This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Wracam do beta alaniny i obserwuję, czy będą znowu objawy jak przy poprzednich podejściach, mogące świadczyć o wypłukaniu tauryny. To nie bardzo wydaje się w ogóle możliwe, gdyż beta alanina w takich dawkach jakie brałem po prostu nie ma prawa wywołać takiego niedoboru, ale za każdym razem jak ją brałem to miałem coś jakby "czkawkę serca", co zresztą mam czasami od zawsze, ale po betce się mocno nasilało. Biorę tak, jak się powinno, czyli duża porcja, po której jest wiele mniejszych. Zwykła duża porcja w ogóle się nie przyswaja, jeśli jest jedna w ciągu dnia, trzeba tak rozbijać. Zresztą... jeśli będzie taki objaw, to wiadomo już, w którą stronę szukać, bo jeśli takie coś się pojawia po tak delikatnym suplemencie, to organizm musi być na jakiejś granicy.

Czyli obecnie wygląda to tak:

Regularnie:

- luteina + zeaksantyna, 1 tabletka
- cytrynian potasu (wcześniej był chlorek)
- ze względów ogólnozdrowotnych, czasem łyżeczka oleju z ogórecznika, czasem miseczka mielonego, lekko uprażonego siemienia.

Od kilku dni:

- lizyna + BCAA, kilka razy dziennie
- magnez 150-200 mg (miało być regularnie ale oczywiście nie było, zawsze zapominałem)

Od dziś:

- cynk kilka razy dziennie małe porcje
- beta alanina tak, jak się powinno brać
- b complex, którą też powinienem brać regularnie, ale też oczywiście zapominam, ona jest konieczna do przyswojenia BCAA, lizyny i cynku. Jeśli zamierzam brać ich większe dawki to tyle B complex, ile jest w diecie, może nie wystarczyć

Miałem brać chondroitynę, ale oczywiście to kolejna rzecz, o której zapominałem.

Wapń... no sam nie wiem, brać go czy nie. Staram się to ułożyć pod kątem zgrania się ze sobą wszystkich rzeczy, tak, żeby stanowiły jakąś spójną całość, były zestawem. Jeśli coś biorę, to dokładam wszystko, co z tym współgra, na przykład do wysokich dawek witaminy A dokładam cynk, do wysokich dawek aminokwasów też cynk i witaminy z grupy B. Wapń w obecności lizyny przyswaja się nawet kilka razy mocniej i boję się, że może go być po prostu zbyt dużo, nawet gdy wezmę tylko np 400 mg. Z drugiej strony, w obu przypadkach poprawy z przeszłości wapń był obecny. Eh, dorzucę małe dawki.

Cały czas biorę też olej MCT, ale tak małe dawki, że to może nie mieć żadnego znaczenia, w badaniach brali tego na kilkadziesiąt nawet procent zapotrzebowania kalorycznego, ja przy dobrym układzie wyciągam 1-2%. Po większych mam rozwolnienia i to takie, że można na tron nie zdążyć. Cały czas w kawie niewielkie dawki inuliny, tu z kolei przekroczenie minimalnej dawki powoduje mocne gazy, to też może nie mieć znaczenia bo tego jest za mało, by wpłynęło na prace jelit.

O, jeszcze betainę miałem brać. No oczywiście, też zapomniałem.

Wpływ tego wszystkiego na wygląd paznokci - zerowy
Wpływ na zdrowie, samopoczucie, cokolwiek - zerowy, nie licząc rozwolnień po MCT czy gazów po inulinie. Nie wiem, jak z samopoczuciem, bo to subiektywna sprawa i może się zmieniać w zależności chociażby od tego, czy mnie ktoś zdenerwuje w życiu rodzinnym czy zawodowym. Miałem te okresy pobudzenia i stanów lękowych po czymś, ale to minęło i mogło nie mieć nic wspólnego z suplami, takie rzeczy pojawiają się same z siebie, albo wywołane stresem w życiu. Po wysokich dawkach witaminy A miałem jakby odczucie nadwrażliwości i świądu skóry, co jest objawem delikatnego zatrucia, dlatego też zresztą ją odstawiłem.

Można by się spodziewać, że takie dawki witamin czy minerałów w JAKIKOLWIEK sposób wpłyną na człowieka, a tu nic. Jakbym cukierki jadł.

A, no tak, nadciśnienia się pozbyłem, chociaż dalej nie jest idealne, ale odkąd zrobiłem te wszystkie terapie, ani razu nie było w wartościach niebezpiecznych. No ale to coś, o czym bym nie wiedział, jakbym tego nie mierzył aparatem.
Odpowiedz
Póki co białko bez efektów, ale to chyba byłoby trochę za wcześnie. 9 dni już biorę, ale nie przeginam z dawkowaniem, 2 razy dziennie po jednej porcji, wychodzi dodatkowe 6 do 8 gramów rozgałęzionych i 2-3 gramy lizyny, staram się też jeść więcej białka w normalnych posiłkach. Cynk, magnez, B complex, wysokie dawki B1... co jeszcze jest wymagane do tego, by organizm przyswajał białko? Glutaminę mi rodzina wyżarła.
Odpowiedz
Tak jeszcze kminię, zjedzenie czegokolwiek, co zawiera złożone węglowodany wywołuje u mnie gigantyczne gazy. Nawet jeśli to jest dosłownie łyżeczka inuliny. To świadczyłoby o jakimś rozchwianiu flory jelitowej, ogólnie problemem z trawieniem. I właśnie rozchwianie flory jelitowej jest według części naukowców przyczyną objawu Terry'ego, a konkretnie nadprodukcji przez bakterie substancji, które rozszerzają naczynia krwionośne.

Może w tym kierunku szukać, kiedyś już to co prawda robiłem, ale jakoś tak bez przekonania. Zresztą, nie bardzo nawet wiem, z której strony się zabrać. Nie tak jest w jelicie grubym? Przerost flory jelita cienkiego? Nie taka kwasowość treści żołądkowej? Trzustka nie wydziela enzymów, wątroba żółci? Jakieś konkretne badania by się przydały, ale też nawet nie wiem, co badać

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC6006167/

tu sprawdzili stan osób, które miały gazy i ogólnie problemy z przewodem pokarmowym oraz problemy z koncentracją. Jak się okazało, mieli przerost flory i związaną z nim kwasicę D-mleczanową, a po antybiotykach błyskawicznie wracali do zdrowia. Tylko kurde takie objawy pokrywają się z objawami stu innych rzeczy.

Może sobie zrobię terapię tym olejkiem z oregano, co go kiedyś piłem, pomijając wszystko inne, on jest po prostu całkiem smaczny, jeszcze go gdzieś mam, końcówkę.

Tak trochę liczyłem, że odstawienie cukru załagodzi to wszystko, bo właśnie nim mogłem te bakterie przekarmiać, ale jakoś nie ma po tym fajerwerków.
Odpowiedz
Coś jest na rzeczy z magnezem, po tej lizynie i BCAA, a może po antyoksydantach, czuję jakbym go w końcu przyswajał, prawidłowo reagował. Czy to może mieć związek z obłączkami? Raczej nie. Ale może z objawem Terry'ego?

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/...02.01141.x

tu wykryto bardzo duży niedobór magnezu u osób z marskością wątroby, pomimo tego, że mieli dobry poziom w zwykłym badaniu krwi. Przy okazji twierdzą, że ten ich test bardzo dobrze pokazuje stan w organizmie.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/4033201/

tu też był mocno obniżony

https://academic.oup.com/qjmed/article-a...91/1502957

tu też, ale nie tak bardzo. W chorobach nerek różnie to bywa, czasem jest mocno obniżony, czasem podwyższony.

Jakoś mało mi się to prawdopodobne wydaje, niby magnez wpływa na rozluźnienie naczyń krwionośnych, ale objaw Terry'ego jest charakterystyczny dla konkretnych schorzeń, podczas gdy magnez spada w wielu innych. Chyba że chodzi o jakieś łączone zależności, typu jednocześnie występujący niski magnez i również niski poziom powiedzmy leucyny, co powoduje specyficzne reakcje na poziomie naczyniowym.

Głupie, ale dobra reakcja na magnez po suplementacji leucyną każe mi zastanawiać się, czy w chorobach z jej niedoborem to przypadkiem nie jej niski poziom blokuje przyswajanie magnezu przez chorych. Bo to, że niski magnez blokuje przyswajanie leucyny przez komórki to wiadomo, wyszło w badaniach, ale może to też działa w drugą stronę?

Nie wiemy i się pewnie nie dowiemy, ale pofilozofować można.
Odpowiedz
Wracam do niskich dawek jodu pod osłoną selenu. Zrezygnowałem z tego, bo podejrzewałem, że od nich mógł mi się pogłębić objaw Terry'ego, ale to chyba nic w tym kierunku. Teraz, jak mam organizm wysycony antyoksydantami, jod będzie bezpieczniejszy. Ciekawa rzecz, właśnie trafiłem na badania, gdzie witamina C obniżała poziom przeciwciał tarczycy, nie jakoś bardzo mocno, ale skuteczniej niż selen, który testowano w tym samym badaniu.

Poza tym raczej bez zmian, lepiej mi się śpi, nie wiem, czy nie dzięki lizynie, której niski poziom ma duży związek z bezsennością. A może jakoś w końcu z magnezem to zaczęło współgrać. Znikł też zespół niespokojnych nóg. No ale to wszystko rzeczy, które pojawiają się i znikają "same z siebie".

Zapominam o tym bcaa i lizynie, ciągle tylko o wojnie czytam.
Odpowiedz
(03-03-2022, 01:18 AM)tomakin napisał(a): Wracam do niskich dawek jodu pod osłoną selenu. Zrezygnowałem z tego, bo podejrzewałem, że od nich mógł mi się pogłębić objaw Terry'ego, ale to chyba nic w tym kierunku. Teraz, jak mam organizm wysycony antyoksydantami, jod będzie bezpieczniejszy. Ciekawa rzecz, właśnie trafiłem na badania, gdzie witamina C obniżała poziom przeciwciał tarczycy, nie jakoś bardzo mocno, ale skuteczniej niż selen, który testowano w tym samym badaniu.

Poza tym raczej bez zmian, lepiej mi się śpi, nie wiem, czy nie dzięki lizynie, której niski poziom ma duży związek z bezsennością. A może jakoś w końcu z magnezem to zaczęło współgrać. Znikł też zespół niespokojnych nóg. No ale to wszystko rzeczy, które pojawiają się i znikają "same z siebie".

Zapominam o tym bcaa i lizynie, ciągle tylko o wojnie czytam.
Polecam Bartosiaka i Zychowicza i hejt Park nie ma chyba nic bardziej obiektywnego w tym co się dzieję.
Odpowiedz
To są kurde plany ukryte w planach schowanych wewnątrz planów, nikt na dobrą sprawę nie wie, co i jak tam jest zaplanowane. Czy po prostu putin zwariował, czy ma jakiś długoterminowy plan, np stworzenie frontu przeciw NATO, odpalanie Iranu żeby odciągnąć z tego frontu USA i wymuszanie kontraktów na gaz z pozycji siły, może stworzenie frontu walutowego z Chinami, czort wie. Ile w tym planowania USA, na ile to jest ich operacja, na ile go podpuścili a potem odpalili protokół sankcje? Nie wiemy, pewnie nigdy się nie dowiemy. Ale jedno można powiedzieć, to jest wojna - mem, to co tam się dzieje jest oczywiście straszne, ale też groteskowo wręcz śmieszne. To, co robi ta ruska pseudoarmia, dostając oklep od kraju 4 razy biedniejszego od Polski, jak cała rosja została właśnie pogrążona ekonomicznie.

No i demografia ruskich, tam nie ma w ogóle dzietności, jeszcze niedawno z powodu alkoholizmu mieli ósmą najniższą średnią długość życia NA ŚWIECIE, dosłownie, w jakichś Etiopiach gdzie szkielety dzieci uciekają przed sępami ludzie średnio dłużej żyli niż w wielkiej rassiji. Obecnie dostali tak po tyłku i są tak gnębieni przez służby specjalne, że każdy w miarę inteligentny człowiek chce stamtąd uciec, co dodatkowo pogrąży dzietność i obniży średnie IQ. Putin zostanie z krajem alkoholików po zawodówkach, złodziei i emerytów, do tego z sankcjami od każdego prawie potencjalnego partnera ekonomicznego, z wyjątkiem Chin które ostrzą sobie zęby na część ich terytorium. Wprowadza totalną cenzurę i inwigilację, co ma to do siebie, że kosztuje, zużywa potworne zasoby ekonomiczne.

Tam ludzie masowo umierają na gruźlicę, kilka procent (!) społeczeństwa ma HIV, co jest też koszmarnie drogie w leczeniu. Pogłębienie biedy pchnie jeszcze więcej w narkomanię i prostytucję, co spowoduje lawinowy wzrost zachorowań.

...a obłączki bez zmian.
Odpowiedz
Ta banda kretynów właśnie ostrzelała elektrownię atomową

wezmę trochę więcej tego jodu Big Grin
Odpowiedz
(03-04-2022, 04:27 AM)munieslaw napisał(a): To jest w sumie ciekawe z tą dzietnością, że większość krajów ma z tym problem, w tych bogatych jest wcale nie lepiej, rzekłbym nawet, że gorzej, a wydawałoby się na pierwszy rzut oka, że powinno być odwrotnie? Natomiast w biednej Afryce jest jaka średnia wieku? 20 lat? To przypomina mi trochę eksperyment "mysia utopia". W Polsce też nie za dobrze, 41 lat średnio...

Co do wojny to wygląda mi na to, że Putin się nie spodziewał aż takich morali u ukraińców i zjednoczenia zachodu, poza tym nie ma 100% pewności co się tam dzieje i bierz pod uwagę, że bronić się jest łatwiej niż atakować. Fakt, że Putin się ładnie wkopał teraz i nie bardzo widzę sposób, by wyszedł z tego bez szwanku..

Jakbym miał stawiać to w końcu uda mu się przejąć Ukrainę, tylko co mu to da?

Ja stawiam tezę, że to jest koniec władimira w najbliższym czasie. Sankcje typu Swift to taka gospodarczą atomowka,a po zakończeniu wojny jakby się ona nie skończyła nie wyobrażam Sobie żeby Putin miał współpracować z Europa. Podmienia go pewnie na innego Saszę. Też utrata majątków Oligarchów, a oni też raczej mają dużo do powiedzenia w Rosji.Pozytywne jest to że Niemcy zwiększają Swoje PKB na Wojsko i Polska podobnie, bo aktualnie jesteśmy bezzębni, a z bezzębnymi żaden sojusznik się nie liczy,a poza tym musimy mieć silna armię, żeby odstraszać. No i Wojnę informacyjna wygrywają zdecydowanie Ukraincy. Praktycznie zero filmików Ruskich jak np zdobywają ukraińskie cele. W necie tylko filmiki ośmieszające tych biednych 18 latków wsadzonych na front którzy nie bardzo wierzą w to po co.
Odpowiedz
Ja dalej kompletnie nie ogarniam, po co mu to było, jaki był cel. Zastraszał doradców i zmieniał ich, aż miał w otoczeniu tylko takich, którzy mówią to, co chce usłyszeć? Wmówił sobie przez to, że ma wspaniałą armię, a Polska nienawidzi Ukrainy? Że świat nie zareaguje? On zazwyczaj dobrze grał, a nagle zrobił coś totalnie absurdalnego.

Z drugiej strony, odkąd objął władzę, ruska gospodarka wpadła w stagnację, rosja przestała się rozwijać, a nawet się cofnęła, właśnie na skutek kretyńskich decyzji putina z przeszłości. Zawsze były to decyzje, które były może tragiczne dla przeciętnego ruska, ale za to dobre dla oligarchów, teraz pociągnął oligarchów na dno.

No i ekonomia, sankcje to jedna rzecz, z tym rosja jakoś by sobie poradziła, to kraj który ma wszystkie możliwe zasoby naturalne i przemysł, który jest w stanie dostarczyć wszystko, takie coś sprawia, że można się przed nimi bronić. Ale putin właśnie stworzył państwo policyjne, co oznacza, że 1/3 kraju będzie w więzieniu, 1/3 zamiast pracować i produkować, będzie pilnować pozostałych, a 1/3 będzie knuć albo chlać z rozpaczy. Wracają do gospodarki centralnie planowanej, bo tylko taka ma miejsce w państwie policyjnym, oznacza to gigantyczną korupcję i niewydolność. Dlatego właśnie odcięte od świata dyktatury są biedne, nie z powodu "sankcji".

Co do obłączków - wracam do witaminy E. Czyli na dziś wygląda to tak:

- BCAA i lizyna, ale w niewielkich dawkach bo zawsze zapominam
- E
- 100% zapotrzebowania na jod + trochę selenu
- magnez

Skończyły mi się koncepcje. COŚ zrobiłem rok temu, po czym miałem większe obłączki i bardzo dużą poprawę jasności umysłu, pamięci i koncentracji. Podobnie było 10 lat temu. Przeanalizowałem na wszystkie sposoby rzeczy, które wtedy brałem, rozważyłem wszelkie scenariusze, przetestowałem je. Efekt się nie powtórzył. Z tego, co brałem rok temu, została do sprawdzenia melatonina i piracetam, przy czym piracetam jest po prostu za drogi na taką zabawę, 100 zł z wysyłką. Są też pewnie jakieś rzeczy które robiłem, ale ich nie zapisałem.

10 lat temu brałem też bardzo wysokie dawki witaminy C, kilka razy wyższe niż gdy testowałem teraz antyoksydanty. Dochodziłem nawet do 10 gramów. Piłem też bardzo dużo wywaru ze skrzypu, a także brałem cholinę w ilościach hurtowych.

Co takiego zrobiłem w tamtych dwóch okresach poprawy, jaka reakcja zaszła w organizmie?

Może magnez powinno się z witaminą C łączyć? Były badania, gdzie likwidacja stresu oksydacyjnego zwiększała przejście magnezu do wnętrza komórek, a kombinowana terapia tych dwóch rzeczy dawała w niektórych chorobach naczyniowych bardzo dobre efekty, wręcz rewelacyjne. Ale nikt chyba nie sprawdzał, czy suplementacja C poprawia stan magnezu w organizmie. Nie bardzo uśmiecha mi się zabawa w wysokie dawki C, bo to nie jest obojętne dla zdrowia.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości