This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11571671/

O, tu też dobre. Benfotiamina ładnie leczyła zaburzenia funkcjonowania komórek nerwowych, podczas gdy tiamina w ogóle nie pomagała. Z tego co widzę, w badaniach u ludzi stosowali dawki zaczynające się w ogóle od 100 mg, a niekiedy nawet było to 500 mg dziennie przez wiele miesięcy.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4550087/

tu na przykład dostawali 600 mg benfo dziennie przez 6 miesięcy

Co mi chodzi po głowie? Jeśli prawdziwa jest hipoteza zaburzeń autonomicznego układu nerwowego, to benfo byłaby tu ideałem. Wspomaga też walkę z wolnymi rodnikami. W terapii chorób degeneracyjnych układu nerwowego ma tak silne działanie, że postuluje się testowanie jej jako leku, a nie tylko wspomagania, no ale wiadomo, kasa, benfo nie da się opatentować.

Kiedyś to testowałem i efekty były... no nawet nie wiem, do czego to porównać, w kilka dni stałem się całkowicie innym człowiekiem. Znajomi mnie nie poznawali. Totalny luz, brak jakiejkolwiek agresji, negatywności, jakbym ewoluował w buddyjskiego mnicha. Niestety, efekt był jednorazowy i potem się nie powtórzył, testowałem zarówno benfogammę z apteki (ona dała efekt za pierwszym razem), jak i jakąś benfo z iherb. Ale wyniki badań nie kłamią, efekty benfo w niektórych chorobach są oszałamiające.

Tylko te ceny, 50 mg 100 kapsułek 50 zł kosztuje, na allegro za 80 zł można dostać 60 kapsli po 300 mg, ale tym z allegro nieco mniej dowierzam. Ideałem jest benfogamma 300 mg, ale to z kolei jest na receptę. Już nawet nie chodzi o pieniądze jako takie, ale o to, że można zapłacić oszustowi, no to niepokojące odczucie, że robi się coś głupiego i niepotrzebnego. Czy benfogamma jest w ogóle korzystna dla zdrowia, zmniejsza ryzyko chorób, podnosi zdolności umysłowe, przez co lepiej się na przykład pracuje?
Odpowiedz
I jeszcze taki trick

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/23904096/

BCAA co prawda blokują nadmierne wydzielanie serotoniny, ale też blokują dopaminę. Razem z nimi wskazane jest suplementowanie tyrozyny, bez niej może nie być poprawy w treningu siłowym. Pytanie, czy w moim konkretnie przypadku jest to wskazane, gdyż to będzie dopamina, której może mi brakować (objawy zespołu niespokojnych nóg), ale też może to być adrenalina i noradrenalina, a one napędzają objawy lękowe.

Doczytałem jeszcze o benfotiaminie, nie wygląda to jakoś szczególnie dobrze. Kilka badań dało niezłe efekty, ale sporo nie wykazało nic, jakby ludzie placebo brali. Mam jeszcze zwykłą tiaminę, ze 20 tabletek zostało, na razie to będę brał, potem zobaczę.
Odpowiedz
Cały czas myślę o koenzymie Q10. Czy warto go włączać do suplementacji "na wszelki wypadek"?

https://www.jns-journal.com/article/S002...3/fulltext

Tu koenzym okazał się bardzo skuteczny w zespole niespokojnych nóg, natężenie choroby spadło z 12 na 6, ale nie wiadomo, na ile pomógł Q10, na ile magnez. Zwracam uwagę na badania nad zespołem, bo sam go mam i jeśli coś w nim by pomagało, to by mógł być sygnał, że mi tego czegoś brakuje.

Jest całe mnóstwo badań, w których stosowanie zwiększało długość przeżycia przy nowotworach, a niskie stężenie we krwi zwiększało ryzyko rozwoju choroby. To drugie można tłumaczyć tym, że jakieś zupełnie inne procesy obniżały poziom koenzymu, jednocześnie wywołując nowotwór, więc suplementacja niewiele by dała, ale te, gdzie suplementy przedłużały życie to już nie w kij dmuchał. Są nawet opisy przypadków, gdzie koenzym dawał przeżycie wielokrotnie (!) dłuższe, niż współczesna onkologia.

Tylko czy on zapobiega chorobie? To jest najważniejsze pytanie, bo spowolnienie rozwoju nie oznacza zapobiegania, a czasem nawet może być odwrotne, gdzie co prawda komórki nowotworowe rozwijają się wolniej, ale są chronione przed całkowitym zniszczeniem przez system obronny.

Dużo jednak wskazuje, że owszem, duży poziom we krwi chroni. Ale tu z kolei pojawia się pytanie, czy jego suplementacja u osób zdrowych ma sens? Czy może jest tak, że tylko niedobory zwiększają ryzyko choroby, a nadmiar wywołany u osoby która niedoboru nie miała, nic nie daje?

Co z ewentualnymi skutkami ubocznymi? Czy to nie będzie jak z tarczycą, gdzie syntetyczny hormon powoduje "rozleniwienie" narządu?

Poziom spada też we wszystkich chorobach, w których zanikają obłączki, ale to testowałem już i bez większych rezultatów. Jest co prawda możliwość, że trzeba koenzym brać razem z antyoksydantami, bo inaczej będzie po prostu spalany, ale to dość obłędna teza. Niemniej, rok temu, gdy była ta poprawa, brałem regularnie Q10, właśnie razem z antyoksydantami.

Zostały mi trzy ostatnie tabletki, zjem, a potem pomyślę, co dalej.

A, B1 (zwykła, nie benfo) zdaje się mocno poprawia mi nastrój i uspokaja. Tak właśnie powinna działać, jeśli mam problemy nerwicowe, z których nie zdaję sobie sprawy.
Odpowiedz
Popatrzmy na takie coś

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/30106880/

Po 8 tygodniach, w grupie placebo (stosowano antydepresant + Q10 lub + placebo) poziom natężenia objawów depresji bipolar spadł o 5 punktów, w grupie Q10 o 13 punktów.

https://www.tandfonline.com/doi/abs/10.1...0000000002

tu w stwardnieniu rozsianym, efekty na poziom zmęczenia i odczuwaną depresję były jeszcze większe

W schizofrenii nic nie dawał, ale w fibiomialgii:

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/full.../cns.12668

efekty w towarzyszącym tej chorobie zaburzeniach lękowych i depresyjnych były wręcz rewelacyjne.

W AIDS sam koenzym nie podniósł poziomu CD4, ale na razie mamy tylko jedno małe badanie. Brakuje badań zarówno nad czystą depresją, jak i nad czystą nerwicą lękową.
Odpowiedz
Wracając do AIDS

https://www.sciencedirect.com/science/ar...8418302239

Tam w artykule wprost mówią, że poziom CD4 spada w głównej mierze nie przez wirusa, ale przez stres oksydacyjny. Czyli to, o czym "te antynaukowe świry" mówiły od samego początku.

Kurcze, z tymi badaniami z hiv/aids jest ten problem, że one potrafią być całkowicie zafałszowane, dają sprzeczne, dosłownie w całkowitej opozycji do siebie wyniki, jeśli różni naukowcy badają to samo zagadnienie.

W sumie to dobrze, że moim problemem są jakieś... obłączki, a nie śmiertelna infekcja.

Kończy mi się karnityna, supel, który powinien brać każdy wege. I tak myślę, czy zamówić razem z kwasem alfa liponowym, który miał bardzo silne działanie likwidujące stres oksydacyjny, do tego działał synergicznie z karnityną? Zamówić do tego Q10? Wszystko idzie od tego samego sprzedawcy, w jednej paczce by się zmieściło. Alfa liponowy parę razy testowałem, niby nie miał efektu, ale to jedna z tych rzeczy, których się nie czuje, mózg przestaje się zużywać, jest chroniony przed chorobami degeneracyjnymi. 50 zł na pół roku niskich dawek. Czy warto to brać jako rzecz "na wszelki wypadek", ot zagadka.
Odpowiedz
Oh wow

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5907425/

ciśnienie spadło o 13/8 po 12 tygodniach wysokich dawek kwasu alfa liponowego.

tu z kolei próbowali wywołać u szczurów raka piersi, ale jednej z grup podali też kwas alfa liponowy

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25847504/

Zachorowało 60% szczurów z grupy "placebo", ale tylko 10% z grupy, która dostała dodatkowo kwas alfa liponowy. Chorowały sześć razy rzadziej!

https://www.hindawi.com/journals/tswj/2012/509838/

tu z kolei myszy miały wszczepiony nowotwór, ale część z nich dostała też kwas alfa liponowy. Po 2 tygodniach żyło 20% myszy kontrolnych, ale aż 70% tych, które dodatkowo dostały ALA.

https://febs.onlinelibrary.wiley.com/doi...5463.12820

Tu z kolei ALA zmniejszył dwukrotnie ilość guzów u myszy, którym próbowano wszczepić nowotwór płuc, a tam gdzie się rozwinął, rósł ponad dwa razy wolniej.

No dobra, ale czy to oznacza, że ALA chroni przed chorobą, czy tylko to, że działa jak chemioterapia? Czy nie ma skutków ubocznych u ludzi zdrowych? Czy można to brać w małych dawkach przez całe życie? 300 mg dziennie to zawrotne koszty 100 zł rocznie, czyli w zasadzie tyle, co nic. Jedyne istotne pytanie, to czy suplementacja przynosi korzyści zdrowotne, czy nie niesie ze sobą żadnych szkód, które mogłyby nad tymi korzyściami przeważyć.

No dobra, przekonały mnie te badania nad nowotworami, paskudna choroba, na którą zachoruje statystycznie co drugi mieszkaniec Polski, na dodatek nie da się jej tak prosto uniknąć jak miażdżycy czy cukrzycy, zresztą ALA likwidował też zmiany miażdżycowe w badaniach i ładnie regulował cukrzycę.
Odpowiedz
O w mordę

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/20042414/

CAŁKOWITE wyleczenie raka trzustki (!) kwasem alfa liponowym z dodatkiem naltrexonu, pytanie tylko, czy można wierzyć takim źródłom.
Odpowiedz
Nie daje mi spokoju przypadek ex, która ma zdiagnozowaną niedoczynność tarczycy (gdzie obłączki zanikają), ma fatalne wyniki tej tarczycy pomimo brania hormonów, ma problemy z włosami (ta sama tkanka, co paznokcie), a obłączki większe niż u kogokolwiek, kogo znam. Regularnie się bada, właśnie żeby ustalić skąd te problemy z wypadaniem włosów, może któregoś dnia wyjdzie coś ciekawego? Może ma podniesiony poziom jakiegoś konkretnego hormonu, albo mocno obniżony innego?

Póki co:

- glukoza cały czas podwyższona, jak w początkach cukrzycy, ale podejrzewam, że to może mieć związek z jakimiś hormonami
- TSH było wysokie, jest w miarę dobre, ale FT3 i FT4 dalej nisko
- sód, potas, CRP, wszystko w normie
- FSH. LH, prolaktyna, testosteron, estradiol, androstendion w normie
- D3 w normie, CA 125 w normie
- cholesterol, trójglicerydy bardzo nisko (kiedyś podejrzewałem, że mogą mieć związek, bo poziom spada razem z zanikiem obłączków, ale tu jest odwrotnie)
- kortyzol dość wysoko, ale w normie
- SHBG w normie, idealnie w środku normy
- 17-OH progesteron w normie
- ferrytyna zawsze bardzo nisko

Wszystko idealnie, z wyjątkiem tego cukru. I teraz tak myślę, czy może to mieć coś wspólnego z problemami z włosami i z obłączkami.

- wysoki kortyzol sprawia, że cukier we krwi leci w górę
- maść z kortyzolem w opisanych w medycynie przypadkach powodowała mocny wzrost obłączków
- pojawiają się też wtedy problemy z włosami

Czytałem hipotezy, że obłączki zależą od aktywności nadnerczy, ale te badania, gdzie pacjentom leczyli te choroby i były zdjęcia paznokci przed / po, nic nie wykazały.
Odpowiedz
Może napisać ogłoszenia że ocenia się stan zdrowia po paznokciach, ludzie wyślą zdjęcia a potem skontaktować się z tymi którzy nie mają oblaczkow lub mają duże?
Odpowiedz
Ale to by było robienie ludzi w konia, że brzydziej nie napiszę. Poza tym, potrzebne są konkretne wyniki badań, pozwalające ocenić na przykład stężenie hormonów, takie badania kosztują i są kłopotliwe, np przy kortyzolu, o którym wyżej pisałem, to chyba 2 godziny trwa, pobiera się krew, podaje lek mający wywołać jego wydzielanie, pobiera się po jakimś czasie drugi raz i patrzy, o ile wzrosło. Ani nikomu stanu zdrowia nie ocenię, ani nie będzie z tego korzyści dla tych moich "badań".

Jest jedno zdjęcie, gdzie leczyli Cushinga (nadmiar kortyzolu) kobiecie, ale tam mało co widać, na oko nic się nie zmieniło

https://casereports.bmj.com/content/13/4/e234905

tu mamy zaś przypadek braku kortyzolu (choroba Addisona) i jego podniesienie, co wiązało się z pojawieniem się obłączków, jeśli mnie wzrok nie myli

https://www.jaad.org/article/S0190-9622(...1/fulltext

Już to kiedyś wrzucałem, całkiem sporo jest przesłanek, które wskazują na kortyzol. Ale nie zgadza się z chorobami, gdzie obłączki zanikają, takimi jak depresja czy HIV/AIDS, tam nie ma jakiegoś dużego spadku, a czasem jest wręcz jego skok, jak w przypadku niewydolności nerek.

Coś mi mówi, że kortyzol i nadnercza owszem, grają tu rolę, ale raczej jako jakiegoś dodatku, albo czynnika, który dopiero może (ale nie musi i nie jest też konieczny) wywołać inny czynnik, ten odpowiedzialny za wielkość obłączków, może na przykład wpływać na aktywację przywspółczulnego, albo na stres oksydacyjny - to te dwa tropy, którymi idę.

A w ogóle nie wiem, czy B1, czy cynk, czy po prostu te ćwiczenia co robię, ale coś mocno mnie uspokaja, cały czas jestem mega rozluźniony i wyluzowany.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości