This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Podsumowanie, bo znowu nie będę wiedział, co akurat biorę a czego nie.

Aktywacja makrofagów, czyli coś, co podobno jednej osobie na jakimś forum pomogło:

- chondroityna, 2 gramy
- witamina D3, 2 do 4 tysięcy
- CLA, 2 tabletki razem z chondroityną
- oliwa z oliwek

Naprawa kolan plus testowanie tego, co opublikował ten lekarz kilkadziesiąt lat temu, jakoby chondroityna regenerowała naczynia krwionośne i leczyła miażdżycę

- już wymieniona chondroityna
- glukozamina, 1 gram

Glutation

- cysteina, 1 gram, to za paskudne jest żeby jeść więcej
- glutamina, duża łyżeczka
- glicyna, przed snem
- powinien być jeszcze selen, ale zostało mi dosłownie kilka tabletek a nie bardzo chce mi się kupować

Cokolwiek ma zrobić olej z ogórecznika, prawdopodobnie podnieść poziom prostaglandyn typu 1, głównie E1:

- olej z ogórecznika, 2 razy dziennie po łyżeczce, razem jakieś 6 ml
- witamina C, chyba ze 2 gramy, nie ważę tego
- witamina E, 2x100 mg
- witamina B6, 2x50mg
- niacyna, jakieś 150 mg
- cynk, kilkadziesiąt mg dziennie

Rzeczy, które każdy wege powinien jeść regularnie, u mnie co kilka dni jak sobie o nich przypomnę

- kreatyna, karnityna, tauryna

Regulowanie cukru

- cały czas dieta bez cocacoli i słodyczy
- cały czas małe dawki inuliny
- dość rzadko witamina B1, jeszcze rzadziej chrom

Czyszczenie szafy, wszystkie suple które kiedyś kupiłem, zjadłem do połowy, a teraz leżą i żal wyrzucać

- sulforafan
- garlicin
- Q10
- jakiś probiotyk
- biotyna
- zostały mi 2 tabletki pycnogenolu
- mam też 9 tabletek ginkofar extra, możliwe, że chondroitynę trzeba połączyć właśnie z ginkofarem dla najlepszego efektu
- diosmina
- alpha GPC (o ile to to)

Dodatkowo rzeczy, które brałem rok temu, przed poprawą, a które teraz leżą w szafie i tęsknią, są przesłanki do tego, że mogą wspomagać jedną z powyższych terapii

- HMB
- DAA
- trochę boru

...a do tego wszystkiego miałem brać potas, tylko ciągle o nim zapominam.

Chyba tyle, to wszystko jest bardzo nieregularne, przykładowo bor ostatnio piłem chyba ze 2 tygodnie temu.

Efektów na razie nie ma, a w każdym razie nie widocznych. Nie miały prawa pojawić się obłączki, bo one rosną powoli i pojawiają się miesiąc czy dwa po tym, jak zrobi się coś, co je wspomaga. Mam wrażenie, że włosy stały się sporo mocniejsze, ale to tyle.

Dużo wskazuje na problem z drobnymi naczynkami krwionośnymi, czy w ogóle z układem krążenia, już nie przy samych obłączkach, ale konkretnie u mnie. Zmiany które mam na paznokciach są zazwyczaj opisywane w literaturze jako pochodne własnie problemów z naczyniami krwionośnymi, zarówno tymi dużymi (żyła wrotna), jak i małymi, włosowatymi.

Budowa czy regeneracja naczyń krwionośnych wymaga spełnienia kilku warunków i tak myślę, że bardzo dobrze robię, łącząc te wszystkie suple, a przede wszystkim zioła. Pycnogenol, gotu kola (już się skończyła), miłorząb (ginkofar) czy diosmina wymuszają na organizmie budowę naczynek czy ogólnie poprawiają ukrwienie, a olej z ogórecznika sprawia, że to wymuszenie jest w ogóle możliwe, dzięki zwiększeniu stężenia prostaglandyn typu 1 a zmniejszeniu typu 2. Chondroityna dostarcza ku temu budulec. Jedyną niewiadomą pozostaje, jak zawsze, miedź. Jeśli mam za dużo cynku, to poziom miedzi spadnie, a to w zasadzie wyklucza możliwość budowy naczynek. Jeśli jednak mam tego cynku za mało, nie dojdzie do syntezy prostaglandyn, co również fatalnie się na tym odbije.

A, inozytol już na 100% można wykreślić z listy podejrzanych, jakby miał coś zrobić, efekty pojawiłyby się dawno temu. Minęły 2 miesiące od momentu, gdy zacząłem go brać i brałem przez kilkanaście dni.
Odpowiedz
Przy okazji zagadka, już któryś raz to zaobserwowałem. Po cynku mam jakieś takie dziwne osłabienie, jakbym miał zaraz odpłynąć. Podobne miewałem czasem podczas biegu. Kiedyś myślałem, że to niedociśnienie, potem że niski cukier, teraz zmierzyłem jedno i drugie, jest w normie, ciśnienie nawet za wysokie, o ile można wierzyć mojemu wiekowemu aparatowi. Wymienię baterie w aparacie i zmierzę jeszcze raz (po wymianie bez zmian). Pamiętam całe lata temu, jak pierwszy raz spróbowałem suplementacji cynkiem, efekt osłabienia był tak duży, że przedmioty leciały mi z rąk.

Co do tego zjawiska podczas biegu, zgrywało się w czasie z lepszymi wynikami, czyli w im lepszej byłem kondycji, tym większe było ryzyko, że po paru kilometrach odetnie mi zasilanie.

Zastanawia mnie, jaki może być mechanizm, czy taka reakcja na cynk może o czymś świadczyć, jeśli tak, to byłby to fajny test diagnostyczny, do wykonania samemu w domu. Może być tak, że zmienia się coś w układzie krwionośnym, a nawet że zmienia na plus, na przykład rozluźniają się tętnice, w efekcie krew przepływa do naczyń obwodowych i mniej jej dociera do mózgu. Raczej mnie to cieszy niż martwi, jako że dość pozytywnie kojarzę to coś, łączyło się z etapami lepszego samopoczucia i kondycji. Co więcej, nie pojawia się zawsze gdy biorę cynk, zapewne nastąpiła reakcja z jakimiś innymi suplami. Wziąłem go bardzo mało, tylko dziś i wczoraj, bywały okresy że brałem wielokrotnie więcej i nie było tych symptomów.

Może jednak coś z glukozą, może wysoki cynk sprawia, że pomimo wysokiego poziomu we krwi, mózg nie absorbuje jej jak trzeba?

Na pewno nie miedź, bo do wystąpienia objawów jej niedoboru trzeba wielu miesięcy, gdy organizm nie jest w stanie produkować nowych krwinek i jak powoli wymierają, nie są zastępowane nowymi. Toksyczność też raczej nie, bo dawki są po prostu zbyt niskie.
Odpowiedz
Ha, reddit pomógł

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/1702662/

Nagły spadek poziomu kortyzolu. W tym badaniu poziom we krwi spadł z 13 na 4, czyli efekt był naprawdę bardzo duży. ALE, objawy które daje spadek kortyzolu (zawroty głowy, osłabienie) wynikają w dużej mierze właśnie ze spadku ciśnienia krwi. A może nie wynikają, może chodzi o to, że kortyzol umożliwia przyswajanie glukozy przez komórki mózgu?

No dobra, to teraz jedno bardzo ważne pytanie. Czy takie objawy świadczą o niskiej aktywności nadnerczy i zbyt słabej produkcji kortyzolu, ewentualnie innych hormonów tego gruczołu? Czy może pojawią się u każdego, kto weźmie taką dawkę? Wielokrotnie spotykałem się z opinią, że obłączki zanikają właśnie przez jego niski poziom, do tego opisano kiedyś przypadek gigantycznego wzrostu obłączka u kobiety, która stosowała na palec maść z kortyzolem, ale obłączki osób z chorobami nadnerczy nie wyglądały jakoś specjalnie inaczej, nie było też widać zmiany wielkości po tym, jak takie osoby były wyleczone z tych chorób. Dawno, dawno temu to sprawdzałem, gdzieś pewnie w okolicach 10 strony tego wątku, ale to były jakieś pojedyncze zdjęcia, z których tak naprawdę niewiele wynikało. Co więcej, pacjenci z depresją oraz chorzy na AIDS mają podwyższony kortyzol, a nie obniżony.

No dobra, wstępnie można przyjąć, że to raczej mechanizm niskiej przyswajalności glukozy przez komórki mózgu, jako że właśnie taki mechanizm, według niektórych naukowców, odpowiada za ataki lękowe, a ja miałem ich kiedyś naprawdę dużo. Mam niskie przyswajanie, po cynku spada poziom kortyzolu do poziomu, przy którym jest ono zbyt niskie, co zdarza się bardzo dużej części nawet zupełnie zdrowej populacji. Może ma to związek z problemami z cukrem, które odkryłem miesiąc czy dwa temu i które w końcu przekonały mnie do zmiany diety. Zakładam też, że problemy w czasie biegu to raczej nie był efekt kortyzolu, ale właśnie cukru.

Innymi słowy, to objawy hipoglikemii, ale bez spadku poziomu cukru. Z hipoglikemią miałem problemy od "zawsze" w zasadzie. Chrom zdaje się pomógł, a w każdym razie nie miałem objawów od czasu, gdy go suplementowałem.
Odpowiedz
Nie daje mi spokoju ten kortyzol

https://www.jaad.org/article/S0190-9622(...1/fulltext

tu jest wyleczenie choroby Addisona, czyli niedoboru kortyzolu, na moje oko na pierwszym zdjęciu praktycznie nie ma obłączków, na drugim, po wyleczeniu, są dość duże. Już to kiedyś wklejałem, kortyzol na pewno nie jest JEDYNĄ przyczyną, gdyby tak było, to byłby widoczny jego spadek w chorobach gdzie dochodzi do zaniku obłączków, a takiego spadku nie ma.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/3830506/

Zdaje się tutaj opisywano 6 przypadków powiększenia obłączków powyżej normy po zastosowaniu maści z hydrokortyzonem (czyli w sumie kortyzolem).

Czyli wychodziłoby na to, że kortyzol jest w jakiś sposób powiązany. Można mieć normalny poziom i nie mieć obłączków, ale jego wysokie stężenie wymusza reakcję, która doprowadza do ich wzrostu.

Kortyzol jest w dużej mierze przeciwzapalny (w zasadzie po to tylko się go używa jako maści), a właśnie stany zapalne są teraz moim głównym podejrzanym. Wyłącza fosfolipazę A2, co już bezpośrednio wpływa na produkcję prostaglandyn w miejscu jego zastosowania. Wpływ też dość mocno na metabolizm kwasu arachidonowego. Najważniejsze pytanie, czy po prostu miejscowe, wywołane maścią wyłączenie stanów zapalnych u zdrowego człowieka (z normalnymi obłączkami) doprowadzi do nagłego ich wzrostu ponad normę? Na logikę nie powinno, więc raczej miałby tu miejsce inny mechanizm.

A może jednak będzie ten efekt? Może chodzi o zmiany na poziomie aktywacji / deaktywacji genów, co zmienia funkcje komórki? Tak właśnie działa hydrokortyzon, zmienia aktywne geny. Może taki koszmarkowo wysoki efekt, jaki daje dosłownie zalanie tego miejsca kortyzolem przy stosowaniu maści, będzie w efekcie prowadził do nadregulacji komórek korzenia paznokcia, przez co będą rosnąć jak oszalałe?

Chyba w tym kierunku powinno się szukać, o ile kortyzol w dużej dawce faktycznie powoduje wzrost obłączków. Znaleźć wspólny punkt niewydolności nerek, marskości wątroby, depresji i infekcji HIV, który jednocześnie jest w jakiś sposób wrażliwy na wysokie dawki kortyzolu. Trochę to dla mnie za skomplikowane, bo tu już trzeba zagłębić się w zależności na poziomie komórki, na czym nie znam się za dobrze. Mogę tylko rzucić ogólnikiem "stany zapalne", ale to jest potwornie wręcz skomplikowane zagadnienie, tysiące dosłownie różnych reakcji, które nawzajem od siebie zależą.

A tymczasowo tak myślę, że mógłbym wziąć maść z hydrokortyzonem, gdzieś mam tubkę, co prawda chyba pamięta czasy PRL, pamiątka po ojcu, no ale jakby nie patrzeć kortyzol. I wetrzeć to kilka razy w jeden jedyny paznokieć, patrzeć na efekty. Jedna z rzeczy do zrobienia "na potem", razem z testem melatoniny i próbą z aspiryną, na razie nie chcę mieszać za bardzo, i tak strasznie dużo rzeczy robię naraz i jak coś zadziała, ciężko będzie dojść do tego, co.
Odpowiedz
...i jeszcze takie coś

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/4703578/

wysoki poziom miedzi obniżał prostaglandynę E2, tę która jest "zła". Nie mogę znaleźć nic o "dobrej". Może to jest jeden z mechanizmów, dzięki któremu tej kobiecie z youtube odrosły po miedzi obłączki? Niedobór wiąże się ze stanami zapalnymi.

Może to się jakoś łączy właśnie z kortyzolem. Miałem już z nim przeboje, kiedyś, całe lata temu kupiłem sobie fosfatydyl seryny, który mocno poprawia pamięć i w ogóle jest świetny, ale też równie mocno zbija kortyzol. Po jakimś czasie nie byłem w stanie spać dłużej niż kilka godzin w nocy i cały czas chodziłem jak na szpilkach. Nawet miałem plan, żeby sobie ten kortyzol podnieść, najprostszy sposób to po prostu napary z lukrecji. Z jakiegoś powodu mam organizm bardzo wrażliwy na czynniki, które obniżają jego poziom, tylko to są już bardzo skomplikowane sprawy, to może być końcowy efekt całego łańcucha zależności. Układ hormonalny to bardzo złożona rzecz i tu po prostu nie ma łatwych rozwiązań.

Może jakbym tak daleko pokopał, to dowiedziałbym się, dlaczego jako dziecko byłem najbardziej chorowitą istotą na osiedlu, cudem w ogóle dożyłem pełnoletności, regularnie miałem zastrzyki z antybiotyków na różne zapalenia oskrzeli i płuc.

Jest jeszcze mnóstwo badań, w których analizowano związek wysokiego spożycia cukru z objawami niedoboru miedzi oraz zaburzeniami kortyzolu. Przynajmniej u szczurów to tak działało, dużo cukru w diecie dawało objawy niedoczynności nadnerczy i niedoboru miedzi. Tyle że szczury nieco inaczej metabolizują cukier i to niekoniecznie przekłada się na ludzi. Już całkiem długo trzymam dietę z 1/10 tej ilości cukru, którą miałem wcześniej. Może to jakoś w tym kierunku się zgrywa, niski poziom miedzi przez ciągłą suplementację cynku i żelaza, niski poziom prostaglandyn typu 1 przez problemy z syntezą, wysoki poziom cukru w diecie i pacnęło w kortyzol.
Odpowiedz
Po namyśle, delikatna modyfikacja planu suplementacji. Co prawda nadmiar cynku doprowadzi do niedoboru miedzi, ale nadmiar miedzi nie ma żadnych poważniejszych konsekwencji, o ile nie zacznie się brać 5 razy tyle ile zamierzam i nie będzie tego robić codziennie przez pół roku. Innymi słowy, cynk out, co jakiś czas będę brał niewielkie dawki, witamina C też raczej out, tyle o ile jej będzie, za to dodam dużo więcej miedzi, 4 do 6 mg dziennie przez kilka dni.

Miedź to absolutna podstawa systemu walki ze stresem oksydacyjnym i wolnymi rodnikami, ale badania dają sprzeczne wyniki, głównie dlatego, że organizm wyrzuca miedź do krwi podczas walki z infekcją, a także jej poziom rośnie podczas niedoboru cynku. W efekcie osoby z wyższym poziomem miedzi we krwi mają w badaniach słabsze zdrowie i wyższy poziom stresu oksydacyjnego, ale to może nie mieć nic wspólnego z miedzią jako taką. Znalazłem tylko badanie na kurczakach, gdzie sprawdzali wpływ "suplementów" miedzi na stres oksydacyjny, ale kurczaki dostały tam dawkę odpowiadającą 200 mg siarczanu miedzi (nie napisali, czy wzięli uwodniony), co odpowiada jakoś 70 mg miedzi dziennie u człowieka. przy zapotrzebowaniu 1-2 mg i dawce w suplementach zazwyczaj 2 mg. Dziwne, że w ogóle przeżyły te kilka tygodni badania.

To trochę ta, jakby kazać grupie pacjentów pić 70 litrów wody dziennie a potem ogłosić, że picie wody jest szkodliwe.
Odpowiedz
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC7901396/

Opisano przypadek paznokci Terry'ego po krwotoku do jamy otrzewnej, połączonym z szokiem septycznym (o ile nie pomyliłem słownictwa). Problem w tym, że na zdjęciach to nie są paznokcie Terry'ego tylko zwykły zanik koloru, związany pewnie z anemią czy zanikiem krążenia. To, co naukowcy wzięli tam za "ciemny pasek", jest po prostu końcówką gdzie widać ciemniejszą skórę, a nie tkankę charakterystyczną dla Terry's nails.

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/full.../ccr3.4685

Sprzed chyba 2 miesięcy publikacja, zmiany w wyglądzie paznokcia w przebiegu amyloidozy na tle szpiczaka mnogiego. Zanikają obłączki, a także pojawiają się przerywane prążki, identyczne jak przy reumatoidalnym zapaleniu stawów. Niestety, nic mądrego nie napisali, nie wiadomo też, czy wcześniej te paznokcie nie wyglądały podobnie źle, na skutek innych chorób pacjenta.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC6143371/

tu opisano przypadki bardzo dużego wzrostu obłączków na skutek różnych czynników, w tym trądu i twardziny układowej. Podobnie ciągłe urazy sprawią, że obłączek będzie rósł nadmiernie mocno. Już kiedyś o tym pisałem, ale może warto przyjrzeć się tym przypadkom z perspektywy hipotezy prostaglandyn? Jeśli faktycznie w trądzie i twardzinie występuje dużo wzrost obłączków, to byłby bardzo dobry trop.

https://en.wikipedia.org/wiki/CREST_syndrome

No proszę, GIGANTYCZNE obłączki u osoby z syndromem CREST. Z drugiej strony, znajduję też zdjęcia dłoni chorych, gdzie obłączków nie ma. Podobnie jest przy trądzie, jest kilka zdjęć paznokci i nie ma tam powiększonych obłączków, z reguły w ogóle ich nie ma.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC4236774/

tu powiększone obłączki znaleźli tylko u 1 pacjenta na 39. Kolejny ślepy zaułek.

Wychodzi na to, że mamy tylko dwa pewne czynniki, maść z hydrokortyzonem i ciągłe dotykanie / pocieranie paznokci. A nawet to nie, bo w tym badaniu co prawda odkryli, że pocierane i dotykane obłączki są większe, ale może pacjent je ciągle dotykał, bo był tam jakiś problem, stan zapalny, albo niezłośliwy guz pod paznokciem, który to guz też wiązał się w literaturze ze wzrostem obłączków?

A, drobna zmiana - tauryna robi wypad, na jej miejsce wchodzi beta alanina. Te dwie rzeczy bierze się na zmianę, bo są ze sobą mocno konkurencyjne, już wystarczająco długo brałem tylko taurynę. Do tego beta alanina była w zestawie sprzed roku. Testowałem ją już wielokrotnie, bez efektu na paznokcie, z dość chyba wyraźnymi efektami na sprawność mózgu, ALE jest taka czysto teoretyczna opcja, że ona zadziała na wzrost paznokcia tylko gdy będzie odpowiednia proporcja prostaglandyn typu 1 do typu 2, podobnie jak dopiero po uzupełnieniu kwasu gamma linolenowego i uporządkowaniu tych prostaglandyn znikła nadmierna reakcja flush. Czysto hipotetyczne, ale miałem zapisywać wszystko, to zapisuję.
Odpowiedz
I jeszcze takie coś

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/14698569/

U szczurów, które dostały melatoninę, FT3 spadło z 3,74 na 2,53, a FT4 z 2,41 na 1,59. Nie jest to do końca zgodne z wynikami badań u ludzi, ale też za dużo ich nie ma, jakieś jedno ruskie badanko na kilku pacjentach. Rosji z zasady nie ufam.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11226744/

tu melatonina u starszych kobiet przywróciła funkcje tarczycy i nawet podniosła poziom hormonów i to całkiem wyraźnie.

Objawy, które miałem gdy zaczęły się kilkanaście lat temu kłopoty, pasowały też do zaburzeń tarczycy, przy czym 10 lat temu bawiłem się dużymi dawkami jodu pół roku przed poprawą, co raczej nie miałoby wpływu. Muszę w końcu tę tarczycę przebadać porządnie, w przeszłości wychodziły różne dziwne rzeczy w wynikach, ale jako że nie miałem potem wyraźnych objawów ani nad, ani niedoczynności, olałem sprawę.

Tylko tarczyca sama w sobie nie rozwiązuje problemu ogólnego obłączków, co najwyżej da odpowiedź na pytanie czemu ja mam problemy. Mnóstwo osób z niedoczynnością ma te obłączki bardzo duże, a przy chorobach w których one zanikają, poziom hormonów jest w jak największym porządku. Już dziesiątki razy widziałem wpisy na różnych forach, jak ludziom zaczęły odrastać po tym, jak zaczęli terapię hormonalną, ale to oznacza tylko, że tarczyca wpływa na COŚ, co z kolei wpływa na paznokcie.

Wracając do prostaglandyn, one są mocno zaangażowane w przesyłanie sygnałów regulujących pracę tarczycy. Co oznacza, że niski poziom kwasu gamma linolenowego może doprowadzić do zaburzeń funkcjonowania tego narządu, a jego uzupełnienie okazać się całkiem dobrym lekiem. Tych substancji są dziesiątki dosłownie i szczerze nie sądzę, żebym kiedykolwiek zdołał się w tym połapać. Przypuszczam, że tylko kilkadziesiąt, może kilkaset osób na świecie w pełni to rozumie. A może w ogóle nikt.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC4857540/

tu poziom niektórych z nich był 4-5 razy wyższy u pacjentów z subkliniczną niedoczynnością tarczycy, w porównaniu do grupy kontrolnej, wyrównanie poziomu hormonów wyrównało też poziom tych substancji.
Odpowiedz
Kurde

https://article.sciencepublishinggroup.c...03.18.html

witaminy C i E wyleczyły w zasadzie niedoczynność tarczycy u szczurów

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/21406454/

tu u szczurów E dosłownie wyleczyła nadczynność tarczycy

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/15899653/

tu już docelowo u ludzi znacznie poprawiła stan w nadczynności

Tyle że ja przy tarczycy nawet USG miałem robione, fakt, że trwało kilkanaście sekund. Badania miałem raz wywalone poza normę, ale też robiłem je w czasie suplementacji dużymi dawkami jodu, co może dać taki efekt. Robione w innych okresach były OK, mniej więcej. Ani nie marznę, jak to przy niedoczynności, ani nie chudnę i nie mam wysokiego tętna spoczynkowego, spadało do 40, co byłoby dziwne w nadczynności. Teraz warto postawić pytanie, czy objawy które miałem po tryptofanie na pewno wynikały z serotoniny, a nie z podniesienia przez niego poziomu hormonów tarczycy? Raczej serotonina, bo podobnie było po ziołach które miały podnieść jej poziom, ale wątpliwości zostały zasiane.

Jakby nie patrzeć, 10 lat temu zrobiłem sobie, co prawda w całkiem innym celu, ale jednak, terapię bardzo wysokimi dawkami E i C, dużo wyższymi niż biorę teraz, z kolei rok temu brałem melatoninę, która również ma niebagatelny wpływ na tarczycę. Miałem też dużą poprawę przy karnitynie, która w zasadzie nie powinna pomagać, chyba że weźmie się ją właśnie przy problemach z tarczycą.

To oczywiście ani trochę nie rozwiązuje problemu z obłączkami, bo one powinny raczej rosnąć przy subklinicznej nadczynności, a u mnie jeśli już, to właśnie można podejrzewać nadczynność. Czyli nawet jeśli badania wykażą problem z tarczycą i go rozwiążę, poprawiając swój stan zdrowia, nawet jeśli wtedy odrosną obłączki, to dalej nie będę wiedział dlaczego, jaki czynnik odpowiada za ich wielkość. A taka jest idea tego całego wątku, znaleźć przyczynę. Znając ją, można będzie popatrzeć na paznokcie "pacjenta" i powiedzieć, co jest z jego zdrowiem nie tak. Mój stan zdrowia jest niejako kwestią poboczną, z oczywistych względów ważniejszą dla mnie osobiście. I też rozbija się na dwa oddzielne wątki, jeden to przyczyna problemów, które zaczęły się kilkanaście lat temu, drugi to bardziej ogólne podejście, jakie rzeczy można robić, by statystycznie przedłużyć sobie życie, zmniejszyć ryzyko chorób, a już konkretnie w moim przypadku skorygować wrodzone problemy, bo jakieś mam, nie urodziłem się całkiem zdrowy.

Trochę uspokoi się pandemia to sobie zrobię w końcu komplet badań, odkładanych od wielu lat

- homocysteina
- ferrytyna
- tsh, ft3, ft4
- ceruloplazmina
Odpowiedz
Tak się zastanawiam, czy jednak nie wziąć tyle witaminy E, ile brałem 10 lat temu, przy tej dużej poprawie. Wtedy jakiś czas leciałem dawką 800 IU dziennie (2 tabletki), potem zszedłem do 400 IU. Ale jak przeglądam historię zakupów, to chyba już na to parę razy wpadłem, kupiłem E w 2011, 2012 i 2013. Wtedy dość szczegółowo analizowałem stan organizmu, zapisując jaką miałem szybkość biegu przy konkretnym tętnie, co jest całkiem dokładną metodą.

Nie daje mi to spokoju. COŚ wtedy zrobiłem, przez co jednocześnie wyniki biegowe skoczyły do przodu jak oszalałe, skóra na rękach zaczęła wyglądać normalniej i pojawiły się obłączki. Rok temu też COŚ zrobiłem, po czym wróciły obłączki a sprawność umysłowa wzrosła tak, jak wtedy wyniki sportowe.

Hmm... na zdjęciu rok temu było opakowanie wapnia. O wapniu też pisałem 10 lat temu 21 maja, 3 czerwca była już duża poprawa. Ale tym tropem też już nie raz szedłem, paznokcie osób z chorobami przytarczyc, gdzie wapń jest wywalony w kosmos w jedną albo w drugą stronę, wyglądają co prawda koszmarnie, ale obłączki mają normalne. Podobnie w depresji poziom wapnia jest raczej normalny.

...czy aby na pewno normalny?

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/31292851/

Nie są to duże różnice, ale są dość wyraźne. Wapń już testowałem parę razy, ale zawsze rezygnowałem bo pojawiały się jakieś skutki uboczne, co też jest dziwne, bo nigdy nie stosowałem dawek wyższych niż oficjalnie zalecane w suplementacji.

No dobra, wapń dorzucę, w dawce 400 do 800 mg, czyli tyle, ile jest zalecane. Pomijając wszystko inne, wapń jest dość istotnym dodatkiem do glukozaminy i chondroityny, całkiem możliwe, że przy suplementacji nimi organizm będzie potrzebował tego wapnia bardzo dużo, o wiele więcej, niż jest się w stanie dostarczyć z diety, żeby w pełni wykorzystać chondroitynę do odbudowy struktur.

W sumie to olej z ogórecznika też dość mocno poprawia gęstość kości, co można przetłumaczyć jako "wyciąga wapń z krwi i wbudowuje go w kość". Jeśli mam w tych kościach niezbyt mocne uwapnienie a prawie na pewno mam, to zapotrzebowanie na ten pierwiastek podczas suplementacji chondroityną i olejem z ogórecznika będzie duuużo wyższe, niż normalnie. A jak kiedyś sobie podliczyłem, to wapnia w diecie mam czasem mniej niż połowę rekomendowanego spożycia.

Boję się tylko trochę tego, że wapń wywali mi odczyn w mocno zasadową stronę, a niedawno miałem z tym problemy. Miałem też kiedyś w badaniach kryształy wapnia w moczu, co jest dość niebezpieczne, może skończyć się kamieniami nerkowymi.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: subzero, 5 gości