This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
No i jeszcze odnośnie objawu Terry'ego, arachidonowy w marskości wątroby:

https://aspenjournals.onlinelibrary.wile...2016004359

poziom arachidonowego jest 2 razy niższy u pacjentów, niż o usób zdrowych. Podobnie jest z innymi zaawansowanymi, EPA czy DHA, ale te można uzupełniać i już to robiłem. Arachidonowego nie uzupełni się w prosty sposób.

Jedna z jego funkcji to... kontrola rozszerzenia naczynek krwionośnych.
Odpowiedz
Hmm, jak czytam, on ma raczej odwrotne działanie. Rozszerza naczynka, nie zwęża. No i jego poziom jest podniesiony w łojotokowym zapaleniu skóry.

No nie wiem... mam wrażenie, że jakby zrobić SOLIDNĄ analizę tego, co brałem w 3 okresach, 2010, 2020 i teraz, dałoby się wyciągnąć wnioski. Bardzo dużo rzeczy pokrywa się ze sobą, w tym te, które podejrzewałem o to, że pomagają, a teraz obłączki zamiast rosnąć, zmalały.
Odpowiedz
Czytam właśnie fejsbuczkową dyskusję, no jak w mordę strzelił, ileś osób opisuje powrót obłączków po B12. Nawet są historie, że polecali znajomym B12 i obłączki u nich też wracały, więc mamy jedną osobę sprawdzającą to na kilku ludziach. I to ważne info, bo zazwyczaj na grupach odzywają się ci, którym pomogło, więc można odnieść mylne wrażenie, że pomogło wszystkim.

O, nawet jedna osoba napisała, że brała ileś lat zastrzyki z B12 i nie pomogło.

Pisałem już parę razy, kiedyś wziąłem zastrzyk z B12 i obłączki po nim zaczęły rosnąć. Ale nie wziąłem drugiego, bo po pierwszym prawie odleciałem, dosłownie. Teraz myślę, że to był atak paniki wywołany myśleniem "co tam się dzieje w organizmie po zastrzyku", no ale faktem jest, że na jednym zastrzyku się skończyło.

Eh, no to wszystko by pasowało do 2010. Dibencozide, czyli aktywna forma B12, dużo kwasu foliowego, bardzo dużo choliny, która jest dawcą grup metylowych. I zapewne COŚ jeszcze, ale co?

Tylko nie pasuje do 2020. Wtedy brałem tyko kreatynę, z rzeczy, które wspomagają metylację. MOGŁEM brać B12, ale nie napisałem tego nigdzie. Podobnie nigdzie nie pisałem o kwasie foliowym. Cholina była tylko ze źródeł naturalnych.

To wygląda tak, jakby B12 czy ogólnie metylacja była niezbędna do jakiegoś procesu, od którego bardzo mocno zależą obłączki. Niezbędna, ale nie wystarczająca.
Odpowiedz
...no nie, to musi być zdolność organizmu to dzielenia komórek. To jest chyba jedyna funkcja B12 i kwasu foliowego, która tutaj pasuje. Przy niedoborze, albo nawet niskim poziomie, podział jest wolniejszy. Tylko tyle i aż tyle.

No i co ja takiego mogłem zrobić w 2020, co wspomogło dzielenie się komórek? Jedyne, co mi do głowy przychodzi, to HMB.

Hmm... o samym podziale jest mało badań, ALE, są konkretne choroby, albo objawy, które wynikają z tego upośledzenia. I to dość dobrze przebadane. U obu płci choroby jamy ustnej, u kobiet pewnie jakieś nadżerki i inne takie.

Nie wiem no... dziś już nie ogarnę, kwas foliowy nie dał mi się wyspać.
Odpowiedz
Jeszcze tylko dodam, że żeńszeń bardzo mocno może stymulować podziały komórek, więc mógł zgrać się w 2010 z całą resztą. B12, kwas foliowy, dawca grup metylowych, mocne wyciszenie stresu oksydacyjnego.

No i to, że jajka, które wtedy jadłem, mogły mieć całkowicie różny skład. Ktoś mógł dawać kurom coś, co mocno podnosi poziom jakiegoś jednego pierwiastka. Albo jakiegoś konkretnego kwasu tłuszczowego.

Ale dalej nie wiem, co takiego mogło stać się w 2020. Kreatyna mogła zwolnić zasoby metylacji, przez co organizm dał radę przesunąć je gdzie indziej. Mogłem brać B12, wtedy pamiętam starałem się ogarnąć wszystkie możliwe mające wpływ na sprawność mózgu. Na pewno było HMB, które bardzo mocno wspiera regenerację tkanek, ale niekoniecznie akurat podział komórek. Luteina z zeaksantyną, melatonina, to nie ma wpływu na procesy metylacji ani na podziały komórkowe. Olej z rokitnika... tylko pod warunkiem, że brakuje tego jednego, jedynego kwasu tłuszczowego, który w nim występuje.

Wyciszałem wtedy tarczycę, nieświadomie, bo karnitynę z kwasem alfa liponowym brałem w innym celu. Ale znowu, nadczynność raczej przyspiesza tak gojenie się ran, jak i ogólnie podziały komórkowe.

Jeszcze tu popatrzmy

https://www.sciencedirect.com/science/ar...via%3Dihub

kwasy tłuszczowe jajek zielononóżki, które wtedy jadłem. Porównajmy z innymi rasami...

https://www.igbzpan.pl/uploaded/FSiBundl...63-368.pdf

No nie, nie różni się ani arachidonowym, ani oleopalmitynowym, nawet mają mniej tego pierwszego.
Odpowiedz
A, jeszcze jedno. Miłorząb. On mógł się znaleźć tak w 2010, jak i w 2020. Raczej mało prawdopodobne, bo jak pamiętam, zacząłem się nim bawić trochę później, ale nie wykluczone. Zacząłem jeść, jakby coś się zmieniło w następnych dniach czy tygodniach, żebym wiedział, że on się pojawił. Zapisuję.

No i ogólnie jest trochę lepiej od wczoraj. B12, kwas foliowy, kreatyna, cholina. Trzymam się tego i obserwuję. Dodatkowo wyciszanie tarczycy i stresu oksydacyjnego, w tym escyna. No i piracetam z miłorzębem.
Odpowiedz
Z innej beczki, próbuję wrócić do pianina. Chyba bardziej burze pomogły a nie suple, bo musiałem wyłączyć kompa, no a jak wyłączyłem, to trzeba sobie zajęcie znaleźć.

Mam wydrukowane dosłownie ponad tysiąc stron nut opisanych jako "łatwe", jakieś proste kawałki, czasem uproszczone aranżacje muzyki klasycznej (teraz leci in the hall of the moutain king), czasem rozrywkowej, czasem własne kompozycje różnych ludzi.

https://musescore.com/user/2466621/scores/5636285

o, taka wersja.

Gram wszystko jeden raz i lecę następne. Liczę, że po pewnym czasie będę grał z nut tak szybko, jak piszę na klawiaturze.
Odpowiedz
Czytam teraz, że brak kwasu foliowego, czy może w ogóle walnięta metylacja to coś, co bezpośrednio przyczynia się do zatrucia estrogenem. Organizm nie potrafi usuwać jego toksycznych form, powstających z rozpadu.

No i to mogłoby częściowo tłumaczyć, skąd bierze się objaw Terry'ego u osób z niewydolnością metylacji.

No cholera... ten objaw mnie najmocniej męczy, bo on powinien być najłatwiejszą do zdiagnozowania i wyleczenia rzeczą. On MUSI być efektem czegoś dużego w organizmie, jakiegoś mocnego rozchwiania równowagi jakiegoś hormonu albo coś w tym stylu. Użycie jednego suplementu czy leku, który blokuje jedną konkretną rzecz, powinno dać odpowiedź. Przykładowo, zablokowanie estrogenów.

No właśnie, estrogeny są najmocniejszą hipotezą, skąd ten objaw może się brać. Raz, że ludzie którzy w ogóle odkryli i opisali objaw Terry'ego sugerują estrogen jako potencjalną przyczynę, dwa, wysoki E powoduje "pajączki" pod skórą, które powstają na skutek identycznego mechanizmu, nadmiernego rozszerzenia naczynek. No i wreszcie trzy, są te zdjęcia ludzi z nadmiarem estrogenów, gdzie niekiedy widać objaw.

Argumenty przeciw też są niczego sobie, przede wszystkim, nie rosną mi cycki, no w każdym razie nie zauważyłem. Nie widać też zmian na paznokciach osób, które robią sobie terapię estrogenową.

Cholera... na starym forum był gość, który sterydy brał na siłkę, efektem ubocznym był objaw Terry'ego i gość podejrzewał, że to wynik źle zrobionego odbloku czy coś, przez co estrogeny mu za bardzo podskoczyły.

No tak czy tak, wracając. Wysokie estrogeny muszą mieć przyczynę. Słaba metylacja... no OK, ale to może być jedyna rzecz.

A jakby powiązać to z tarczycą? Bo jej nawet lekka nadczynność daje jako efekt uboczny bardzo mocno podniesiony estrogen, co zresztą jest jednym z argumentów za tym, że to właśnie on odpowiada za objaw Terry'ego.

No i teraz tak. W 2010 brałem karnitynę i witaminę E, obie te rzeczy mocno wyciszają tarczycę. Jadłem brokuły, które blokują syntezę estrogenu. Brałem kwas foliowy, który ułatwia jego usuwanie, a także cholinę, która wzmacnia wątrobę oraz metylację, co również zwiększa usuwanie.

W 2020 brałem rzeczy, które mogą blokować estrogen, na pewno bor, na pewno DAA, być może nawet DHEA. Nawet mam wiadomości do ludzi, gdzie pisałem, że blokuję estrogeny. Wyciszałem tarczycę. Brałem kreatynę, która zwalnia metylację.

Brałem też duże dawki melatoniny, która przynajmniej w niektórych badaniach miała silny efekt obniżający estrogen.

No i znowu, wszystko niby się zgadza. A jak próbuję to wprowadzić w życie, to nie ma efektów.

Hmm... no cóż, nie mam wszystkich tych supli pod ręką, które brałem wtedy. Na pewno nie te z 2020, tam było DHEA, był DAA.

No dobra, może kwas foliowy był brakującym elementem. Zobaczymy za kilka dni.

Wziąłem dziś piracetam i kreatynę, efekty poprawy pracy mózgu są dość mocne. Nie wiem, na ile to może być efekt dużych dawek B12 i kwasu foliowego.

A... jeśli to co wyżej o kwasie foliowym pisałem jest prawdą (to głównie wymysły google ai), to niedobór B12 powinien prowadzić do wzrostu estrogenu. I za cholerę nie mogę znaleźć badań. W sensie, zero, nikt tego nie sprawdził.

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC8796619/

u myszy sprawdzili, estrogen wręcz spadł Big Grin czyli odwrotnie jak bot pisał.

No ale może być tak, że faktycznie nie są usuwane toksyczne produkty przemiany estrogenu, więc pomimo tego, że on sam jest nisko, to dalej może być zatrucie.

No dobra, sprawdźmy tutaj

https://www.jci.org/articles/view/105709/pdf

jakie konkretnie metabolity estrogenu rosną w marskości? Jak się okazuje, nie wszystkie. Rośnie głównie ten

https://en.wikipedia.org/wiki/16%CE%B1-Hydroxyestrone

Hmm, ale też nie jest jakoś szczególnie mocno podniesiony...

No nic. Wracam do pianina.
Odpowiedz
...no ale z kolei "pajączki" pod skórą w marskości to podobno efekt właśnie estrogenu i niczego innego. Cholera no...

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11789487/

No już po tygodniu było dobrze. Ale tam kobiety brał 3 razy dziennie I3C w dawce 125 mg każda tabletka. 375 mg dziennie.

Eh, no kusi żeby kupić. 200 mg dziennie powinno wystarczyć, to jest 90 zł na 3 miesiące. Ale póki co się wstrzymam.

Co jest istotne, nie mam "pajączków", tylko objaw Terry'ego, gdzie co prawda mechanizm jest podobny, ale nie identyczny. Teoretycznie powinno się mieć jedno i drugie, albo żadnego, w praktyce cholera wie.
Odpowiedz
Masakra, 7 godzin prób zaśnięcia. W końcu się udało, ale to 7 godzin wykreślone z życiorysu. Kwas foliowy, bo co innego.

No i teraz można próbować ogarnąć, co takiego robi kwas foliowy, że mnie tak przenosi w inny wymiar. Bo pewnie jest proste wytłumaczenie, typu podniesienie poziomu adrenaliny, podkręcenie glutaminianu w mózgu, wyciszenie GABA, zwiększenie produkcji hormonów tarczycy, no coś w ten deseń.

Dziś bez niego, za to wezmę kilka razy magnez i niacynę. Ona PODOBNO pomaga usunąć nadmiar wolnych grup metylowych. No i witamina E, którą przestałem ostatnio brać.

No ale tak naprawdę rozwiązaniem byłoby założenie klimatyzacji.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości