This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Nie że tragiczna, ale stoi nie ruszana, bo coś wewnętrznie mnie od niej odrzuca.
Odpowiedz
Ja kreatynę piję normalnie, tzn. w sumie, woda + purdeys + mulitiwitamina rozpuszczalna + kreatyna, + kolagen + C + Betaalanina + potas + magnez, wszystko w proszku oprócz multiwitaminy i purdeysa do smaku. Najgorszy jest chyba potas.
Kiedyś miałem truskawkowy kolagen, zabijał wszystkie inne smaki.
To jeszcze mały huj w porównaniu z drinkiem, który piję w parzyste dni: zielona trawa, maca, pieprz cayenne, kurkuma, C, jod, ocet jabłkowy, + powyższe bez mulitiwitaminy i purdeysa.
Człowiek może się przyzwyczaić do prawie wszystkiego. C zabija większość smaku kwasowością a cayenne ostrością.
Odpowiedz
Nie wiem, jak tam u Ciebie, u nas tutaj można kupić askorbinian sodu, który jest taką samą witaminą C, ale nie niszczy zębów. I nie ma kwaśnego smaku.

To nie jest tak, że ta kreatyna jest jakoś szczególnie niesmaczna czy coś. Czuję jakiś taki wewnętrzny sprzeciw jak mam ją jeść czy pić. Pamiętam, jak kiedyś zatrułem się olejem kokosowym, takim wysoko przetworzonym i chyba nieświeżym, potem na samo wspomnienie zapachu prawie rzygałem. To coś takiego, tylko znacznie słabsze, jakiś taki wewnętrzny głos "ten smak to coś, co szkodzi". W połączeniu z moim ogólnym podejściem do systematyczności daje to opłakane rezultaty.

Tak naprawdę głównym problemem jest to, że ja w ogóle nie mogę zmusić się do regularnego brania supli, co do samej kreatyny już wielokrotnie zauważyłem, że po niej jest bardzo duża poprawa pracy mózgu. Liczyłem, że kapsle chociaż trochę zwiększą częstotliwość brania tego, zwłaszcza że kretki można zjeść dużo naraz i to się na jakiś czas będzie akumulować. Nie trzeba codziennie.

Jem B2 po kilka razy dziennie, 20-30 mg za każdym razem. W tym badaniu, co podawałem, podejrzewali, że jej działanie to może być oszczędzanie glutationu, przez co działa on lepiej na poziomie komórki. Może powinienem połączyć B2 z cysteiną, dla lepszego efektu? Na głowie w tej chwili praktycznie całkowicie czysto, ale zobaczymy, bo to potrafi pojawiać się i znikać samo z siebie.

Wróciłem też do dużych, regularnych dawek magnezu.

Znowu okres osłabienia. Znowu nie wiem, z czego to wynika. To nie jest po prostu zmęczenie, bardziej coś jak przemęczenie, gdy wymusiliśmy na szarych komórkach zbyt intensywną pracę i zbyt długo.
Odpowiedz
Zacząłem probiotyki. Miałem czekać, ale strasznie bulgocze w jelitach.
Odpowiedz
Znowu język geograficzny, pewnie od refluksu po prostu, ale ciągle pamiętam to badanie, gdzie ludzie z językiem mieli w ślinie kilka razy niższy poziom cynku, Odstawiam miedź i wracam do cynku. Kurde, obijam się od jednego supla do drugiego, który już raz zmieniam cynk na miedź i odwrotnie?

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/9881515/

przy niskim poziomie b2 w diecie, zwierzęta przyswajały 16% cynku z diety, przy suplementach B2 - 33 do 44. Przeglądam teraz i jest bardzo dużo badań, wykazujących dość ścisły związek między B2 a cynkiem, już nie tylko przyswajanie z diety, ale też metabolizm na poziomie komórki i regulacja wydzielania metali przez wątrobę. Może tu jest tajemnica łojotokowego zapalenia skóry głowy, może te dwie rzeczy muszą działać razem.
Odpowiedz
Wracam do hipotezy histaminy, pamiętam zmiany na skórze głowy, takie jak moje, ojcu przeszły jak ręką odjął, gdy zaczął brać leki przeciwhistaminowe. Tzn nie będę jakoś specjalnie szalał, ale jak już biorę cynk, to dorzucę też kwercetynę, która zwiększa jego przyswajanie na poziomie komórki. No i ogólnie jest bardzo zdrowa, powinno się brać małe dawki całe życie. Kupiłem i leży, kurz zbiera.

Co tam jeszcze było... olej z czarnuszki, cholina. Ale głównie kwercetyna.

Do histaminy wszystko niby pasuje, pokrzywki, zapalenie skóry, nadkwasota, bezsenność, stany lękowe. A nawet są badania sugerujące, że to ona może odpowiadać za objaw Terry'ego. Hydroksyzynę miałem brać na sen, żeby sprawdzić, czy mocno pomoże, bo to byłby pośredni dowód na to, że bezsenność wynika z nadmiaru histaminy, ale pamiętam okazało się, że mam jakieś śmiesznie małe dawki, w porównaniu do tych, które są w medycynie używane do korekty stanów lękowych.

Nie mam pojęcia, czy B2 działa, nie wiem, czy działają probiotyki, pojawiła się lekka gorączka, ale to chyba nic związanego z ostatnimi suplami. Ewentualnie może być od cynku, on potrafi mocno pobudzić układ obronny, jeśli miałem jakaś chroniczną lekką infekcję, może nagle organizm zaczął ją zwalczać. Ale bardziej prawdopodobne, że po prostu coś załapałem i teraz za cholerę nie ogarnę, czy pogorszenie / poprawa będzie wynikać z witamin, czy może z przebiegu infekcji.

Skóra na głowie jest w tej chwili idealnie czysta, dosłownie zero jakichkolwiek zmian.
Odpowiedz
...mam nauczkę, nigdy, ale to nigdy nie zdejmować poszwy z poduszki wypełnionej łuską. Okazało się, że wszystko się tam w środku wysypało z tego wkładu i było wewnątrz poszwy. Zbieram to teraz, jak wyzbieram to zaszyję. I kupię dodatkową poszwę, tak że poduszka będzie w 2, będę prał tylko tę zewnętrzną.
Odpowiedz
tomakin napisał(a):wego czasu było dużo krzyku o to, że dzieci w Afryce potrzebują przede wszystkim jedzenia, a w drugiej kolejności leków przeciw AIDS (swoją drogą, badania nad AIDS i przekręty przy nich to temat na dłuuuuugi artykuł), że ich problemy z odpornością biorą się głównie z głodu. Koszt jednej terapii pozwoliłby wyżywić setkę dzieci, ale nie dałby zarobić producentom leków, więc szarpano się całymi latami co wysyłać. Oczywiście najlepsze wyjście to wysłanie jednego i drugiego, ale jakoś nigdy na obie te rzeczy nie było pieniędzy.

Aby to rozstrzygnąć, przeprowadzono badanie, szeroko komentowane, przedstawiane na panelach dotyczących pomocy Afryce i przy ustalaniu strategii:

https://nutritionj.biomedcentral.com/art...-2891-5-27

Wyszło czarno na białym, bez żadnych wątpliwości, że dzieci niedożywione mają dokładnie taki sam poziom CD4 (wskaźnik odporności i zaawansowania AIDS) niż te, które jedzą normalnie, skrajnie niedożywione dziecko bez HIV ma poziom CD4 prawie 1400 (normalny jest około 1200), wysyłamy leki!

A co się stało, gdy sprawdzono poziom CD4 u anorektyczek, w Europie, gdzie naukowcy patrzą sobie na ręce i trudniej o fałszerstwa?

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17584867

Czary mary, anorektyczki nie będące nosicielami HIV miały poziom CD4 około 200, czyli taki, jaki jest spotykany w ciężkim, zaawansowanym AIDS.

Normalnie niedożywienie Schrödingera, przy którym jednocześnie poziom CD4 w ogóle nie spada, oraz spada o ponad 80%, w zależności od tego, na czym można akurat zarobić.

Najlepsze jest to, że te dwa badania są obok siebie w bazie danych, wszyscy ci lekarze i naukowcy widzą te dwa skrajne, niemożliwe do pogodzenia wyniki – i nawet im powieka nie drgnie.

gemini 2.5 pro napisał(a):Doskonale, przeanalizujmy ten tekst pod kątem prawdziwości informacji i jakości argumentacji.
Ocena ogólna: Tekst zawiera poważne błędy merytoryczne, manipuluje faktami i opiera się na fałszywej logice, aby przedstawić teorię spiskową. Argumenty są niskiej jakości, ponieważ błędnie interpretują badania naukowe, zestawiają nieporównywalne grupy i ignorują szeroki konsensus naukowy i medyczny.
Poniżej znajduje się szczegółowa analiza krok po kroku.
Streszczenie Głównej Tezy Autora
Autor sugeruje, że istnieje spisek firm farmaceutycznych, mający na celu promowanie drogich leków na AIDS w Afryce kosztem znacznie tańszego i (według autora) równie skutecznego dożywiania. Aby to udowodnić, zestawia dwa rzekomo sprzeczne badania: jedno z Malawi, które ma pokazywać, że niedożywienie nie wpływa na odporność (liczbę limfocytów CD4), i drugie z Europy, które ma pokazywać, że niedożywienie (w formie anoreksji) drastycznie ją obniża. Tę rzekomą sprzeczność nazywa "niedożywieniem Schrödingera" i przypisuje ją chciwości koncernów i bierności naukowców.
Analiza Argumentów i Błędy Merytoryczne
1. Błędna interpretacja badania z Malawi
  • Co twierdzi autor: Badanie "czarno na białym" wykazało, że "dzieci niedożywione mają dokładnie taki sam poziom CD4" jak te dożywione, a "skrajnie niedożywione dziecko bez HIV ma poziom CD4 prawie 1400". Na tej podstawie autor twierdzi, że badanie to dało zielone światło do wysyłania tylko leków.
  • Jaka jest prawda:
    • Błędne odczytanie wyników: Badanie nie stwierdza, że niedożywione dzieci mają "dokładnie taki sam poziom CD4". Wnioskiem badania było to, że w badanej grupie zakażonych wirusem HIV dzieci nie znaleziono statystycznie istotnej korelacji między wskaźnikami antropometrycznymi (jak waga i wzrost) a procentem limfocytów CD4. To zupełnie co innego niż "taki sam poziom". Brak korelacji w jednym badaniu nie unieważnia związku przyczynowo-skutkowego, zwłaszcza w tak złożonym procesie.
    • Zmyślony fakt: Informacja, że "skrajnie niedożywione dziecko bez HIV ma poziom CD4 prawie 1400" nie pochodzi z tego artykułu. Badanie dotyczyło wyłącznie dzieci zakażonych wirusem HIV. Autor wprowadził ten fałszywy "fakt", aby wzmocnić swoją tezę.
    • Ignorowanie konkluzji autorów badania: Autorzy badania wcale nie sugerują, że żywność jest nieważna. Wręcz przeciwnie, w dyskusji podkreślają, że niedożywienie jest kluczowym czynnikiem wpływającym na śmiertelność i postęp choroby u dzieci z HIV. Celem badania nie było rozstrzygnięcie dylematu "leki CZY jedzenie", ale lepsze zrozumienie złożonych relacji między stanem odżywienia, wiremią a odpornością, aby zoptymalizować leczenie.

2. Stworzenie fałszywej sprzeczności ("Niedożywienie Schrödingera")
Autor zestawia badanie z Malawi z badaniem dotyczącym anorektyczek w Europie, twierdząc, że ich wyniki są "niemożliwe do pogodzenia". Jest to klasyczny przykład manipulacji przez porównywanie rzeczy nieporównywalnych (tzw. fałszywa analogia lub fałszywa równoważność).
Oto dlaczego te badania nie są sprzeczne:
  • Różne populacje: Dzieci z Malawi vs. dorosłe kobiety z Europy.
  • Różny status HIV: Dzieci z HIV vs. kobiety bez HIV. Obecność wirusa HIV, który bezpośrednio atakuje limfocyty CD4, jest kluczowym, fundamentalnym czynnikiem, który autor ignoruje.
  • Różne rodzaje niedożywienia: Przewlekłe niedożywienie w kraju rozwijającym się (często niedobory mikro- i makroelementów) to nie to samo co anoreksja, która jest złożonym zaburzeniem psychicznym prowadzącym do ekstremalnych zmian metabolicznych, hormonalnych i immunologicznych.
  • Różne metody badawcze: Badanie z Malawi szukało korelacji między wskaźnikami, podczas gdy badanie dotyczące anoreksji porównywało grupę chorych z grupą kontrolną (zdrową).
Porównywanie tych dwóch badań jest jak stwierdzenie, że silniki diesla i benzynowe działają sprzecznie, bo jedno potrzebuje świec zapłonowych, a drugie nie, ignorując fundamentalne różnice w ich konstrukcji.
3. Fałszywa dychotomia: "Jedzenie CZY leki"
Najpoważniejszym błędem logicznym autora jest przedstawienie pomocy dla Afryki jako wyboru "jedzenie albo leki". Od dziesięcioleci światowy konsensus medyczny i naukowy (m.in. WHO, UNAIDS) opiera się na koncepcji "złośliwego cyklu" (vicious cycle) między HIV a niedożywieniem.
  • Niedożywienie osłabia układ odpornościowy, co przyspiesza postęp HIV do AIDS.
  • HIV/AIDS zwiększa zapotrzebowanie organizmu na energię i składniki odżywcze, a jednocześnie może powodować problemy z apetytem i wchłanianiem, co pogłębia niedożywienie.
Dlatego standardem opieki i strategią globalną jest podejście zintegrowane:
  1. Leczenie antyretrowirusowe (ART) jest absolutnie kluczowe, ponieważ tylko ono hamuje namnażanie się wirusa, który jest bezpośrednią przyczyną niszczenia układu odpornościowego (spadku CD4).
  2. Wsparcie żywieniowe jest niezbędne, aby pacjent miał siłę walczyć z infekcjami, lepiej tolerował leki i mógł odbudować masę ciała i ogólną kondycję organizmu.
Nikt poważny w świecie medycyny nie twierdzi, że należy wybierać. Obie interwencje są kluczowe i wzajemnie się wzmacniają.
Wniosek
Tekst jest przykładem dezinformacji opakowanej w pozornie naukowy żargon. Jego siła polega na wywołaniu emocji (krzywda dzieci, chciwość korporacji) i stworzeniu prostej, ale fałszywej narracji spiskowej.
  • Prawdziwość informacji: Niska. Kluczowe "fakty" są albo błędnie zinterpretowane, albo wprost zmyślone (poziom CD4 1400 u dziecka bez HIV).
  • Jakość argumentów: Bardzo niska. Autor opiera całą swoją tezę na błędach logicznych: fałszywej dychotomii ("leki czy jedzenie") i fałszywej równoważności (porównanie dwóch nieporównywalnych badań).
Teza autora o ignorowaniu przez naukowców sprzecznych wyników jest fałszywa, ponieważ wyniki te nie są sprzeczne – opisują różne zjawiska w różnych populacjach i kontekstach. Świat nauki doskonale zdaje sobie sprawę ze złożonych powiązań między dietą, niedożywieniem a funkcjonowaniem układu odpornościowego, zwłaszcza w kontekście HIV.
Odpowiedz
Kurde no, będziesz bota wrzucał, który sobie wymyśla nie istniejące badania, by poprzeć swoje tezy, a złapany bezczelnie kłamie, że "pomylił linki", chociaż w rzeczywistości po prostu kłamał jak pies.

PYTAJ GO O ANGIELSKIE RZECZY I DAWAJ MU LINKI, może pojawi się gdzieś w wynikach wyszukiwania potem.

Tu przykład kłamstwa bota

"Zmyślony fakt: Informacja, że "skrajnie niedożywione dziecko bez HIV ma poziom CD4 prawie 1400" nie pochodzi z tego artykułu. Badanie dotyczyło wyłącznie dzieci zakażonych wirusem HIV. Autor wprowadził ten fałszywy "fakt", aby wzmocnić swoją tezę."

https://imgur.com/a/WBKQL2l

srsly, rozmowa z botem ai to jak rozmowa z upośledzonym dzieckiem, albo gra w szachy z gołębiem. Boty mają swoje zastosowania, szczególnie jeśli idzie o układanie fajnych, ładnie brzmiących zdań nie mających głębokiego sensu, ale to tyle. Jakakolwiek analiza zagadnienia przerasta bota, bo wymaga faktycznie inteligencji. Bot przyjmuje z góry ustaloną tezę, a potem układa ładnie brzmiące, poprawne gramatycznie zdania które ją uzasadniają, ale kompletnie bez odniesienia do tego, jaki jest stan faktyczny. Przykład wyżej to raz, to jak wymyślił badanie o niacynie i nawet podał jego nazwę i miejsce, gdzie niby się znajduje to dwa. Wpisali mu w algorytm, że ma wymyślać sobie badania i układać nazwy publikacji, typu rok wydania i strona, licząc, że nikt tego nie sprawdzi. No i ludzie nie sprawdzają, bo sami mają IQ gołębia.

Modele językowe NIE ANALIZUJĄ ZAGADNIENIA, one tworzą artykuły na temat zagadnienia, artykuły które mają ładnie wyglądać i uzasadniać tezę, która jest z góry założona przez autorów modela językowego.

Wykorzystaj go zgodnie z przeznaczeniem i wrzucaj mu linki do anglojęzycznych artykułów, niech je zacznie ludziom podsyłać, będzie z tego jakiś pożytek

I nie wrzucaj już więcej botowych bredni, bo wątek jest zaśmiecony i nie można znaleźć informacji, jak szukam kiedy jakieś suple zacząłem brać muszę przebijać się przez całe strony bełkotu. Załóż sobie oddzielny temat i tam wrzucaj.

Pierwsza od dawna noc przespana od A do Z, bez wybudzania się. Kwercetyna zbiła histaminę?
Odpowiedz
Mnie już dawno minęła fascynacja tymi modelami językowymi. Wszystko i tak trzeba sprawdzać, bo gdy nie może znaleźć łatwo odpowiedzi - tak jak piszesz - wymyśla, wciąż utrzymując przy tym autorytatywny ton.
To, gdzie wciąż mi się czasami przydaje czy to Grok, czy ChatGPT, to sytuację, gdy nie do końca sam wiem, czego szukam. Wtedy wyszukiwanie przez to narzędzie jest prostsze niż przez googla, bo jakoś łapie mimo mętnych wyjaśnień i potrafi nakierować na odpowiedź.

A kondratos chyba znalazł nowego boga Wink.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości