale zdaje się, że nie zrobiłem tego jak trzeba, nie brałem witaminy A, miałem za mało białka i w ogóle było coś nie tak z organizmem, w efekcie zatrułem się żelazem które krążyło we krwi w formie wolnej, a w tkankach dalej miałem go za mało. Nie wiedziałem jednak o tym, myślałem, że mam za duże zapasy w tkankach, zacząłem oddawać krew żeby się go pozbyć. Dopiero w marcu 2010 ogarnąłem, że to było tak, jak teraz piszę i wróciłem do żelaza, ale w rozsądnych dawkach.

No dobra, zobaczymy, jak to będzie, przyjdzie paczka to ustawię zestaw supli z uwzględnieniem tego, co było w 2010 oraz z żelazem i kwasem foliowym.
Odpowiedz
Tak jeszcze patrzę na to badanie, gdzie poprawiali stan procesów metylacji i gospodarkę żelazem za pomocą kwasu foliowego. Tam stosowali dawkę 3 mg dziennie, przez pół roku. To jest jakoś 15 razy więcej, niż wynosi rekomendowane spożycie. Są próby kliniczne, gdzie stosowali 30 mg. Zdaje się, że ostatnio miałem po nim bezsenność, dziś już mi się włączyły objawy niskiego poziomu wapnia / magnezu, zupełnie jakby nagle został cały gdzieś zużyty. Zastanawiam się, czy bezpieczne / rozsądne będzie zastosowanie tak dużych dawek przez miesiąc czy dwa, razem z żelazem i całą resztą niezbędną do tych wszystkich procesów. Nadmiar kwasu foliowego delikatnie zwiększa ryzyko nowotworów.
Odpowiedz
Ciąg dalszy przemyśleń, bo mi te stare wyniki badań dały do myślenia.

Pierwsza rzecz, poziom żelaza we krwi. Tam było naprawdę dziwnie, przy normie (z pamięci piszę) 70-150 miałem powiedzmy 30, a kilka dni później już 210. Skakało od mocno poniżej do mocno powyżej i to prawie bez odstępu. Stąd przypuszczenie, że to albo zbyt wcześnie robiony pomiar po suplemencie żelaza, albo też efekt rozbicia krwinek uderzeniami stóp o twardą nawierzchnię.

Druga sprawa, poprawa zgrała się z podniesieniem poziomu ferrytyny, ale ja wcześniej bardzo długo brałem żelazo, nawet się nim dość poważnie zatrułem w pewnym momencie. W marcu miałem tak niską ferrytynę, bo byłem po iluś oddaniach krwi, czyli wcześniej musiałem mieć dość wysoką, a biegałem beznadziejnie i obłączków też nie było.

Nawet przy założeniu, że to kwestia żelaza, to na pewno nie tylko ono grało tu rolę, ale też jakiś inny czynnik. Z nim współgra kilka rzeczy: witamina A, kwas foliowy, białko, to z takich najważniejszych. No i tu klops, bo nie wiem, co brałem w 2020, a i w 2010 nie zapisałem wszystkiego. Kwas foliowy kupowałem w aptece, więc nawet nie ma śladów w transakcjach allegro.

Przejrzę jeszcze rozmowy z 2020 z 2 osobami, z którymi czasem gadałem o suplach, może coś tam napisałem, co mnie naprowadzi na ślad.
Odpowiedz
Rozmowy z ex

27 lipca - wysłałem jej zdjęcie 2 paczek odżywki białkowej

25 sierpnia - piszę, że zwiększam spożycie omega 6, w praktyce był to pewnie sezam w ilości dużo

28 - olej z ogórecznika

21 września - wspominam o rokitniku, kupuję Q10

4 listopada - kwas d-asparaginowy

6 listopada - piracetam (wtedy zrobiłem cały zestaw na poprawę pracy mózgu, potrzebowałem do pracy)

1 grudnia - bardzo duża poprawa sprawności umysłowej

16 grudnia - wspominam o astaksantynie, ale czy ją brałem wtedy? (brałem, kupiona 11 grudnia)

19 grudnia - wpis że jest poprawa w myśleniu

27 grudnia - alpha gpc

Przeglądam rozmowy z drugą koleżanką

20 listopada - wtedy napisałem, że obłączki rosną, czyli wykluczamy astaksantynę

No dobra, jedną rzecz w 2020 trzeba oddzielić, obłączki i poprawę samopoczucia. Coś mi mówi, że samopoczucie wynikało głównie z piracetamu, który zawsze działał na mnie jak magia. Obłączki rosną dość powoli, nie sądzę, żeby był możliwy ich wzrost taki, że już 20 listopada byłyby widoczne po suplach, które zacząłem brać 6 listopada. Ale... piracetam co prawda wtedy kupiłem, ale mogłem zacząć jeść wcześniej, gdyż miałem jakieś stare zapasy.

Czyli można wykluczyć astaksantynę, ale sporo rzeczy przewinęło się wcześniej, oprócz tego o czym pisałem, w transakcjach allegro mam też:

5 sierpnia potas
25 sierpnia magnez
3 września CLA
12 września tiamina
22 września rokitnik

Plus rzeczy, które miałem na zdjęciu jako "zestaw na mózg", tam był wapń, była kreatyna, karnityna, DAA, beta alanina i HMB.

No nie, nic tu nie pasuje do siebie. Chyba że to jednak był efekt piracetamu, widoczny już po 2 tygodniach.
Odpowiedz
Ja tylko pamiętam dużą poprawę po tryptofanie i piracetamie. Jeszcze czasem po cynku, że mniej włosów wypada.
Odpowiedz
No właśnie to chyba nie cynk, tylko żelazo. Już o tym pisałem, aż dziwne, że nie zapamiętałeś, w końcu uczysz się tego bloga na pamięć czy coś takiego.

Włosy to bardzo fajny wskaźnik tego, co jest nie tak z organizmem, bo reagują o wiele szybciej od paznokci. Bardzo mocno zależą też od poziomu żelaza, jest też taka zasada, że włosy nie będą w pełni zregenerowane, jeśli ferrytyna nie będzie wynosiła przynajmniej 70. Dopóki to się nie stanie, organizm jest w trybie "oszczędzania":

https://www.researchgate.net/publication...onal_study

To dość istotne badanie, bo pokazuje prawdziwość "triage theory" (czy jak to się nazywa), zgodnie z którą jeśli poziom kluczowych mikroelementów jest zbyt niski, to są one wykorzystywane tylko do rzeczy absolutnie niezbędnych do przeżycia. Może być tak, że przyczyną braku obłączków jest co prawda niski poziom aminokwasów rozgałęzionych BCAA, ale jeśli już znikną, to organizm nie zacznie ich budować z powrotem, jeśli poziom ferrytyny nie przekroczy pewnej krytycznej granicy. Podobnie jest z kobietami, którym wypadły włosy, mogą wszystko robić, cuda na kiju, ale dopóki ferrytyna nie przekroczy magicznej granicy, efektem będzie jedynie coraz chudszy portfel.

Ile ja już razy podchodziłem do tej ferrytyny? Kilka razy o tym pisałem, że się zabieram za to, wyszło jak wyszło. No nic, trzeba spróbować jeszcze raz, od kilku dni biorę żelazo w większych dawkach, próbuję co drugi dzień jednorazowo 4 czy nawet 5 tabletek. Mimo wszystko boję się trochę stosować takich ilości, jakie były w próbach klinicznych.

Mam dwie wskazówki do tego, że z żelazem jest coś nie tak, zespół niespokojnych nóg (który co prawda zdarza się przy normalnym poziomie ferrytyny, ale bardzo rzadko i z reguły jest wtedy jakieś inne zaburzenie metabolizmu żelaza), a także poprawa stanu włosów którą obserwuję po suplementacji tego pierwiastka. A problem mam z tym, że żelazo jest w nadmiarze bardzo mocno szkodliwe i trochę się tutaj boję konsekwencji.

A, jest jeszcze taki myk, że niektóre substancje czy zioła mogą wymusić na organizmie wyjście z trybu "oszczędzania". Może piracetam powoduje takie właśnie wymuszenie?
Odpowiedz
(10-13-2022, 02:54 AM)tomakin napisał(a): Już o tym pisałem, aż dziwne, że nie zapamiętałeś, w końcu uczysz się tego bloga na pamięć czy coś takiego.

Big Grin

 A nie lepiej najpierw zbadać ferrytynę, zanim zaczniesz się bawić żelazem? Będziesz wiedział na czym stoisz.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: subzero, 5 gości