Liczba postów: 7,073
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
https://www.tandfonline.com/doi/pdf/10.3...sue-1-4.24
tu jest wykrywany spadek poziomu tyrozyny, wraz z postępem choroby. Ale to nie jest DUŻY spadek, a na pewno nie taki, który może wyjaśnić pojawianie się zmian w wyglądzie paznokci.
Ehhh, no musi istnieć jakieś forum czy coś, gdzie ktoś kiedyś opisał, jak to się cieszy, że mu po czymś znikły te prążki. Po jakimś nowym leku na RZS, a może po jakimś suplemencie, albo odstawieniu czegoś co miał w diecie.
Chyba zamówię tyrozynę razem z n-acetylocysteiną w TABLETKACH, bo no serio, proszku nie da się jeść. Smak jak smak, ale to potem dosłownie wyżera przełyk, boli jak cholera.
Liczba postów: 7,073
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
O, coś tam jest jednak, na fb
Ktoś pisze, że po kolagenie jest poprawa
ktoś, że po leku hydroxychloroquine prążki są mniejsze
komuś z kolei znikły po kwasie foliowym, ale to specyficzne były, nie takie jak moje
ktoś pisze, że to powikłanie niedoboru żelaza, powszechnego u chorych.
Innymi słowy, nic konkretnego.
Liczba postów: 7,073
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Patrzę na cysteinę, w proszku za 100 gramów płacę 20 zł. Najtańsza w kapsułkach to ponad 50 zł, a zazwyczaj około 100 zł.
No nic, kolagen mamie wziąłem, koenzym, D3 razem z K2, bo w jakiejś śmiesznie niskiej cenie była. A chwila... kurrrrrr, w proszku jest. No trudno, już kliknąłem.
Liczba postów: 766
Liczba wątków: 33
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
4
Liczba postów: 7,073
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
No, zawsze mówiłem, że to najprościej wyleczyć z przewlekłych.
A w ogóle coś jest na plus! Dużo więcej energii, nie że chęci do działania, bo tego dalej nie ma, ale przy spacerze jakiś taki dużo lżejszy, sprężysty krok, znowu przy pisaniu na klawiaturze większa precyzja ruchów, co bardzo wyraźnie czuć, znowu jakiś taki ostrzejszy wzrok. Coś działa.
Stawiam, że jedna z trzech rzeczy.
- niacynamid i mumio, to biorę zawsze razem, bo stoik obok siebie, razem też kupiłem więc zacząłem w ten sam dzień
- akurat kreatynę wczoraj wziąłem, niezbyt dużo, ale ona zawsze dobrze na mnie działa
- większe dawki oleju z wiesiołka, opisano takie jego działanie przy zespole przewlekłego zmęczenia
Nic innego, nietypowego się nie pojawiło, niczego też specjalnie nie pilnowałem, z tych rzeczy co ostatnio pisałem, np nie brałem regularnie cysteiny ani cynku.
Liczba postów: 7,073
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
...i jeszcze ryj mi się cały dzień cieszy, a nie dotykałem tryptofanu. Nie tyrozyna, bo co prawda zeżarłem resztkę, ale dosłownie resztkę, za mało, by miało na cokolwiek wpływ.
Miałem więcej kreatyny brać, po tym jak wkleiłem przepis tej babki na długowieczność i ona tam codziennie 10 gramów łoiła. 10 to trochę dużo, ale ja tak może 0,5 żrę, jeśli wziąć pod uwagę jak bardzo nieregularnie to robię. A i to tylko w okresach, gdy pamiętam, bo tak to w ogóle.
Może to się zgrywa jakoś, nikotynamid, który mocno podnosi poziom NAD+, oraz kreatyna, dostarczająca paliwa bezpośrednio do mitochondriów. To są dwa podstawowe mechanizmy energetyczne każdej komórki, no już zauważyłem, że po kreatynie zawsze mam mocną poprawę, czyli problem jest u mnie z wytwarzaniem tego, co kreatyna dostarcza.
No git, wiem już od dawna, że w moim mózgu nie ma wystarczającej syntezy ATP, bo gdyby była, nie czułbym efektów kretki. Ona tu działa jako coś doraźnego, ale pytanie brzmi, DLACZEGO nie ma syntezy ATP.
No i ta poprawa samopoczucia teraz może być wskazówką. Zobaczymy, czy utrzyma się przez kilka dni.
Hmm.. a może w drugą stronę. ATP jest konieczne do przebiegu szeregu procesów, między innymi do przemian kwasów tłuszczowych. Może połączenie kreatyny z olejem z wiesiołka dało dobre efekty, bo bez ATP ten olej nie był wykorzystywany? Oleju piłem przez ostatnie dni dużo więcej, niż zazwyczaj. Do tego wzmocnienie procesów wykorzystujących ATP, cholera wie, na ile duże, na pewno dość mocne, bo po kreatynie wręcz inaczej widzę, znika mi "mgła" sprzed oczu. Na pewno nie na tyle silne, by było mocnym "wąskim gardłem" przemian, ale może być wystarczające, by razem z kilka razy wyższą dawką GLA, umożliwić powstanie większych ilości DGLA.
Co do NAD+, to to działa raczej w jedną stronę, mianowicie NAD+ jest wykorzystywane do produkcji ATP, a nie odwrotnie. No i tu tez mogłoby być tak, że trochę podniosłem jego poziom, przez co organizm mógł efektywniej wykorzystać kreatynę.
Zobaczymy, czy utrzyma się przez kilka dni.
Liczba postów: 7,073
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Przyszła tyrozyna. No to chrup. Dwa gramy na prawie pusty żołądek, bez innych aminokwasów, żeby się nie blokowały nawzajem.
Obudziłem się z dość silnymi zawrotami głowy. Co jakiś czas tak mam, nie wiem, od czego. Może jakaś infekcja w obrębie ucha środkowego, czuję, że kanał uszny jest lekko zatkany. W dzieciństwie często miałem zapalenie ucha, masakryczny ból. Teraz już nie ma pełnoobjawowych, ale często jest lekko przytkane.
Tylko że jeśli nawet jest tam teraz jakaś infekcja, to bardzo, bardzo delikatna, raczej nie na tyle duża, by wywołać taki efekt. Chociaż tego się nie czuje, jeśli parę bakterii robi sobie imprezkę w okolicy błędnika, to jedynym wyraźnym objawem będzie właśnie zawrót głowy, czuć tylko duży rozrost bakterii w kanale ucha środkowego, co jest blisko błędnika, ale to jednak nie to samo.
Może powinienem przejrzeć wstecz, kiedy miałem takie okresy zawrotów, może zgrywają się np z kreatyną... chociaż wątpię, nie brałem jej jakoś wyjątkowo dużo. Olej z wiesiołka też raczej nie, kilka dni biorę. Mumio i niacynamidu nie brałem wcześniej w ogóle.
A, jeszcze coś, piracetam przecież zeżarłem przedwczoraj, może po nim była taka poprawa. Tylko też, jeśli już, to przez jego połączenie z innymi rzeczami.
Liczba postów: 248
Liczba wątków: 1
Dołączył: Apr 2025
Reputacja:
0
Jak to czytam to aż się cieszę, że mam zdrowie jakie mam..
Liczba postów: 7,073
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Aż tak brzmi? No bez przesady, to tylko lekkie zawroty głowy, minęły mi dość szybko.
Z poważniejszych rzeczy, ostatnio dość często miewam palpitacje. I nie wiem, od czego. Może po prostu kwestia tego, że sporo magnezu żarłem, a wapnia ani trochę, bo przestraszyłem się tej reakcji na D3? Do tego miałem w diecie niemałe ilości fosforu, który znacząco zwiększa zapotrzebowanie na wapń. Spróbuję pić go raz dziennie i zobaczę, czy nie pojawi się znowu częstomocz i inne objawy nadmiaru we krwi, albo czy nie pojawią się znowu kryształki w moczu.
Po wapniu TEŻ mam taką poprawę pracy mózgu, jak po kreatynie. Wpływa on jakoś na syntezę ATP, w ogóle moje problemy zdrowotne kręcą się wokół wapnia, bo raz, że jest po nim ta poprawa, ale dwa, że jak go biorę nawet 100% zapotrzebowania, to pojawiają się objawy nadmiaru i zatrucia.
Poza tym nic ciekawego, kolejna dalsza wycieczka autobusem. Tyrozyny w sumie 4 czy 5 gramów, w pierwszy dzień chciałem większą dawkę.
Liczba postów: 7,073
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Bardzo bym chciał zbadać jedną rzecz, poziom tauryny wewnątrz komórek. To jedna z tych rzeczy, które ciągle mnie męczą, tak jak problemy z wapniem czy z miedzią. Chodzi o to, że niski poziom tauryny powoduje palpitacje, a jej suplementacja leczy je u części pacjentów. I ja na pewno nie mam niedoboru w diecie, ale mogę mieć coś z jej metabolizmem. Podejrzewałem, że palpitacje biorą się z nadczynności, bo tu i częściowo pasują wyniki moich badań, i jest to po prostu częsta przyczyna. No ale ostatnio robię bardzo dużo rzeczy, które powinny tarczycę bardzo mocno wyciszyć, a palpitacje się nasiliły.
Jedna rzecz to ten wapń, który na pewno nie jest jedyną przyczyną, bo tak niewielki niedobór nie ma prawa wywołać objawu u zdrowego człowieka, ale może być czymś, co "współgra" z czymś innym.
A o taurynie myślę, bo niedawno brałem beta alaninę. Niewiele, ale nawet niewielkie jej dawki całkowicie blokują przyswajanie tauryny przez komórki. Nie chce mi się wierzyć, że tak niewielka ilości betki mogłaby wywołać niedobór ciągnący się potem parę tygodni, no ale faktem jest, że nie miałem palpitacji, wziąłem beta alaninę, mam. Hmm, nie miałem? Już nie pamiętam, kiedy się pojawiły, przed nią czy po niej... No tak czy tak, często widzę taką zależność, beta alanina -> palpitacje. Ale... gdyby to było takie proste, objawy byłyby o wiele silniejsze po dłuższej suplementacji.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16797868/
tutaj tauryna wyeliminowała prawie wszystkie przypadki, a tam, gdzie nie pomogła, dodatek argininy dał już efekt w zasadzie 100%. Pytanie, czy tam opisują to, co ja mam? No i dawki, tam brali dosłownie 10 razy więcej niż ja.
Zajrzałem do pełnego tekstu, jezu... to jest "badanie" na trzech pacjentach
Taurynę powinienem brać codziennie, każdy powinien, z uwagi na jej działanie chroniące przed procesami starzenia. Dodatkowo u mnie dochodzi działanie chroniące przed degeneracją komórek w parkinsonizmie. No i tu właśnie jest powód, dla którego chciałbym wiedzieć, czy faktycznie mam niedobór na poziomie wnętrza komórki. Bo wtedy miałbym bardzo dobrą motywację, by pilnować suplementacji.
|