This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Spoko, wątek i tak jest martwy, byle nie było przeklejania wymysłów botów, użytkownicy niech sobie piszą co chcą.
Odpowiedz
A mnie to upominał o spamowanie na forum... dwulicowy... nie powiem co..
Odpowiedz
Witek - może lepiej nie opowiadaj tej historii ze sprawą sądową znajomym, którzy chcą Cię przyjąć pod Swój dach. Mogą się zacząć zastanawiać, czy to dobry pomysł Wink.
Wiadomo, nie wiem wszystkiego... ale Ty też tutaj nie wyglądasz najlepiej. Co mają robić ludzie, "Janusze Landlordowie", jak im ktoś przez rok zajmuje mieszkanie, nie chce się wynieść i nie zamierza płacić? A później nawet na ugodę nie pójdzie, tylko poczuł okazje i chce kogoś zrujnować. Przepraszam, ale to masakra jakaś. Nie dziwie się, że ludzie się boją wynajmować mieszkania.
Odpowiedz
Jestem za połową całej serii discworld, tak mi się przypomniało, jak to się zaczęło. Czasy po komunie, pracy nie ma, perspektyw nie ma. Ktoś rzucił, że potrzeba ludzi do obsługi komputerów, trzeba w tepsie robić spis sprzętu. Niewiele myśląc, wsiadłem w pociąg, pojechałem do warszawy, wziąłem służbowego laptopa, wsiadłem w drugi pociąg, pojechałem do krakowa i już na miejscu zacząłem zastanawiać się, gdzie ja w ogóle będę spał. Najpierw u jednych ziomów, potem u drugich, na koniec jakiś hotel wynajmowałem. Na laptopa zgrałem sobie ebooki pratcheta, chyba 7 części i już zawsze pratchett będzie mi się kojarzył z tym wyjazdem. Jeszcze po drodze zaliczyłem spotkania ze wszystkimi znajomymi z netu z tamtych okolic, a potem odwiedziłem napaloną na mnie koleżankę.

I tak patrzę na siebie z tamtego okresu, za cholerę nie ogarniam, co się stało, że teraz mam problem z przejechaniem kilku kilometrów autobusem. Tamten wyjazd to było coś, na co niejeden nie miałby odwagi, bez zaplecza, bez niczego jechać na drugi koniec kraju. Zero jakiegokolwiek lęku.

No nic, idę odsłuchać kolejną część. Zaginiony kontynent.
Odpowiedz
Nawaphon napisał(a):Co mają robić ludzie, "Janusze Landlordowie", jak im ktoś przez rok zajmuje mieszkanie, nie chce się wynieść i nie zamierza płacić? A później nawet na ugodę nie pójdzie, tylko poczuł okazje i chce kogoś zrujnować.

Prawda, jest to piekło dla obu stron. Najlepiej nie być ani najemcą, ani wynajmującym i mieć spokojną głowę.
Fakt, że w przypadku Witka sytuacja nie wygląda najlepiej.

tomakin napisał(a):I tak patrzę na siebie z tamtego okresu, za cholerę nie ogarniam, co się stało, że teraz mam problem z przejechaniem kilku kilometrów autobusem. Tamten wyjazd to było coś, na co niejeden nie miałby odwagi, bez zaplecza, bez niczego jechać na drugi koniec kraju. Zero jakiegokolwiek lęku.

Chemia w mózgu może się zmieniła? Utrwalenie niepożądanych ścieżek neuronowych w mózgu? Jakieś traumatyczne wydarzenie, którego może już nie pamiętasz? Pewnie do przegadania z terapeutką. Czytaj sobie Pratchetta w czasie wyjazdów, to może pozytywne skojarzenie pokona negatywny bodziec.

tomakin napisał(a):Jestem za połową całej serii discworld

Czytałem za nastolatka Kolor Magii i Równoumagicznienie. I w dwie pierwsze gry przygodówki grałem. Może do tego wrócę, bo miło wspominam. Tylko nie ebooki, bo siedzenie przed ekranem kojarzy mi się z dopaminowym rozpierdolem mózgu. Albo wydrukować w pliku, albo wypożyczyć z biblioteki, żeby nie siedzieć przed ekranem.
Odpowiedz
"Prawda, jest to piekło dla obu stron. Najlepiej nie być ani najemcą, ani wynajmującym i mieć spokojną głowę.
Fakt, że w przypadku Witka sytuacja nie wygląda najlepiej."
Dla mnie sprawa jest jednak dość jasna. To prawa właściciela powinny stać na pierwszym miejscu. Dla mnie to nie do pomyślenia, że nie można kogoś wyrzucić z własnego mieszkania - przy całym zrozumieniu dla tego, że w życiu różnie bywa. Też z tego co zrozumiałem, na początku była jakaś próba porozumienia się, gdzieś to później eskalowało.

Świat Dysku zacząłem czytać jako nastolatek... i przez lata doszedłem chyba do 10-tej części?(Straż!Straż!). Nie jestem fanem, momenty są rzeczywiście zabawne, ale jednak bardzo męczy brak spójnej fabuły i chaos.
Pomniejsze bóstwa - zdecydowanie najlepsza część z tych, które czytałem. Tam krył się rzeczywiście fajny przekaz.
Odpowiedz
(08-03-2025, 01:28 PM)Nawaphon napisał(a): Witek - może lepiej nie opowiadaj tej historii ze sprawą sądową znajomym, którzy chcą Cię przyjąć pod Swój dach. Mogą się zacząć zastanawiać, czy to dobry pomysł Wink.
Wiadomo, nie wiem wszystkiego... ale Ty też tutaj nie wyglądasz najlepiej. Co mają robić ludzie, "Janusze Landlordowie", jak im ktoś przez rok zajmuje mieszkanie, nie chce się wynieść i nie zamierza płacić? A później nawet na ugodę nie pójdzie, tylko poczuł okazje i chce kogoś zrujnować. Przepraszam, ale to masakra jakaś. Nie dziwie się, że ludzie się boją wynajmować mieszkania.

Jak najbardziej Cię rozumiem. Absolutnie nie życzę żadnemu landlordowi takiej sytuacji. Powinni mieć prawo do wykopania ludzi bez najmniejszego problemu. Sam to popieram.
Ale ... tu chodzi też o skurwysynów, którzy mają w dupie ludzi. Tu w Anglii to norma, wynajmują dom 20 osobom, śpią po kilka, kilkanaście osób w pokoju, syf w domu, szczury itd.
U mnie było tak, że mieszkam tutaj 18 lat, gnoje nigdy nic przez ten czas nie wyremontowali, bo im było szkoda kasy. 
Jak pisałem, jak chciałem się wynieść i nie robić im problemów, ale sami poprosili, żebym został, bo powiedzieli, że jak się wyprowadzę, to będą musieli wydać kasę na remont, ale potem zmienili zdanie, a ja to już miałem w dupie, bo podeszli do tego jak szmaciarze. Wystarczyło powiedzieć, że zmienili zdanie, a nie jebany huj jej mąż przyniósł mi rano w niedzielę nakaz eksmisji tak bez niczego, bez żadnej rozmowy... po 17 latach mieszkania w domu.
Dlatego chcę ich rozjebać w sądzie.
Normalnie rozumiem, że to masakra jak landlord musi się męczyć z ludźmi, jeżeli jest normalnym landlordem i postępuje fair wobec ludzi.

(08-03-2025, 04:06 PM)tomakin napisał(a): Jestem za połową całej serii discworld, tak mi się przypomniało, jak to się zaczęło. Czasy po komunie, pracy nie ma, perspektyw nie ma. Ktoś rzucił, że potrzeba ludzi do obsługi komputerów, trzeba w tepsie robić spis sprzętu. Niewiele myśląc, wsiadłem w pociąg, pojechałem do warszawy, wziąłem służbowego laptopa, wsiadłem w drugi pociąg, pojechałem do krakowa i już na miejscu zacząłem zastanawiać się, gdzie ja w ogóle będę spał. Najpierw u jednych ziomów, potem u drugich, na koniec jakiś hotel wynajmowałem. Na laptopa zgrałem sobie ebooki pratcheta, chyba 7 części i już zawsze pratchett będzie mi się kojarzył z tym wyjazdem. Jeszcze po drodze zaliczyłem spotkania ze wszystkimi znajomymi z netu z tamtych okolic, a potem odwiedziłem napaloną na mnie koleżankę.

I tak patrzę na siebie z tamtego okresu, za cholerę nie ogarniam, co się stało, że teraz mam problem z przejechaniem kilku kilometrów autobusem. Tamten wyjazd to było coś, na co niejeden nie miałby odwagi, bez zaplecza, bez niczego jechać na drugi koniec kraju. Zero jakiegokolwiek lęku.

No nic, idę odsłuchać kolejną część. Zaginiony kontynent.

Co roku przez wiele lat jak byłem w wieku 20 paru lat wychodziłem z domu pod koniec czerwca i wracałem pod koniec września. Z reguły bez grosza. Pakowałem mój worek marynarski i znikałem na 3 miesiące. Spałem u znajomych, jadałem co popadło i balowałem. To była dla mnie norma. Najlepsze wspomnienia i do dzisiaj Ci znajomi są dla mnie najlepszymi znajomymi.
Odpowiedz
tzn Temper ja doskonale wiem, co się stało i jak się stało, tylko ciągle nie mogę się nadziwić tej zmianie.

Kminię co zrobić z tym zmęczeniem, bo to nie jest normalne i dobre, w sumie to coś, co najbardziej mi przeszkadza. Może jakieś leki przetestować, które konkretnie wpływają na poziom danego hormonu czy neuroprzekaźnika? Tylko którego?

Mocne osłabienie miałem po cynku, mechanizm to podobno obniżenie poziomu kortyzolu. Tylko gdzie ja znajdę leki z kortyzolem?

Druga rzecz, dopamina. Nie zauważyłem raczej poprawy po bobie, który zawiera bardzo dużo l-dopy.

Serotonina? Ciągle podejrzewam, że mam jej nadmiar, ale dość dobrze reagowałem na tryptofan, był kop energii. A zaraz potem skutki uboczne jak od nadmiaru.

Już kiedyś o tym myślałem, może być tak, że mam za mało i serotoniny i dopaminy. Suplementacja tryptofanem podnosi serotoninę, poprawia nastrój, a zaraz potem spada dopamina i pojawiają się objawy jej niedoboru, które można pomylić z objawami zespołu serotoninowego (który swoją drogą część objawów ma właśnie stąd, że nadmiar serotoniny blokuje dopaminę).

Spróbuję trochę więcej tryptofanu. Mam teraz osłonowo B2, mam męczennicę, mam lit, mam biotynę i B1, to wszystko powinno regulować dopaminę, jak pojawią się objawy jej niedoboru to będzie się czym ratować.
Odpowiedz
Podnieś dopaminę alkoholem.
Odpowiedz
"Jak pisałem, jak chciałem się wynieść i nie robić im problemów, ale sami poprosili, żebym został, bo powiedzieli, że jak się wyprowadzę, to będą musieli wydać kasę na remont, ale potem zmienili zdanie, a ja to już miałem w dupie, bo podeszli do tego jak szmaciarze. Wystarczyło powiedzieć, że zmienili zdanie, a nie jebany huj jej mąż przyniósł mi rano w niedzielę nakaz eksmisji tak bez niczego, bez żadnej rozmowy... po 17 latach mieszkania w domu."
No fakt, to rzeczywiście dziwna sytuacja. Trochę zmienia postać rzeczy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: subzero, 5 gości