Liczba postów: 7,367
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
O, przypomniało mi się, że na starym forum ktoś kiedyś pytał o przyczynę objawu Terry'ego. U niego pojawił się po sterydach na siłowni. Najczęstsze powikłania stosowania sterydów to uszkodzenia wątroby oraz, uwaga, bardzo duży wzrost poziomu estrogenów.
I tak myślę, że pewnie ludzie stosujący sterydy anaboliczne wiedzieliby, jeśli taki objaw pojawia się po nieudanym odbloku czy co tam konkretnie powoduje zalanie organizmu estrogenami.
Liczba postów: 7,367
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
O, takie coś
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4244065/
specyficzny nowotwór, zwiększający poziom estrogenu, ale no... nie zawsze to robi. Zwłaszcza, że pacjentce zaczęły rosnąć wąsy i pogłębił się głos. Niemniej są paznokcie w czasie choroby, pół roku i rok po operacji. Na upartego można tam doszukiwać się, co się zmieniło, a przez to wykluczyć wpływ nadmiaru jakiegoś hormonu na wielkość obłączków.
Liczba postów: 7,367
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
...i jeszcze z innej bańki. Ekstrakt z kasztanowca. Stosuje się go jako coś, co ma przeciwdziałać wybroczynom wynikającym z osłabienia naczynek. No i tak teraz myślę, że skoro w marskości wątroby objaw Terry'ego ma bardzo zbliżony mechanizm do właśnie wybroczyn, może zastosowanie takiego kasztana przyniosłoby efekty?
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/3527643/
tutaj użyli 100 mg escyny dziennie. To akurat bardzo tania sprawa.
Myślę czy szukać ekstraktu ze złocienia, czy pić herbatę.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/2899663/
tu użyto złocienia w dawce dosłownie niecałe 100 mg suszonych liści.
Przeglądam teraz na allegro złocienia (znalazłem taniego) i szukam, żeby dobrać kasztanowiec do zestawu, ewentualnie miłorząb. No i np kasztanowiec z activlab na jednej aukcji ma 66 mg w tabletce, na innej... już w 3 tabletkach. Na stronie producenta są to 3 tabletki. No i nagle z 13 zł na miesiąc robi się 60.
No i tak... ten suplement złocienia co znalazłem ma ekstrakt z kwiatów, nie z liści. No OK, ma tyle substancji aktywnej, co trzeba.
Patrzę na rzeczy dostępne w aptece i z tym kasztanowcem nie jest już tak wesoło. Tabletki 20 mg, koszt 40 zł.
...są po 16 zł na allegro. No, to bym wziął, ale cholera, nie istnieje sprzedawca, który sprzedaje jednocześnie złocień i tego taniego kasztanowca
he, najtaniej wychodzi jakieś yango, ale no, średnio ufam takim firmom. Rzeczy sprzedawane jako leki w aptece mają jednak za sobą zazwyczaj sporo badań, a często gęsto są to po prostu syntetyczne substancje aktywne, więc na pewno jest tam to, o co chodzi.
W ogóle na allegro jak w wyszukiwarkę wpiszę escyna, to mam może co 20 produkt który faktycznie ją zawiera, a tak to rzeczy, które nie wiem, mają tyle samo liter w nazwie i jedna się zgadza? Wyświetla mi glicynę, niacynę, leucynę...
No OK, znalazłem kasztanowiec i miłorząb, w super cenach. Złocień widzę mogę zamówić do apteki i odebrać, 18 zł. Do przeżycia.
Ale jeszcze to przemyślę.
Liczba postów: 7,367
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
04-30-2026, 11:53 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-30-2026, 11:54 PM przez tomakin.)
Zamówię sobie tego kasztanowca jednak, z tego chociażby powodu, że suplementy wzmacniające naczynia krwionośne przynajmniej w teorii powinny znacznie zmniejszać ryzyko chorób układu krążenia, szczególnie udaru krwotocznego. Miłorząb kiedyś bardzo mocno sobie chwaliłem, nawet podejrzewałem, że to on odpowiada za poprawę, ten sam sprzedawca ma go za 7 zł, no grzech nie wziąć.
Złocień już zamówiłem, do odbioru stacjonarnie w aptece.
Czyli teraz mam dwie hipotezy do sprawdzenia
1. serotonina, tutaj kilka dni brania złocienia powinno wystarczyć, jako że on wpływa konkretnie na receptory w naczyniach krwionośnych. Jeśli zmiany w obrębie paznokci, widziane pod płytką jako objaw Terry'ego zależą od serotoniny, efekt powinien być dosłownie błyskawiczny. Dodatkowo można brać tyrozynę i BCAA, ewentualnie kolagen, to bardzo mocno blokuje dostęp tryptofanu i tym samym obniża poziom serotoniny.
2. estrogen, to już grubsza sprawa. Nie ma taniego supla, który go skutecznie zablokuje, interwencje dietetyczne też takie trochę po bandzie, by trzeba codziennie brokuła jeść. Drogo, cholera.
Ale ale, w 2010 wspominałem, że ważna jest witamina K. Jednym z lepszych źródeł są... brokuły. I bardzo możliwe, że je wtedy jadłem, nie miałem wtedy pod ręką supli z K. Teraz też nie mam, skończyły się jakiś czas temu.
No nic, na razie łączę karbieniec, karnitynę i trochę tyrozyny, powoli blokuję serotoninę. Jeszcze potem złocień dołożę. Serotonina i tarczyca powinny być "testowane" łącznie, jako że wzrost serotoniny to może być rezultat właśnie zbyt rozkręconej tarczycy.
Estrogen zostawię na potem, żeby nie mieszać.
A, małą siłkę sobie zrobiłem, tylko brzuch i nogi. Na brzuchu zakwasy, na nogach zero, ale kolano jakby mniej boli.
Liczba postów: 7,367
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
...no i zamówione. Kasztanowiec i miłorząb, złocień zamówiłem wcześniej.
Tak myślę, że jak porównam moje paznokcie i zioma który ma ostrą niewydolność serca, na tyle dużą, że niekiedy tkanki mu obumierają z braku tlenu, a pobranie krwi z opuszka palca (żeby zmierzyć cukier) graniczy z cudem, bo nic nie leci, otóż moje są bledsze. Mimo tego wszystkiego, jego są mocniej ukrwione.
Właśnie przed chwilą oglądałem na jakiejś rolce instagramowej wynurzenia jakiegoś typa, że obłączki zależą po prostu od dopływu krwi do macierzy paznokcia. I to chyba jest w dużej mierze prawda. Na pewno nie jest to JEDYNA przyczyna, ale bardzo możliwe, że to po prostu jest no, jakby taką bazą, od której zależy skuteczność innych rzeczy. Jeśli np poziom jakiegoś hormonu zmniejsza obłączek o połowę, a do tego dopływa tylko połowa tej krwi co trzeba, to będzie on zmniejszony czterokrotnie, 0,5*05=0.25. Oczywiście w rzeczywistości te proporcje byłyby zupełnie inne, np dopływa połowa krwi, co zmniejsza wzrost o 5%. Albo o 85%. Ale jestem przekonany, że dopływ krwi jest podstawą.
Czyli co... znaleźć przyczynę, dla której mam ten cholerny objaw Terry'ego, jak niewielki by nie był, to jednak on BARDZO mocno zmniejsza dopływ krwi, jeśli oceniać na podstawie tego, jak czerwony jest paznokiec, to ten dopływ jest mniejszy, niż ma ten dosłownie umierający na zanik krążenia ziom.
Oczywiście resztę organizmu mam ukrwioną w miarę OK, problem jest tylko z miejscami, gdzie naczynka się mocno rozszerzają, jak właśnie na paznokciu, nie mam żadnych objawów niedotlenienia, ludzie z marskością wątroby też zresztą nie mają. Ale faktem jest, że biegałem tlenowo DUŻO gorzej, niż powinienem, jeśli uwzględnić ile trenowałem i jaką miałem wydolność, zanim pojawił się objaw Terry'ego. Czyli albo dopływ krwi do mięśni też jest walnięty, albo idzie tu o coś innego, coś, co wywołało objaw Terry'ego wywołało jednocześnie jakieś inne problemy, prowadzące do spadku wydolności tlenowej. Podobnie problemy z pamięcią i ogólnym ogarnięciem.
No zobaczymy.
Liczba postów: 7,367
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
O, długotrwałe przyjmowanie metforminy prowadzi do mocnego niedoboru B12. No to już wiem, czemu metylokobalamina tak bardzo pomogła matuli. Ona to od wielu lat bierze, bez osłonowej B12.
Liczba postów: 7,367
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Kuhwa, w ramach siłki podciągam się na drążku, coś ciężko idzie... idę na wagę... 84 z kawałkiem.
To plus foty ze zlotu entuzjastów final fantasy to naprawdę mocna motywacja, żeby zrzucić parę kg. A przynajmniej zamienić smalec na mięśnie.
Liczba postów: 7,367
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
W ogóle to żeńszeń chyba robi robotę, może to faktycznie on tak zadziałał w 2010, jedno z jego działań to poprawa pracy drobnych naczyń krwionośnych, mógł sam z siebie zmniejszyć objaw Terry'ego, co znacznie zwiększyło dopływ krwi do macierzy i powrót obłączków. Jeśli tak, to poprawa wyników biegowych wtedy też musiała wynikać z tego samego, bo to miało miejsce niemal z dnia na dzień. To za krótko, żeby poprawiła się nie wiem, produkcja glikogenu w wątrobie, ilość krwinek w krwiobiegu mogących dostarczać tlen, czy nawet gęstość mitochondriów. Ale wystarczy, żeby zmienić poziom jakiegoś hormonu odpowiedzialnego za rozszerzanie / zwężanie naczynek krwionośnych, albo uwrażliwić receptory na substancję zwężającą / rozszerzającą te naczynka.
Takie błyskawiczne poprawy to właśnie efekt czegoś, co po prostu zmienia to, jak krew płynie.
Wczoraj, dziś siłownia, lekka bo lekka, ale ostatnie miesiące nie było żadnej. Posprzątałem w końcu sypialnię, też już... długo z tym zwlekałem. Czuję jakiś taki wewnętrzny przymus do działania, robienia czegoś.
Może żeńszeń, może metformina, bo też pilnowałem, żeby brać w miarę regularnie.
Jeszcze taki myk, że niacyna, po której robię się czerwony jak burak, z powodu mega mocnego rozszerzenia drobnych naczynek, w ogóle, w najmniejszym nawet stopniu nie wpływa na objaw Terry'ego, ani na plus, ani na minus. Musiałbym jeszcze raz z większą dawką sprawdzić, ale zwracałem na to uwagę za każdym razem, jak miałem reakcję flush, nic, zero.
Jeszcze z aspiryną kiedyś spróbuję, z mikrodawkami.
Liczba postów: 7,367
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Lecę z mikrodawkami aspiryny, ale tylko parę dni zamierzam się tym bawić. 30-40 mg.
W ogóle z tymi suplami rozszerzającymi naczynka czy poprawiającymi krążenie jest ten problem, że objaw Terry'ego to właśnie nadmierne rozszerzenie naczynek, tych które mają pchać krew. Są tak mocno rozszerzone, że krew w nich zostaje i nie jest przepychana dalej. Czyli paradoksalnie, krew płynęłaby lepiej, gdyby zrobić coś, co ZMNIEJSZA ich obwód i sprawia, że krew przez nie płynie trochę trudniej.
Liczba postów: 7,367
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Tak jeszcze myślę, czy ja nie śledziłem kiedyś intensywności objawu Terry'ego w zależności od tego, ile suplementowałem ostatnio cynku? Jeśli prawdą jest to, co mówi najważniejsze opracowanie, bodaj czy nie napisane przez odkrywcę, że objaw może zależeć od proporcji androgenów do estrogenów, to duże dawki cynku, brane przez długi czas, powinny pomóc. On jednocześnie obniża estrogeny i podnosi androgeny.
Żeby nie było za prosto, cynk podkręca jednocześnie tarczycę. No i mocno zbija poziom miedzi, co do której ciągle mam wątpliwości, czy sobie jej nie wypłukałem. To, że włosy zmieniały mi kolor na ciemne mogłoby o tym świadczyć, ale ostatnio miałem dość solidny okres dużych dawek i niewiele się zmieniło. Podejrzewam, że ta poprawa koloru włosów wynikała raczej z tyrozyny, a nie z miedzi, tyle że tyrozyna umożliwia działanie enzymu zależnego właśnie od miedzi... no nic.
Znowu zaczynam cynk, chociaż parę tygodni by się przydało go brać.
|