I to jest o tyle dziwne, że w tych wstępnych badaniach ochrona przed nowotworami była rzędu nie kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu, ale wręcz kilkuset procent. Tak duże różnice nasuwają podejrzenie, że mogło dość do fałszerstwa, pytanie tylko, które badania zostały sfałszowane, pierwsze czy drugie.
Drugie były o wiele lepiej kontrolowane, ale też ich zafałszowanie było o wiele bardziej opłacalne, czy może w ogóle było opłacalne, bo pierwszych nie było po co, nikt na tym by nie zarobił.
No i jest całe mnóstwo badań na szczurach, gdzie D3 chroniła przed nowotworami i to dość mocno.
Melatonina i jej związek z nowotworami to coś, co wymaga głębszego zastanowienia. W jednym z badań przedłużyła życie pacjentom z terminalnym rakiem prostaty dwukrotnie, ale w badaniu na myszach zwiększyła ilość guzów. Zastanawiam się nad włączeniem tego do suplementacji "dla zdrowia", całorocznej.
Dalej nie daje mi też spokoju ten glutation. Coś wydarzyło się przed 6 czerwca 2010, coś wydarzyło się przed 20 listopada 2020. Zmiany były bardzo duże i bardzo mocno widoczne. Ale odżywkę białkową, prawie 2 kilogramy, kupiłem pod koniec stycznia 2010. Jeśli miałaby to być cysteina, powinno zadziałać już wtedy, albo też działać powoli, stopniowo z miesiąca na miesiąc, a nie z dnia na dzień. Glutaminę z kolei kupiłem w marcu 2010.
Wielokrotnie też testowałem n-acetylocysteinę, nawet pomimo niezbyt dużych dawek, musiałby być widoczny efekt. Małe dawki i tak były wielokrotnie większe, niż ma w diecie przeciętny człowiek, który jednak ma obłączki.
hmm... a jednak, 10 lutego pisałem, że jest duża poprawa wyników biegowych. Podejrzewałem wtedy tarczycę, a we wpisie sugerowałem, że chyba kuracja na tarczycę przynosi efekty. Dwa tygodnie po wrzuceniu cysteiny + wszystkiego, co potrzebne do jej przetwarzania, w postaci odżywki białkowej.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC5855430/
tu autorzy sugerują, że glicyna w diecie to coś, co limituje wytwarzanie glutationu w organizmie.
Glicyna może być wytwarzana w organizmie ludzkim z... choliny. Tej choliny, którą zacząłem suplementować chwilę przed poprawą wyników biegowych.
Nie zgrywa się to wszystko, terminy kupna suplementów / pisania o początku ich brania nie zbiegają się wyraźnie z poprawą wyników sportowych i wzrostem obłączków. Wielokrotnie też testowałem te same suplementy, bez wyraźnego efektu.
Może jednak musi być ich kilka jednocześnie? Sprawność syntezy czegoś w organizmie jest tylko tak wysoka, jak wysokie są zasoby najbardziej brakującej cząsteczki. Jeśli miałoby brakować glicyny, to nawet 20 gramów n-acetylocysteiny dziennie nic nie da. W moczu wegetarian i wegan jest podwyższone stężenie kwasu piroglutaminowego, który rośnie w stanach niedoboru glicyny. Z drugiej strony, mają jej więcej we krwi.
Glicyna jest o tyle obiecująca, że w sumie to kupiłem ją dwa razy w życiu, ostatnio w 2013. Jeśli to ona miałaby być wąskim gardłem i to ją musiałbym łączyć z cysteiną, żeby podnieść glutation, to zazwyczaj musiałbym polegać na przypadku, na większych ilościach w diecie czy glicyny, czy seryny, której też nie ma za bardzo na diecie wege. Co więcej, jestem niemal pewien, że nie zużyłem tej kupionej w 2013 i gdzieś leży w szafie. Póki co udało mi się znaleźć jakąś kupioną dawno, dawno temu wysyłkowo z UK przez ebay, ten wynalazek ma z 10 lat, kupiłem potem w Polsce drugą bo bałem się tego jeść
Mocno to naciągane i nie do końca chce mi się w to wierzyć, ale fakt pozostaje faktem, JEST jakiś powód, dla którego w kilku chorobach obłączki zanikają, a akurat glutation to coś, co jest bardzo nisko w każdej z nich.
Może jednak być tak, że to jest coś kompletnie z czapy, jakiś jeden konkretny szlak metaboliczny który może być włączany / wyłączany dziesiątką różnych rzeczy i np żeń-szeń może go czasem aktywować, a czasem wyciszać, w zależności od aktywacji układu współczulnego (to co o żeń-szeniu napisałem jest akurat bez sensu, ale wymyśliłem to żeby pokazać skalę problemu). Może faktycznie w 2010 zadziałał żeń-szeń, ale nie wiadomo jak, może faktycznie potem w 2020 zadziałał piracetam, przez np wyciszenie układu współczulnego albo coś podobnego.