This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Ile pić tej kawy rozpuszczalnej?
Odpowiedz
Tak sobie myślę, że jeśli stan paznokci ma jakikolwiek związek czy z niklem, czy z molibdenem, to za kilka tygodni powinno to być dobrze widoczne. Ba, jeśli one w ogóle wpływają mocno na paznokcie, a ja zaburzę ich poziom, to powinno być widać w postaci jakieś zmiany, która będzie się powoli przesuwać do przodu, w miarę wzrostu paznokcia. Takie zmiany mają swoją nazwę w medycynie, widać je na przykład u osób na chemioterapii, podanie leku na jakiś czas mocno zaburza procesy wzrostu płytki paznokciowej i robi się taka poprzeczna fałdka.

Oczywiście pod warunkiem, że to co mam, to faktycznie molibden.

To jest bardzo kuszące, jakby miało się okazać, że zaburzenia czy nerwicowe, czy depresyjne mają swoje źródło w niskim lub wysokim poziomie jakiejś egzotycznej substancji. Zbyt piękne, żeby było prawdziwe, ale wolno chyba mieć marzenia?

Tylko tu wyniki są tak sprzeczne, że można podejrzewać wymyślanie ich przez małe uczelnie i naukowców, to dość powszechna praktyka żeby zdobyć punkty za publikację

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5366181/

dwa razy wyższy poziom manganu u osób z depresją, w porównaniu do średniej populacji

https://bmcpsychiatry.biomedcentral.com/...018-1685-z

trzy razy niższy poziom manganu u osób z depresją, w porównaniu do średniej populacji

Oczywiście jest możliwość, że faktycznie we krwi mają akurat 3 razy mniej, a we włosach czy paznokciach 2 razy więcej (bo to badano), ale coś nie bardzo chce mi się w to wierzyć.

https://www.karger.com/Article/Abstract/129657

tu rzucili szaloną tezę, że depresja bierze się z niedoboru... rubidu. I to wcale nie jest takie głupie, jako że rubid jest dość powszechny w organizmie człowieka, jest go kilka razy (!) więcej, niż miedzi.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11532118/

tu zasugerowano, że u pacjentów z niewydolnością nerek znakomita część przypadków depresji to właśnie niedobór rubidu

https://www.jstage.jst.go.jp/article/brt...3_203/_pdf

tu sztucznie wywołany niedobór rubidu u zwierząt totalnie rozwalił im gospodarkę hormonalną, co prawda jakoś żyły, ale na przykład prawie każda ciąża kończyła się poronieniem.

https://www.jacc.org/doi/10.1016/j.jcmg.2019.07.008

tu coś o rubidzie wspominają, ale jako o metodzie pomiarowej, niemniej artykuł bardzo ciekawy, bo dotyczy właśnie zmian na paznokciach, czyli rozszerzenia naczynek krwionośnych.

Nawet myślałem, czy sobie nie wypróbować rubidu, w końcu to dość popularny pierwiastek, ale jak zobaczyłem jakie są ceny, to zwątpiłem Big Grin

W badaniu wyżej sugerują, że salami jest doskonałym źródłem rubidu, aż sprawdziłem, jeśli wierzyć temu źródłu, jest to 0,2 mg na 100 gramów

https://books.google.pl/books?id=HQWvyVW...mi&f=false

Popatrzmy tutaj

https://www.jstage.jst.go.jp/article/jrr...3_158/_pdf

spożycie rubidu w Japonii to jakieś 2 mg dziennie, czyli gdyby zjeść kilogram salami, byłoby to mniej więcej tyle, ile dziennie zjada Japończyk. Innymi słowy, bzdura z tym salami jako głównym źródłem rubidu.

Nie no, 300 zł na pewno nie wydam na jakiś rubid, który w badaniach miał LEKKIE działanie pozytywne przy depresji i na tym się badania kończą. Ale zostawię wpis jako ciekawostkę.
Odpowiedz
Dalej rubid

https://link.springer.com/article/10.1007/BF02785438

tu szczury całkowicie niemal pozbawione rubidu w diecie miały zmiany w składzie chemicznym krwi i tkanek, ale nie były to zmiany bardzo duże. To, co rzuca się w oczy, to wysoki poziom miedzi w mózgu u zwierząt z niedoborem rubidu, a właśnie wysoki poziom miedzi uważa się za jedną z przyczyn wielu schorzeń typu depresja czy nerwica.

Z tego co widzę, w badaniach gdzie podawali rubid osobom z depresją stosowano dawki rzędu 500 mg dziennie, takie coś przynosiło efekty, ale niewielkie. Dla porównania, średnie spożycie rubidu to jakieś 2 mg dziennie. Innymi słowy, nie testowano, czy pomaga uzupełnienie niedoboru, ale to, czy pomaga zalanie organizmu nadmiarem.

Na uzupełnienie niedoboru jeszcze byłoby mnie stać, te powiedzmy 4 mg dziennie to niewielka kwota, ale 500 mg to koszty rzędu 30 zł dziennie.

W stwardnieniu rozsianym jest ciekawie

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/6850072/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25856388/

niższy poziom rubidu, a to pierwiastek, który działa przede wszystkim w mózgu. Pytanie, czemu chorzy mają go mniej, niedobory w diecie, które "zupełnie przypadkiem" zawsze dotykają akurat chorych i to niezależnie od tego, w którym kraju mieszkają, czy z jakiegoś powodu ten rubid nie jest przyswajany w jelitach? A może okłada się gdzieś w tkankach po spożyciu, kto wie, może nawet jego akumulacja w mózgu jest jedną z przyczyn choroby?
Odpowiedz
Hmm, odnośnie tego salami, to pamiętajmy, że Japończycy podobno mieli jeść dziennie 15 mg jodu, co okazało się nieprawdą.
Odpowiedz
ale to było w gównoartykułach na prywatnych blogach, a nie w naukowych źródłach.
Odpowiedz
O, polskie opracowanie o obłączkach

https://apcz.umk.pl/JEHS/article/download/5964/22488/0

kilka ciekawych rzeczy tam było, co mnie naprowadziło na parę tropów, zacznijmy od:

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/jocd.12022

Zmiany w wyglądzie paznokci w przebiegu bielactwa. Prawie 3 razy więcej pacjentów z bielactwem nie miało obłączków, w porównaniu do grupy kontrolnej!

To jest już bardzo ciekawy trop, ponieważ wszystkie poprzednie choroby są systemowe i dotyczą setek różnych czynników, a bielactwo jest dość ograniczone i nie powoduje wielu zmian w parametrach krwi czy czymkolwiek innym. Jest duża szansa, że jeśli uda się namierzyć jakąś zmianę systemową w bielactwie, będzie to właśnie zmiana odpowiedzialna za wielkość obłączków.

Ale już na początek mamy poważny problem

https://ejhm.journals.ekb.eg/article_114...165855.pdf

Pacjenci z bielactwem mają aż o kilkadziesiąt procent niższy poziom cynku. Cynk potrafi wykoleić niemal wszystko w organizmie, jego niedobór zmienia poziomy większości hormonów, wrażliwość na cukier, metabolizm energetyczny komórek, aktywność autonomicznego układu nerwowego... no wszystko. Cynk nie jest też przyczyną bielactwa, jako że jego suplementacja w próbie klinicznej nie wyleczyła choroby.

Pacjenci mają też dużo wyższy poziom substancji wskazującej na nasilenie stresu oksydacyjnego, ale też nie zareagowali na terapię witaminą E. Zresztą nie mają jej jakoś specjalnie obniżonej. Mają obniżony poziom glutationu

https://www.medicaljournals.se/acta/cont...15555-1896

pacjenci mają (jeśli dobrze rozumiem) nadaktywność układu współczulnego

No nic, liczyłem na coś sensacyjnego, ale wszystko się rozmywa.

Jest jeszcze opcja, że jednak cynk może grać dużą rolę, bo on faktycznie jest obniżony w dosłownie każdej chorobie z zanikiem obłączków, ale do jego prawidłowego przyswojenia może być potrzebny na przykład nikiel. Lub w drugą stronę, niedobór cynku uniemożliwia przyswojenie niklu. Albo inna tego typu złożona zależność.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16699971/

tu wspominają, że paznokcie "half-half", odmiana paznokci Terry'ego połączona z zanikiem obłączków, pojawiają się w niedoborze cynku.
Odpowiedz
Spróbuję jeszcze raz z cynkiem. Może te dwa pierwiastki śladowe były konieczne, by go prawidłowo przyswoić. Do tego białko, jako że rola cynku w zaburzeniach paznokci pewnie wiąże się właśnie z białkiem, w stanach niedoboru tego pierwiastka, wykorzystanie aminokwasów na poziomie komórki jest bardzo utrudnione.

No i warto też jeść więcej białka w tym czasie. I brać ten cynk dłużej niż 4 dni.
Odpowiedz
...siarczan cynku zabawił mi wodę na pomarańczowo Big Grin co śmieszniejsze, proszek jest biały i przezroczysty, woda niby czysta, po wymieszaniu przezroczysty płyn, a jak się odstoi wygląda jak błoto.

Siarczan cynku koaguluje ze śmieciami w wodzie, wykorzystuje się tego typu substancje do jej oczyszczania, wszystko co tam pływa się przylepia i tworzą się pojedyncze duże cząsteczki, zamiast wielu bardzo małych, stają się też widoczne. Potem to powinno opaść na dno i w np oczyszczalni ścieków się to odfiltrowuje. Czyli wsypanie tego do wody ujawnia, jak naprawdę jest brudna woda z kranu.

Nie zmienia to faktu, że strach kurde pić.
Odpowiedz
Po koagulacji nastąpiła sedymentacja, dziwny brązowy osad zaczął pojawiać się na dnie butelki. I teraz mam zagwozdkę, co to jest do cholery. Jakieś zanieczyszczenia w siarczanie cynku, który kupiłem? Wygląda na czysty. Woda w kranie zawiera sole żelaza? Poprzedni siarczan wywoływał podobną reakcję, tylko osad był biały.

O, wiem, rozpuszczę w drugiej butelce 1/20 tego, co rozpuściłem w tej i zobaczę, czy będzie tam tyle samo osadu, jeśli tak, mam kranówę z niespodzianką. Jeśli nie - na dwoje babka wróżyła, bo to dalej może być woda, tylko po prostu nie przereaguje z tak niewielką dawką siarczanu, ale też może być jakiś syf w tym proszku, który przyszedł z allegro.

To na pewno siarczan cynku i na pewno nie zawiera metali ciężkich, a przynajmniej nie tyle, by zabarwiły płomień, sprawdzałem to.

Kilka dni temu pisałem, że poprawił się stan skóry głowy, no niestety nie utrzymało się.

Co mnie cieszy, problemy z pamięcią, które miałem ileś tam lat temu, wydają się być przeszłością. Oczywiście nie mam porównania z "potencjalnym sobą", ale jak się czegoś uczę czy na pianinie, czy na gitarze, to wydaje się to zostawać gdzieś w głowie, kiedyś mogłem cały dzień coś wbijać i do rana znikało.

Cały czas liczę jednak na to, że pojawi się podobne uczucie jak to, które towarzyszyło wzrostowi obłączków opisanemu na początku tego wątku, to chyba niecałe 2 lata temu było. Wtedy jak grałem na pianinie, pojawiało się odczucie jakby jedności z palcami, jakaś taka klarowność myśli, przypuszczam zresztą, że to odczucie które towarzyszy wszystkim ludziom gdy są zdrowi.
Odpowiedz
O, takie cudo przegapiłem... chyba jeszcze nie wklejałem

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5093880/

biała płytka paznokciowa na skutek, między innymi, niedoboru cynku. Zdjęcia pod różnymi kątami, ale na oko, obłączki nie odrosły.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8440057/

tu leczono zespół żółtych paznokci, w którym podobno zanika obłączek, niestety nie ma fotek. Co jest interesujące, to dawka cynku, którą zastosowano. 300 mg siarczanu cynku dziennie przez 2 lata! To jest kosmos jakiś. Sumarycznie ta kobieta zjadła ponad 200 gramów siarczanu. Do daje pewną perspektywę, ja się boję przez pół roku zjeść 5 gramów, żeby nie przedawkować.

Co ciekawe, taka dawka zaczęła przynosić poprawę dopiero po 8 miesiącach stosowania. Nie jest jednak pewne, czy paznokcie wróciły do normy dzięki tej terapii, czy tez pomimo niej.

Czy jest możliwe, że nie doceniłem tego, ile cynku zostaje odłożone w organizmie? Że jego uzupełnianie wymaga dużo większych i dłuższych dawek? Albo że, jak pisałem poprzednio, jego przyswajanie może być przez coś zablokowane? Czy mogę mieć niedobory, pomimo tego, że tyle razy testowałem uzupełnianie?

Ile ja tego zjadłem przez te wszystkie lata... ze 30 gramów będzie siarczanu, co przekłada się na jakieś 7500 mg cynku. Przez 12 lat. To wyjdzie jakoś 1,5 mg dziennie. Przy mojej diecie, jego poziom mógł równie dobrze dalej spadać, bo dodatkowe 1,5 mg nie wystarczy nawet na to, żeby skorygować moje lenistwo dietetyczne.

No dobra, cynk, co mi w sumie szkodzi... tylko pytanie, który. Nie podoba mi się ta koagulacja, która zachodzi po dodaniu go do wody. To są oczywiście mikroskopijne ilości zapewne jakiegoś związku żelaza, albo najzwyczajniejszego w świecie piasku. Ale i tak mi się nie podoba, to nie molibden, którego miałbym zjeść w sumie kilkanaście miligramów, ale coś, co ma iść w gramy. Mała ilość nie powoduje takiej koagulacji, więc stawiam, że to zanieczyszczenia z siarczanu.

Eh, no dobra, odżałuję te 25 zł na kolejną paczkę, kupię czystszy, głównie dlatego, że ten sam sprzedawca ma molibden w zawrotnej cenie 12 zł.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości