This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
A, jeszcze jedno ważne rozróżnienie, które trzeba podkreślić. Nadmiar serotoniny ALBO nadwrażliwość na serotoninę. Dla przykładu w nadczynnej tarczycy jest taka nadwrażliwość.
Odpowiedz
Fajne wyjaśnienie:

https://www.youtube.com/watch?v=7ugZ5X7M2uE

W skrócie, reakcja nerwowości na glicynę lub na GABA świadczy o tym, że są problemy z elektrolitami, albo problemy z metabolizmem energii na poziomie komórki. Będę musiał zaobserwować, czy nie mam takiej, na pewno mam po inozytolu, ale tam mechanizm jest raczej inny i związany z serotoniną. Tak słucham tego gościa i myślę sobie, czy przypadkiem nie upraszczam zbytnio sprawy, studiując zależności związane z obłączkami?

Co się tyczy obłączków, jeszcze wróciła tarczyca, jak bumerang. Dość poważnie podejrzewałem, że ona może leżeć u źródła problemów, tylko nie mam objawów ani nadczynności, ani niedoczynności. Niemniej problemy próbowałem na początku rozwiązać jodem, co mogło je spotęgować. Mogłem nim kilkanaście lat temu doprowadzić do kilkumiesięcznej nadczynności. Wtedy pomimo dobrego poziomu serotoniny we krwi, tkanki byłyby na nią nadwrażliwe. Może pora wybrać się do laboratorium i zbadać jeszcze raz tarczycę? USG było dobre, ale robione przez dosłownie parę sekund, wyniki kiedyś były trochę wywalone, ale robiłem je podczas brania dużych dawek jodu, co je usprawiedliwia - niemniej były poza normą. Miałem iść zrobić je jak minie fala, teraz będę musiał czekać, aż minie druga, bo nie uśmiecha mi się pakować do przychodni gdzie wirus na wirusie.

https://www.europeanreview.org/article/12297

inozytol + selen były całkiem skuteczne w terapii choroby Hashimoto. Obniżyły przeciwciała, unormowały poziom hormonów tarczycy.

Czyli są 2 opcje

1. z jakiegoś poziomu wywalona jest serotonina, prawdopodobnie nadprodukcja w jelitach, co rozszerza naczynia krwionośne w układzie pokarmowym i daje objaw opisywany w marskości wątroby, tylko dużo mniej nasilony

2. są wywalone hormony tarczycy, przez co organizm jest nadwrażliwy na serotoninę, co powoduje rozszerzenie i jak wyżej

Stawiałbym mimo wszystko na punkt 1, bo na jod nie reagowałem, nie licząc pierwszego uzupełnienia niedoboru, testowałem go wielokrotnie, z kolei po suplach mających podnieść poziom serotoniny reakcja zawsze była bardzo szybka i gwałtowna.

Pozostaje odpowiedzieć na pytanie, co do cholery sprawia, że u niektórych osób jelita produkują serotoninę na potęgę? Rośnie u pacjentów z marskością, rośnie u pacjentów z niewydolnością nerek. W obu tych chorobach zanikają obłączki, razem z charakterystyczną zmianą - paznokieć robi się blady, dopiero na końcu ma mocno ciemny pasek. Tylko u nerkowców jest to związane z upośledzonym wydalaniem serotoniny z organizmu, wtedy też zmiany są nieco inne, u wątrobowców z nadmierną produkcją, wywołaną zapewne zmianą składu flory jelitowej.

Kiedyś, dawno temu, zajmowałem się tym. Wyszło, że pomaga tauryna, bo dzięki niej dochodzi do sprzężenia kwasów żółciowych, w efekcie zmienia się skład flory. U szczurów czy tam chomików suplement kwasów żółciowych likwidował nadciśnienie wrotne, niestety suplement nie do kupienia.

W marskości brakuje kwasów deoxycholowego i cholowego, ale tylko cholowy jest syntetyzowany przez wątrobę, ten drugi jest tworzony przez bakterie już w jelicie. Co ciekawe, cholowy nie jest wrażliwy na niedobór tauryny. Suplementując ją nie tylko nie pomagałem, ale może nawet szkodziłem.

Cholina z kolei mogła pomóc, gdyż mocno wpływa na syntezę kwasów żółciowych. Co więcej, niedobór choliny sam w sobie powoduje nadciśnienie wrotne, tyle że nieco innym mechanizmem.

No nic, zostawiam to na razie jak jest, najważniejsze to trzymać dietę.
Odpowiedz
Po kolei:

- problemy z wątrobą lub z nerkami, rośnie poziom serotoniny i tlenków azotu, spada dopływ krwi do palców, obłączki znikają
- problemy z sercem, o wiele mocniej spada dopływ krwi do palców, obłączki nie znikają
- depresja, spada poziom serotoniny, dopływ krwi do palców jest wysoki, obłączki znikają

Nic mi się tutaj nie zgadza. Gdzieś jest jakiś wspólny element, ale gdzie? Jaki?

Wszystko wskazuje na to, że wzrost poziomu serotoniny NIE zatrzymuje wzrostu obłączków poprzez odcięcie dopływu krwi do paznokcia. On musi wywoływać jakąś kompletnie inną reakcję w organizmie. Co więcej, taka sama reakcja może zajść w przypadku depresji, gdy serotonina jest z kolei bardzo nisko. Ewentualnie nie chodzi tu o samo odcięcie dopływu krwi, co o specyficzny sposób tego odcięcia, wywołujący zmianę zwaną "terry's nails", która mocno różni się od zmian wywołanych zwykłym niedokrwieniem.
Odpowiedz
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...-9-576.pdf

Lekarze opisali przypadek, w którym zanik obłączków był pierwszym objawem ciężkiej choroby nerek. Zasugerowali, że częstsze zwracanie uwagi na ten aspekt mogłoby uratować wielu pacjentów.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/20676464/

ciekawostka - prążki na paznokciach są częściej spotykane wśród zdrowej populacji, niż wśród pacjentów nerkowych

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/18540986/

paznokcie Lindsaya występują w chorobach nerek, ale też w pellagrze, niedoborze cynku i chorobie Kawasakiego.

I tak mi się kołacze, że miałem dokładnie sprawdzić NADH i NAD+, substancje, które obecnie bada się pod kątem przedłużenia życia i walki ze starością. Kołacze, bo to pochodne niacyny, której niedobór wywołuje pellagrę. Niacyna jest tworzona w organizmie z tryptofanu, podobnie jak serotonina. NAD+/NADH jest obniżony w każdej praktycznie chorobie, w której zanikają obłączki. Co więcej, alkohol (który nie wiedzieć czemu wywoływał paznokcie Terry'ego i zanik obłączków, co wyszło w badaniu cytowanym parę postów wyżej) wyjątkowo mocno zaburza metabolizm tych substancji.

Jest to coś, co ma punkty wspólne ze wszystkimi chyba chorobami. Problem w tym, że jest koszmarnie drogie, a metody naturalnego podnoszenia już testowałem.

A może powinno się to połączyć z tym, co obecnie robię? Głównie chodzi mi o zmianę diety, bo to zdaje się mieć największy wpływ, ale może też glutation powinno się podnosić równolegle z podnoszeniem poziomu niacyny? Alkoholik nie podniesie sobie poziomu suplami, jeśli nie przestanie pić, bo wóda wszystko mu i tak wypali. Ale też samo odstawienie wódy nie przywróci mu od razu zdrowia, bo uzupełnienie niedoborów wymaga jednak dużych dawek supli, albo wielu lat zdrowej diety.

Spróbuję dorzucić odrobinę niacyny, zostało mi prawie całe opakowanie, poczytam też co na blogu o tym pisałem, bo zdaje się, że tam jakieś sztuczki były, coś się razem z nią brało, żeby spotęgować efekt. Źródło grup metylowych? Betainę? Dalej mam kupioną przy ostatnim eksperymencie,

Nie podoba mi się też hipoteza serotoniny jako przyczyny tego, co miałem kilkanaście lat temu, niby wszystko się zgadza, ale głównym objawem jest zaczerwienienie skóry, którego nie miałem. Nie wiadomo też, skąd to się mogło wziąć, często przyczyną są niezłośliwe guzy w obrębie jelit, ale to by nie minęło po suplementacji. Nie chce mi się wierzyć, że po prostu dieta dałaby taki efekt.

A to, że lekarze nie zrobili mi wtedy badań ani pod kątem tarczycy, ani pod kątem zespołu rakowiaka, to już w ogóle mistrzostwo świata.
Odpowiedz
3 tabletki b complex, zawierające 120 mg niacyny - ZERO reakcji

niacyna w proszku, 140 mg - kuźwa, ja się zaraz spalę. Dobrze, że 200 mg nie wziąłem, jak planowałem. I wolę nie myśleć co by było po całej tabletce 500 mg.

http://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php?tid=86&page=32

tak, dobrze pamiętałem, niacyna wymiata nadmiar grup metylowych, ale to raczej dotyczy efektywności regulowania procesów metylacji, a nie efektywności zwiększania NAD+.
Odpowiedz
O, jest dalszy ciąg historii gościa, który pisał, że obłączki zaczęły mu rosnąć po B12 i suplementach mających przywrócić metylację

https://forums.phoenixrising.me/threads/...etc.26231/

jak się potem okazało, biopsja potwierdziła specyficzną formę neuropatii, zaczął dożylną terapię immunoglobuliną, z podobno bardzo dobrymi rezultatami

https://forums.phoenixrising.me/threads/...eek.58437/

Po jakimś czasie szpital stracił zgodę na wykonywanie takich zabiegów (czy coś w ten deseń) i gość zaczął myśleć o samodzielnej terapii immunoglobuliną, sam to sobie chciał wstrzykiwać Big Grin

Jedna kobieta na tym forum pisała, że stan paznokci oraz obłączków bardzo się u niej poprawił po zastosowaniu tego:

https://en.wikipedia.org/wiki/GcMAF

Substancja mająca być "lekiem na wszystko", miała całkiem dobre szanse by faktycznie takim czymś być, jako że działa w bardzo szerokim spektrum, coś jak cysteina. Ale zamiast to solidnie przebadać, wsadzono do więzienia ludzi, którzy to sprzedawali Big Grin Wikipedia przedstawia tylko stare artykułu z 2009, które miały jakieś błędy, tworząc wrażenie, że substancja to oszustwo. Pomija za to kompletnie wszelkie nowe próby kliniczne i opisy przypadków, gdzie efekty były bardzo wyraźne i pozytywne. Na tyle pozytywne, że gdyby dało się to kupić, szarpałbym jak Reksio szynkę. Ale jak to zwykle bywa, jakakolwiek substancja mogąca stanowić konkurencję dla monopolu korporacji farmaceutycznych, jest nielegalna.

ALE

https://irispublishers.com/ojcam/fulltex...000533.php

Okazuje się, że zamiast stosować bardzo drogą i kłopotliwą terapię GcMAF, można po prostu brać doustny ekstrakt z siary, aktywujący makrofagi. Efekt raczej zbliżony, cena to ułamek procenta ceny oryginalnej terapii.

To nie jest takie proste, bo substancja ma ponoć pomagać w nowotworach, ale pacjenci nowotworowi nie mają zmniejszonego stężenia w organizmie. Niemniej naukowcy piszący ten artykuł stwierdzili, że efekt może być i to bardzo duży. Ich sugestia to równoczesne stosowanie:

- GAF uzyskanego z siary
- witaminy D
- siarczanu chondroityny
- kwasu oleinowego (po prostu oliwy z oliwek)
- sprzężonoego kwasu linolowego (CLA)

Są też naukowcy którzy stawiają hipotezę, że za efekt leczniczy odpowiada właśnie siarczan chondroityny, który był (aktywowany? lepiej wykorzystywany? nie chce mi się teraz tego czytać) podczas terapii GcMAF.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/27515218/

Dawno temu były publikowane próby kliniczne, w których siarczan chondroityny miał fenomenalny wpływ na przebieg chorób układu krążenia. Niestety, te próby były w czasach, gdy każdy mógł pisać co chciał i nikt tego nie kontrolował, ale fakt, że późniejsze na zwierzętach też dały niezłe efekty. Testowałem już siarczan chondroityny, ale w niewielkich dawkach, bo był dość drogi i trudno dostępny. Nie wpadłem jednak na to, żeby łączyć go z tymi wszystkimi rzeczami wyżej, zresztą nie miałem jak, to opublikowano w 2019. No i wtedy zjadłem raptem 30 gramów.

Mam cały pojemnik CLA z zamierzchłych czasów, mam oczywiście D3, oliwę z oliwek myślę udałoby się kupić bez recepty. Tak myślę, że warto spróbować dokupić do tego chondroitynę i zjeść, z tego chociażby powodu, że mam totalnie zniszczone przez lata ćwiczeń kolana, a chondroityna jest najlepszym co istnieje na ich chociaż częściową regenerację. Cena siarczanu to dość koszmarkowa sprawa, kupowanie w tabletkach to koszt pomiędzy 1000 zl za kg do 500 zł za kg najtańszych, najtańsza oferta w proszku to UNS w cenie nieco ponad 400 zł kg licząc z kosztami wysyłki. Trochę jednak nie ufam tej firmie, chociaż cysteina od niej chyba jest tym, czym ma być, czysta i w ogóle. Chyba jakbym miał się decydować, to na tabletki, 60 tabletek po pół grama jest w cenie niecałych 15 zł, co cenowo jest bardzo blisko proszku z UNS.

Dobra, wróć, ostrovit sprzedaje siarczan, w cenie jak UNS. No to sprawa jasna, jutro biorę.

A, póki co to co robię nie daje efektu widocznego w paznokciach, ale odkąd odstawiłem cukier, śpię dużo lepiej.
Odpowiedz
Tak teraz myślę, że co prawda nie ma to związku z zagadką obłączków jako taką, ale powyższa terapia miałaby duży sens akurat u mnie, z dwóch powodów.

1. chondroityna może wyciszać stany autoimmunologiczne, a jedna ze zmian na paznokciach którą mam pojawia się właśnie w chorobie typu autoimmunologicznego, w reumatoidalnym zapaleniu stawów.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/21884808/

przynajmniej u szczurów bardzo ładnie to działało, u ludzi wiadomo, nie opatentujemy to nie badamy

2. jedna z przyczyn wysokiego poziomu serotoniny to guzy typu rakowiak, zazwyczaj niezłośliwe i ludzie do starości z nimi żyją bez konsekwencji, ale właśnie zalewają organizm serotoniną. Opisana terapia była oryginalnie pomyślana jako antynowotworowa. Co prawda na takie niezłośliwe narośla nawet skuteczny środek może nie mieć wpływu, bo są jak pieprzyki na skórze, ale co szkodzi spróbować?

Jedna z substancji, które wchodzą w skład tego zestawu, CLA, była w zestawie, który stosowałem przy drugiej poprawie, rok temu. Bardzo możliwe, że przypadkiem połączyłem to z chondroityną którą miałem w jakimś preparacie na stawy, leżącym w szafie od niepamiętnych czasów i zbierającym kurz.

W ogóle CLA od dawna miałem na celowniku, nawet testowałem w czasie biegania, ale efekty były mizerny. Tyle, że CLA to zbiór substancji, w zależności do tego co się kupi, efekt może być kompletnie inny. Pamiętam raz miałem takie coś, że po wzięciu tabletki po kilku minutach zaczynała lecieć mi krew z nosa, kosmos w ogóle, nie wiadomo co, jak, dlaczego. Niemniej to jeden z tych supli, które niektórzy naukowcy polecają każdemu jako uniwersalna rzecz poprawiająca stan zdrowia.
Odpowiedz
Cysteinę bierzesz z posiłkiem czy inne aminokwasy będą wtedy z nią konkurować i mniej jej się przyswoi?
Odpowiedz
w sumie to na to nie patrzę, biorę jak mi się przypomni, czasem obok posiłku, czasem nie.

a z chondroityną ciekawie to wygląda

https://www.sciencedirect.com/science/ar...8410000889

tu jest jej potencjał przy wszystkich chorobach z przebiegiem stanu zapalnego. W jakimś badaniu na myszach chondroityna w odpowiedniej formie odwracała starczą utratę pamięci.

Ale najlepsze są stare, niestety mało wiarygodne artykuły z lata 60 i 70

https://agsjournals.onlinelibrary.wiley.....tb02328.x

grupę 120 pacjentów kardio podzielono na 60 leczonych normalnie, 60 leczonych normalnie + chondroityna.

W grupie normalnej było 21 zawałów i interwencji związanych z sercem, w grupie chondroityny 3. Siedem razy mniej!

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/4267673/

tu z kolei w grupie chondroityny było 6 zdarzeń, w grupie kontrolnej 42

Autor tych badań opisywał szereg przypadków, gdy jego pacjenci będący na skraju śmieci z powodu niedokrwienia, dosłownie całkowicie wracali do zdrowia w kilka miesięcy. Opisywał pacjenta, który nie był w stanie w ogóle samodzielnie chodzić, po terapii był w stanie przejść 10 kilometrów. W innym z kolei kobieta, będąca w praktyce inwalidką z trudem przemieszczającą się w życiu codziennym, wróciła do uprawiania sportu.

Szkoda, że badań nigdy nie powtórzono, no ale co zrobić, chondroityny nie opatentujesz, nie zarobisz na niej, więc medycyna udaje, że tych wstępnych badań nie było. Badania na zwierzętach dają obiecujące rezultaty, no ale wiadomo, to tylko badania na zwierzętach.

Jest jeszcze ten problem, że chondroityna to szereg różnych substancji, w tym badaniu nad przywracaniem pamięci myszy chodziło właśnie o to, że jedna forma chondroityny przeważa w mózgu nad inną, teoretycznie suplementacja mogłaby jeszcze pogorszyć sprawę.

Nie wiem, jak doszło do tego, że nigdy nie testowałem na sobie chondroityny w większych dawkach.W planach to miałem "od zawsze", cena mnie trochę powstrzymywała. Ale że przez ten cały czas kupiłem to tylko raz, na dodatek tylko 30 gramów? Nie licząc dodatków do glukozaminy, gdzie było jej tyle, co kot napłakał. Dawki stosowane przez tego lekarza to 10 gramów dziennie przez 3 miesiące, potem dopiero schodził na 1,5 do 3 gramów. Moje nie miały prawa zadziałać, jeśli ten lekarz miał rację.

Miałem dawno temu hipotezę, że może moje problemy / zmiany w wyglądzie paznokci biorą się ze zniekształcenia / uszkodzenia naczyń krwionośnych, które to uszkodzenie po prostu nie goi się (bo niby jak), stąd objawy zazwyczaj kojarzone z układem krążenia. Mało prawdopodobne, ale jakby jednak okazało się prawdziwe, to kto wie, może właśnie takie dziwne terapie sprzed 50 lat byłyby odpowiedzią? Zresztą mniejsza już z tym, najbardziej o kolana mi chodzi i trochę o kręgosłup. Czy raczej bardziej mi zależy na kręgosłupie, ale tu nie wiadomo, czy chondro pomaga, działanie na kolana jest potwierdzone badaniami klinicznymi. Jeśli miałoby zadziałać na krążenie, albo miałaby coś dać terapia na aktywację makrofagów, to będzie to po prostu milutki dodatek. Dodatkowo chondroityna zwiększa gęstość kości, co też jest dość istotne w moim wieku, to już te lata, gdy kości powoli robią się coraz słabsze.
Odpowiedz
tomakin napisał(a):Szkoda, że badań nigdy nie powtórzono, no ale co zrobić, chondroityny nie opatentujesz, nie zarobisz na niej, więc medycyna udaje, że tych wstępnych badań nie było. Badania na zwierzętach dają obiecujące rezultaty, no ale wiadomo, to tylko badania na zwierzętach.
A dlaczego wykluczasz możliwość, że jest jakiś nieznany ci powód dla którego nie powtarzają tych badań?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości