Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
02-04-2025, 05:02 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-04-2025, 05:21 AM przez tomakin.)
Trafiłem na fajny opis przypadku, jak ktoś sobie refluks wyleczył. Otóż ta osoba, chyba jakaś babka, jadła w pozycji do góry nogami, nie wiem, czy całkowicie, czy pod dużym kątem, no ale chodziło o to, żeby mięśnie przełyku i zwieracze pracowały przeciw grawitacji, a nie wraz z nią. Zaczynała od etapu, że cały czas się ulewało, nadżerki wszędzie, jeść nie mogła, po jakimś czasie - dość długo zeszło - refluks całkowicie znikł, mięśnie znowu spełniały swoją rolę. Czy się wzmocniły na zasadzie siłowni, czy po prostu lepiej zintegrowały, no tak czy tak pomogło.
Tak myślę, czy czegoś takiego nie wprowadzić do ćwiczeń co kilka dni, razem z siłownią. Nie hardkorowo, jak to opisali w tym przypadku, gdzie całe posiłki tak ta osoba wciągała, tylko delikatnie, kilka kęsów czy łyków czegoś.
...spróbowałem w pozycji świecy no i jest jeden problem, to jest proszenie się o wylew
Za to w pozycji leżącej, gdy nogi są nisko na ziemi, tyłek wysoko, głowa nisko, nie będzie chyba specjalnie dużego problemu z ciśnieniem w żyłach i tętnicach mózgu. Zapewne da się tutaj użyć mojej ławeczki treningowej.
No i powinienem miedzi jednak przypilnować. Który to już raz łapię się na tym, że po czymś, co obniża jej poziom, mam silną bezsenność? Ile razy po jej wznowieniu spałem lepiej? No i najważniejsze, włosy odzyskiwały po niej kolor.
No i ten film na youtube, gdzie babce po suplementach miedzi odrosły obłączki. Tylko że ona cały czas w komentarzach tam pytała ludzi, jaki mają poziom hormonów tarczycy, więc zgaduję, że tak naprawdę zaczęła leki na tarczycę brać, ale nie przyznała się na filmach, żeby nie stracić wiarygodności "naturoterapeutki" która sobie sama wszystko wyleczy.
Problem w tym, że wszystkie dosłownie badania łączą wysoki poziom miedzi ze stanami lękowymi i bezsennością. Ludzie mieli też naprawdę poważne niedobory, zagrażające życiu, a spali dobrze. No jeśli wierzyć medycynie i badaniom, krzywdę sobie miedzią robię. Coś tu nie gra.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
No, stanowczo do karnityny 2 razy dziennie trzeba wrócić. Przerwałem i już wracają stany lękowe.
Liczba postów: 728
Liczba wątków: 33
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
4
02-04-2025, 03:54 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-04-2025, 04:01 PM przez subzero.)
Zapytałem innego modelu mającego dostęp do badań naukowych.
subzero napisał(a):Co ma astma wspólnego z AIDS, depresją, marskością wątroby i niewydolnością nerek, że w astmie także znikają obłączki?
consensus napisał(a):Obłączki (białe półksiężycowate struktury u nasady paznokci) mogą zanikać w różnych stanach chorobowych, co sugeruje pewne wspólne mechanizmy patofizjologiczne między astmą, AIDS, depresją, marskością wątroby i niewydolnością nerek. Oto kilka możliwych wyjaśnień:
Niedotlenienie i zaburzenia krążenia – Astma, niewydolność nerek i marskość wątroby mogą prowadzić do przewlekłego niedotlenienia organizmu, co może wpływać na macierz paznokcia i prowadzić do zaniku obłączków.
Przewlekły stan zapalny – W astmie, AIDS i chorobach przewlekłych (np. marskości wątroby, niewydolności nerek) występuje przewlekły stan zapalny, który może wpływać na mikrokrążenie i metabolizm keratynocytów w macierzy paznokcia.
Zaburzenia immunologiczne – W AIDS dochodzi do osłabienia odporności, a astma i choroby przewlekłe również mogą mieć komponent autoimmunologiczny lub wpływać na układ immunologiczny, co może oddziaływać na wzrost paznokci.
Niedobory składników odżywczych – Choroby przewlekłe, takie jak niewydolność nerek i marskość wątroby, prowadzą do zaburzeń wchłaniania i metabolizmu składników odżywczych (np. białek, witamin, cynku), co może wpływać na strukturę paznokci.
Zaburzenia hormonalne – Kortykosteroidy stosowane w astmie mogą wpływać na metabolizm paznokci, podobnie jak zaburzenia hormonalne towarzyszące depresji, AIDS i marskości wątroby.
Zanik obłączków może więc być oznaką systemowego problemu zdrowotnego, w którym wpływ na mikrokrążenie, niedobory składników odżywczych i stan zapalny odgrywają kluczową rolę.
Liczba postów: 306
Liczba wątków: 8
Dołączył: Dec 2020
Reputacja:
13
(02-03-2025, 11:46 PM)tomakin napisał(a): A tak z zupełnie innej beczki
Do niewielkiego garnka wlewamy olej, tak żeby było kilka milimetrów na dnie. Porządnie go rozgrzewamy i wsypujemy pół szklanki kaszy gryczanej. Niech się parę minut popiecze w tym oleju, zalewamy szklanką wody (można np szklankę kaszy i 2 szklanki wody, ważne żeby proporcja była 1:2, może być troszkę mniejsza, np 1 do 1,7).
Dosypujemy trochę vegety, bo czemu nie. Albo po prostu solimy lekko wodę.
Gotujemy na małym gazie, aż będzie gęste, ale żeby nie przypalić.
Wyłączamy gaz, czekamy aż wsiąknie reszta wody.
Jakie to jest dobre....
Jem na śniadanie od paru lat :-) Dodaję do tego jajko. Podbija smak i dodaje białka + inne wartościowe rzeczy.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
No te boty jedną mądrą rzecz powiedziały. Kortykosteroidy mogą faktycznie wpływać bardziej, niż sama choroba.
Liczba postów: 728
Liczba wątków: 33
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
4
tomakin napisał(a):Najważniejszy - i w zasadzie niemożliwy do odparcia - zarzut dotyczy tego, co dzieje się po podaniu leków antyretrowirusowych. Z reguły podaje się je, gdy poziom limfocytów CD4 spadnie w okolice 200. W pewnym momencie we krwi chorego po podaniu leków w ogóle nie wykrywa się wirusa. Nie ma go, albo jest go tak mało, że nie ma to znaczenia. W tym momencie w ciągu miesiąca, góra dwóch organizm powinien wyprodudować limfocyty CD4 do poziomu 1000 - tak się dzieje praktycznie zawsze, gdy ich poziom spada z przyczyn innych niż HIV. Zarazimy się wirusem np mononukleozy, który w ciągu miesiąca wybije nam CD4 tak, że z 1200 zostanie nam 200? Nie ma problemu, za parę miesięcy znowu mamy 1200. Ale nie w przypadku HIV / AIDS. Po praktycznie całkowitym zlikwidowaniu wirusa poziom CD4 nie rośnie, albo rośnie bardzo powoli - 100 w ciągu roku albo nawet jeszcze mniej. consensus napisał(a):Dlaczego poziom CD4 nie odbudowuje się szybko po terapii antyretrowirusowej?
To zjawisko zostało dobrze zbadane i jest tłumaczone przez kilka mechanizmów:
Zniszczenie niszy komórek macierzystych CD4:
HIV infekuje nie tylko dojrzałe limfocyty CD4, ale także komórki progenitorowe w szpiku kostnym oraz grasicy, które są odpowiedzialne za ich produkcję. To powoduje uszkodzenie mechanizmów regeneracyjnych układu odpornościowego (Zeng et al., 2012).
Przewlekły stan zapalny i aktywacja układu immunologicznego:
Mimo że terapia antyretrowirusowa (ART) hamuje replikację HIV, organizm nadal wykazuje przewlekły stan zapalny, który prowadzi do dalszego niszczenia CD4. Ten proces nazywany jest „immunologicznym starzeniem się” (Deeks et al., 2013).
Rezerwuar wirusa w układzie limfatycznym:
HIV nie jest całkowicie eliminowany z organizmu, nawet gdy nie jest wykrywany we krwi. Znajduje się w ukrytych rezerwuarach, takich jak węzły chłonne, gdzie może powodować dalszą destrukcję układu immunologicznego (Chun et al., 2015).
Wpływ wieku i czasu trwania infekcji:
Pacjenci, którzy byli zakażeni przez wiele lat przed rozpoczęciem terapii, mają trudniejszą regenerację CD4, ponieważ ich układ odpornościowy jest bardziej wyniszczony (Hunt et al., 2016).
Nie każda infekcja działa tak samo jak HIV:
W przypadku innych infekcji (np. mononukleozy), układ odpornościowy nie jest niszczony w tak fundamentalny sposób, jak przy HIV. Tam spadek CD4 jest tymczasowy i wynika głównie z aktywacji układu immunologicznego, a nie celowego atakowania tych komórek przez wirusa (Appay & Sauce, 2008).
Podsumowanie
HIV powoduje długotrwałe zmiany w układzie odpornościowym, które utrudniają odbudowę CD4, nawet po rozpoczęciu terapii ART. Uszkodzenie niszy komórek macierzystych, przewlekły stan zapalny i ukryte rezerwuary wirusa są głównymi czynnikami odpowiedzialnymi za ten efekt.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
o obłączkach niech coś mądrego lepiej powie, a nie jakieś moje posty sprzed 40 lat będzie analizował
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
I jeszcze jedna rzecz. B12. Po pierwsze, kiedyś po zastrzyku obłączki mi odrosły. Po drugie, w 2010 brałem spore dawki wynalazku o nazwie dibencozide, jedna z form B12. Po trzecie, od cholery jest doniesień w internecie, że właśnie po B12 komuś zaczęły rosnąć.
Ale są też dziesiątki wpisów, że po B12 nie urosły, sam testowałem spore dawki bez efektu. Może zastrzyk dałby taki efekt jak kiedyś, ale zastrzyków sobie nie będę robić sam, a lekarz mi nie przepisze bez powodu. Za cholerę teraz sobie nie przypomnę, czy w 2020 brałem B12, być może tak, bo wtedy zrobiłem zestaw wszystkiego, co poprawia działanie mózgu. Ale na obrazku, który mam, gdzie ułożyłem obok siebie wszystkie (no... prawie) testowane wtedy suple, B12 nie ma.
Jest:
- HMB
- wapń
- kreatyna
- beta alanina
- piracetam
- karnityna
- tiamina
- DAA
Plus rzeczy, które potem zapisywałem - melatonina, zeaksantyna z luteiną, olej rokitnikowy.
No dobra, pomijając 2020, gdzie obłączki mogły rosnąć pomimo braku B12, bardzo dużo wskazuje na to, że ona gra jednak jakąś sporą rolę. Tylko jaką?
Po odstawieniu omeprazolu oczywiście znowu lekki refluks i zgaga, nic tragicznego, ale widać, że coś dalej jest tam nie tak. No i może tutaj B12 coś pomoże, bo bez niej nie ma odpowiedniej regeneracji błon śluzowych żołądka i dwunastnicy.
Ten ziom, co pisałem że ma chore serce, załamany, kumpel mu się powiesił. Nawet nie znał go za bardzo i nie do końca lubił, ale trafiło go mocno. Zostawił żonę i dwójkę małych dzieci, 2 i 6 lat czy coś takiego. A ziom ze słabym sercem zaczyna się psuć, rana którą miał po operacji ratowania nóg przy zakrzepicy znowu się otworzyła i ropieje. Podrzucę mu przy okazji trochę miedzi do przemywania.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
O, tego szukałem, już wklejałem kiedyś to (albo podobne), no ale
https://www.semanticscholar.org/paper/A-...51df265b93
niedobór B12 tak duży, że doszło do zmiany koloru skóry, ale nie spowodowało to zaniku obłączków.
Ale faktem jest, że ludziom po B12 rosły. Ona gdzieś jest zaangażowana w procesy, od których zależy wielkość obłączków, ale najwidoczniej nie może być zaangażowana bezpośrednio. Duże dawki czasem przyspieszą te procesy, ale niedobór ich nie zatrzyma.
No i znowu pasują wolne rodniki, bo przy niedoborze B12 rosną, ale nie bardzo mocno. Może być tak, że u osób na granicy niedobór albo jego uzupełnienie przesuną tę granicę i obłączek zacznie rosnąć.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
|