This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
a o co chodziło z tymi skórkami? pisałeś że skórki mogły się przesunąć to znaczy ze obłączki mi nie urosły tylko zawsze tam były ale ich nie widziałam przez skórki?
Odpowiedz
Tak, u mnie przynajmniej tak się czasem dzieje. Skórka ma różną długość, w zależności od tego, czy jest wycinana, jakie jest nawodnienie organizmu i pewnie setki innych czynników. Już złapałem się na tym, że potrafi mi się odsłonić i wtedy mam wrażenie, że obłączek rośnie.

A co do sibo, to kiedyś o tym artykuł napisałem

http://naturalneleczenie.com.pl/2016/01/...cienkiego/

I teraz właśnie kminię, czy ta inulina mi przypadkiem czegoś takiego nie wywołała / nie spotęgowała, bo czuję się oczadziały odkąd ją biorę, a i to oczadzenie można trochę dosłownie potraktować, bo nie miałem jeszcze w życiu takich gazów. Może to efekt tego, że za długo przy kompie siedzę, ale dosłownie czuję się czasem jak po piwie. Produkty przemiany materii bakteryjnej potrafią dać taki efekt. Trzeba do kropli miętowych wrócić.

Albo po prostu biorę jej za dużo, słodzę tym kawę i to chyba przesada.
Odpowiedz
Kolejny ślad, w wątku wyżej forumowiczka napisała, że się obłączki jej pojawiają. Z rzeczy, które zmieniła, a których ja jeszcze nie testowałem na sobie - zaczęła brać inozytol. Tzn kiedyś go brałem, ale to było kilkanaście lat temu i wtedy nic kompletnie nie obserwowałem, nie zapisywałem. Dość droga impreza, bo ponad 50 zł miesięcznie wychodzi. Zapiszę, żeby nie zapomnieć, ale na razie nie wchodzę w to.

Z drugiej strony, inozytol w dawce 15 gramów dziennie (tyle się zaleca w chorobach) ma za zadanie zalać organizm jego nadmiarem, ale do wyrównania niedoboru wystarczy już 1 gram dziennie, nawet tak niewielka dawka powinna mieć wyraźny wpływ na metabolizm, jeśli dochodzi do niedoboru inozytolu. Jeden z problemów zdrowotnych, białe, odbarwione paznokcie wynika właśnie z zaburzenia metabolizmu tej substancji.

https://ajp.psychiatryonline.org/doi/abs...alCode=ajp

Inozytol był skutecznym lekiem na depresję

Nie mogę teraz znaleźć żadnych badań nad inozytolem w hiv/aids, nie licząc sugestii, że może też być dość skutecznym lekiem.

Inozytol spada na skutek nadmiernego spożycia cukru, a ja go miałem w diecie dużo za dużo.
Odpowiedz
Idąc tropem inozytolu, zerknąłem na starożytne archiwum, z roku 2010. Niestety są tam dziury, bo to wszystko zaginęło, zostały tylko jakieś ślady w web archive. Porównywałem tam tempo biegu z tętnem, co daje bardzo dokładny wskaźnik wydolności tlenowej organizmu. W pewnym momencie zacząłem biegać ponad minutę na kilometr szybciej, tak o sobie, bez zmian w treningu. Zaczęły też pojawiać się obłączki. Nigdy nie doszedłem do tego, co się wtedy stało.

Jest mnóstwo dziur, ale wiadomo, że zmiana nastąpiła tuż przed 6 czerwca 2010, wtedy zrobiłem wpis, że w końcu się wyleczyłem bo wyniki strzeliły jak oszalałem, poprawia się ukrwienie palców, ale nie mam pojęcia, co jest grane, co pomogło. 3 czerwca biegałem źle, 6 biegałem dobrze.

Zerknąłem na daty zakupów na allegro, inozytol kupowałem 2 razy, w maju 2010 (28 maja) i we wrześniu 2010. Teraz pytanie, czy powiązałem wtedy inozytol z poprawą wyników i drugi raz kupiłem, żeby się upewnić, czy może brałem go na nerwicę / depresję i nie zauważyłem, że zgrało się to z tą poprawą i obłączkami? O inozytolu ani słowem nie pisałem na tamtym blogu.

Ale... kupuję inozytol i po wielu, wielu latach robienia wyjątkowo złych wyników biegowych, w ciągu zaledwie paru dni robię rekord i to nie ledwo ledwo, ale schodzę z niecałych 9 minut na trochę ponad 7, to jakby ktoś walczył o każde pół kilograma przez 2 lata wyciskając cały czas pomiędzy 95 a 98 kg, a nagle wycisnął 130.


To mnie przekonało, jednak wydam te 35 zł i kupię na próbę.
Odpowiedz
Czytam sobie o tym inozytolu i zastanawiam się, czy ta substancja może mieć jakąś ważniejszą rolę, niż myślałem. Czy warto ją jakoś szerzej omawiać na stronkach o depresji czy nerwicy.

We wklejonej wyżej próbie klinicznej u pacjentów z depresją, efekt leczniczy był dość niesamowity, bo spadło o całe 12 punktów. Dla unaocznienia, 12 punktów to różnica pomiędzy najlżejszą możliwą formą depresji, a najcięższą. Albo pomiędzy zdrowiem a jedną z najcięższych odmian.

Jeszcze ciekawiej było u pacjentów z atakami paniki:

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/7793450/

Ilość ataków spadła z 9,7 tygodniowo do 3,7 tygodniowo. Skuteczność porównywalna ze współcześnie przepisywanymi lekami, ale bez jakichkolwiek skutków ubocznych, nie licząc może wzdęć czy innych tego typu wynikających z objętości inozytolu, bo tam całe 12 gramów podawali.

Pytanie brzmi, na jakiej zasadzie to działa? Czy zalewa mózg (i inne tkanki) nadmiarem, czy może uzupełnia niedobór? Może chodzi o związek z insuliną, o zdolność do powstrzymywania zjawisk związanych z cukrzycą? Jeden z mechanizmów ataków paniki to właśnie upośledzenie wykorzystania glukozy przez komórki mózgu.

Główny problem jaki tu widzę to fakt, że odstawienie inozytolu powodowało szybki nawrót chorób, na które pomaga. Czyli jeśli komuś chce się długofalowo pomóc, trzeba albo sprawić, żeby jego organizm zaczął inozytol przyswajać / syntetyzować, jeśli przyczyną problemów jest niedobór, albo trzeba dokładnie zanalizować czemu nadmiar działa, jeśli przyczyną poprawy jest zalanie organizmu.
Odpowiedz
Przyszedł inozytol. W zasadzie tylko to teraz biorę, plus inulinę którą zacząłem słodzić i jakoś tak weszła w codzienność. No jeszcze taurynę i beta alaninę, ale to tak w małych dawkach kontrolnie przez ostatnie kilka dni.

Zerknę jeszcze raz, co takiego kupowałem przed majem 2010
(glutamina, tauryna w marcu)
19 kwietnia - dibencozide
12 maja - witamina E
18 maja - cholina i inozytol w mieszance
26 maja - żeń szeń

I tyle, więcej podejrzanych nie ma. Do tego brałem pewnie jakieś rzeczy z apteki, w archiwach pisałem, że biorę witaminę C razem z E, to miała być kuracja przeciwutleniaczami na zbyt wysokie ciśnienie (jak się okazało, "leczyłem" zepsuty ciśnieniomierz). Kupowałem też z Iherb i pewnie korzystałem z kupionych w przeszłości na allegro, ale widzę, że najwcześniejszy zakup z iherb pochodzi z 2012. Na ebay kupiłem kilogram inozytolu kiedyś, ale nie mogę znaleźć historii transakcji... o, znalazłem, to było w 2011.

Z tego wszystkiego TYLKO inozytolu nie sprawdzałem, pewnie dlatego, że uznałem to za niemożliwe, on miał wpływać na psychikę i tylko na nią. Wtedy nie patrzyłem też na paznokcie, a na wyniki biegowe.

https://www.sciencedirect.com/science/ar...9711002072

tu jest JAKIŚ związek którejś pochodnej inozytolu ze zjawiskiem białych paznokci, ale szczerze to za głupi jestem żeby ogarnąć, czy jego niedobór dietetyczny da podobny efekt, w mniejszej skali.

https://www.frontiersin.org/articles/10....62582/full

tu niedobór inozytolu wywoływał niedoczynność tarczycy, a suplementacja ją cofała

jest kilka mechanizmów, które prowadzą do jego utraty z organizmu, bądź zaburzenia przyswajania, ale raczej to nie słabe przyswajanie byłoby problemem, ale mechanizmy zmniejszające produkcję w organizmie / przyspieszające zużycie, może też być jakiś problem natury genetycznej, aktywujący się dopiero w pewnym wieku, jak to problemy z genami mają w zwyczaju.

kurde, jak się okaże że to to, na dodatek cały czas miałem to przed oczami, bo dziesiątki razy sprawdzałem co kupowałem w tamtym okresie, to będą jaja. Żeń-szeń sprawdzałem parę razy, ale też kusi mnie, żeby jeszcze raz spróbować.
Odpowiedz
Ciekawostka

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4726488/

sprawdzono metabolity w zespole niespokojnych nóg i w chorobie Parkinsona. Można sobie tam kliknąć na schemat metaboliczny i będzie widać, jak bardzo jest to skomplikowane. Nawet zastanawiałem się, czy nie wykorzystać jakoś tego badania, ale te schematy to obłęd. W zespole jest kilka razy wyższy jeden z metabolitów inozytolu. Ale czy to oznacza, że jest tego nadmiar? A może wprost przeciwnie, oznacza to, że organizm nie potrafi go wykorzystać i jest funkcjonalny niedobór?

A czytam o tym, bo po inozytolu jest jakiś koszmar ze snem i z zespołem u mnie. Po tryptofanie pojawiły się problemy, ale inozytol zdaje się je potęgować. Nie wiem, czy jest sens się w to zagłębiać, jest takie coś:

https://en.wikipedia.org/wiki/BTBD9

mutacja w tym regionie może wywoływać zespół w dorosłym życiu, jest to ściśle powiązane z choliną, a cholina z inozytolem. Możliwe, że gdzieś tam w tej całej plątaninie kryje się skuteczny lek na tę przypadłość.

A może tu chodzi też o magnez? Wewnątrzkomórkowy magnez jest powiązany z receptorem inozytolowym, ale czy to w jakikolwiek sposób jest powiązane z inozytolem w diecie, ciężko rozstrzygnąć.

Żrę to i obserwuję, zobaczymy co będzie. Dorzucę większe dawki magnezu.
Odpowiedz
Kolejne badanie, którego nie znałem:

https://www.longdom.org/open-access/shap...tients.pdf

Porównano grupy pacjentów - astmatyków, cukrzyków i gruźlików, a także osoby zdrowe jako kontrolę. 100% osób zdrowych miało obłączki, podczas gdy w grupie cukrzyków nie miało ich 28%, w grupie astmatyków 29%, a u gruźlików 34%. To bardzo ważne informacje, jako że ani cukrzycy, ani astmy do tej pory nie miałem pod obserwacją, nie istniały badania i posiłkowałem się jedynie obserwacjami.

Co ciekawe, cukrzycy i gruźlicy bez obłączków mieli znacznie krótsze i węższe paznokcie, niż cukrzycy i gruźlicy z obłączkami.

Trochę podejrzane jest to, że rzucają tam twierdzenia typu "obłączki zanikają gdy organizm jest przeładowany toksynami i ma wolny metabolizm", po czym dają odnośnik do badania które ma to potwierdzać, a tym badaniem okazuje się opis przypadku, gdy osobie z nowotworem zszedł paznokieć na skutek chemioterapii, słowem nie wspomina się tam o obłączkach, toksynach czy metabolizmie. Jakby te odnośniki były losowo dobrane, co sprawia że wiarygodność całego badania staje pod znakiem zapytania.

A może jednak chodzi o równowagę układów współczulnego i przywspółczulnego? Nadmierna aktywacja "uciekaj albo walcz", kosztem "jedz i odpoczywaj"? Co jak co, ale astma po prostu NIE MA jakiegoś specjalnego profilu, pozwalającego wyodrębnić nie wiem, niedobór pokarmowy albo coś takiego. Astma to po prostu podrażnienie alergenem i wynikający z tego ciągły stres.

Trochę mi do tego tarczyca nie pasowała, bo w końcu niedoczynność, gdy zanikają obłączki, powinna mieć większą aktywację układu "odpoczywaj", ale jak się okazuje, nie ma takiej, a leczenie hormonami zwiększa aktywność układu "odpoczynku"!

https://www.ijpp.com/IJPP%20archives/200...19-226.pdf

może trzeba znaleźć jakieś choroby, w których układ "odpoczywaj i żryj" jest nadmiernie pobudzony, popatrzeć tam na paznokcie? Nie bardzo wiem, jak miałbym to badać na sobie, nie ma prostego sposobu na zwiększenie jego aktywności. Może po prostu muszę pozbyć się alergii?

a póki co na kilka dni rezygnuję z inuliny, zanim doprowadzę do efektu cieplarnianego bądź umrę zagazowany. Niech się ta flora jelitowa trochę unormuje.
Odpowiedz
Tak sobie teraz myślę, że jeśli to jest aktywność współczulnego kosztem przywspółczulnego, wyjaśniłoby się, czemu u ludzi obłączki odrastają po różnych suplementach. Brak równowagi między nimi może mieć bardzo różne powody, a w efekcie mogą zadziałać bardzo różne rzeczy, co pomoże osobie A, nie tylko nic nie da osobie B, ale nawet może zaszkodzić. To jest zresztą obłędnie skomplikowane, nadaktywność przywspółczulnego w obszarze serca nie kłóci się z tym, że jednocześnie może być niedoaktywność w na przykład skórze. Nie ma jednoznacznych badań krwi, to się ocenia testami typu "jak zmienia się rytm uderzeń serca w zależności od tego, w jakiej pozycji znajduje się ciało pacjenta". Ale skoro jest to reguła dotycząca całych grup pacjentów, pewnie jest jakiś jeden wspólny mianownik.

Co byłoby bezcenne - znalezienie dokumentacji zdjęciowej pacjentów, którzy mieli zaburzenia równowagi tych układów przez i po terapii. Już kiedyś szukałem, poszperam jeszcze raz.
Odpowiedz
A może tak?

https://pl.wikipedia.org/wiki/Parasympatykomimetyki

Te leki mają aktywować układ przywspółczulny. Z kolei te

https://pl.wikipedia.org/wiki/Sympatykomimetyki

aktywują współczulny.

Na upartego można poszukać, czy są jakieś badania, gdzie robili zdjęcia paznokci (a raczej dłoni) przed i po kuracji takimi lekami. Mogli użyć w nie wiem, terapii zespołu Raynauda, albo jakiegoś porażenia nerwowego.

Cholina ma niby takie działanie, szczególnie forma alpha gpc, testowałem jedno i drugie, bez widocznego efektu. Ale może to warto połączyć z jakimś inhibitorem rozpadu? Może skuszę się na hupercynę, ma całkiem obiecujące wyniki badań, znacznie lepsze niż piracetam, chociaż nie wiem, na ile można wierzyć chińskim badaniom:

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/10678121/

Z kolei sama cholina nie miała takiego działania. Z tego by wynikało, że nie usprawniłaby też działania układu przywspółczulnego. Alpha-gpc już tak, ale cały czas wątpię, czy właśnie to było w kapsułkach które kiedyś kupiłem.

Inozytol tak jakby mnie uspokajał i dodawał energii, ale może to efekt placebo, bo takiego właśnie działania oczekuję.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości