This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Dobra, COŚ się stało. Nie wiem, czy jest lżej z chodzeniem, czy nie, ciężko to wyczuć przez te zmiany, ale jednocześnie wyostrzyło mi wzrok, to wrażenie postrzegania większej ilości kolorów i szczgółów i zacząłem... no, słyszeć i widzieć więcej. W grze zaobserwowałem. Coś, co robiłem 100 razy, taki powtarzalny element, jakaś postać coś tam mówi. Dziś usłyszałem i zrozumiałem co mówi, jednocześnie wiążąc to z innymi szczegółami, gdzie te kropki jakoś nigdy wcześniej nie chciały się połączyć.

Tylko że ja nic szczególnego nie robiłem. Zaraz... nie robiłem? Pierwsza noc od ponad tygodnia, gdzie nie obudziłem się po paru godzinach, gdzie przespałem ile miałem przespać. To kolosalna różnica. Ze snem mocno pogorszyło się, gdy zacząłem brać witaminę E, stopniowo zaczęło poprawiać, gdy zacząłem do niej brać magnez. Potem witamina A, trochę cysteiny, żeby podnieść odporność (miałem kontakt z niedawno chorymi osobami, nie chcę żadnego wirusa przynieść do domu, bo matula już ledwo ciągnie), dziś ponad gram witaminy C.

No tak czy tak jakby mi coś się odetkało tam w głowie. Bardo wyraźna różnica. I nie, nie było ani piracetamu, ani kreatyny, ani beta alaniny. Olej z wiesiołka, ale też nie bardzo regularnie, dziś na przykład nie brałem.

Hmmm... no ten magnez mi tu podejrzanie wygląda. To trochę tak, jakby witamina E faktycznie w jakiś sposób go "zużyła", doprowadzając do stanów lękowych i bezsenności, ale jednocześnie umożliwiając wbudowanie go w głębokie struktury, przez co uzupełnienie (i wyspanie się) znacznie poprawiło ogólny stan organizmu.

Dziś i wczoraj nie brałem żadnych innych rzeczy. Wcześniej miałem zapisywać, że pojawiała się chondroityna i glukozamina, ale to ładnych parę dni temu było. Nie było naltreksonu, ale dość regularnie był kwas alfa liponowy.

Tak patrzę... no nie, nic innego się tu nie pojawiało.

Trzy rzeczy ostatnio się zgrywają, wymiecenie wolnych rodników, uzupełnienie magnezu, olej z wiesiołka. No i te trzy rzeczy mogą ze sobą współgrać, jako że zarówno magnez, jak i brak stresu oksydacyjnego to czynniki, które ułatwiają, a nawet umożliwiają przemiany kwasów tłuszczowych zawartych w oleju wiesiołkowym.
Odpowiedz
Czytam te badania nad tauryną, ona teoretycznie powinna być super hiper mega najlepszą rzeczą, może poza grami komputerowymi. A nie jest, w każdym razie ja nic nie czuję.

No i tak myślę... może ona działa tylko przy wyciszeniu stresu oksydacyjnego? W końcu wolne rodniki potrafią niszczyć wiele reakcji, w tym zależnych od tauryny. Bezpośrednio uniemożliwiają przemieszczenie jej do wnętrza komórki, uszkadzając transporter. Trochę jej ostatnio brałem, niedużo i na pewno ona sama nie może odpowiadać za dzisiejszą poprawę. Ale może właśnie witaminy E, A i dziś też C odblokowały mechanizmy przemieszczające taurynę do wnętrza komórek? Albo zaszła inna synergia?

Nie chce mi się w to wierzyć, ale no... całkowicie wykluczyć nie można.

Miałem to cholerstwo brać codziennie, z uwagi na wiele różnych działań, w tym konkretnie już pod mój przypadek zwiększonego ryzyka parkinsonizmu.

No dobra, dziś też wezmę.
Odpowiedz
Aaaaaa, męczennicę piję od kilku dni. Po niej miałem taką poprawę mentalną kiedyś, może to po prostu to.

Z innej beczki. Dostałem bon na 200 zł do wydania na allegro. I tak kminię, na co go wydać. Miałem kupić didżerido, czy jak to się pisze. Ale to kosztuje mniej. Podobno te karty można wykorzystać na kilka różnych zakupów... nie wiem, może jakąś mega dostawę supli zrobię za 200 zł po prostu?

...sprawdziłem, ta rura do dmuchania kosztuje więcej. Wszyscy polecają plastiki, że niby o wiele trwalsze. Stówa więcej...

zobaczę jeszcze.
Odpowiedz
No, gra dziś pokazała, jak słabą mam dalej psychę. Zrobili mi vote kicka, czyli zagłosowali, żeby wyrzucić z grupy, nie dlatego, że coś źle robiłem, ale żeby oszukać system, dołączyć swojego kolegę do już wygranej walki. W efekcie czuję się wypalony, odrzucony i w ogóle pojawiły się myśli depresyjne, a tak naprawdę jedyne, co straciłem, to 10 minut, bo tyle trwał mecz i jedyna konsekwencja dla mnie to to, że będę musiał jeszcze raz go rozegrać, jeśli chcę (naprawdę mało wartą) nagrodę. Dla nich z jakimś prawdopodobieństwem ban.

Hmm, co jeszcze... a. Po magnezie znowu lekkie palpitacje. Czyli znowu to, co było przy covidzie, magnez wywołuje problem, wapń go likwiduje.

Tak myślę, czy to nie gdzieś tutaj kryje się odpowiedź na problem terry's nails, zresztą nie pierwszy raz już mam to podejrzenie. Teoretycznie nie ma opcji, żeby pojawiła się taka reakcja. Ale się pojawia. Mięśnie obkurczające naczynka, czyli te, których słaba praca daje objaw Terry'ego, wymagają wapnia do pracy. Jeśli jego spadek sprawia, że mięsień sercowy nie działa jak trzeba, może wpływa też na mięśnie naczynek krwionośnych, a także nawet mięśnie nóg. Może wrażenie wyostrzenia wzroku, które czasem mam po wapniu, wynika z poprawy działania mięśni odpowiadających za akomodację soczewki, a nie z poprawy działania komórek nerwowych, jak podejrzewam.

Leki przeciwhistaminowe wywołują u mnie palpitacje, w opisie jest, że to efekt zablokowania działania wapnia.

No tak czy tak, mam tego wapnia mało w diecie w ostatnich tygodniach, bardzo mało. Za to dużo fosforu, który jest konieczny do jego wykorzystania, ale w nadmiarze staje się antagonistą i prowadzi do spadku poziomu wapnia na poziomie komórki.

Wykopałem wapń rozpuszczalny i spróbuję znowu regularnie pić.

Nie no... wszystko wskazuje na to, że mam gdzieś coś z tym wapniem walnięte. Nie wiem gdzie, co, ale to, że gdy biorę suple, jego nadmiar pojawia się w moczu, oraz te palpitacje to bardzo wyraźny wskaźnik, że coś się popieprzyło z jego metabolizmem.

To wygląda tak, jakby było za mało we wnętrzu komórek, ALE równocześnie za dużo we krwi. To zjawisko występuje w tężyczce utajonej, której przyczyną jest po prostu... niski poziom magnezu wewnątrz komórki, oczywiście nie zawsze, ale bardzo często.

No i teoretycznie, tak na logikę, "lekiem" na to powinno być całkowite wyciszenie stresu oksydacyjnego, który blokuje przejście magnezu do komórek, regularna suplementacja tegoż magnezu, codziennie przez wiele miesięcy, a równocześnie suplementacja wapniem, żeby uniknąć zjawiska nadmiernego spadku poziomu wapnia we krwi i w komórkach, co ma miejsce gdy nagle wzrasta poziom magnezu.

Póki co kontynuuję z witaminami E i A, magnezem w małych dawkach i od dziś wapniem. Liczę, że A pozwoli mi jednak lepiej widzieć w nocy, bo jest fatalnie i mam porównanie tego, jak widzi osoba stojąca obok mnie. No i kupiłem nowe żarówki do samochodu, z mocnym strumieniem światła. Co prawda u mnie w aucie to w dużej mierze problem starych, wyblakłych reflektorów, a nie słabego wzroku, ale to tym bardziej powód do tego, by mieć najlepsze żarówki. Nie brałem tych co mają 220% mocniejsze światło, wziąłem słabsze, ale za to z dosłownie 4-5 razy dłuższym spodziewanym czasem pracy, a i tak ze 30% mocniejsze od tych, co mam obecnie (które i tak są sporo mocniejsze od typowych sklepowych).
Odpowiedz
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11106202/

histamina obniżyła poziom magnezu wewnątrz czerwonych krwinek. Nie było to jakieś mega mocne obniżenie, ale spadło o kilka procent w ciągu zaledwie kilku godzin.

https://www.researchgate.net/publication...Asthma.pdf

tutaj u dzieciaków z astmą zmierzono poziom magnezu wewnątrz erytrocytów i był dużo niższy.

Szukam i kombinuję, może być teoretycznie tak, że moje wieczne problemy z magnezem wynikają z histaminy.

A to jest już szczególnie ciekawe

https://www.sciencedirect.com/science/ar...4820302731

co prawda na myszach, ale... wywołano u nich astmę i sprawdzono, jaki wpływ będzie mieć podanie selenu i/lub witaminy E na przebieg choroby. Co jest najciekawsze, poziom histaminy.

U zdrowych zwierząt wynosił około 70, u tych z astmą prawie 600, u tych z katarem siennym około 700. Podanie witaminy E w obu przypadkach zbiło poziom do około 120.

U ludzi ktoś zbadał, efekty nie były tak zachwycające, zmniejszyły się tylko niektóre wskaźniki

https://www.ovid.com/journals/aaaim/abst...lltextview

Hmm... gdyby to histamina odpowiadała za objaw terry'ego, to osoby z astmą / katarem siennym powinny mieć go non stop.
Odpowiedz
Oooo, o o o

https://www.thelancet.com/journals/ebiom...7/fulltext

powikłania covid to, między innymi, mocny spadek dopaminy w mózgu, co może odpowiadać za bardzo wiele objawów. A konkretnie to receptorów dopaminy, przez co nie działa ona jak trzeba.

I ludzie leczą to... kreatyną. Z powodzeniem.

Podobno bardzo silnie działa paciorecznik, na ten konkretnie element, receptory dopaminy które znikają w long covid. Po angielsku kanna. do poczytania, bo to może być no... strzał w 10.

Dobry też jest bromantan, ale to już poważniejsza chemia.

Myślę, że kreatyna to w moim przypadku najlepszy pomysł, ale na razie nie chcę zaburzać tego mojego mini eksperymentu, który dalej trwa.
Odpowiedz
Końska dawka B12 i obserwuję, czy będzie to odczucie, którego szukam.
Odpowiedz
W sensie, tuż przed przyjazdem gości wziąłem, między innymi, sporo B12 dla podniesienia ogólnej odporności psychicznej i w ogóle żeby móc normalnie zasnąć. No i podczas wizyty było jakby to wrażenie poprawy. Teraz nie ma. Podejrzewałem, że to E, ale ją biorę cały czas. Przy poprzedniej liście rzeczy, które były tuż przed poprawą, też była B12.
Odpowiedz
Jeszcze kwas foliowy dodam do B12, zazwyczaj brałem te dwie rzeczy razem. Hmm... no ostatnio, w sensie przed przyjazdem gości, na pewno nie było kwasu. Ale był inny, kwas alfa liponowy. No to też wezmę.

A, co ze zdrowiem: objaw jak był, tak jest, ani szczególnie duży, ani mały, obłączki się nie zmieniają, prążki nie wykazują żadnych zmian, a to byłoby widać jakby np miesiąc temu coś się stało, co zmienia wzrost paznokcia, wtedy nagle na wszystkich byłaby np przerwa, albo więcej nowych.

Czuję się skrajnie zmęczony, ale nie tak jak kiedyś, że nie mam siły stać, po prostu mega niewyspany, oczy mi się zamykają. Kilka dni pod rząd miałem problemy z zaśnięciem, dziś było bardzo dobrze, ale nie czuję się wypoczęty. Stawiałbym na magnez.

Tak jeszcze myślę, kiedyś zapisałem, że po czosnku czułem tę taką "lekkość", to było dość charakterystyczne, bo odczułem to bardzo silnie i w zasadzie z dnia na dzień. Potem czosnek sprawdzałem i raczej nic nie było, ale dobrze by było ten fragment odszukać i prześledzić, co takiego robiłem wcześniej.
Odpowiedz
Ludzie mnie dopytują w wątkach o dziwnym osłabieniu, które czuje się po żelazie, czy znalazłem przyczynę. W sumie... podobne odczucie, jak teraz. Nie wiem, czy to to samo, co czasem czuję i co jest największym chyba problemem z moim zdrowiem, w sensie, najbardziej mi przeszkadza, czy po prostu mocne niewyspanie, no ale ciężko mi teraz funkcjonować. Tylko no... przy tych atakach zmęczenia to dosłownie ciężko mi siedzieć z zamkniętymi ustami, albo skupić na czymś wzrok. Teraz po prostu chce mi się spać.

A tak myślę, bo przy tym zmęczeniu po żelazie głównym podejrzanym było zalanie organizmu wolnymi rodnikami. No i teraz nie brałem nic, co mogłoby wywołać ich nadmiar, za to mam wysycenie witaminami E i A, które bardzo silnie ten poziom zbijają. Czyli można powiedzieć, że na 200% wykluczamy wolne rodniki, O ILE to, jak w tej chwili się czuję, to to samo, co opisywałem wcześniej i co czułem po żelazie.

Drugi podejrzany to spadek kortyzolu. Bardzo mocny kandydat, bo objawy "odcięcia" pojawiają się po cynku, a cynk jedyne, co tak naprawdę robi, to zbija kortyzol, bardzo mocno go zbija. To wręcz domowy test na niewydolność nadnerczy, jak ktoś po większej dawce cynku ma odcięcie takie, że przestaje normalnie funkcjonować, oznacza to, że przed suplementem miał już poziom ledwo ledwo wystarczający do tego, by dobrze się czuć. U zdrowego człowieka spadek o kilkadziesiąt procent nie wywoła żadnych odczuwalnych objawów.

No i teraz mamy witaminę E, ona dość mocno zbija kortyzol, a raczej, zapobiega wzrostowi na skutek stresu. Niemniej u osoby z bazowo niskim poziomem może sprawić, że spadnie on niebezpiecznie mocno.

Hmmm... zaparzę sobie lukrecję, mocną dawkę. Zapiszę, bo jeśli to kortyzol, to jego podniesienie może być tym, co wywołuje efekt, którego szukam, te wrażenie siły i lekkości ruchu, nie do pomylenia z czymkolwiek, jeśli się pojawi. Lukrecję często piłem nie zapisując, to może tłumaczyć, czemu na blogu te okresy poprawy nie mają jednego wspólnego mianownika.

/edit

naprawdę poważnie myślę o kupnie maści z kortyzolem, żeby ją po prostu... jeść. Ale będę musiał najpierw popytać znajomych, bo to od cholery osób ma przepisane na sto różnych rzeczy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 77 gości