This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
No, ciśnienie wyraźnie za wysokie, tętno też. Nie wiem, na ile to ma związek z jodem, a na ile z falą upałów i związanym z tym skokiem stężenia D3, a tym samym spadkiem magnezu. Ale to nie wygląda bezpiecznie. W ogóle przy pierwszym pomiarze ciśnieniomierz zrobił psikusa i pokazał 155 na 133, co już jest bardzo groźne, ale powtórny pokazał już normalny wynik. W sensie, dalej za wysokie, ale w akceptowalnych granicach. No ja cały czas mam za wysokie.

Ten jod to chyba nie był dobry pomysł. Tylko cholera no... nie ma żadnych innych objawów nadczynności, sen bardzo dobry, stanów lękowych brak, rozwolnień nie ma, nie pocę się jakoś wyjątkowo mocno. To może być dalej ta infekcja, jeszcze wczoraj budziłem się z mocno bolącym gardłem.

Hmmm. a może to tryptofan? Nadmiar serotoniny też bardzo mocno podnosi tętno i ciśnienie.

No nic, nie podoba mi się ciśnienie i tętno, to już jest ryzyko powikłań ze strony układu krążenia, a takie powikłania potrafią być śmiertelne. Dwie potencjalne przyczyny to nadmiar serotoniny i nazbyt wysoki poziom hormonów tarczycy. A... tryptofan wziąłem po tym, jak zauważyłem podniesione tętno, a nie przed.

Zaparzę sobie karbieniec. No i wezmę podwójną karnitynę, E plus Q10.
Odpowiedz
Tak w ogóle to pierwszy dzień z beta alaniną za mną. Do oporu, chyba z 6 porcji wziąłem. Tak się powinno brać, jako że ona jest błyskawicznie rozkładana przez jakiś enzym, który jednak dość szybko się kończy i po rozłożeniu pierwszej porcji, kolejne już się utrzymują we krwi.

Z tym bólem głowy to pamiętam, że podobnie miałem po łażeniu kiedyś cały dzień z telefonem i gapieniu się, już nie pamiętam, czy pokemony zbierałem, czy grałem w ingress. Naciągnęło się coś, co jest obciążone przy pochyleniu głowy do przodu. No i ostatnio do pianina wróciłem, po dłuuuugiej przerwie. Teraz siadłem (cyfrowe, sąsiedzi nie słyszą... mam nadzieję, że nie) i po chwili ból był bardzo wyraźny przy pochylaniu się by przeczytać nuty. Mijał po wyprostowaniu.

Tak kombinuję, bo tego typu ból może być też objawem nadciśnienia, a to już no... po prostu niebezpieczne dla nie tylko zdrowia, ale i życia. A ostatnio brałem jod, który potrafi bardzo mocno podnieść ciśnienie.

Chyba muszę do delikatnej siłowni wrócić, z uwzględnieniem mięśni szyi. To powinno nieco wyprostować postawę, którą mam pewnie nieźle pokrzywioną, a także zabezpieczyć przed takimi kontuzjami.

Co tam więcej... na głowie dalej w miarę czysto. Cysteina chyba robi robotę. Objaw Terry'ego nie znika, ALE jakby mniej widoczny. Ciężko jednak ocenić, czy faktycznie, czy może sobie wmawiam.

Biorę cały czas escynę, biorę I3C i ekstrakt z pestek winogron. Nie wiem, czego się spodziewać, ale nic nowego nie ma. No, może bym coś poczuł, gdyby nie to, że się czymś zaraziłem.

Ten ekstrakt z pestek czyścił tętnice, ale zajęło mu to 2 lata, a nie kilka dni.

No i escyna tak w ogóle się kończy, zastanawiam się, czy brać nową. Ona PODOBNO likwidowała "pajączki", a w każdym razie zmniejszała je, ale głównie u ludzi, którzy mieli zakrzepy żylne. U mnie mechanizm jest zapewne hormonalny albo zbliżony, więc samo wzmocnienie żył może nic kompletnie nie dać.
Odpowiedz
A, jeszcze coś. Wszystkie mięśnie mam pospinane, ale dosłownie każdy jakiś nietypowy ruch, jakaś próba sięgnięcia po coś gdzie muszę się wygiąć, kończy się skurczem, z 5 razy mnie dziś złapał przy różnych okazjach. No i ciekawostka, zarówno nadmiar, jak i niedobór acetylocholiny może objawiać się takimi bolesnymi skurczami mięśni. Czyli zarówno jej zużycie przez piracetam, jak i jej nadmierna aktywacja, też przez piracetam, może być przyczyną.
Odpowiedz
No odpadnie mi ten łeb zaraz. Nic niemal nie dało się robić cały dzień.

Fajnego audiobooka dorwałem, dungeon crawler carl, mega popularny na zachodzie. Słabiutki literacko, ale taki no... fajny? To chyba właściwe słowo. Na tyle słaby, że słuchanie męczy, ale na tyle fajny, że jak mózg odpocznie, to chce wrócić, zobaczyć co stało się dalej.

No i myślę, czy warto stówę wydać na wydrukowanie 500 stron nut. Czy ja kiedykolwiek znajdę czas, żeby to wszystko zagrać? Te 500 stron byłoby takie w sam raz na przećwiczenie czytania z nut, zagra się raz, drugi, poziom skilla powinien podskoczyć na tyle, że będzie można złapać się za nieco trudniejsze rzeczy, które teraz są po prostu za trudne. Ćwiczyć powinno się na materiale stanowiącym wyzwanie, ale jednak pozwalającym w miarę płynnie go grać. Mam duuuużo wydrukowanego materiału, sporo kupionego, ale... no właśnie, jest ociupinkę za trudny. Te 500 które mam są niemal idealne.
Odpowiedz
O, to to

https://en.wikipedia.org/wiki/Occipital_neuralgia

Musiało być jak obróciłem głowę parę dni temu, wtedy strzeliło tak naprawdę zdrowo, potem się uspokoiło, no ale najwidoczniej nerw już został podrażniony. Zazwyczaj trwa kilka dni. Prawie nic nie mogę przez to robić, teraz chwilę pograłem na pianinie, gdzie muszę trzymać głowę w niekorzystnej pozycji i jakby mi ktoś gwoździa wbijał w czaszkę.

Bardzo dużym czynnikiem ryzyka jest NIEDOczynność tarczycy. A zaczęło się, zanim zacząłem brać jod.

No i co z magnezem... w nocy chyba z 5 razy wstawałem sikać, zazwyczaj nie wstaję nawet raz, u mnie to typowe po D3, której nie brałem, ale niedawno mocno się opaliłem, sikanie wynika ze spadku magnezu i wynikającego z tego skoku wapnia. Pospinane mięśnie. Związek tego typu bólu z niskim magnezem jest tak silny, że dosłownie leczą to wstrzykując go pacjentom. To rozluźnia mięśnie, a ból w dużej mierze bierze się z ucisku zbyt spiętych mięśni na nerwy.

Spróbuję jeszcze jeden kwas alfa liponowy, a także kurkuminę.
Odpowiedz
Zastanawiam się, jak ogarnąć, czy ma się nadmiar, czy niedobór acetylocholiny. No bo jakby nie patrzeć, sztywność mięśni i skurcze pojawiły się po piracetamie, a efektem finalnym jest to porażenie nerwów, skutkujące bólem uniemożliwiającym jakąkolwiek pracę, jako że pojawia się, gdy zmieniam kąt nachylenia głowy przy kompie.

Co ten piracetam zrobił? Zwiększył aktywność, co prowadzi do sztywności mięśni? Zużył ją, co też do tego prowadzi? Tak na chłopski rozum, wysoka acetylocholina spowalnia pracę serca, a ja mam przyspieszoną, no ale to może wynikać z infekcji, którą niedawno miałem, albo z większej aktywności tarczycy.

Co zauważyłem, po jodzie cofają mi się skórki, już parę razy to widziałem. Cofnęły się i odsłoniły tego jednego obłączka, którego mam, nawet kawałek drugiego, na palcu serdecznym. Ciężko jednak powiedzieć, czy same obłączki się zmieniły, czy nie, no to jest ten problem, że gdy są bardzo małe, takie idealnie chowające się pod skórkami, to gdy skórka całkowicie zniknie, nagle pokazuje się prawie 2 milimetry obłączka.

Wracam do supli, które odstawiłem przy chorobie, czyli I3C, ekstrakt z pestek winogron, escyna. Podejrzewałem, że to któryś z nich powodował ból gardła, na skutek reakcji alergicznej albo czegoś takiego. Zobaczymy, w jakim stanie się obudzę.

Ogólnie raczej jest dobrze, ciągle "ostrzej widzę", no tego nie da się z niczym porównać, trochę jakby założyć nagle pasujące okulary, ale wzrok się nie wyostrza, po prostu nagle dociera więcej bodźców. Ciągle jest to wrażenie kontroli ruchu, które czuję np pisząc na klawiaturze. Ale ciężko dokładnie określić, na ile jest lepiej, na ile gorzej, bo raz, że dopiero przestało mnie boleć gardło i ciec z nosa, zszedł też lekki stan podgorączkowy, a dwa, ten ciągły ból głowy zabija wszelkie myśli. Mam cichą nadzieję, że dobrze go interpretuję i to to, co zalinkowałem wyżej, objawy zgadzają się w 100%, zgadza się też to, że pojawiał się w przeszłości w identycznych okolicznościach. No ale zawsze jest opcja, że to jednak coś innego, takie pojawiające się nagle bóle głowy mogą być objawem cholernie niebezpiecznych rzeczy.
Odpowiedz
Hmmm... może skuszę się na to, jak to się nazywa... hupercynę, jeśli będzie w małej ilości, tak na próbę, żeby nie kupować zapasu na pół roku, skoro zamierzam tylko testować.

Objaw Terry'ego, przy założeniu, że to nie jest coś w rodzaju blizny i ma szansę zniknąć, zapewne wynika z zaburzeń równowagi jakiś substancji sygnalizujących. Mogą to być hormony, mogą być neuroprzekaźniki, może chodzić o ich poziom, a może o wrażliwość na nie receptorów.

Testowałem tarczycę, biorąc wszystko, co tylko zbija poziom hormonów, albo blokuje ich działanie. Jedyny efekt to to, że mi zanikły obłączki. No, może lepiej po tym spałem i zmniejszyły się stany lękowe, ale tylko może.

Testowałem bloker estrogenu, I3C. Nie zauważyłem, żeby wpłynął na cokolwiek, poza żołądkiem, gdzie faktycznie mocno pomógł.

W tej chwili testuję dopaminę, w banalnie prosty sposób, zjadłem bób na późną kolację. Na objaw raczej nie wpłynie, ale może na ból głowy? W końcu niska dopamina daje jako jeden z głównych objawów właśnie sztywność mięśni, a ten ból bierze się z ucisku nerwów przez mięśnie.

Regularnie smaruję jeden i tylko jeden paznokieć i skórę na nim kremem, który zawiera między innymi kwas oleopalmitynowy. To ten krem, po którym zmniejszył mi odcisk na nodze, który nie znikał od wielu lat (siedzę w taki sposób, że nie ma prawa zniknąć, ale nie powinien być chyba aż taki, na co dowodem jest to, że faktycznie bardzo mocno zmniejszył się po kremie). Przez paznokieć raczej krem nie przeniknie, przez skórę nad i obok paznokcia już tak, zresztą paznokieć jest budowany wyżej, no i trochę kremu zawsze pod niego wcieram.

No i co więcej można? Objaw Terry'ego to rozszerzenie drobnych naczynek.

Marskość wątroby charakteryzuje się mocno podniesionym estrogenem, który rozszerza naczynka. Wszystko pięknie pasuje, wręcz idealnie, ale... objaw nie znika po obniżeniu estrogenu

W marskości silnemu uszkodzeniu ulegają nerwy przywspółczulnego układu nerwowego. To te, które działają poprzez acetylocholinę. Tu odpowiedź dałaby hupercyna.

W stanach niedoboru kreatyny może obniżać się siła mięśni, tych obkurczających naczynka. Trochę się jej boję, bóle głowy mogą być objawem spadku poziomu wody, którą kreatyna wysysa (a właśnie, niedawno miałem identyczny ból i pisałem o tym, to było zaraz po tym jak zacząłem kretkę), nerek też nie mam w najlepszym stanie, a 2 dni temu miałem silny częstomocz. No ale póki co kreatyny zjadłem tyle, by mocno zmienić sprawność mózgu, a na objaw nie wpłynęło.

Jest jeszcze sprawa tlenków azotu, które są bardzo mocno podniesione w marskości. Pojęcia nie mam, jak się do nich zabrać. Ani nie mam odpowiedzi, czemu u mnie miałyby być podniesione, ani jak je obniżyć. Nadczynna tarczyca podnosi ich poziom, a także mocno zwiększa wrażliwość naczynek krwionośnych na ich obecność, tu powinien pomóc karbieniec.

Karnityna obniża wrażliwość komórek na hormony tarczycy, witamina E też likwiduje część objawów, poprzez obniżenie stresu oksydacyjnego, który właśnie za te objawy odpowiada. ALE - karnityna może nie blokować komórek wyściełających naczynka krwionośne, które działają na nieco innej zasadzie. Może być tak, że to konkretnie działanie nadczynności nie zostało w żaden sposób zablokowane ani karnityną, ani karbieńcem, ani przeciwutleniaczami.

Jedna istotna rzecz, powinienem mieć niskie ciśnienie krwi, jeśli miałbym nadmiar tlenków azotu. A mam raczej zbyt wysokie, nie bardzo, ale jednak.

No i wreszcie w marskości jest zablokowana główna żyła, co zwiększa ciśnienie we wszystkich innych żyłach, które do niej prowadzą (czyli wszystkich). Tu powinien pomóc zestaw escyny i ekstraktu z pestek winogron.

...patrzę na hupercyny, no cholera, najtańsze są po 60-70 zł z wysyłką, a i te są od firm krzaków. Zresztą wszystko jest od dziwnych firm.

...jest następna rzecz. Glukagon. Substancja produkowana przez trzustkę, która z jednej strony reguluje gospodarkę insuliną, ale z drugiej, co jest bardzo ważne, rozszerza naczynka krwionośne. To właśnie on jest podejrzewany o wywołanie objawu Terry'ego w cukrzycy.

Tutaj wymieniono wszystkie substancje rozszerzające naczynka

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC2999290/#sec9

Hmmm. no to teraz trzeba znaleźć, która z nich jest mocno podniesiona w jakiejkolwiek innej chorobie, w której występuje objaw Terry'ego. Problem w tym, że on regularnie występuje TYLKO w marskości. W niewydolności nerek mamy objaw Lindsaya, który jest podobny, ale nie jest tym samym, w nadczynności jest sto różnych zmian nakładających się na siebie, w cukrzycy objaw pojawia się jedynie w skrajnej sytuacji. No i mamy zastoinową niewydolność serca, gdzie prawie w ogóle nie ma badań.

Uhh.... jakiś czas temu wklejałem jakieś badania nad objawem Terry'ego, gdzie go cofnęli wstrzykując jakąś substancję. Ciekawe, czy to znajdę...
Odpowiedz
Jeszcze to:

https://imgur.com/a/YTwOgqp

jeden paznokieć podrażniony przez uderzenie i zrobienie się zwykłego siniaka, objaw terry'ego od razu mega mocno widoczny. Zdjęcie sprzed roku czy coś.

I to, że po kąpieli objaw znika na jakiś czas. Po albo w czasie, no tak czy tak, mechanizm to najprawdopodobniej zmiana aktywności przywspółczulnego / współczulnego ukradu nerwowego.

Ooo, pamiętam podczas analizy tamtego badania (AI się udzielała) pisałem właśnie o kąpieli, może na to słowo klucz coś znajdę...

No, zgadza się, po tym znalazłem Big Grin

https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...7#pid12947

Lignokaina i adrenalina. No niestety, liczyłem, że coś produkowanego naturalnie przez organizm, ale lignokaina na pewno czymś takim nie jest.

A, bzdurę tam jedną wyżej napisałem, karbieniec powinien blokować każde działanie hormonów tarczycy, bo po prostu obniża ich poziom.

O, jest jeden wyraźny powód, dla którego warto sprawdzić huperzynę

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/24086396/

matuli mogłaby pomóc, bo ona już ledwo kojarzy co i jak.

No dobra, co jest istotne. Podanie tych dwóch substancji osobom z marskością (obie muszą być jednocześnie) sprawiło, że objaw znikł. No to kolejny dowód na to, że to może nie być trwałe uszkodzenie. Słaby dowód, bo lignokaina z adrenaliną zmieniają kolor każdej tkanki, poprzez zmianę światła naczynek. Słaby, ale nie zerowy.

Mam przeczucie, że u mnie cały czas jest silny efekt rozszerzenia naczyń, poprzez działanie jakiejś substancji, która wpływa też na inne rzeczy, utrudniając mi normalne funkcjonowanie.

No nic, zobaczę. Jest jeszcze opcja beta blokerów, ostatnio nie mogłem po tym spać, miałem jakieś dziwne jazdy z mózgiem, bardzo, ale to bardzo silne zwiększenie hmmm... wyobraźni? No zacząłem widzieć obrazy przy zamkniętych oczach, co nigdy wcześniej mi się nie zdarzyło. Sprawdzę jeszcze kiedyś, mam tego sporo.

Na razie żrę rzeczy, które mogą oczyścić żyły i czekam, bo zawsze jest opcja, że to po prostu zapchane światło żył, jak w marskości wątroby.

No i jak pisałem, jest naprawdę bardzo dobrze, jeśli idzie o pracę mózgu.
Odpowiedz
...cholera, właśnie zacząłem sobie przypominać rzeczy, których fizycznie nie miałem prawa sobie przypomnieć. Imię aktorki z filmu, który widziałem 30 lat temu (tank girl, lori), imię i nazwisko tej laski od epsztajna, gizlajne maksłel, która była głównym moderatorem serwisu reddit i ustawiała tam cały światopogląd użytkowników, decydując za które opinie będzie ban. No tak ni z gruchy ni z pietruchy jakby mi się pamięć odetkała, a ostatnio bardzo mocno na to narzekałem, bo potrafiłem zapomnieć wszystkiego, np jak nazywa się jakiś przedmiot codziennego użytku, albo jak nazywa się wspólny znajomy o którym regularnie gadamy.

Gdybym cholercia wiedział, skąd takie nagłe przebłyski poprawy się biorą...

Kiedyś, dawno temu, zauważyłem taką poprawę po jodzie, no ale to mogło być po prostu coś, co robiłem równolegle z innymi rzeczami, zawsze robiłem po 100 terapii naraz.

Jod, kwas alfa liponowy, który biorę na ten ból nerwów, beta alanina. No i odtykacze naczyń krwionośnych, co tez może mieć bardzo duże znaczenie, jeśli coś w mózgu mam zatkane.
Odpowiedz
Masakra, co prawie zasnąłem, zaczynało boleć, nie szło znaleźć wygodnej pozycji. A teraz czuję, że mięśnie są pospinane jak postronki.

Jeszcze za pamięci, urydynę też biorę, na ten ból. Mam jakąś starą. Zapiszę, jakby nagle pamięć naprawdę mocno się poprawiła, bo to, że sobie przypomniałem parę rzeczy, może być przypadkiem. Zobaczę jak pójdzie z nauką.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 6 gości