This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/21317421/

całkowite wyleczenie zaburzenia krążenia w marskości wątroby u szczura, poprzez podanie substancji, która wpływa na równowagę układów wspólczulnego i przywspółczulnego. Konkretnie użyto tego:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Neuropeptyd_Y

Tylko że on... zwiększa działanie noradrenaliny? Czyli robi dokładnie to, czego chcę uniknąć?

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4346093/

tutaj sugerują, że przyczyną może być częściowo przynajmniej uszkodzenie nerwów, które mają za zadanie przekazać sygnał obkurczenia drobnych tętnic. W efekcie następuje rozszerzenie naczynek, które widać pod paznokciem w postaci tej ciemniejszej obwódki.

Ciągle szukam (i ciągle nie mogę znaleźć) jaki konkretnie, ale tak naprawdę konkretnie, mechanizm stoi za objawem Terry'ego w marskości wątroby. To mogłoby naprowadzić mnie na przyczynę u mnie. Przykładowo, załóżmy, że zdobyłbym gdzieś tabletki z tym neuropeptydem (o ile to działa w formie tabletek). Już po chwili bym wiedział, czy problem u mnie wynika z zaburzenia działania nerwów obwodowych odpowiedzialnych za przekazanie sygnału skurczenia drobnych naczynek krwionośnych.

Można oczywiście naokoło, tu np jest jakieś japońskie zioło, które neguje efekty niedoboru tego neuropeptydu (objaw niedoboru to silne stany lękowe)

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/33721592/

Tzn to jest mieszanka 12 różnych ziół, gotowej się nie kupi, a próba odtworzenia składu to szaleństwo.

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC6535318/

w marskości bardzo mocno obniżony jest poziom greliny, która wprost odpowiada za produkcję neuropeptydu Y. I tu jest coś, co można zrobić - mianowicie helicobacter (i ogólnie stany zapalne żołądka) bardzo mocno obniżają poziom greliny, w podobnym stopniu jak marskość.

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC1773634/

tu po wyleczeniu helicobacter poziom greliny wzrósł prawie dwukrotnie.

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4587604/

a tu różne zioła testowali, tak na szybko - imbir podniósł trochę poziom greliny, Ale to nic w porównaniu do d3

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1...24/2057881

ona podniosła poziom CZTEROKROTNIE u pacjentów z depresją. 50 000 tygodniowo.

No trochę w ciemno, ale coś tu może być na rzeczy. Akurat greliny faktycznie mogę mieć bardzo mało, ale nie chce mi się wierzyć, że akurat to mogłoby odpowiadać za objaw Terry'ego, przez te wszystkie lata gdy był obecny.
Odpowiedz
Ooooooooo, to mogłoby być to

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/14599946/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/10436944/

Szałwia czerwona, tylko że podawali to jakoś... dziwnie, np w drugim eksperymencie dożylnie, psom. Zaraz potem piszą o pacjentach, ale cholera wie, jak to było. Obydwa są z chin.
Odpowiedz
O, jest pełen zapis wraz z metodologią

https://www.wjgnet.com/1007-9327/full/v4/i5/439.htm

...60 gramów korzenia, z którego zrobiono wywar. No nie, stanowczo za dużo. I cenowo i logistycznie, nie wyobrażam sobie robienia tego przez miesiąc żeby coś sprawdzić.

Nic więcej nie mogę znaleźć.

Znalazłem za to wpis gościa, który miał objaw Terry'ego oraz helicobacter i znikło po wyleczeniu, a w każdym razie mocno się poprawiło.
Odpowiedz
Tak jeszcze myślę, czy w 2020 mogłem zrobić coś, co wpłynęło na helicobacter? W 2010 na pewno, sama witamina C mogła wtedy zdziałać cuda. Ale w 2020?

Tętnice nie obkurczają się tak, jak powinny. Kurcze, tam nie ma tak wielu substancji, które regulują ten obkurcz. Kilka dosłownie, tak samo jest kilka, które wysyłają sygnał do rozszerzenia. Za wysoki poziom jednej z dosłownie kilku rozkurczających, za niski jednej z dosłownie kilku obkurczających, źle działająca komórka mięśnia naczynia krwionośnego, źle działająca komórka nerwowa wysyłająca sygnał do tego mięśnia. I tyle, 4 możliwości, które mogą odpowiadać za to, że drobne tętnice są rozszerzone.

No i jeszcze ewentualnie walnięty odpływ przez żyły.

W marskości jest to połączenie kilku elementów, bardzo wysoki poziom tlenków azotu, które rozszerzają, niski tej substancji, której podanie wyleczyło szczury, uszkodzenie samych nerwów obwodowych, wysoki adrenaliny, wysoki serotoniny, a do tego zapchany odpływ przez żyłę wrotną.

I może najwyższy czas, żebym się przełamał i zrobił to, jak trzeba. Wypisał te substancje i po kolei albo badał poziom we krwi, albo stosował sztuczki które obniżą / podwyższą poziom.

Przykładowo serotonina, 2-3 dni diety z obniżony tryptofanem powinno wystarczyć. W zasadzie 1 dzień mógłby być wystarczający. Mam pod ręką mieszankę aminokwasów, które są go pozbawione, tyrozyny tylko brakuje, przez co obniżyłbym też jej poziom, niestety, ale 1 dzień z niższą trochę tyrozyną nie jest szczególnie dużym problemem.

Tlenki azotu... bardziej złożona sprawa. Duże dawki lizyny by pomogły, ale jak robiłem porządki, to ją wyrzuciłem. Są jakieś zioła, ale słabo działają. Leki, ale tu nie ma co ryzykować. No trudniej by było.

Nerwy to współczulny układ nerwowy, raczej powinno się unikać pobudzania, ale coś się znajdzie. Komórki mięśni... też trudno.

No tak czy tak, największych 3 podejrzanych to serotonina, tlenki azotu, (nor)adrenalina. Serotoninę i adrenalinę można od biedy zbadać, tylko oba te badania to koło stówki. Tlenków ni cholery się nigdzie nie zbada, albo nie mogę znaleźć. Tylko w wydychanym powietrzu, co ma znikomą wartość, tzn fajne, ale w innych chorobach. Tlenki są na szczycie listy podejrzanych, serotonina zaraz za nimi i ona jest najprostsza do sprawdzenia. Może nawet już to kiedyś zrobiłem tylko nie załapałem, że to to, brałem kiedyś peptydy i one są właśnie mieszanką aminokwasów pozbawioną tryptofanu. Jeszcze BCAA dodać i będzie git.
Odpowiedz
Zespół to uczucie jakby swędzenia wewnątrz łydek, bardzo, ale to bardzo nieprzyjemne. Chęć poruszania to coś innego, nie wiem nawet, czy ma jakąś konkretną nazwę.

Rozkręciłem mózg przed snem i pewnie przez to troszkę problemów było z zaśnięciem, 3 razy wstawałem, żeby położyć coś na klawiaturze - robię tak, gdy ma jakiś pomysł, po przebudzeniu zawsze pamiętam, co to było. Pod warunkiem, że leży jakiś przedmiot który z tą myślą skojarzyłem.Ale ogólnie sen bardzo dobry, dorzuciłem pół tabletki hydroksyzyny.

Pierwsza rzecz, histamina. To kolejna substancja, która rozszerza naczynka krwionośne. Proste do sprawdzenia, zablokować receptory, są na to leki, bardzo tanie i bezpieczne.

Druga, niacyna, bardzo dokładnie przyjrzeć się, czy objaw Terry'ego w jakikolwiek sposób zmienia się po niej. Ona rozszerza najdrobniejsze naczynka krwionośne, poprzez podniesienie poziomu jednej, konkretnej substancji.

Trzecia sprawa, leki przeciw migrenie, niektóre mogą działać przez wymuszenie obkurczu podnosząc poziom jednej, konkretnej rzeczy, albo obniżając poziom innej, tez konkretnej, bądź wzmacniając / blokując konkretne receptory. Podobnie leki przeciw niedociśnieniu. Sprawdzić działanie wszystkich, które są dostępne bez recepty, czy któryś warto wypróbować.

No i za pamięci - noradrenalina zwęża naczynka krwionośne, nie rozszerza ich. Jej wysoki poziom powinien pomagać.
Odpowiedz
Tomakinie, słyszałeś może o Pikamilionie? Jakaś syntetyczna forma GABA i Niacyny, podobno pomagająca przekroczyć barierę krew-mózg. W Rosji podobno dość popularne.
https://swissherbal.pl/produkt/pikamilon/
Odpowiedz
Pierwsze słyszę, jak zawsze, wolę poczekać na jakieś konkretniejsze badania. Z rzeczami wymuszającymi zwiększenie poziomu neuroprzekaźników zawsze jest problem, bo organizm z jakiegoś powodu trzyma te neuroprzekaźniki tak, jak trzyma. Najlepszy przykład to metamfetamina, super hiper tylko po kilku latach ma się dziury w mózgu, bo komórki umarły z przepracowania.

Tak myślę, które receptory histaminy są tak naprawdę zaangażowane w rozszerzanie naczynek krwionośnych

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC3853529/

tu testowali h1 i h2. Wychodzi na to, że największy efekt miały blokery receptorów H2.

No i super, czyli trzeba wziąć famotydynę i obserwować, jeśli objaw Terry'ego nagle zniknie, to będzie znaczyło, że jest wywołany poprzez nadmiar histaminy.

To już dwie rzeczy, które można sprawdzić samemu.
Odpowiedz
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/7690095/

tu sprawdzali mechanizmy, jakie stoją za działaniem serotoniny. Już mniejsza z tym, ale jedna rzecz jest tam istotna - błękit metylenowy, jego obecność blokuje jeden z mechanizmów rozszerzania naczynek.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/15992146/

tu wymieniają kilka substancji, które wyłapują tlenki azotu z krwi. Ale chyba wszystkie są niedostępne dla zwykłego śmiertelnika.

Hummm, jeden problem, mam podniesione ciągle ciśnienie krwi, lekko bo lekko, ale mam. Leki przeciw niedociśnieniu podniosłyby jeszcze bardziej.

No nic, myślę dalej.
Odpowiedz
Iiii takie coś

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC8031495/

jakieś kapsle do żucia, które wytwarzają tlenki azotu. Już po chwili ciśnienie krwi bardzo wyraźnie spadło. Oznacza to, że równie szybko wpłynęłoby to na objaw Terry'ego.

Nie kupi się tego, ale w składzie ma azotyn sodu i cytrulinę. Obie te rzeczy są dość tanie (azotyn dosłownie kilka zł) i chyba nawet gdzieś mam trochę cytruliny. Albo ziom ma.

Jest jeszcze problem odpływu krwi, czyli oporu na żyłach, ale tu za cholerę nie wiem, jak to ewentualnie sprawdzić. Podnieść rękę do góry i trzymać 15 minut? Nie ma zbyt wielu mechanizmów blokujących odpływ krwi przez żyły, no ale objaw ma 2 możliwe przyczyny

1. zbyt duże rozszerzenie drobnych tętnic, czysto teoretycznie, ciśnienie krwi powinno być wtedy niskie

2. zbyt silny opór w żyłach, tętnice próbują przepchnąć krew do żył, ona tam się nie mieści, przez co tętnice się nadmiernie rozszerzają. Efektem jest zarówno podniesione ciśnienie krwi, jak i rozszerzenie tętnic.
Odpowiedz
A jakby tak zamówić jednak lizynę, ze względu na jej ogólnozdrowotne właściwości, a przy okazji stront, lit i azotyn sodu u jednego sprzedawcy? Tylko to kurewsko toksyczne jest, dawka śmiertelna jest dość niska no i nie chcę tak mocnych trucizn trzymać w domu.

Hmm, czy ten mój napad twórczego analizowania i wymyślania przypadkiem nie został wywołany jednym kapslem piracetamu?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości