This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4705437/

średnie spożycie cysteiny to około 1 gram dziennie, niecały, ale wystarczająco blisko by nie robiło to różnicy

hmm... https://academic.oup.com/jaoac/article-a...07/5656148

nie, nic tam nie ma konkretnego. Czytam wszędzie, że cysteina z diety nie przyswaja się w całości, ale za cholerę nie mogę znaleźć, ile konkretnie się tego przyswoi. Na dodatek problemem jest też to, że cysteina z diety musi być zamieniona w wątrobie w aktywną formę, NAC dostarcza nieco stabilniejszą, do tego uwalnia się we krwi, do tego organizm produkuje to z metioniny, z homocysteiny... cholernie to skomplikowane.

No ale z tego co czytam, faktycznie, suple n-acetylocysteiny bardzo mocno zwiększają poziom cysteiny, niezależnie od tego, ile ktoś ma jej w diecie. Bardzo możliwe, że zwiększyłem jej dostępność dla tkanek nawet ponad dziesięciokrotnie, raz, że w suplu mam pewnie ponad 2 razy więcej, niż jest w diecie, a dwa, w suplu jest dużo bardziej dostępna.

No faktycznie, cysteina mogła zadziałać.

Zobaczymy co dalej. Taurynę muszę też brać, jako że organizm zużywa cysteinę do jej syntezy, jeśli ją uzupełnię, więcej będzie mogło być wykorzystane do innych procesów. Tylko tego nie można brać równocześnie, bo jedno i drugie zawiera siarkę, jak jest za dużo naraz siarki w jelitach, bakterie robią sobie imprezkę. I znowu trzeba będzie wietrzyć mieszkanie.
Odpowiedz
Kupiłem rozpuszczalną witaminę C, łatwiej będzie pilnować, bo ta w proszku już nie nadaje się za bardzo do niczego, poprzylepiała się do woreczka, zamieniła w jakąś zbitą, brązową masę.

Jeśli problemem jest glutation, to witamina C powinna bardzo mocno pomóc. W 2010 była głównie ona i potem chyba nie powtórzyłem już eksperymentu z samą witaminą C, bałem się o nerki, z moim nadmiarem wapnia w moczu powinienem unikać wszelkich czynników ryzyka.
Odpowiedz
Przy okazji, podobno taka pękająca dolna warga to może być objaw niedoboru witaminy C. Którą czasem żarłem w proszku, ale niezbyt duże dawki i niezbyt regularnie. Tej rozpuszczalnej właśnie biorę 4 gram. Jeśli mi nagle zniknie, to by oznaczało, że albo te dawki, które brałem, to za mało (dziwne by było, bo mam sporo w diecie, a z tego proszku to przynajmniej 300 mg dziennie wychodziło, przy zapotrzebowaniu 80 mg), albo to coś, co wtedy kupiłem, nie jest witaminą C.

...albo po prostu cysteina pomoże, całkiem fajne badania czytałem, gdzie regenerowała uszkodzenia jelit.

Tak myślę... te badania, co niedawno znalazłem, w których przeciwutleniacze zatrzymały całkowicie objawy nadczynnej tarczycy. Te inne, gdzie karnityna robiła to samo.

No i zarówno w 2010, jak i w 2020 były obecne te dwie rzeczy, karnityna i przeciwutleniacze.

Cholera no... że ja nie mam zapisów z 2020. Wiem na pewno o kilku rzeczach, które wtedy brałem, ale wiem tez na pewno, że oprócz tego brałem jakieś dodatkowe, wygrzebane z szafy. Zawsze tak robię, co jakiś czas znajdę coś i biorę jakiś czas.
Odpowiedz
W złą godzinę powiedziałem, zapalenie skóry głowy wróciło. No i co, tak się rozpisywałem o cysteinie, a to nie ona?

Spróbujemy z D3.
Odpowiedz
Wróciły też palpitacje. To jedna z rzeczy, gdzie bardzo bym chciał wiedzieć, co jest przyczyną. Wiem jedynie, że gdy wziąłem magnez w czasie covidowej gorączki, miałem bardzo silny ich atak, do tego stopnia, że poważnie myślałem o wezwaniu karetki. Minęło błyskawicznie gdy wypiłem wapń. Gorączka musiała nasilić coś, co było obecne cały czas, coś, co wiąże się z poziomem wapnia wewnątrz komórki, no wiadoma sprawa, przewodnictwo pomiędzy komórkami nerwowymi, ewentualnie działanie samych komórek mięśniowych, ale prawie na pewno komórki nerwowe. 99,9% że to wynikało z zaburzenia wapnia na poziomie komórki nerwowej.

No OK, wapń, wiadomo. Z wapniem też jest coś więcej na rzeczy, mam duży nadmiar w moczu, gdy biorę suplementy, czasem mam objawy nadmiaru we krwi. No, ogólnie, mam zaburzoną gospodarkę, cholera wie czemu. Suple wapnia też mocno poprawiają sprawność umysłową i dodają mi trochę energii, tylko że zaraz potem pojawiają się kryształki w moczu, co jest prostą drogą do kamieni nerkowych. Ani badania wapnia, ani parathormonu nigdy nic nie wykazały.

Palpitacje to raczej nadmiar wapnia w komórce, a nie niski poziom, więc nie pasuje tutaj fakt, że mocno nasiliły się po magnezie, a znikły po wapniu.

Nic mądrego nie wymyślę, trzeba regularnie karnitynę brać, na wypadek, jakby to było coś z tarczycą.
Odpowiedz
(01-04-2026, 02:13 PM)tomakin napisał(a): Wróciły też palpitacje. To jedna z rzeczy, gdzie bardzo bym chciał wiedzieć, co jest przyczyną. Wiem jedynie, że gdy wziąłem magnez w czasie covidowej gorączki, miałem bardzo silny ich atak, do tego stopnia, że poważnie myślałem o wezwaniu karetki.

Czy mierzyłeś rytm serca, czy było to tylko odczucie palpitacji? Ja wiem, że to śmiesznie brzmi, ale pary razy się przekonałem, że to może być mylne. Moja partnerka wyczuwa każde nieregularne bicie serca i zaraz to sobie potwierdza na smarwatchu. Ja mam odwrotnie. Np. dostaję alarm, że coś jest nie tak i dopiero wtedy zauważam, że faktycznie bije mi ponad 100 w spoczynku. Albo odwrotnie, wydaje mi się, że mam coś nie tak, a serce spokojne i nie wykazuje żadnych odchyleń.
Odczucia mogą być mylne, najlepiej byłoby mieć jakieś potwierdzenie.
Odpowiedz
Nie no, czuję i to bardzo wyraźnie, jakby nagle dwa uderzenia naraz były, albo całkowicie się zatrzymywało. Lekarz mi kiedyś na to magnez kazał jeść. Na bank serducho, to nie do pomylenia z niczym, no chyba że jakiś np skurcz przepony czy coś, jakiś mięsień tam w środku może tak "skakać" jak skacze czasem powieka i człowiekowi może się wydawać, że to serce.

Wziąłem przed kąpielą 2 cynki i tryptofan, jak mnie po godzinie ścięło to serio zastanawiałem się, czy dam radę z tej wanny w ogóle wyjść. Teraz nie wiem, czy to reakcja na ohydne czipsy, które żarłem, bo miałem też atak mdłości i lekki ból brzucha, czy jednak cynk zrobił to, co robił już kiedyś, zablokował pracę nadnerczy do tego stopnia, że niemal doprowadziło to do omdlenia.

Nudności i chęć wymiotów też daje mocnego kopa autonomicznemu układowi nerwowemu, też daje wrażenie takiego osłabienia, że człowiek słania się na nogach. No i teraz nie wiem, który mechanizm tu zadziałał. Jeśli cynk, to byłoby to bardzo ważne, wynikałoby z tego, że coś, co robię ostatnio, mocno osłabia nadnercza. I to mogłoby być częściową odpowiedzią, czemu raz jest lepiej, raz gorzej.

Lukrecji chciałem sobie zaparzyć na te niby nadnercza i cholera, nie ma. Wszystkie zioła są, to jedno się skończyło. Za to jak szukałem, znalazłem zapomnianą beta alaninę (to już mam dwie odnalezione po latach), a także luteinę z zeaksantyną.

No nic, objawy jak błyskawicznie się pojawiły, tak samo szybko znikły. Kilkanaście minut temu leżałem na łóżku mokry, bo nawet wytrzeć się nie dałem rady, teraz już normalnie funkcjonuję.
Odpowiedz
No nie cofa mnie na widok tych czipsów, więc chyba nie zatrucie. Reakcja na cynk, ale jaka? Po prostu mdłości, co jest normalne, czy walnięcie po nadnerczach i spadek kortyzolu?

Bliźniaczo podobne do tych stanów, które czasem mam i które są moim największym problemem, nagle zaczynam jakby pływać w powietrzu, dźwięki jak zza zasłony, zero opcji skupienia na czymś myśli, jak czasem człowiek bardzo szybko wstaje i mu krew odpływa, musi siąść bo zemdleje, tylko w tym przypadku siadanie nie pomaga.

Pamiętam dawno temu, dobre 20 lat będzie, brałem bardzo dużo cynku i miałem taki stan bez przerwy. Przedmioty mi leciały z rąk, rozbiłem wtedy kibel, bo wyleciała mi miska gdy wylewałem z niej jakieś resztki. Wtedy byłem przekonany, że to spadek miedzi, teraz wiem, że takie coś po cynku to objaw zbyt słabo pracujących nadnerczy.

No i wszystko cacy, tylko że w ostatnich tygodniach dość często brałem po 2 tabletki cynku naraz, nigdy nie było żadnych dziwnych objawów.

No i ja tu widzę kilka opcji, jedna - cynk dopiero teraz się przyswaja jak trzeba. Albo nawet przyswaja się zbyt mocno, np tryptofan może sprawiać, że stężenie we krwi rośnie wyżej, niż jest to zdrowe

druga, jakiś wynalazek który ostatnio biorę obniża poziom kortyzolu tak mocno, że dodanie cynku przegięło go poza skalę, to możliwe, bo biorę sporo takich rzeczy

wreszcie trzecia, to nie kortyzol, tylko po prostu mocne podrażnienie żołądka, cynk działa trochę jak miedź, po prostu chce się po nim rzygać. Mało prawdopodobne, bo trochę za dużo czasu minęło od wzięcia tabletek, na dodatek jeszcze coś potem zeżarłem.

Kortyzol... no ciągle to podejrzewam.

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC5457771/

tu witamina E i cysteina ZWIĘKSZYŁY jego poziom, nawet czterokrotnie, u szczurów.

Będę musiał się rozejrzeć za tabletkami z hydrokortyzonem i przetestować.
Odpowiedz
Oooo, ostatnio miałem nakrętkę na pomarańcze i mandarynki, right?

No to właśnie czytam i czytam, że grejpfruty bardzo mocno mogą podnosić kortyzol, do tego stopnia, że sugeruje się włączenie soku grejpfrutowego do terapii przeciw niewydolności nadnerczy.

Lukrecja i sok z grapefruitów. Zioła nie mam, ale owoc tak, chyba jeszcze się nadaje... z miesiąc leży na szafie. To może być jedna z tych rzeczy, które działają, a których nigdy nie zapisuję, najem się grejfrutów, podniesie mi się kortyzol, lepiej się poczuję i potem analizuję, który suplement tutaj coś zmienił.
Odpowiedz
tomakin napisał(a):Nie no, czuję i to bardzo wyraźnie, jakby nagle dwa uderzenia naraz były, albo całkowicie się zatrzymywało.

Też tak czasem mam. Ostatnio nawet częściej. Dwa szybkie uderzenia, potem przerwa, albo zadrganie serca, albo jakby niepełny skurcz. To mogą być ekstrasystole, czyli dodatkowe uderzenia komorowe. Generalnie niegroźne, ale warto zrobić badanie Holtera i to sprawdzić. Sam planuję.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 6 gości