This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
...wyschło i działa Big Grin

No i z dobrych wiadomości, cysteina (bo to pewnie ona) dalej utrzymuje skórę głowy w dobrym stanie. A to oznacza, że jej w organizmie brakuje, bo tylko przy niedoborze suplementacja da pozytywne efekty. Najpewniej przyczyną jest chroniczny stres oksydacyjny, albo jakieś metaboliczne, wrodzone zaburzenie, przez co mój organizm ma większe zapotrzebowanie. Bo w diecie mi jej raczej nie brakuje, a na pewno nie w takim stopniu.

Zapalenie nerwu też powoli mija. Ale będę musiał się temu dokładnie przyjrzeć, bo takie wrażenie lekkiego bólu mam tam od wielu lat, tylko nigdy nie kojarzyłem, że to ten nerw, zawsze podejrzewałem zatoki, zęba albo np nadciśnienie. Jakieś ćwiczenia korekcyjne wprowadzić, nie tylko rozciąganie, ale też siłowe.

Z kolanem też raczej spokój, owszem, ciągle lekko boli przy niektórych ruchach, ale nie jak niedawno, że z bólu nie dało się usnąć.

No i beta bloker nie zrobił tym razem rewolucji. Normalnie przeżyłem dzień, może lekkie otępienie i zmęczenie, ale w granicach normy jak na mnie. Inna sprawa, że ciśnienie nie spadło aż tak, jak wczoraj.
Odpowiedz
Kuźwa, pianino działa, to karta graficzna w kompie przestała sterowniki rozpoznawać...
Odpowiedz
...działa Big Grin
Odpowiedz
Obłączek chyba wrócił, ale to są minimalne zmiany, o ile w ogóle. Największą różnicę robi pojawienie się lub zniknięcie skórki.

Myślę o prążkach, dlaczego pojawiają się tylko w reumatoidalnym zapaleniu stawów. A także niedoczynności tarczycy, ale to nie zawsze. Trochę wygląda to tak, jakby tam był zaburzony jeden, konkretny mechanizm. No i pomyślałem o tyrozynie, która dość mocno spada w obu tych chorobach, a także potrafi przywrócić kolor włosów, jeśli bierze ją osoba z niedoborami. No i u mnie kiedyś te włosy się poprawiły, właśnie chyba po tyrozynie. Jest też ten wpis z jakiegoś forum całe lata temu, że po tyrozynie komuś zaczęły obłączki rosnąć.

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4705437/

Nie wydaje mi się możliwe, żebym miał niedobór w diecie, ale kiedyś wyszukiwałem jakieś badania, gdzie ludzie mieli niskie poziomy z powodu jakieś mutacji genetycznej. Zdarza się tez, że znika z powodu jakiegoś procesu chorobowego, który ją zużywa, albo niekorzystnego składu flory jelitowej.

No nic, spróbuję jakiś czas brać niezbyt duże dawki, może połączenie tego z tym, co teraz biorę, da jakieś ciekawsze efekty.

Co biorę

- cysteina
- ekstrakt z pestek winogron
- I3C
- escyna
- witamina E
- karnityna
- beta alanina
- piracetam
- co kilka dni kreatyna
- beta bloker

I chyba tyle. Okazyjnie jakieś inne rzeczy, np ten kwas alfa liponowy na zapalenie nerwu potylicznego, co kilka dni lit, czasem molibden. Niedawno spore dawki kwasu foliowego i B12, ale to jednorazowo.

Co do tyrozyny, to ona spada w stanach zapalnych, póki one istnieją, suplementacja może je nawet nasilać. Teraz biorę dużo rzeczy, które to wyciszają, zwłaszcza na poziomie wyściółki naczyń krwionośnych. Prążki podobno wynikają z zaburzenia działania najdrobniejszych naczynek, może połączenie tyrozyny z tymi wyciszaczami jest dobrym pomysłem?

Zapalenie nerwu mocno się zmniejszyło, ale nie znikło.
Odpowiedz
(07-13-2026, 07:49 PM)subzero napisał(a): neko1witek: Używasz bezpłatnego Claude, czy płatnego?

Płatnego, 20 dolców miesięcznie, na darmowym nie za dużo ujedziesz, na płatnym też sporo limitów, nawet na wersji a 100 dolców pewnie też są.
Ale naprawdę warto, to jest jak ferrari z porównaniu z maluchem.
Powiem tak, przez 2 lata prowadzę sprawę sądową, pomagały mi różne AI i było ok, masakryczna ilość pracy przy poprawianiu, powtarzaniu, upiększaniu itd.
Claude sprowadził mnie na ziemię. Poprawił mi tony rzeczy, które zjebały tamte AI. Znalazł mnóstwo błędów w papierach strony przeciwnej. Po prostu odjebał taką pracę, że jestem w szoku.
Wszystko poparte paragrafami, przepisami itd. 
Jedną sprawę strona przeciwna już wycofała sama, teraz proponowali mi ugodę do drugiej, ale... do dupy ugoda, więc ją olałem.
Ostateczna rozprawa za niecały miesiąc, wydaje mi się, że będą dalej chcieli się ugadać, ale na moich warunkach.
Odpowiedz
Miałem przez miesiąc darmowy chatgpt plus, niestety tomakin był nadal rozczarowany jego odpowiedziami.
Odpowiedz
Pamiętam, jak używaliśmy AI do poprawy stronek i do pozycjonowania. Wydawało się, że robi super robotę, wszystko oczywiście poparte przypisami, rozpisane co do jednego słowa. Wszystko pięknie, póki nie zagłębiło się w to, co napisał i okazało się, że 90% to halucynacje. Pięknie rozpisana struktura strony z paragrafami i podtytułami, tylko okazuje się, że treści, które te podtytuły miały podkreślać, w ogóle nie ma na stronie.

Myślę, że z prawem może być podobnie, zrobi coś, co sprawia cudowne wrażenie spójnej logicznie konstrukcji, która okaże się całkowicie odklejona od rzeczywistości.

Z drugiej strony, prawnicy to trochę jak lekarze, zadufana w sobie kasta, która robi banalne, przedszkolne niemal błędy. AI faktycznie może ich wyciąć. No cóż, powodzenia.

Obłączek jest widoczny na drugim palcu, ale nie wiem, czy to nie efekt cofnięcia skórki. Na lewej ręce dalej nic nie ma.

Dorzucam trochę wapnia, nawet więcej niż trochę. To może być kolejna rzecz, która daje efekty dopiero po podniesieniu obrony przeciw wolnym rodnikom na poziomie wyściółki naczyń krwionośnych.

No i to, że wapń dawał zawsze podobne efekty, jak kreatyna, wyostrzenie wzroku, wysycenie kolorami, pewnie sto innych rzeczy, ale ta jedna to coś, co no... zauważa się.
Odpowiedz
No, na longecity dobrze pisali. Piracetam plus wapń daje o wiele, wiele silniejsze efekty, niż tylko sam piracetam. Już kiedyś pisałem, cała afera była, jakiś gość tam pisał, że jest naukowcem i robił badania nad piracetamem, jeszcze nie opublikowane, ale własnie takie były efekty, po dodaniu wapnia pojawiały się efekty opisywane jako "wysycenie kolorami". A potem okazało się, że kolo wszystko zmyślił, był jakimś piwniczakiem który nigdy nawet nie stał obok instytutu zajmującego się badaniami. Niemniej opisane przez niego zjawisko istnieje i właśnie teraz go doświadczam. Na pewno wapń, a nie tyrozyna, której brałem dość niewiele i tylko wczoraj.

Piracetam, wapń, kreatyna. Te trzy rzeczy dają podobny efekt. Coś je łączy, ale co konkretnie? Po prostu ATP? I czy to jakiś mechanizm mający znaczenie konkretnie dla mnie, czy może ogólnie dotyczy całej populacji? Jeśli dla mnie, to dałoby się pewnie coś wyśledzić, co u mnie jest walnięte, że jest taka poprawa.

Dorzucam witaminę A w niezbyt dużej dawce, jako że ona pomaga metabolizować wapń i uniknąć zatrucia jego nadmiarem.

No i liczę, że połączenie tych 3 rzeczy, które tak poprawiają działanie komórek nerwowych, poprawi objaw Terry'ego. Zawsze jest opcja, że wynika on po prostu ze słabego działania komórek albo nerwowych (wysyłających sygnały do mięśni), albo mięśniowych, przez co mięśnie wyściełające drobne naczynka nie ściskają się wystarczająco mocno.
Odpowiedz
A, przerwa w beta alaninie, jakiś czas duże dawki tauryny. Te dwie rzeczy trzeba na zmianę brać, bo betka silnie blokuje przyswajanie T na poziomie komórki, a cały czas podejrzewam, że z jakiegoś powodu mogę mieć taurynę mocno obniżoną, bardzo dużo objawów się zgadza.

Nie wiem, czy czymś się zatrułem, czy załapałem jakiegoś wirusa, ale coś z trawieniem nie tak. No i właśnie silne obniżenie tauryny może dawać takie objawy, pamiętam kiedyś beta alaninę brałem i też po jakimś czasie coś takiego się zaczęło.

Co jest najważniejsze, suplementacja tauryną odwracała zmiany w układzie krążenia w marskości wątroby. Dokładnie te zmiany, które prowadzą do powstania objawu Terry'ego.
Odpowiedz
No i coś, co kolejny raz już zauważam, w momencie, gdy pojawiają się problemy z układem trawiennym, pogłębia się objaw Terry'ego, teraz jest wyraźniejszy.

W marskości mechanizm objawu to przejście krwi do naczynek krwionośnych w jelitach, co powoduje reakcję organizmu, próbującego przywrócić krążenie w innych regionach, poprzez rozszerzenie naczyń. Konkretnie w marskości wynika to w dużej mierze z braku przepustowości w wątrobie, przez co krew jest zatrzymana i rośnie ciśnienie w żyle, która do wątroby prowadzi, a także we wszystkich bezpośrednio ją zasilających, w mniejszym stopniu w dalszych (czyli wszystkich, bo wszystkie prowadzą w końcu do żyły w wątrobie).

Drugi mechanizm to nadmierny rozwój flory jelitowej, która produkuje zbyt wiele tlenków azotu, także rozszerzających naczynka.

No i teraz są dwie opcje.

Jedna, objaw u mnie wynika z czymś, co jest w jelitach. Czort wie czym, może być nadmiar jakiejś bakterii, grzybów, nawet pierwotniaków, może być niekorzystna budowa, np nie tak ułożone naczynia krwionośne, nie taka praca któregoś nerwu, nie taka produkcja np żółci w wątrobie (to właśnie niski poziom żółci zmienia skład flory jelitowej w marskości wątroby), nawet jakiś proces zbliżony do autoimmunologicznego, typu celiakia.

Druga, wynika z czegoś innego, ale to "coś", oprócz wpływać na paznokcie, wpływa też na pracę jelit.

Pamiętam gdy objaw się pojawił, jeszcze przed 2010, był bardzo, baaaaaaaardzo mocno widoczny, a rozwolnienia miałem codziennie, naprawdę mocne. Angielski termin to "explosive diarrhea" czy jakoś tak, to nie było zwykłe rozwolnienie. I ciągnęło się miesiącami. Pomógł zdaje się cynk.

Nigdy nie doszedłem do przyczyny, infekcja jelitowa jest dość mało prawdopodobna, bo to nie jest coś, co może utrzymywać się przez 20 lat. Zaburzenia hormonów już prędzej, podobnie jak zmiany mechaniczne, łącznie z możliwym scenariuszem trwałego uszkodzenia naczynek. Ale hipotezie trwałego uszkodzenia przeczy fakt, że objaw potrafi się robić mocniejszy albo słabszy, co wiąże się z pracą jelit.

Tarczyca jest jedną z możliwych odpowiedzi, jako że nadczynność daje biegunki jako objaw.

Hmmm... wstępnie można założyć, że owszem, jest trwałe uszkodzenie naczynek, ALE niewielkie. Niemniej niewielkie wahania np poziomu tlenków azotu sprawiają, że objaw staje się bardziej albo mniej widoczny, stąd wrażliwość na problemy jelitowe.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości