Liczba postów: 198
Liczba wątków: 1
Dołączył: Apr 2025
Reputacja:
0
1 kg tłuszczu to jest 7000 kalorii, a nie 14000, kolego. Po drugie 1 godzina spaceru o prędkości 5 km/h spala około 350 kalorii (to pewnie zależy ile ważysz dokładnie). Ja wprawdzie idę z prędkością 4km/h, ale ostatecznie i tak przenoszę ten ciężar z punktu A do punktu B, więc pewnie spalam podobnie, tylko po prostu wolniej. Jedyną wadą takiego czegoś jest to, że "tracę" te 6h dziennie, ale czy na pewno tracę? Co lepszego bym robił w domu? Oglądałbym pewnie to samo i tak samo tracił czas. A najważniejsze jest to, że pies ma ogromną radość z takiego spaceru też.
Nie ma czegoś takiego jak tycie z powietrza, musisz jeść coś bardzo kalorycznego, przyjrzyj się dokładnie wszystkiemu co jesz, czasami z pozoru niewinne rzeczy mają dużo kalorii. Jakbyś tył z powietrza rzeczywiście to byłbyś fenomenem na skalę światową, to lepsze niż perpetum mobile by było. Ja wiem bardzo dokładnie dlaczego ważę 87 kg i to było moim celem być tak trochę wypasionym co pisałem od początku - jak trafię do pierdla to lepiej tam mieć te 20 kg nawet tłuszczu więcej niż nie mieć. Jednak tam nie trafiłem i teraz pozostaje spalić. DOKŁADNIE wiem co robiłem nie tak, co jadłem źle, że dobiłem do takiej wagi. Szczerze mówiąc nawet nie wyrobiłeś wątpliwości odnośnie mojego sposobu bo już to testowałem x razy i zawsze działało. Masz złe informację i tyle
Liczba postów: 306
Liczba wątków: 8
Dołączył: Dec 2020
Reputacja:
13
(06-14-2025, 03:38 AM)yugon napisał(a): 1 kg tłuszczu to jest 7000 kalorii, a nie 14000, kolego. Po drugie 1 godzina spaceru o prędkości 5 km/h spala około 350 kalorii (to pewnie zależy ile ważysz dokładnie). Ja wprawdzie idę z prędkością 4km/h, ale ostatecznie i tak przenoszę ten ciężar z punktu A do punktu B, więc pewnie spalam podobnie, tylko po prostu wolniej. Jedyną wadą takiego czegoś jest to, że "tracę" te 6h dziennie, ale czy na pewno tracę? Co lepszego bym robił w domu? Oglądałbym pewnie to samo i tak samo tracił czas. A najważniejsze jest to, że pies ma ogromną radość z takiego spaceru też.
Nie ma czegoś takiego jak tycie z powietrza, musisz jeść coś bardzo kalorycznego, przyjrzyj się dokładnie wszystkiemu co jesz, czasami z pozoru niewinne rzeczy mają dużo kalorii. Jakbyś tył z powietrza rzeczywiście to byłbyś fenomenem na skalę światową, to lepsze niż perpetum mobile by było. Ja wiem bardzo dokładnie dlaczego ważę 87 kg i to było moim celem być tak trochę wypasionym co pisałem od początku - jak trafię do pierdla to lepiej tam mieć te 20 kg nawet tłuszczu więcej niż nie mieć. Jednak tam nie trafiłem i teraz pozostaje spalić. DOKŁADNIE wiem co robiłem nie tak, co jadłem źle, że dobiłem do takiej wagi. Szczerze mówiąc nawet nie wyrobiłeś wątpliwości odnośnie mojego sposobu bo już to testowałem x razy i zawsze działało. Masz złe informację i tyle 
Z tym tyciem z powietrza, to oczywiście był żart i przenośnia. Notuję od wielu lat każdą rzecz którą zjadam w cronometrze, więc dokładnie wiem ile jem kalorii :-). Chodzi mi o to, że z wiekiem przemiana materii jest trochę gorsza i to co spalałem kiedyś szybciej, teraz jest po prostu wolniejsze. Ja utrzymuję swoją wagę od urodzenia, zawsze pilnuję aby nie wyglądać jak pączek ponieważ uważam, że to oznaka słabości.
Co do tych 7000 kalorii to różnie badania pokazują, czasem pisze, że to 1kg utraty wagi, ale uwzględnia to wodę i inne rzeczy, a samego tłuszczu ubywa "tylko" pół kilo.
Ale tutaj nie ma się o co kłócić.
Ja mówię Ci z mojego ponad 40 letniego doświadczenia w trenowaniu, wiem jak ciało reaguje i ile spala tłuszczu itd.
Nie mówię, że 6 godzin spaceru, to źle. Ja akurat mam inne podejście do tego, ponieważ wolę odwalić 2 godzinny tradingu, a potem poświęcić czas na coś konkretniejszego niż słuchanie audiobooków (sam słucham podczas biegania).
Ale każdy człowiek jest inny i lubi to co lubi.
Skoro testowałeś to x razy i zawsze działało, to życzę powodzenia :-) tylko coś jest nie tak, skoro wracasz do bycia pączkiem. 20kg dodatkowego tłuszczu w żadnym przypadku nie jest dobre, jest szkodliwe jak huj i tyle. Ale tu znowu trzeba przeanalizować to pod kątem podejścia do życia.
Mam wielu kumpli, którzy zarzekali mi się, że trochę nadwagi nikomu nie zaszkodzi :-) Teraz mówią mi coś zupełnie innego.
Chodzi o to, że oprócz szkodliwych aspektów zdrowotnych dochodzi też niska samoocena, ponieważ każdy twierdzi, że na niego to nie działa, ale potem znowu przyznają się, że nie mogą patrzeć na siebie w lustrze.
Sumując, to Twoje życie - ja nie chcę się wpierdalać, tylko chciałem Ci pokazać Ci jak ja to widzę z punktu osoby, która trenuje od 13 roku życia i trochę wie o tym.
Liczba postów: 198
Liczba wątków: 1
Dołączył: Apr 2025
Reputacja:
0
1 masz stronkę Tomakina o odchudzaniu - tam napisał, że 1 kg to 7k kalorii. Druga sprawa kiedyś w 2020 r. spotkałem kolegę z ławki nad Zalewem, który został lekarzem. Taka ciekawostka dostał się na tą medycynę z łatwością, 100% z biologii i chemii rozszerzonej, a tam był też prymusem, a wiele się nie uczył. Do rzeczy pytał się co ja tam robię to mu napisałem, że gubię wagę i dopytałem go ile kalorii ma dokładnie 1 kg tłuszczu - czy 7k czy 8k bo różnie pisało w necie i powiedział, że 7, nawet bez zastanowienia. 3 sprawa gdzie nie sprawdzałem w necie to pisało, że 1 kg tłuszczu to 7-8k kalorii, ale raczej pisali, że 7, 8 było jakoś tam warunkowo, że jak spalasz to palisz też mięśnie, które chyba mają więcej kalorii/kg.
Wiem, że nie jest dobre, ale jestem "pączkiem" dopiero drugi raz. Pisałem jeszcze na poprzednim koncie, że robię to celowo. Nie zamierzam utrzymywać tego stanu permanentnie, już pracuje nad zrzuceniem wagi. Właśnie wróciłem z drugiego już spaceru z rzędu 25 km, wczoraj nie mogłem, bo musiałem rodziców w pracy zastąpić przez godzinę bo jechali obydwoje do kardiologa, przez to nie położyłem się spać o 4 nad ranem jak zwykle tylko o 13 i musiałem odespać to, dlatego wczoraj spaceru nie było.
Groźba więzienia była realna, tu masz dowód, którego chyba nie widziałeś:
https://zapodaj.net/plik-GpeDcKpOi6
Biegać to nawet nie wiem czy bym mógł szczerze mówiąc, bo niecały rok temu złamałem nogę w 3 miejscach o czym już pisałem, grzebałem wtedy w kontenerach na przeterminowane leki, które od tak stały sobie w Lublinie (LOL). No i efekt był taki, że 24/7 byłem najebany, tydzień bez toksykologii to był tydzień stracony. Raz mnie reanimowali, miałem farta bo podobno przez minutę ponad już byłem "na tamtym świecie". Spokojnie, nic tam nie ma, żadnego bólu, żadnego tunelu ze światełkiem, nie ma świadomości, niczego. Tu trochę zdjęć znalazłem z tamtych czasów:
https://zapodaj.net/plik-Eo1fYfis1Z
Taki typowy drop z kontenera:
https://zapodaj.net/plik-mZRLsQoZwy
Tutaj sam kontener:
https://zapodaj.net/plik-Hme9Y2JkSZ
Tutaj taka "lubelska przestępczość zorganizowana":
https://zapodaj.net/plik-rp8sJ66R6W
Niby jak biegłem kawałek na rondzie, bo zielone światło było to było ok lub jak np. ostatnio przed strażą miejską spierdalałem.
W każdym razie pracuje nad tym, by to zmienić, rad mi odnośnie odchudzania akurat nie potrzeba.
Dzisiaj chyba bez treningu: po 1 zmęczony już jestem po spacerze i druga sprawa ojca coś ręka boli, drętwieje etc. wolę nie ryzykować takiej "asekuracji".
Liczba postów: 306
Liczba wątków: 8
Dołączył: Dec 2020
Reputacja:
13
(06-14-2025, 06:49 PM)yugon napisał(a): 1 masz stronkę Tomakina o odchudzaniu - tam napisał, że 1 kg to 7k kalorii. Druga sprawa kiedyś w 2020 r. spotkałem kolegę z ławki nad Zalewem, który został lekarzem. Taka ciekawostka dostał się na tą medycynę z łatwością, 100% z biologii i chemii rozszerzonej, a tam był też prymusem, a wiele się nie uczył. Do rzeczy pytał się co ja tam robię to mu napisałem, że gubię wagę i dopytałem go ile kalorii ma dokładnie 1 kg tłuszczu - czy 7k czy 8k bo różnie pisało w necie i powiedział, że 7, nawet bez zastanowienia. 3 sprawa gdzie nie sprawdzałem w necie to pisało, że 1 kg tłuszczu to 7-8k kalorii, ale raczej pisali, że 7, 8 było jakoś tam warunkowo, że jak spalasz to palisz też mięśnie, które chyba mają więcej kalorii/kg.
Wiem, że nie jest dobre, ale jestem "pączkiem" dopiero drugi raz. Pisałem jeszcze na poprzednim koncie, że robię to celowo. Nie zamierzam utrzymywać tego stanu permanentnie, już pracuje nad zrzuceniem wagi. Właśnie wróciłem z drugiego już spaceru z rzędu 25 km, wczoraj nie mogłem, bo musiałem rodziców w pracy zastąpić przez godzinę bo jechali obydwoje do kardiologa, przez to nie położyłem się spać o 4 nad ranem jak zwykle tylko o 13 i musiałem odespać to, dlatego wczoraj spaceru nie było.
Groźba więzienia była realna, tu masz dowód, którego chyba nie widziałeś:
https://zapodaj.net/plik-GpeDcKpOi6
Biegać to nawet nie wiem czy bym mógł szczerze mówiąc, bo niecały rok temu złamałem nogę w 3 miejscach o czym już pisałem, grzebałem wtedy w kontenerach na przeterminowane leki, które od tak stały sobie w Lublinie (LOL). No i efekt był taki, że 24/7 byłem najebany, tydzień bez toksykologii to był tydzień stracony. Raz mnie reanimowali, miałem farta bo podobno przez minutę ponad już byłem "na tamtym świecie". Spokojnie, nic tam nie ma, żadnego bólu, żadnego tunelu ze światełkiem, nie ma świadomości, niczego. Tu trochę zdjęć znalazłem z tamtych czasów:
https://zapodaj.net/plik-Eo1fYfis1Z
Taki typowy drop z kontenera:
https://zapodaj.net/plik-mZRLsQoZwy
Tutaj sam kontener:
https://zapodaj.net/plik-Hme9Y2JkSZ
Tutaj taka "lubelska przestępczość zorganizowana":
https://zapodaj.net/plik-rp8sJ66R6W
Niby jak biegłem kawałek na rondzie, bo zielone światło było to było ok lub jak np. ostatnio przed strażą miejską spierdalałem.
W każdym razie pracuje nad tym, by to zmienić, rad mi odnośnie odchudzania akurat nie potrzeba.
Dzisiaj chyba bez treningu: po 1 zmęczony już jestem po spacerze i druga sprawa ojca coś ręka boli, drętwieje etc. wolę nie ryzykować takiej "asekuracji".
Nie musisz mi udowadniać niczego. Wierzę Ci. Ja akurat mam duże zaufanie do ludzi i wierzę im w to co mówią, nawet jak mi powiedzą, że widzieli Yeti. Dopiero jak gdzieś wyjdzie, że kłamali, to już im nie uwierzę nigdy, ale każdy ma u mnie bardzo duży kredyt zaufania.
Bardziej chodziło mi o to, że napisałeś, że testowałeś to odchudzanie już x razy i jakoś to mi zasugerowało, że masz ciągły efekt jojo.
Naprawdę nie chcę się kłócić o to ile kilo tłuszczu potrzebuje kalorii aby zostało spalone. W sumie to lata mi to koło dupy. Czytałem kiedyś, że więcej, ale nie ma to dla mnie znaczenia.
Po prostu widzę po sobie ile ja potrzebuję ćwiczyć, co mówi mi apka do ćwiczeń i co mówi mi cronometer, ale najwięcej mówi mi waga i centymetr, więc to tylko jakieś tam uśrednione dane.
Tak czy inaczej życzę sukcesu, bo 20kg to sporo do roboty, ja jak zrzucam 5 kilo, to mam totalnego wkurwa.
Liczba postów: 198
Liczba wątków: 1
Dołączył: Apr 2025
Reputacja:
0
Żebyś się nie przejechał na tym zaufaniu...
Bo widzisz długo miałem cel 60 kg, a to dochodziłem do 65 i cyk tydzień picia i żarcia ile wlezie i znowu 70 itp itd.
Zdaje sobie sprawę, że ten stan jaki jest trzeba zmienić. I dążę do tego. Pamiętam jednak, że do 70 kg łatwo mi dość szło zawsze. Jak nabierałem na wadzę to były jakieś konkretne błędy i zdawałem sobie sprawę jaki będzie finał.
Znam gościa co waży 170 kg, to jest dopiero bieda. I jakiś tam aparat sobie wkłada do ust na noc z tego co mi mówił bo bezdech senny go męczy czy co tam. Pomyśl sobie, że schudłby 70 kg to dalej by ważył 100... trochę za dużo..
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Tzn gdyby uwzględnić masę wody etc, to kilogram spalonego czystego tłuszczu powodowałby około 1.5 kg spadku masy ciała, a nie 0,5 kg.
Sprawdziłem na szybko, te obciążenia na nogi nie niszczą stawów, jeśli się chodzi. Nie mogę znaleźć o bieganiu.
Liczba postów: 198
Liczba wątków: 1
Dołączył: Apr 2025
Reputacja:
0
O proszę, powinieneś to dodać na stronce od odchudzaniu.
Liczba postów: 306
Liczba wątków: 8
Dołączył: Dec 2020
Reputacja:
13
(06-15-2025, 01:37 AM)tomakin napisał(a): Tzn gdyby uwzględnić masę wody etc, to kilogram spalonego czystego tłuszczu powodowałby około 1.5 kg spadku masy ciała, a nie 0,5 kg.
Sprawdziłem na szybko, te obciążenia na nogi nie niszczą stawów, jeśli się chodzi. Nie mogę znaleźć o bieganiu.
Nie sądzę, aby niszczyły, ale to też zależy jak biegasz. Ja biegałem w nich bardzo spokojnie, ponieważ i tak za bardzo nie da się w nich narzucić tempa. Miałem okres, gdzie chodziłem z kamizelką 10kg, plus 4kg obciążenia na jedną nogę, czyli w sumie 18 kg obciążenia. Do biegania stosowałem po półtora na nogę.
Najgorszy problem, to je odpowiednio zabezpieczyć, bo niektóre mi zdzierały skórę do krwi po jednym biegu, więc stosowałem wpierw bandaże, a na to nakładałem ciężarki.
Liczba postów: 556
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sep 2020
Reputacja:
11
Ja bym uważał. Myślę, że taki rodzaj obciążenia może zmieniać technikę biegu na bardziej nienaturalną i przez to powodować kontuzje. Wybrałbym kamizelkę jeśli już coś.
Liczba postów: 198
Liczba wątków: 1
Dołączył: Apr 2025
Reputacja:
0
Wczoraj znowu tylko spacer, co było złym pomysłem, upał mnie wymęczył strasznie, muszę zacząć chodzić w nocy jednak.
Przynajmniej nikt nie płakał, co było dziwne, niedziela, upał, mnóstwo ludzi, że nikt się nie przypierdolił do psa...(prowadzonego na smyczy, ale zawsze)
No ale 83,6 kg, może to 87 kg to był efekt nadmiernego nawodnienia przez kreatynę... Po 3 spacerach to niemożliwe bym schudł 3 kg. Po wszystkim legnąłem tylko na łóżko i od razu zasnąłem.
Dzisiaj trening już zrobiony 13,75 kg na biceps, triceps 8 serii i 8,75 kg na barki 2 serie. Dodatkowo zacząłem robić martwy ciąg, za cholerę nie wiem od ilu bezpiecznie zacząć. Na razie walnąłem tylko 50 kg 2 serie.
U ojca chyba już się poprawia, on kiedyś rozpędzony na rowerze przypierdolił w ciężarówkę i sobie uszkodził szyję tak na zawsze i mu często te ręce drętwieją etc. po spaniu. Ostatnio nie mógł ręki zacisnąć, a szkoda, bo to już 5 czy tam 6 dzień przerwy w treningach
|