This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Stwierdzona schizofrenia paranoidalna, okresowo AZS, lęki
#51
To znaczy że nie napisałem "kup wodę strukturyzowaną, to na pewno wyleczy schizofrenię, lekarze kłamią!!!!1"
Odpowiedz
#52
(06-07-2021, 04:16 AM)tomakin napisał(a): To znaczy że nie napisałem "kup wodę strukturyzowaną, to na pewno wyleczy schizofrenię, lekarze kłamią!!!!1"
Ja oglądałem jeden filmik z Ziębą i słyszałem coś tam o nim.

Ktoś, kto zachwala dane metody i jednocześnie nimi handluje budzi moje wątpliwości...
Przykład: ludzie keto. Bardzo dużo z nich same prowadzi sklepy.

Mogę się mylić i nie wszyscy żerują w ten sposób, może rzeczywiście ich produkty są (żeby nie powiedzieć "bywają") godne uwagi.

tomakin, czy trzeba posiadać ogromną wiedzę biochemiczną żeby prawidłowo odczytywać badania naukowe?
Odpowiedz
#53
(06-07-2021, 01:11 PM)Pytacz napisał(a): czy trzeba posiadać ogromną wiedzę biochemiczną żeby prawidłowo odczytywać badania naukowe?

To dotyczy każdej dziedziny. Np. nie ocenisz dobrze meczu, jak nie masz pojęcia co to jest rzut karny a co spalony.
Im więcej wiesz o danej dziedzinie, tym lepiej.
Tak więc większość ludzi polega na fachowcach i nie pyta astronoma o najlepszy klej do drewna. Bo w tej materii stolarz jest autorytetem.
Odpowiedz
#54
Przy ocenie badań medycznych przydaje się bardziej wiedza z zakresu metodologii. Nie musisz wiedzieć, jakie konkretnie reakcje zachodzą w organizmie pod wpływem jakiegoś suplementu, ale wypada orientować się, czy uzyskany wynik ma w ogóle jakieś znaczenie. A może wypadł całkowicie przypadkiem, bo było 35% szans na taki właśnie rezultat?

Weźmy taką depresję i badanie wpływu witaminy D3 i kwasów omega 3. Załóżmy, że niedobór obu tych substancji wywoła depresję. Jeśli teraz sprawdzisz, czy omega 3 leczy depresję w kraju, gdzie wszyscy mają niedobory witaminy D3, ale nikt nie ma omega 3, bo żywią się głównie rybami, wyjdzie że omega 3 w ogóle na depresję nie wpływa. Przenosisz się gdzieś do Afryki, gdzie każdy ma witaminy D3 aż nadto, ale też wszyscy mają niedobory omega 3, bo ryb w ogóle nie jedzą. Podajesz im witaminę D3, znowu wychodzi, że tym razem ta witamina w ogóle nie ma na depresję wpływu.

Uzyskałeś dwa razy jednocześnie prawdziwy i fałszywy wynik.

W ogóle nie dotknęliśmy problemu znajomości biochemii czy biologii, użyliśmy zagadnień którymi zajmuje się metodologia.

Jak poczytasz moje wpisy na blogu, rzadko kiedy zagłębiam się tam w jakieś reakcje chemiczne i skomplikowane nazewnictwo, a skupiam na podstawach: "co prawda to zioło leczy raka w probówce, ale musiałbyś zjeść 700 kg dziennie żeby uzyskać takie stężenie w organizmie".
Odpowiedz
#55
A jakbym ja napisał jakiś dobry artykuł, to byś go opublikował na blogu?
Odpowiedz
#56
A nie lepiej żebyś założył swojego bloga?
Odpowiedz
#57
(06-07-2021, 02:06 PM)tomakin napisał(a): Przy ocenie badań medycznych przydaje się bardziej wiedza z zakresu metodologii. Nie musisz wiedzieć, jakie konkretnie reakcje zachodzą w organizmie pod wpływem jakiegoś suplementu, ale wypada orientować się, czy uzyskany wynik ma w ogóle jakieś znaczenie. A może wypadł całkowicie przypadkiem, bo było 35% szans na taki właśnie rezultat?

Weźmy taką depresję i badanie wpływu witaminy D3 i kwasów omega 3. Załóżmy, że niedobór obu tych substancji wywoła depresję. Jeśli teraz sprawdzisz, czy omega 3 leczy depresję w kraju, gdzie wszyscy mają niedobory witaminy D3, ale nikt nie ma omega 3, bo żywią się głównie rybami, wyjdzie że omega 3 w ogóle na depresję nie wpływa. Przenosisz się gdzieś do Afryki, gdzie każdy ma witaminy D3 aż nadto, ale też wszyscy mają niedobory omega 3, bo ryb w ogóle nie jedzą. Podajesz im witaminę D3, znowu wychodzi, że tym razem ta witamina w ogóle nie ma na depresję wpływu.

Uzyskałeś dwa razy jednocześnie prawdziwy i fałszywy wynik.

W ogóle nie dotknęliśmy problemu znajomości biochemii czy biologii, użyliśmy zagadnień którymi zajmuje się metodologia.

Jak poczytasz moje wpisy na blogu, rzadko kiedy zagłębiam się tam w jakieś reakcje chemiczne i skomplikowane nazewnictwo, a skupiam na podstawach: "co prawda to zioło leczy raka w probówce, ale musiałbyś zjeść 700 kg dziennie żeby uzyskać takie stężenie w organizmie".
Tak czy tak trzeba mieć "łeb jak sklep"...
Odpowiedz
#58
Umiejętność jak każda inna. Na początku robiłem błędy, jeden za drugim, ale umiałem się do nich przyznać i próbowałem wyciągać wnioski. To i tylko to gwarantuje jakikolwiek progres. Można się zajmować czymś 50 lat i dalej być bucem, a można w rok zrobić bardzo duży postęp, pracując nad najsłabszymi stronami.
Odpowiedz
#59
No dawniej to byłeś foliarzem głoszącym, że istnieje ścisły związek między rtęcią ze szczepionek a autyzmem, że suplementy witaminy C wydłużają życie, że oficjalna teoria HIV-AIDS błędna.
Odpowiedz
#60
Tylko jak się uczyć, jak się ma tak słabą pamięć?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości