Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
10-30-2025, 05:09 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-30-2025, 05:30 AM przez tomakin.)
Nie no, że ja nie wpadłem na zrobienie tego testu widzenia w ciemności w sypialni zanim wziąłem pierwszą dawkę A. To właśnie po pierwszych dawkach najsilniej poprawia się wzrok. Czytam właśnie opis przypadku, gdzie pełna poprawa nastąpiła dopiero po 7 miesiącach. Co więcej, wygląda na to, że największe zmiany dotyczą tego, ile się widzi po 20 minutach, a nie po 100-200 sekundach, jak ja to sprawdzam. Cały czas odnoszę wrażenie, że widzę więcej, ale no... to sobie można wmówić. Bez obiektywnego testu nie ma opcji, żeby mieć pewność.
Czytam, czytam, no wychodzi na to, że witamina A odpowiada głównie za adaptację po dłuższym czasie, nie po kilkunastu sekundach, ale po kilkuset do kilku tysięcy.
No nic, 400 sekund powinno być wystarczające.Po tym czasie, jak pisałem, widziałem jedynie zarysy, pozwalające się może domyślać, że są te 2 przedmioty. Zdaje się, że przy pełnej adaptacji widzę nawet zarysy kółek na tarczy do rzutek, ale tu nie jestem pewien, czy to nie był efekt jaśniejszego nieba i tym samym większego natężenia światła.
Dziś ni z tego nie z owego nagle zrozumiałem, czemu jak brat coś do mnie mówi, zawsze musi powtarzać, bo za pierwszym razem nie słyszę. Tak znikąd mnie olśniło, że on nie robi najbardziej oczywistej rzeczy, nie zwraca najpierw na siebie uwagi, rzucając jakieś jedno słowo czy dźwięk, jak robi to reszta ludzkości, po prostu wypowiada naraz całe zdanie do czyichś pleców. I tak mi się przypomniała ta historia z longecity, gdzie komuś ponoć po bakopie nagle się tak zmienił poziom inteligencji, że ta osoba zaczęła dostrzegać zależności, na które wcześniej była kompletnie ślepa. No i inna sprawa, że odruchowo pewnie już tak powtarzam "co?". bo mnie wkurzają jego bezsensowne pytania.
Tak czy tak, z mózgiem dzieje się coś bardzo dobrego.
Hmm... co ja jeszcze ostatnio zrobiłem... E w końcu wziąłem, razem z karnityną. Niby powinienem mieć ciągle wysoki poziom we krwi, no ale kto wie. Nie można wykluczyć, że ta ostatnia poprawa to właśnie od tego. W 2010 na pewno nie brałem B1 (nie licząc multiwitaminy), w 2020 chyba nie było wysokich dawek B12, chociaż niemal na pewno była B1.
W obu okresach poprawy pokrywają się tylko nieliczne rzeczy, jeszcze raz wypiszę:
- wapń
- karnityna
- przeciwutleniacze
- kreatyna
- bor
Przy czym zarówno boru, jak i kreatyny nie jestem pewien w 2010, na pewno były miesiące wcześniej w dużych dawkach, a to się przynajmniej częściowo akumuluje. Cholina w 2020 była tylko z naturalnych źródeł, chociaż starałem się, by było jej sporo.
To chwilowe bardzo mocne pogorszenie po jodzie wskazuje na tarczycę, jako jedną z głównych przyczyn. A jeśli to prawda, wtedy rozwiązaniem jest na pewno karnityna. Tylko że sama karnityna nie pomagała tak, jak można się tego spodziewać.
Czyli - jak wczoraj pisałem, karnityna jest elementem koniecznym, ale nie wystarczającym. Ona uspokaja tarczycę, a wtedy dopiero organizm może wygodnie wykorzystać coś jeszcze. Ale co? Przeciwutleniacze? Bor? Jony wapnia? Wreszcie cholinę?
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Setny raz patrzę na wpisy z 2010, bo wtedy była najbardziej dramatyczna poprawa i najlepiej udokumentowana, wynikami biegowymi, a nie tylko samopoczuciem i samymi obłączkami. Wpis z 6 czerwca
"Już rano, jak szedłem się opalać zwróciłem uwagę na to, że plamy na dłoniach, w miejscach gdzie tkanka dusi się z braku tlenu, wyglądają inaczej. Tak jakby też zaczynały się pojawiać na paznokciach lunule - oznaka natlenienia tego miejsca ciała"
"Przeleciałem, patrzę na stoper, oczom nie wierzę. Tempo biegu wyszło 5'12'' na km w 1 zakresie. Kilka dni temu oscylowało pomiędzy 5'30 a 6'00''. nigdy w życiu nie biegłem tak szybko na czystym tlenie. Zero zmęczenia, nogi niosą same. Co najlepsze, bez karnityny, z nią byłoby jeszcze szybciej."
znaczy że kilka dni przynajmniej, może kilkanaście, nie brałem karnityny. Pamiętam że wcześniej zapisywałem jakieś wyniki testów z nią i pewnie wtedy ostatni raz ją brałem, zaraz dojdziemy.
Co jest istotne, obłączki się pojawiły 6 czerwca, a one rosną powoli, więc coś musiało się stać nawet miesiąc wcześniej.
5 czerwca, dzień przed poprawą - kwas foliowy
3 czerwca "Albo nadzieja mi wzrok przekłamuje, albo paznokcie zmieniają kolor z trupiego na ludzki, co oznacza powrót krążenia."
suple, jakie wtedy brałem - żeńszeń, witamina C, cholina, dużo białka
30 maja - zapisuję, że nie jadłem karnityny, ale też zapisuję, że jest poprawa wyników biegowych. Jadłem wtedy dużo białka.
27 maja - wtedy kupiłem odżywkę białkową
26 maja - zapisałem, że 24 maja wziąłem dużą dawkę karnityny. Plus to:
21 maja - "Co pojawiło się w terapii - duże dawki czosnku (rozluźnia ścianki tętnic i ogólnie jest zdrowy), staram się rzetelnie brać zarówno omega 3, jak i witaminę D, do tego z uwagi na problem ze stopą regularnie uzupełniam wapń. No i oczywiście większe dawki B complex."
20 maja - "Wskazania dietetyczne w czasie tego typu kontuzji - dużo wapnia, trochę magnezu i sporo fosforanów, unikać nabiału, mięsa, jajek i przede wszystkim odżywek białkowych, jeść bardzo dużo warzyw - niezastąpione są brokuły z uwagi na bardzo dużą zawartość wapnia i witaminy K, do tego suplementacja borem, krzemem, witaminą C no i przede wszystkim witaminą D." - bardzo możliwe, że się do niektórych zastosowałem
19 maja - "Pierwszy sukces terapii wysokowitaminowej - ciśnienie krwi 126/86."
No i owszem, znalazłem coś nowego, czego nie widziałem wcześniej
https://www.sciencedirect.com/science/ar...6623132561
wysokie dawki witaminy C chroniły przed nadczynnością tarczycy u szczura.
A tu już sensacja, terapia witaminami przy chorobie gravesa:
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/15653105/
trochę nie chce mi się wierzyć, ale wygląda na to, że efekty witamin były O WIELE lepsze, niż efekty klasycznego leku przeciw nadczynności.
Zastosowana mieszanka:
400 mg witaminy E
6 mg beta karotenu
500 mg witaminy C
2 mg miedzi
15 mg cynku
3 mg manganu
30 mikrogramów selenu
Z tego najbardziej rzuca się w oczy witamina E, która była jedyną witaminą w dawce, która znacznie przekracza to, co można mieć w diecie.
Tiamazol po miesiącu zmniejszył objawy do tego stopnia, że miało je około 60% pacjentów, po kolejnym miesiącu już 5-10% pacjentów. Przeciwutleniaczy zmniejszyły praktycznie do 0 już po miesiącu.
No OK, to jest to. Witamina E dosłownie leczy nadczynność tarczycy. ALBO wysoki poziom stresu oksydacyjnego daje objawy takie, jak nadczynność, a witamina E je leczy.
Lecimy dalej, ale już chyba nic ciekawego nie znajdę.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
10-30-2025, 06:22 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-30-2025, 06:26 AM przez tomakin.)
17 maja
"Czyli dopuszczam tez możliwość zwapnienia tętnic. Tutaj sprawa jest prosta o tyle, że "leczenie" jest dziecinnie proste. Witamina K odwraca procesy zwapnienia. Problemem jest źródło aktywnej formy tej witaminy, K2. Normalnie w pożywieniu występuje K1, co prawda u szczurów zarówno K1 jak i K2 odwracała procesy miażdżycowe, jednak wszyscy mówią właśnie o K2. Drugi "lek" to witamina D, którą co prawda biorę ale w niezbyt dużych dawkach, trzeci - magnez. Pozostałe zalecenia pokrywają się z tym, co robię, czyli witamina C, E, dieta przeciwmiażdżycowa. Zwapnienia z tego co wiem, o wiele prościej cofnąć niż miażdżycę, na dodatek wrzucić do diety np 3000% zapotrzebowania na witaminę K nie stanowi najmniejszego problemu, nie trzeba żadnych suplementów."
Ile z tego zrobiłem, nie wiem.
12 maja
"Na początek, do tego co robię do tej pory, dorzucam kilka gram (2-10, w zależności od reakcji organizmu) witaminy C dziennie oraz uderzeniową dawkę 800 IU witaminy E (z zejściem na 400 IU po pewnym czasie). Do tego przykładam się solidniej do suplementacji omega 3, bo ciągle o tym zapominam. Po miesiącu powinny być widoczne jakieś efekty."
No OK, wygląda to tak, jakby problemem była albo nadczynna tarczyca, albo bardzo wysoki poziom wolnych rodników, który może dawać takie objawy, jak nadczynność.
Kluczem do sukcesu wydaje się jednak witamina E, a nie karnityna. Ona też, ale głównie E. I to w większej dawce, niż biorę, nie 200 ale 400 mg. To dopiero zadziała w synergii z karnityną. No i te 200 też biorę raz na tydzień.
Co więcej, bez przerwy opisywałem wtedy bardzo dobre efekty mieszanki witamin C i E, w tym poprawa jakości snu i spadek tętna oraz ciśnienia krwi, a to są 3 książkowe objawy nadczynności. Jeśli jednak znikły po przeciwutleniaczach w tym badaniu wyżej, to może to są jednak objawy wysokiego stresu oksydacyjnego? Ale nie, w tym badaniu unormowały się też funkcje samej tarczycy... no dobra, wróć. Skoro spadł poziom hormonów, to może przeciwutleniacze "wyłączyły" gravesa, może nie wpłynęłyby na inne formy choroby? Może ich efektem było wyciszenie procesu autoimmunologicznego? A nie, źle czytam, przeciwutleniacze nie zlikwidowały procesu chorobowego, hormony dalej były wywalone w kosmos. Po prostu już nie dawały objawów.
Nie no, te wyniki są tak sensacyjne, że aż nie chce się wierzyć. No ale... są. Innych nie ma.
W 2020 już teraz nie dowiem się, co brałem, mogłem duże dawki witaminy E, mogłem nie. Na pewno było ogólnie sporo różnych przeciwutleniaczy.
No i co? Po ponad 20 latach w końcu wiem, skąd u mnie zanik obłączków? A raczej jak mu przeciwdziałać? Nagle przeczytałem coś, co czytałem już 100 razy i tym razem znalazłem coś, co w 100 poprzednich czytaniach przegapiłem? Kurcze no... faktycznie uwierzę w efekty tej B1 i B12, jako czegoś, co podnosi IQ.
Zamówię na allegro E hasco, bo tam jest w połowie tej ceny, co u mnie w aptece. I będę ją brał razem z karnityną. Do tego oczywiście miedź, bo ona też była w wyraźnie dużej dawce w tym badaniu, 2 mg to sporo.
Liczba postów: 728
Liczba wątków: 33
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
4
Sprawdź testem IQ, z takich internetowych najbardziej wiarygodny ten https://test.mensa.no/Home/Test/pl
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Nie wiem, jaki miałem miesiąc temu, zanim zacząłem piracetam brać.
Enyłej, witaminę E testowałem w dużych dawkach, tokovit natural. I raczej bez rewelacji. Z kolej niedawno pisałem, że obłączki się powiększają, przy czym jako jedną z przyczyn wytypowałem E, ale tym razem z hasco. Czy jest opcja, że tokovit nie ma w składzie tego, co podają? Czy może chodziło właśnie o połączenie z karnityną?
Myślę jeszcze o kreatynie, czy ona jakoś współgra albo z tarczycą, albo z samym stresem oksydacyjnym, no znalazłem tylko takie coś
https://academic.oup.com/painmedicine/ar...16/1873514
chroni przed jednym ze skutków ubocznych zastępczej terapii hormonalnej. Jej wpływ na same wolne rodniki jest raczej zbyt mały.
No nic, robię to, co robiłem do tej pory, czyli benfo, b12, chrom, biotyna, b2, kreatyna, piracetam, cholina, dorzucam trochę boru, dorzucam 400 mg witaminy E, a zacznę nawet od 600 mg, dorzucę cysteinę. Miedź, koci pazur... o czymś zapomniałem? O, trochę kwasu foliowego, odrobinę wapnia.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
No to jeszcze tak:
"Na początek, do tego co robię do tej pory, dorzucam kilka gram (2-10, w zależności od reakcji organizmu) witaminy C dziennie oraz uderzeniową dawkę 800 IU witaminy E (z zejściem na 400 IU po pewnym czasie). Do tego przykładam się solidniej do suplementacji omega 3, bo ciągle o tym zapominam. Po miesiącu powinny być widoczne jakieś efekty."
to było 12 maja. I dokładnie 6 czerwca był efekt w postaci mocnej poprawy wyników biegowych. Prawie równo miesiąc.
Ale już 21 maja, 9 dni po rozpoczęciu tej terapii, napisałem:
"- poprawiła się długość i jakość snu, zasypiam szybciej, budzę się wyspany
- tętno spoczynkowe osiąga rekordowo niskie wartości - 45 i niżej, jak w szczycie formy rok temu, pomimo niemal zupełnego braku treningów
- ciśnienie krwi dalej utrzymuje się 10-20 jednostek niżej niż przed terapią (ale dalej jest dalekie od pożądanego)
- wyrównał się rytm serca, albo tylko tak mi się wydaje - przedtem czy to z pulsometrem, czy z ciśnieniomierzem był dość wyraźnie zależny od oddechu, zmieniał się nawet o 10 uderzeń / minutę, teraz leci równiutko.
- znikł katar sienny
- znikły ostatnie ślady łupieżu i wzmocniły się włosy
- moje dziąsła wyglądają o niebo lepiej"
24 maja jeszcze niższe ciśnienie krwi
3 czerwca dopiero zmiany w wyglądzie paznokci
Tak rozpisuję, bo zastanawiam się, kiedy spodziewać się jakiejś zmiany, którą zobaczę gołym okiem. Wychodzi na to, że jeśli idzie o samopoczucie, to powinno być na plus już po tygodniu, a jeśli o paznokcie, po miesiącu.
Nie wiem, jak z leucyną. Wszystkie choroby, w których są problemy z obłączkami, mają jej poziom bardzo nisko, z wyjątkiem nadczynności tarczycy, gdzie z kolei jest bardzo wysoki. ALE - wysoki stres oksydacyjny sprawia, że leucyna po prostu nie może zostać wykorzystana przez organizm. Mam bcaa i mogę brać, leucyna była obecna zarówno w 2010, jak i w 2020.
Napisałem tam, że mi łupież znikł, co oznacza, że stres oksydacyjny mógł być jednym z czynników, które go wywoływały. No i faktycznie, osoby z łojotokowym zapaleniem skóry mają dużo wyższy poziom tego stresu, ale nauka nie jest zgodna co do tego, czy to przyczyna, czy skutek. Może być tak, że poprawiła mi się ogólna odporność, poprzez podniesienie poziomu glutationu, jeśli miałem wysoki stres, to glutation siłą rzeczy musiał być bardzo nisko. No i tu jest miejsce na acetylocysteinę, która też jest wykorzystywana dopiero wtedy, gdy wolne rodniki zostaną wymiecione witaminami C i E. No ale może za mocno kombinuję, łupież pojawia się i znika sam z siebie.
A poza tym jakiś stan podgorączkowy i dość mocny kaszel, ale bez bólu gardła i bez kataru. W drodze na zakupy pociłem się jak kot.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Humm, no nie no. Poprawa parametrów związanych z tarczycą / z wolnymi rodnikami była po kilku dniach. Poprawa wyników biegowych i wyglądu paznokci była po miesiącu.
Stawiałbym, że wolne rodniki / tarczyca to owszem, główna przyczyna, ale naprawdę dużą zmianę w wyglądzie paznokci i wielkości obłączków wywołało coś, co zrobiłem potem, a co nie miało prawa zadziałać, zanim nie wymiotłem wolnych rodników.
No i główni podejrzani to leucyna i cholina, może też kwas foliowy. Te rzeczy pojawiły się tuż przed tą dużą poprawą. Aaaaa, no i żeńszeń.
Testowałem już mieszankę przeciwutleniaczy i leucyny, ale właśnie, może problemem była niewłaściwa witamina E. Trochę dziwne by było, by preparat kupiony w aptece był podróbką, no ale fakt pozostaje faktem, nie działał. Pytanie, czy to, co teraz biorę, zadziała. Jakoś miesiąc czy dwa temu pisałem, że obłączki rosną i było to właśnie po tej formie witaminy E, którą teraz mam.
A w ogóle to rewelacyjne wyniki badań, to, że wszystkie objawy nadczynności wynikają z wolnych rodników. Dosłownie nie chce się wierzyć, no ale wyniki na szczurach częściowo potwierdzają. Mamy skuteczny lek "doraźny" dla osób z nadczynnością, kosztujący 10 zł miesięcznie, wiadomo, że w Polsce czasem miesiącami czeka się na kontakt z lekarzem.
No i pozostaje pytanie, jeśli u mnie faktycznie pomogła witamina E, to czy wynikało to z tarczycy, czy może z samych wolnych rodników? Objaw Terry'ego jest mocno powiązany właśnie z tarczycą, ale może tak naprawdę jego też wywołują wolne rodniki, skoro wszystkie objawy tarczycowe znikły u pacjentów po witaminie E?
Innymi słowy, zakładając, że teraz będzie po E poprawa, mam szukać w kierunku tarczycy, czy w kierunku czegoś, co mi wywołuje ciągły stres oksydacyjny / co mi wyłącza naturalne zdolności do jego zwalczania?
Zobaczymy za miesiąc. Póki co, jakaś gorączka mnie łapie. Dziwne objawy typu katar, kaszel etc nie przechodzą od dawna, ale czuję się na tyle dobrze, że codziennie wychodzę na ponad godzinny spacer wieczorem. Dziś dopiero faktycznie doszło coś jakby podniesiona temperatura.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC6256244/
O, leucyna jednak pomaga w nadczynności, przynajmniej u szczurów i przynajmniej w jednym parametrze.
Ona mocno rośnie we krwi u osób z nadczynnością, ale ogólnie uznaje się, że to po prostu efekt dosłownie spalania mięśni, przez co leucyna, ich główny składnik budulcowy, dostaje się do krwi.
Hmm, chyba jednak wolne rodniki nie blokują metabolizmu leucyny, coś źle zapamiętałem, ani teraz nie widzę w badaniach, ani w moich starych wpisach na forum.
2010 - dużo odżywki białkowej i zdaje się, że zaraz po niej była mocna poprawa, ale wcześniej zbiłem wolne rodniki do zera końskimi dawkami witaminy E, może też wyciszyłem tarczycę. 2020 - tu już weszło HMB, które jest "zaawansowaną" leucyną. Też zbiłem wolne rodniki.
nie wiem no, za objaw terry'ego na pewno nie odpowiada stres oksydacyjny, jego mechanizm jest najbardziej uzależniony od nadprodukcji tlenków azotu, Ale nic nie mogę znaleźć co by wiązało jakoś bcaa z tlenkami.
Cholina... no ona jest bardzo mocno obniżona w nadczynności.
Eh, nic nie wymyślę mądrego.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
11-01-2025, 04:24 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-01-2025, 05:43 AM przez tomakin.)
Witamina A nie pomaga na stan skóry głowy, no to jedną rzecz wiemy. Zrobiłem test widzenia po ciemku, no chyba jest jak było.
Katar i przeziębienie nie mijają, ale dziś chociaż bez stanów podgorączkowych. Ile to będzie się ciągnąć, do cholery. Nie podoba mi się ten spadek odporności, łojotokowe zapalenie skóry też łączy się zazwyczaj z niską sprawnością immunologiczną. Nie wiem, co jest nie tak, wszystkie "filary" odporności mam ogarnięte. Cynk, miedź, każda jedna witamina, w miarę się wysypiam, kwasy tłuszczowe, białko, no wszystko.
Nie wiem no, spróbuję regularniej brać cysteinę, do tego D3 w większych dawkach. Jest opcja, że D3 nie przyswajała się przez niski poziom E i A, istnieje taka zależność, ale to musiałbym mieć naprawdę niski poziom tych dwóch.
/edit a dobra, 20 000 IU D3. Do tego osłonowo magnez. Zobaczę, czy w ogóle po tym zasnę, po D3 miałem zawsze duże problemy i gdzieś tam była hipoteza, że to właśnie efekt niedoboru A.
Liczba postów: 17
Liczba wątków: 0
Dołączył: Nov 2025
Reputacja:
0
Jeśli już tutaj mówicie o Muniesławie >lewackim zjebolando< z Lublina, to warto umilić sobie te chwile za pomocą takiej dygrasji:
https://forum.parenting.pl/topic/4696033-kupka/
A wracając do shitu, mógłbyś tomakim powiedzieć jak skończyła się ta historia twojego kolegi z problemai z sercem, który miał sobie kupić materac wodny? Chodzi mi o taki shit: heartworm (Dilofilaria imitis) z tego co można się dowiedzieć, to że nie przechodzą one na człowieka. Wiadomo w dzisiejszym świecie durnie uważają, że pchły nie przechodzą od zwierzą na ludzi albo wszy... A Ty jakie masz na ten temat zdanie?
|