This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Nie, to musi być tutaj

"Noc bez hydroksyzyny była koszmarna. 2 godziny może spałem? Może nawet nie. Oczywiście przyczyn może być sto różnych, ale faktem jest, że chociaż z blokerami histaminy nie spałem idealnie, to o niebo lepiej niż bez nich. Oczywiście nerwy mnie zżerały.

Dziś pakuję magnez i przeciwutleniacze, przy czym witaminy z umiarem, magnez do oporu. Plus to, co pisałem - gotu kola, kwas alfa liponowy 2 tabletki, zamiast 1 na pół, cały czas biorę olej z ogórecznika, kreatynę, karnitynę, od tygodnia naltrekson w mikrodawce 2 mg. Regularnie miedź, codziennie witaminę U. Ciągle biorę spore dawki molibdenu, jakoś raz na tydzień kilka ml roztworu. W miarę regularnie sulforafan, taurynę, chondroitynę."

Noc, w czasie której praktycznie w ogóle nie spałem, więc to, co robiłem PRZED nią raczej nie ma znaczenia. Zaraz następna noc, po tej koszmarnej, była idealna.

A co zmieniłem:

- gigadawka magnezu, chyba 600 mg wtedy wziąłem
- trening Schultza
- podwójna dawka kwasu alfa liponowego
- sporo cysteiny

No i oczywiście jest opcja tarczycy, która potrafi się tak rozkręcać i wyciszać, brałem wtedy duże dawki karnityny, zwiększyłem przed tą dobrą nocą, jeśli pokryły się z okresem wyciszenia, mogło to dać taki efekt.

No i teraz tak

Treningu autogennego ani niczego takiego nie robiłem ostatnio w ogóle
Kwasu alfa liponowego brałem bardzo mało
Magnez i cysteina były ostatnio, nie pomogły jakoś szczególnie mocno, ale też nie biorę bardzo dużych dawek, jako że magnez blokuje przyswajanie cynku, a staram się brać cynk w chwilach "gdy mi się przypomni że mam coś wziąć".

Żadne badania nie wykazały, że kwas alfa liponowy pomaga na sen, a wprost przeciwnie, może szkodzić.

No kurde... Schultz i "kręcenie oczami", na to wygląda.

A, skóra głowy. Jest lepiej, prawie czysto, pomimo odstawienia oleju. Pewności nie ma, bo to pojawia się i znika, ale cynk naprawdę mógł zrobić robotę.
Odpowiedz
(02-10-2025, 03:54 AM)tomakin napisał(a): A, skóra głowy. Jest lepiej, prawie czysto, pomimo odstawienia oleju.

 Te substancje zawarte w oleju powinny się chyba kumulować w organizmie? Jeśli tak, to efekty powinny zostać jeszcze jakiś czas po odstawieniu.

 Jeśli chodzi o sen - dieta i też inne czynniki na pewno mocno wpływają. Ja na pewno gorzej śpię, jeśli wieczorem jem jajka. Też jeśli dużo pracuję w ten dzień przy komputerze, później kładąc się spać nie mogę oczyścić umysłu, ciągle mam w głowie to czym się zajmowałem i przewracam się wtedy godzinami w łóżku.  
Na pewno warto zwrócić na to uwagę... 

 Ogólnie wydaje mi się, że - przynajmniej jeśli nie jesz codziennie tego samego - za mało zwracasz uwagę na dietę w swoich rozważaniach, to też musi być moim zdaniem duża część równania.
Odpowiedz
No właśnie, niby powinny się kumulować, ale coś im nie wychodzi. Czy na pewno dochodzi do kumulacji? Już pisałem, że nie wiadomo, jak to działa, omega 3 wchodzą w skład błon komórek mózgowych, ale omega 6, obecne w olejach które piłem, służą chyba przede wszystkim jako surowiec do produkcji hormonów i substancji do nich podobnych (prostaglandyny etc). Możliwe, że trzeba po prostu zadbać o 2 rzeczy, po pierwsze ciągłą obecność konkretnych kwasów tłuszczowych i substancji w diecie, po drugie o naprawę cykli metabolicznych, które odpowiadają za przemiany tych kwasów. Być może uzupełnienie cynku będzie jedną z takich napraw, bo on jest najczęściej wymieniany jako coś, co blokuje syntezę.

Na sen wiadomo, że dużo rzeczy wpływa, ale te czynniki mam mniej więcej podobne cały czas, a jednak zdarzają się okresy gdy prawie nie śpię, a zdarzają się, że jest bardzo dobrze. Całe okresy, nie że jedna noc super, jedna paskudna, tylko to się tygodniami ciągnie.

Dieta to oczywiście podstawa zdrowia, może nawet ważniejsza od supli. No ale mi chodzi o ustalenie co konkretnie odpowiada za zanik / pojawianie się obłączków, co dokładnie wywołuje okresy dobrego / złego snu. I tutaj suplementy są niezastąpione, bo w jeden dzień można dostarczyć dawkę jakiejś witaminy, którą w diecie miałoby się po kilku tygodniach. Są oczywiście wyjątki, jak pisałem - wapń, cholina, witamina K. No ale to wyjątki, reguła jest taka, że chcąc znaleźć konkretną substancję, bierze się konkretną substancję.

Teraz na tapecie mam mieć cholinę i przeciwutleniacze, bo to połączenie wydaje się obiecujące, a cholinę znalazłem w szafie, Wcześniej myślałem, że byłbym zmuszony albo do kupna ohydnej (i drogiej) lecytyny, albo do jedzenia 10+ jajek dziennie. Widzisz problem w diecie? Ponad 10 jajek dziennie to ani tanio nie jest, ani specjalnie zdrowo, a co więcej wymaga żelaznej wytrzymałości, bo już na drugi dzień będzie się rzygać chciało na samą myśl o nich. Przeciwutleniacze to w ogóle kosmos, nie wiem, co musiałbym zjeść, żeby mieć 200 mg witaminy E. Pół kilograma słoneczniku? 4 kg orzeszków? 25 litrów soków organicznych? Albo po prostu 2 tabletki, z tych które kosztują 12 groszy sztuka.

Nie wiem tylko, czy żołądek puści mnie z tym eksperymentem, ciągle coś jest nie tak.

No tak czy tak, trening mięśni brzucha zaliczony, trening Schultza zaliczony, jeszcze szybki trening machania oczami.
Odpowiedz
(02-10-2025, 06:37 AM)tomakin napisał(a): Teraz na tapecie mam mieć cholinę i przeciwutleniacze, bo to połączenie wydaje się obiecujące, a cholinę znalazłem w szafie, Wcześniej myślałem, że byłbym zmuszony albo do kupna ohydnej (i drogiej) lecytyny, albo do jedzenia 10+ jajek dziennie. Widzisz problem w diecie?

 Tak, jak najbardziej - raczej chodziło mi o to, że nie można też ignorować wpływu tego, co się je. Mimo wszystko to stamtąd będzie pochodzić większość składników odżywczych. Myślę też, że dieta może mieć w większości przypadków największy wpływ na stan zapalny na przykład.

 Jeśli nie znasz, to Cronometer is fajny.
Odpowiedz
Dieta ma mega wpływ na stan zapalny, ale w konkretnie chorobach układu pokarmowego, a szczególnie jelit. W innych wypadkach ma znikomy. Jeśli jednak chodzi o np stres oksydacyjny, to o ile nie jest to dieta złożona ze spirytusu, suple będą mieć wpływ wielokrotnie większy.

Jasne, że dieta jest cholernie ważna, to właśnie tak zapobiega się trzem największym zabójcom - chorobom serca, nowotworom i cukrzycy. Trzymam w miarę niskotłuszczową, gorzej z wysyceniem mikroskładnikami, tymi tysiącami substancji nieznanych jeszcze nauce, no ale to jak ruch, to nie będzie miało wpływu ani na obłączki, ani na objaw Terry'ego. Zapewne dieta nie miałaby też wpływu na zapalenie skóry głowy, bo tu chodzi o konkretne substancje, jeśli nie dostarczy się sezaminy, która jest w jednym, konkretnym oleju, nie będzie poprawy. No i tu można się zastanawiać, czy olej sezamowy jest suplementem, czy składnikiem odżywiania.
Odpowiedz
https://rozanski.ch/forum/index.php?topic=1330.0

O, może sobie wypróbuję. Tak na szybko sprawdziłem jeden ze składników i faktycznie, tatarak ma bardzo silne działanie.
Odpowiedz
https://imgur.com/a/3ZUMZGk

o, takie coś. Zakłada się jak plecak, efekt końcowy jest taki, że talerz leży na wysokości nerek, taśma opiera się na karku, idzie pod pachami i przechodzi na plecy do talerza. Te 5 kg na plecach robi bardzo dużą różnicę, zakwasy na brzuchu mam takie, że jak wstaję z leżenia, to jakoś bokiem muszę Big Grin

Nastawię kotlety sojowe i przyjrzę się temu, co tam na forum różańskiego wypisują.
Odpowiedz
No to po kolei

Kurkuma - na pewno kurkumina działa i nie ma co bawić się w to, co tam podają, lepiej kupić ekstrakt.

tatarak ma bardzo fajne potwierdzone badaniami działanie

płucnica potwierdzona badaniami

lucerna - zero badań

żywokost - owszem, działa

babka jajowata - z tego co widzę badano tylko łuski nasion i owszem, było działanie bakteriobójcze konkretnie pod kątem helicobacter, ale nie badali innych części rośliny albo nie mogę na szybko znaleźć, innych gatunków babki nie sprawdzano w ogóle (albo nie mogę znaleźć)

No i lukrecja, bardzo silne działanie.

Hmm, no wygląda na to, że ta mieszanka mogłaby być skuteczna. Wywalić lucernę, wywalić babkę, ewentualnie dorzucić parę z tych rzeczy, które tutaj wymieniałem. Pewnie można to przygotować 20 razy skuteczniej, bo ta kobieta która to tam zalecała wszystko wzięła w takiej samej dawce, siłą rzeczy jednego zioła będzie za mało, drugiego za dużo. Ale jak będę coś na allegro zamawiał, to machnę cały zestaw ziół. Przy okazji kupię też do picia, bo w sklepach za bardzo nie ma grubo ciętych mieszanek, takich odpowiednich do tego zaparzacza co mam. Póki co miętę czy melisę wysypuję z torebek, ale to jest strasznie drobne i przelatuje przez oczka.

No i trzymać się cynku, bo bo jego niski poziom mógł być czynnikiem całkowicie blokującym skuteczność moich sposobów.

I ten, no, jednak wracam do dużych dawek karnityny, ją też odstawiłem ostatnio, bo objaw nie znikał, ale po odstawieniu zrobił się jakby większy. Może efekt nagłego uzupełnienia cynku, co musiało spowodować nasilenie niektórych reakcji. Pewnie potem się wyrówna, no ale fakt faktem, objaw jest wyraźniejszy. Cynk podkręca tarczycę, no kto wie, czy to nie w tę stronę poszło. Albo po prostu jelita, omeprazol ma skutek uboczny - przerost flory jelita cienkiego, jako że bakterie nie są zabijane w żołądku.

No i tak na dobrą sprawę, za każdym razem, jak był okres poprawy, był też dłuższy okres brania karnityny. Tylko to w drugą stronę nie działa, nie zawsze karnityna dawała jakąkolwiek poprawę, np teraz nie.
Odpowiedz
No, dużo lepszy sen. Co zrobiłem... ćwiczenie z oczami, wziąłem dużą dawkę karnityny. I tyle, nic więcej szczególnego. B1 cały czas biorę w takiej samej dawce, podobnie magnez, nic nie zwiększałem. Nic nie brałem nowego. Mogło oczywiście dojść do przekroczenia granicy w organizmie, po której te substancje zaczynają działać jak trzeba, ale ja bym stawiał, że jeśli już coś, to albo karnityna, albo ćwiczenia na przywspółczulny.
Odpowiedz
Iii koniec przerwy od olejowania. Zrobiłem żeby się przekonać, czy problemy ze skórą wrócą - wróciły, a potem po dużych dawkach cynku poprawiło się. Jeśli dobrze kombinuję, cynk powinien zadziałać mocno synergicznie, czyli:

Wcześniej z olejami było: dostarczam GLA -> organizm tworzy DGLA -> olej sezamowy blokuje rozkład DGLA

Bez oleju ale z cynkiem było: nie dostarczam GLA, ale organizm dzięki cynkowi trochę go produkuje -> organizm ma tylko trochę GLA, ale dzięki cynkowi znacznie silniej tworzy potem z niego DGLA -> DGLA jest rozkładane, niemniej jego stężenie jest już na tyle duże, by powstrzymać zmiany skórne

Teraz (mam nadzieję) będzie, przy obu olejach i cynku: dostarczam GLA plus organizm trochę tworzy -> organizm tworzy dwa - trzy razy więcej DGLA -> olej sezamowy blokuje rozkład DGLA

No i obserwować bebechy, bo nie wiem, czy niektóre problemy nie brały się z oleju na pusty żołądek.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości