This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
No kurde, chyba się zgadza, po wapniu i piracetamie znowu pływam. Nie mega mocno, ale np na pianinie nie da się ćwiczyć, do samochodu też chyba nie wsiądę, jak nie przejdzie. Czyli on i wapń działają synergicznie, a zablokowanie wapnia blokuje też działanie piracetamu.

Czyli to nie B12, nie biotyna, nie B2 blokowały ten efekt uboczny, tylko po prostu magnez - blokując efekt leczniczy (w praktyce każdy efekt) piracetamu.

ciśnienie 137/88, puls 64 , cukier 114 (nie na czczo). Odpadają dwa potencjalne mechanizmy, jeden to spadek cukru, drugi to spadek ciśnienia krwi, piracetam rozszerza naczynka krwionośne i może mieć takie działanie. No ale to nie to.

Pozytywne działanie jest, jakbym więcej kolorów widział, mózg jaśniej działa, tylko razem z nim jest negatywne, senność i marazm tak duże, że kompletnie nie da się z tych pozytywów skorzystać. No OK, trochę przesadzam, bo teraz jest delikatnie. Szkoda, że nie zmierzyłem ciśnienia gdy miałem naprawdę duży zjazd, kilka dni temu.

No nic, wracam do grzebania w sieci, może znajdę gdzieś rozwiązanie, jaki mechanizm za tym stoi
Odpowiedz
.... wszyscy piszą, że to mija po kilkunastu dniach. No nic, trzeba czekać.
Odpowiedz
A może inozytol? On jest w równowadze z choliną, nadmiar jednego może powodować niedobor drugiego... no w każdym razie coś takiego dawno temu czytałem. Że nadmierna suplementacja choliną powoduje depresję właśnie przez obniżenie dostępnego inozytolu. Na ile to prawda, na ile brednie nie wiem, ale mam inozytol, spróbuję.
Odpowiedz
Będę musiał przerwę od żelaza zrobić i w tym czasie inozytol przetestować, bo tym razem to po żelazie mnie ścięło. Wziąłem 4 tabletki zamiast 3, żeby równo listek skończyć. Ostatnio po 3 był spokój, teraz tak, jak kiedyś, już o tym pisałem, po żelazie mam ataki senności. Typowy efekt uboczny, opisywany na redditach i wszelkich innych forach. Ale to raczej typowa senność, chyba coś innego, niż mam po piracetamie albo czasami bez niego, zresztą minęła po godzinie. W sensie, zapewne mechanizm po żelazie jest inny i nie ma co szukać, ale bardzo bym chciał poznać mechanizm po piracetamie, bo to jest właśnie ten rodzaj zmęczenia, który mi często dokucza.

(wróciłem z grzybów, patrzę, a tu nie wysłany post sprzed kilku godzin Big Grin )
Odpowiedz
Próbuję sobie przypomnieć, gdzie ja czytałem o tej zależności między inozytolem a choliną

https://www.nature.com/articles/1831259a0

takie coś tylko widzę, to chyba był post jakiegoś nawiedzeńca na forum, który to sobie wymyślił. Nie ma chyba badań, które to udowodniły, nawet nie ma chyba żadnej solidnej hipotezy naukowej... kurcze, nie ma nawet spiskowej teorii!

To się kupy nie trzyma, nawet jeśli ta zależność istnieje, piracetam jedynie zwiększa wykorzystanie przez komórki nerwowe acetylocholiny, a samej choliny nie rusza za bardzo. Jedyne co delikatnie może się zgadzać to fakt, że inozytol jest potrzebny do metabolizmu cukru w organizmie, jego nagły spadek (bądź zablokowanie na przykład wyłącznie w mózgu) może prowadzić do objawów zbliżonych do spadku glukozy we krwi.

Hmm... a może właśnie cukier, ale nie we krwi, tylko w samym mózgu, gdzie jego metabolizm jest nieco inny?

Może ketony byłyby odpowiedzią? Szkoda, że nie mam oleju MTC, bym zobaczył, czy to "wyleczy" osłabienie po piracetamie. Jeśli jest wywołane zaburzeniem glukozy, to ketony powinny szybko pomóc, zastępując ją na poziomie komórki nerwowej.

A w sumie poszukam jeszcze, może trochę mam, ale nawet jeśli, to bardzo stary i zbity w twardą masę.
Odpowiedz
Jeszcze jedna rzecz, "glutamate". Glutaminian, czy tam kwas glutaminowy, który jest czymś innym niż glutamina.

To jeden z kluczowych elementów umożliwiających działanie piracetamu, pozostałe to cholina i wapń. No i właśnie, może to on się kończy, stąd te zwiechy.

I tu jest poważny problem. Moje okresy bardzo silnej bezsenności jakiś czas temu. Podejrzewałem, że to mogła być "ekscytotoksyczność", czyli dosłownie zatrucie nadmiarem glutaminianu tak silne, że czasami powoduje obumieranie komórek nerwowych. Dlatego no... trochę boję się prób podniesienia jego poziomu.

Osoby z zespołem niespokojnych nóg mają podniesiony poziom glutaminianu w mózgu. Ale tylko w określonym jego obszarze.

No dobra, ale tu wracamy do żelaza, bo ten podniesiony poziom glutaminianu w zespole wynika z... niedoboru żelaza w mózgu.

Hmm, musiałbym mieć suple bezpośrednio glutaminianu, np glutaminian sodu. No to akurat grosze kosztuje, o ile można to gdzieś kupić, nie będę wysyłkowo brał. Oooo, jest u mnie w mieście sklep z azjatyckimi... kuźwa urlop mają jeszcze 10 dni, akurat teraz Big Grin

No dobra, przy okazji kupię glutaminian, bo to kilka zł kosztuje i zobaczę, jak na niego zareaguję. Czysto teoretycznie, jest opcja, że to to. Zużycie zasobów glutaminianu w mózgu da objawy "odpłynięcia", a ostatnio może mi glutaminy brakować, niezbędnej do jego wytwarzania. Jednorazowa dawka przyprawy do zupy chyba mnie nie zabije.
Odpowiedz
No i już mam odpowiedź na pytanie, które zadawałem wiele lat temu, czy glutaminian sodu jest zdrowy.
Odpowiedz
tyle lat czekałeś... Big Grin

to w zasadzie niemal lek, podnosi poziom ważnego neuroprzekaźnika, jak ktoś ma tego za mało, będzie dla niego błogosławieństwem, jak za dużo, może ostro poryć beret, nawet przyspieszyć zmiany degeneracyjne.

Rano pisałem, że próbuję z wapniem, teraz widzę, że już muszę zmienić zdanie. Już ze sto razy to pisałem, ale powtórzę - wapń może być wykorzystany przez komórkę nerwową tylko wtedy, gdy w jej wnętrzu jest wystarczająco dużo magnezu. Wapń podnosi się we krwi błyskawicznie, magnez w komórce potrzebuje miesięcy na akumulację. Uzupełnianie wapnia przy niskim poziomie mg wewnątrz komórek prowadzi do jego nadmiernego wzrostu we krwi, a potem w moczu, co może prowadzić do kamieni nerkowych. Dwa podstawowe objawy to częstomocz i zatwardzenie. No i mam gdy próbuję łączyć wapń z piracetamem, czyli tego magnezu brakuje.

Z dobrych wiadomości, magnez powodował zawsze efekty uboczne, teraz już tego nie robi. Tak jakby zaczął w końcu prawidłowo się przyswajać.
Odpowiedz
Photo 
(09-19-2025, 05:10 PM)tomakin napisał(a): tyle lat czekałeś... Big Grin

to w zasadzie niemal lek, podnosi poziom ważnego neuroprzekaźnika, jak ktoś ma tego za mało, będzie dla niego błogosławieństwem, jak za dużo, może ostro poryć beret, nawet przyspieszyć zmiany degeneracyjne.

Rano pisałem, że próbuję z wapniem, teraz widzę, że już muszę zmienić zdanie. Już ze sto razy to pisałem, ale powtórzę - wapń może być wykorzystany przez komórkę nerwową tylko wtedy, gdy w jej wnętrzu jest wystarczająco dużo magnezu. Wapń podnosi się we krwi błyskawicznie, magnez w komórce potrzebuje miesięcy na akumulację. Uzupełnianie wapnia przy niskim poziomie mg wewnątrz komórek prowadzi do jego nadmiernego wzrostu we krwi, a potem w moczu, co może prowadzić do kamieni nerkowych. Dwa podstawowe objawy to częstomocz i zatwardzenie. No i mam gdy próbuję łączyć wapń z piracetamem, czyli tego magnezu brakuje.

Z dobrych wiadomości, magnez powodował zawsze efekty uboczne, teraz już tego nie robi. Tak jakby zaczął w końcu prawidłowo się przyswajać.


A propo tych powiązań obłączki kontra wątroba. Moja partnerka ma bardzo ładne spore obłączki, ale miała zawsze wyższą bilirubinę. Lekarze twierdzili, że to czasem normalne, że to nic takiego, ale w końcu po tylu latach zrobili jej dokładne badania, jakieś na poziomie genetycznym i wyszło, że ma jakąś chorobę, którą ma jej siostra, która jakiś czas temu prawie  się nie przekręciła i obecnie jest w bardzo średnim stanie. 

Natomiast moja partnerka jest w miarę ok, co prawda często narzeka na złe samopoczucie, bóle wątroby itd, ale ja odkąd pamiętam to wszystko ją bolało, więc to olewałem, na ile się dało. 
W każdym razie kolejny raz jak pisałeś obłączki, które niby mogą zniknąć przy chorej wątrobie, u niektórych osób chorych są perfekcyjne.

Dostała właśnie takie wyniki:
Positive, Titre 1:160,
Homogeneous Antinuclear antibodies (homogeneous patters) are associated with SLE.
Autoimmune chronic hepatits, and occasionally other autoimmune rheumatic diseases.

Positive, Titre 1:320, Nuclear dots
Antinuclear antibodies (nuclear dots pattern) are assciated with Primary Biliary Cirrhosis (PBS).

Ja natomiast zero obłączków i niby jestem zdrowy.
Odpowiedz
No, ma skłonności genetyczne, ale takie rzeczy wymagają jeszcze spełnienia dodatkowych warunków. Po obłączkach można oceniać stan wątroby, skoro ma obecne, to na pewno nie ma dużych uszkodzeń.

Skoro o wątrobie mowa, objaw Terry'ego według niektórych naukowców wiąże się z zaburzeniami gospodarki hormonów, w tym nadnerczy. No i mamy hipotezę, że zmęczenie po piracetamie też wynika z zaburzeń tych hormonów. Może jednak kupię ten suplement, który ma za zadanie podnosić ich poziom, ten prekursor do produkcji? Muszę sprawdzić, czy nie pojawiły się nowe badania z fotami, kiedyś znalazłem paznokcie przed i po terapii jakiegoś guza nadnerczy czy coś takiego. Wielkość obłączków się nie zmieniła za bardzo.

Nie ma zbyt wielu zmian, które są obecne zarówno w marskości wątroby, jak i w niewydolności nerek. A to któraś z nich musi odpowiadać za zanik obłączków, bo one zanikają w każdym jednym przypadku ciężkich chorób tych narządów. Bez wyjątku. Kiedyś już nawet je wypisywałem, to by trzeba zrobić listę wszystkich witamin, minerałów, aminokwasów i innych tego typu substancji, a także wszystkich hormonów, sygnalizatorów i jak by to ująć... stanów? takich jak nadmierna aktywacja współczulnego czy przywspółczulnego układu nerwowego.

Z negatywów, jak zawsze gdy biorę duże dawki żelaza, wraca zespół niespokojnych nóg i to dość silny. Z pozytywów, zauważyłem, że wspięcia na łydkach na to pomogły. I ogólnie dużo szybciej po tym zasnąłem, niby wysiłek powinien pobudzić, ale może... właśnie o to chodzi, pobudził na tyle, że pozwolił zasnąć, bo to zbyt duży spokój jest problemem? Może behawioralnie zacząłem kojarzyć odpoczynek z czuwaniem i jak się za bardzo rozluźniam, to włącza mi się jakiś tryb aktywności?

Przejrzę jeszcze raz listy zmian metabolicznych w marskości wątroby.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości