This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
A, jeszcze jedna rzecz. Na pewno w czasie tej terapii rok temu brałem bor. Brałem go też w styczniu 2010. Warto o tym napisać, bo biorę go też od 3 dni teraz.
Odpowiedz
Hmm, jeszcze jedna rzecz mi przyszła do głowy. Tryptofan podejrzewałem, bo po tym jak kiedyś go brałem, też odniosłem wrażenie, że rosną obłączki. Popatrzmy na zakupy w tym czasie.

2 grudnia 2012 - tryptofan
7 stycznia - 2013 - tryptofan, kupiłem drugi raz bo poczułem efekty, ale drugie opakowanie nic nie dało, efekty zanikły. Co jednak kupowałem w tym samym czasie?

9 listopada glutamina
11 listopada - wodorotlenek litu
24 listopada mumio
30 listopada KOŃSKA dawka lecytyny w kapsułkach (źródło choliny)

13 stycznia DAA (pamiętam, że tego raczej nie jadłem, leżało i patrzyło)

Przewinął się tam też olej z wiesiołka i ekstrakt z liścia oliwnego.

Nie daje mi ta cholina spokoju. Owszem, kupowałem to wielokrotnie, ale równie często wyrzucałem, bo kupowałem w formie, której nie byłem w stanie zjeść, czyli lecytynę sojową w proszku. Jakie te rzeczy są teraz śmiesznie tanie, kiedyś to musiałem z USA sprowadzać, teraz jest 2 razy tańsze w Polsce, a i zarobki są ze 2 razy wyższe niż wtedy. Trochę się jeszcze pobawię inozytolem, dopilnuję boru, nic nie da to kupię 200 gramów dwuwinianu choliny.
Odpowiedz
(nie mogę przestać o tym myśleć, odkopanie tych starych postów było naprawdę fajnym odkryciem, przez lata nie dawało mi to spokoju)

Jest tam jeszcze kilka rzeczy, których nie zapisywałem, a które na pewno przez jakiś czas robiłem, ale pojęcia nie mam, kiedy

- miałem dużo bananów w diecie, co bardzo mocno musiało podbić mi poziom potasu
- brałem przez jakiś czas miłorząb japoński, w formie preparatu ginkofar, bardzo możliwe, że łącznie z żeń-szeniem
- miewałem w życiu okresy, gdy jadłem naprawdę dużo strączków, kiedyś, podczas tych prób biegowych miałem okres gdy żarłem dziennie całą wielką miskę soczewicy, a jakoś tak z rok temu kupowałem kilogramy białej fasoli i gotowałem. Miałem tez okresy na grapefruita. Fasola i grapefruity to najbogatsze źródła inozytolu, spokojnie mogłem wtedy dostarczać po 2-3 gramy, nawet 10 razy więcej niż jadłem w innych okresach.

Miałem tam odcinek testowy, na którym mierzyłem sobie czas przy określonym, konkretnym tętnie, co było wskaźnikiem wydolności organizmu, mało dokładnym z uwagi na to, że odcinek jest dość krótki

życiowy rekord przed tym okresem, który zrobiłem po napakowaniu się karnityną (ona w kilka dni końskich dawek zbiła mi kiedyś czas o prawie minutę) to 8 minut 35 sekund
24 maja - 8'50''
26 maja - 9'36''
28 - 9'10''
30 - 8'55''

3 czerwca - 8'40''

6 czerwca - nie zapisałem czasu na odcinku, ale napisałem że bardzo dobry. Od tego momentu był okres super wyników.

Czyli albo coś zrobiłem pomiędzy 30 maja a 6 czerwca, albo powoli, powoli zaczynało działać coś, co zrobiłem wcześniej i dopiero 6 czerwca nagle, z dużą mocą się uaktywniło.


1 czerwca jeszcze nie jadłem żeń-szenia, 3 czerwca dopiero zacząłem jeść jajka i brać żeń-szeń, ale też cholinę z inozytolem zacząłem jeść dopiero 1 czerwca.

Czyli cholina nie wypada tutaj zbyt interesująco, bo zacząłem ją jeść zbyt późno. Nie ma opcji, żeby dała efekty w 3 dni, a potem żebym nie zauważył ani razu efektów w późniejszych próbach z choliną, które prowadziłem i zapisywałem czasy. Żeń-szeń też musiałby zadziałać w ten sam dzień, w którym go wziąłem. A może cholina dałaby efekt...? Cytat z marca:

"ok, zapiszę, co wczoraj zrobiłem nietypowego na tyle, aby mogło to wpłynąć na dzisiejszą kondycję: 200 mg magnezu w tabletkach którego zazwyczaj nigdy nie jem, lecytyna sojowa aż do wyrzygania (czyli pewnie z 700 mg choliny), witamina D w niezbyt wysokiej dawce 5000 IU." Lecytyna zawiera też inozytol.

Stawiam, że to jednak efekt czegoś, co zrobiłem wcześniej, w maju, może nawet w kwietniu, a czego efekty utrzymało się dłużej. Ale cholina ma na koncie kilka badań, w których zadziałała po kilku dniach albo nawet w tym samym dniu, poprzez zwiększenie doraźne acetylocholiny.

Jeszcze rzut oka na transakcje allegro:

3 stycznia - kreatyna
7 marca - tauryna i glutamina
28 maja - inozytol w formie izolowanej, kupiłem bo nadmiar choliny według kogoś w internecie wypłukiwał z organizmu inozytol

Rok temu co prawda cholinę miałem głównie ze źródeł naturalnych, ale brałem piracetam, który potęguje jej działanie w organizmie. I wszystko pięknie, dużo na cholinę wskazuje, ale ja ją testowałem już tyle razy, że tego nawet nie zliczę. Z drugiej strony, najpoważniejszą próbę miałem na przełomie 2012 i 2013, gdzie jakiś czas potem też zaobserwowałem wzrost obłączków, który powiązałem z tryptofanem.

W marskości wątroby cholina znika, ale w niewydolności nerek rośnie. To samo dotyczy inozytolu.

No nic, wiem, że nic nie wiem. Może mi się przyśni jakieś rozwiązanie.
Odpowiedz
...białko mi się wyśniło

zacząłem jeść na początku lutego 2010, miałem wtedy nakręt na metioninę jako potencjalną przyczynę problemów. Ogólnie zbyt dużo białek serwatkowych nie jadłem, jak patrzę na transakcje to kupiłem to raptem 3 razy przez tamte lata, ale potem kupiłem jakoś na początku sierpnia 2020, czyli jadłem na kilka miesięcy przed tą drugą poprawą.

Tyle, że ja dość długo miałem dietę z dużym wysyceniem białka, wpc jest bogate w cysteinę, którą z kolei brałem w innych okresach na próbę.

...a może jednak cysteina, ale po długim czasie brania większych dawek? Robiłem z nią próbę i nawet to opisywałem na blogu tutaj, ale żeby mieć jej tyle, ile spożywa się z odżywki białkowej, musiałbym jeść kilka razy więcej niż jadłem. Dziennie powinienem brać prawie 4 gramy n-acetylocysteiny, żeby uzyskać tyle cysteiny, ile miałem w odżywce białkowej. A jeśli hipoteza białka jest słuszna, to efekty pojawią się po ponad miesiącu brania tak dużych dawek. Może próbując uzupełnić metioninę, uzupełniłem przez przypadek cysteinę?

Gdzieś w 2020 brałem większe dawki cysteiny, żeby się uchronić przed koronką, do tego odżywka białkowa... kto wie? W okolicach września 2021 tutaj pisałem o cysteinie, ale może nie doceniłem wtedy potęgi dawki?

http://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php?tid=86&pid=625

zresztą, czy ja wtedy robiłem na sobie próbę z suplementacją? Jeśli tak, to na pewno nie wziąłem tak dużych dawek, jak powinienem.

Dobra, stawiam cysteinę na biurku obok monitora, żeby świeciła w oczy i zjadam 3+ gramy dziennie. Pierwszy już teraz.
Odpowiedz
...i jeszcze jeden post

testowałem potem w 2010 różne rzeczy, które brałem podczas skoku formy. między innymi odżywkę białkową.

białko kupione 12 września

wpis z 30 września

"No ok, koniec czekania na cud, białko nic a nic nie pomaga. Co najwyżej nerki można sobie rozwalić."

4 października - wpis w którym stwierdzam, że wracam do super wyników i mam nadzieję, że to się utrzyma. Kolejne dni dalej dają niezłe wyniki, ale bez rewelacji.

Czyli - to jednak może być cysteina, ale pod warunkiem, że jest jej odpowiedni dużo i bierze się ją odpowiednio długo. Efekty jeśli są, to przychodzą z kilkutygodniowym, albo nawet kilkumiesięcznym opóźnieniem.
Odpowiedz
Zastanawiam się, jak to jest z przyswajalnością cysteiny z NAC i z izolatu białkowego.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC6770193/

W jednym z badań udało się wyleczyć z niedoboru cysteiny i podnieść poziom glutationu, ale dostali tam dawkę 10 GRAMÓW NAC dziennie. To 10 razy więcej, niż brałem. W innym z kolei udało się podnieść poziom u dzieci autystycznych, ale też po dawce rzędu 5 gramów dziennie.

Niedawno pisałem o glicynie, tu też zaznaczono, że niekiedy dopiero dodatek glicyny powodował poprawę zdrowia i podniesienie poziomu glutationu, przy dobrej podaży cysteiny to ona staje się czynnikiem limitującym.

Dla porównania, odżywka białkowa miała korzystne efekty przy dawce już 15 gramów dziennie, co odpowiada może 0,3 grama NAC. Możliwe, że prawdziwa korzyść będzie widoczna po połączeniu:

1. dużych dawek NAC
2. źródła glicyny (mam tego całkiem sporo, kupione chyba 10 lat temu)
3. seryny

plus oczywiście pierdoły takie jak cynk czy selen

Właśnie seryna jest ponoć jednym z aminokwasów, które potęgują syntezę glutationu. Co prawda nie ma badań wykazujących jej niedobory czy coś takiego (może potem jeszcze poszukam), ale przy próbie uzupełnienia megadawkami zapewne korzystna będzie jej dodatkowa suplementacja, przy czym w zupełności wystarczy tu odżywka białkowa.

Odżywka białkowa nie zawiera akurat glicyny, tzn ma jej dużo mniej niż wynosi zapotrzebowanie podczas uzupełniania glutationu.

Podsumowując, idealne podejście to

50 gramów odżywki białkowej podzielone na 2 porcje
2-3 porcje po 1,5 do 2 gramów n-acetylocysteiny
5-10 gramów glicyny

i pierdoły typu cynk czy selen

Nigdy tak nie robiłem, zawsze czegoś brakowało, jak brałem odżywkę białkową, to nie uwzględniałem glicyny, jak glicynę z NAC, to NAC było kilka razy za mało, a nie uwzględniałem seryny. Efekty mogły być widoczne, ale słabiej i dłużej to trwało, przez co mogłem przegapić związek przyczynowo skutkowy.
Odpowiedz
Podsumowując, jak obecnie wygląda suplementacja.

Stary zestaw:

- czasem inozytol, niezbyt regularnie bo odnoszę wrażenie, że mam po nim stany lękowe, niemniej dawka jest wystarczająca, żeby powtórzyć efekt sprzed 10 lat, o ile to inozytol wtedy za niego odpowiadał
- czasem inulina, jak wyżej
- około 1 grama potasu w postaci chlorku, czasem trochę mniej
- trochę karnityny + trochę kreatyny + trochę tauryny, za pamięci czyli bardzo nieregularnie

Z nowych rzeczy

- bor, kilkanaście mg dziennie
- NAC, ponad 5 gramów dziennie
- glicyna, 3-5 gramów przed snem
- glutamina, łyżeczka dziennie

Do tego dodam chyba jakieś jednorazowe dawki cynku, selenu i innych rzeczy, kluczowych dla syntezy glutationu z dostarczanej cysteiny. Bez nich można trafić w "wąskie gardło" i cała praca pójdzie na marne.

Odżywki białkowe koszmarnie podrożały, dosłownie dwa razy tyle niektóre kosztują co rok temu, więc jeśli o serynę chodzi, staram się dostarczać z diety.
Odpowiedz
O, tego jeszcze nie grali

Analizując, co stało się przed początkiem listopada 2020 znalazłem fotę wysłaną ex, gdzie ułożyłem wszystkie suple, które zamierzałem brać

https://imgur.com/a/TRlsZzr

data zrobienia zdjęcia - 9 listopada


20 listopada - piszę znajomej, że mi chyba rosną obłączki
1 grudnia - piszę innej, że coś dziwnego stało się z mózgiem, wtedy zaobserwowałem, że nagle umiem grać na pianinie.

Wniosek - obłączki nie mogły urosnąć od piracetamu, bo pamiętam, że napisałem o nich po jakimś czasie, obserwowałem kilka, kilkanaście dni ich wzrost. I bardzo dobrze, bo to drogie cholerstwo.

Bardzo też jest możliwe, że rzeczy z tego zdjęcia można wykluczyć z podejrzeń, właśnie przez ten krótki okres.

co dalej... 27 października, odbieram luteinę z zeaksantyną i melatoninę. Luteinę testowałem kilka miesięcy później sprawdzając, od czego te obłączki mogły odrosnąć, ale melatoniny jeszcze nie, bo nie miałem okazji kupić takiej jak wtedy, producent znikł z rynku. Chyba jednak przekonam się do innego.

Melatonina ma BARDZO duży wpływ na poziom glutationu w organizmie. W tym badaniu miała chyba nawet większy, niż miałaby suplementacja cysteiną, glicyną i glutaminą razem wziętymi:

https://www.mdpi.com/1420-3049/22/10/1728/htm

Tyle, że tam stosowano dawkę aż 60 mg. Stosunek utlenionego do nie utlenionego (czy jak to się fachowo nazywa) zmienił się czterokrotnie już w pierwszym badaniu.

Może tak to wyglądało? Może połączyłem przypadkiem melatoninę z jakąś inną rzeczą, braną wtedy z innego powodu, np z cysteiną żeby uchronić się przed wirusami, albo glicyną, żeby sobie lepiej spać?

Jak by nie było, widzę, że mocno korzystne byłoby dorzucenie melatoniny, z uwagi na jej działanie wspomagające syntezę glutationu. I właśnie sprawdziłem, znowu pojawiła się w sprzedaży na allegro dokładnie taka melatonina, jaką wtedy kupiłem. Niecałe 8 zł za 30 kapsułek po 5 mg.

Póki co wygrzebię z szafy melatoninę innej firmy, w słabszej dawce, bo to duże tabletki po 1 mg i nie chcę garści talku żreć czy czym to wypełniają. (o, i tak została ostatnia tabletka)

A, jak już przy tym jestem, boron zdaje się nie mieć wpływu na glutation, ale tauryna, karnityna i kreatyna owszem, na dodatek dość duży. Podobny efekt ma beta alanina i kwas alfa liponowy, te rzeczy też gdzieś tam się przewijały po drodze.
Odpowiedz
Czy ja wiem, 100 zł za kg to nie jest drogo. NAC kosztuje 300 zł za kg, Głupia odżywka białkowa, której bierze się przecież 10 razy więcej, 60 zł. I to ta najtańsza. Nawet kreatyny, najtańsze możliwe do kupienia proszki, kosztują 70 zł kg. Może drogo w porównaniu do mąki czy cukru, ale z suplementów to niemal najtańsza rzecz, te 100 zł wystarczy na prawie rok suplementacji codziennie, niecałe 10 zł miesięcznie. I owszem, były zalecenia 3 gramów, ale dzienne zapotrzebowanie organizmu to 10 gramów i jak się chce brać końskie dawki cysteiny, to wypadałoby też dać glicyny ponad to głupie minimum.

Popatrz na ceny melatoniny, w aptece 5 mg 30 kapsułek ponad 20 zł kosztuje, czyli ponad 2 razy tyle, co glicyna. Ta którą mam na oku to 8 zł, tyle że jeszcze koszty wysyłki. A, glutamina kosztuje też mniej niż glicyna, ale też powinno się jej zjadać ze 2 razy tyle.

NAC mam z UNS, te opakowania po 200 gramów na allegro. Nie "kupuję", kupiłem jakoś ponad rok temu i dalej stoi, jem jak sobie przypomnę.
Odpowiedz
Zawsze uważałem, że nerwica natręctw to głównie efekt tego, w jakim środowisku się żyje, a raczej w jakie bagno samego siebie się wciągnęło. A tu proszę.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/26066338/

NAC (cysteina) całkowicie wyleczyła 2 pacjentów, doprowadziła do silnej remisji u kolejnych 2, a tylko w 1 przypadku nie przyniosła pożądanego efektu. Opis co prawda 5 przypadków, ale dość znaczący, bo wszystkie miały brak reakcji na całą walizkę psychotropów, które wcześniej im podawano, zanim zdecydowano się na coś, co faktycznie jest skuteczne, ale jest suplementem diety przez co lekarze krzywo na to patrzyli.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/ar...MC5831760/

w tym badaniu również NAC wykazała bardzo dużą skuteczność w szeregu zaburzeń psychiatrycznych, z których najbardziej interesujące będą depresja i ataki lękowe.

Co było dość istotne, zaczęto od niskiej dawki 1200 mg dziennie, po ponad miesiącu doszli do 3600 mg dziennie. Poprawa była stopniowa i ciągła, z największą odnotowaną dopiero po 2 miesiącach wysycania organizmu cysteiną.

W ciągu 8 tygodni pacjentki dostały 150 gramów n-acetylocysteiny. Dopiero taka terapia dała widoczne efekty. To wszystko były nastoletnie dziewczynki, które ważyły pewnie dużo mniej ode mnie (chociaż cholera wie, to US&A. tam żrą te makdonaldy i tyją na potęgę). Ale można spokojnie przyjąć, że jako facet mam jednak większe zapotrzebowanie. Opakowanie 200g cysteiny powinienem zeżreć w ciągu 2 miesięcy, żeby uzyskać takie efekty.

Zważyłem cysteinę w moim opakowaniu, zużyłem jej, uwaga uwaga, 45 gramów. Od marca 2020. Dodatkowo pewnie z 10 gramów z tego przez ostatnie 3 dni. No przecież to nie miało prawa zadziałać.

Zastanawiają mnie 2 rzeczy

1. jaki nacisk na cysteinę położyć na stronkach o nerwicy / depresji, to tylko wstępne badania i czasem takie wyniki są zafałszowane, z drugiej strony staram się dostarczać wartościową wiedzę i jednak nie chciałbym odcinać ludzi od informacji na temat potencjalnie bardzo skutecznego leku

2. na ile jest prawdopodobne, że robiąc eksperymenty w przeszłości brałem za małą dawkę? Potęgowałem przyswajanie cysteiny za pomocą glutaminy i glicyny, nawet pomimo braku seryny czy melatoniny efekt powinien być widoczny.

W tym wątku 23 stycznia 2021 zapisałem, że zacząłem brać cysteinę. Mogły to być niewielkie dawki.

3 marca zapisałem, że biorę po 5 gramów NAC dziennie, ale bez glutaminy i glicyny, za to z 15 chyba innymi rzeczami.

No nic, skupię się na cysteinie, glicynie i glutaminie, ewentualnie dorzucę melatoninę, jeśli zdecyduję się ją kupić. Głupio mi kupować suplement za 8 zł i płacić 9 zł za paczkomat, ale też głupio mi kupować w aptece za 20 zł coś, co 8 zł kosztuje na allegro.

Jeśli przyczyną miałby być inozytol, to efekty powinny się pokazać za kilka tygodni, nawet jeśli w ogóle już go nie wezmę.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości