01-14-2025, 02:42 PM
W tej książce, "pokonaj bezsenność w 6 krokach" jest jedno bezcenne zdanie, jeśli ogólna ilość godzin snu w tygodniu czy w miesiącu spada poniżej pewnej wartości, to trzeba iść do lekarza, bo przyczyna nie leży w głowie. No i u mnie tak było, nie to, że długo nie mogłem zasnąć, po prostu nie byłem w stanie spać. Po godzinie się budziłem i tyle. I tak całymi tygodniami.
A potem bum - i wszystko wracało do normy, spałem bez problemów, bez wybudzania, zasypiałem od razu.
To nie jest schemat bezsenności wywołanej nerwicą, więc wszelkie sposoby typu kontrola myśli czy medytacja po prostu nie zadziałają, albo zadziałają tylko odrobinę. No ale na pewno warto je robić, podrzuć tego youtuba, najlepsza rekomendacja to "u mnie działa"
W ogóle dziecinnie proste powinno być złapanie przyczyny bezsenności, skoro tak nagle znika. Sprawdzić dokładnie, co robiło się w danym dniu, a jako że wszystko zapisuję, zadanie wydaje się banalne. No i niedawno miałem taką zmianę, z totalnej bezsenności do idealnego snu w jeden dzień. I za cholerę nie mogę w dalszym ciągu dojść, co tam się stało.
Nad niektórymi rzeczami po prostu nie ma za bardzo kontroli, weźmy ten suplement który wziąłem, po którym miałem taką masakrę. Mogło być tak, że jod, który jest w składzie, rozkręcił tarczycę, potem nastąpił odbicie w drugą stronę (okres super snu, spadek tętna, a nawet zatwardzenie), potem powolne odbicie z powrotem w fazę hiper (lekkie pogorszenie) i teraz się może wyrównywać. Nie da się tak do końca kontrolować tego, ile jest jodu w diecie, można tylko zgadywać, czasem nawet dość dokładnie, ale zawsze to tylko zgadywanki. A już na pewno nie da się ogarnąć, kiedy następuje powiedzmy pogorszenie autoimmunologicznego podbicia poziomu hormonów.
Ale może też być histamina. I tutaj już ściśle może zależeć od tego, czy zjadło się coś, na co ma się alergię pokarmową. A jako że taka alergia może nie dawać specjalnie objawów jelitowych, to jeśli nie zapisuje się każdego dosłownie posiłku, za cholerę się tego nie ogarnie. Może to zresztą być po prostu wysoka zawartość histydyny, albo wręcz czystej histaminy w jedzeniu. Histamina drastycznie zmienia się, jeśli jedzenie trochę się rozłoży. Są nawet przypadki ciężkiego zatrucia histaminą osób całkowicie zdrowych, bo zjedli lekko nadpsutą powiedzmy rybę.
Może być sto innych rzeczy, o których po prostu nie wiem.
No ale tak czy tak, śledząc co się działo w suplementacji tuż przed poprawą albo tuż przed pogorszeniem, powinien być jakiś wgląd pozwalający ogarnąć przyczynę. Suple mają to do siebie, że bardzo mocno ingerują w ogólną chemię organizmu. Załóżmy, że przyczyną jest niezłośliwy guz zalewający organizm serotoniną. Po tryptofanie powinno być duże pogorszenie, po mieszance kolagenu i tyrozyny poprawa. Jeśli przyczyną jest tarczyca, jod powinien dawać bardzo silne i szybkie reakcje (w jedną albo w drugą, w zależności od dawki), a karnityna w ciągu kilkunastu dni powinna doprowadzić do równowagi.
To są te proste zależności, ale gdy w grę wchodza neuroprzekaźniki, bywa gorzej. Tu już naprawdę może być kosmicznie trudno odszyfrować, co jest przyczyną czego, też suplementy i reakcja na nie mogłyby pomóc, ale to czasem bywa na zasadzie kilku kroków metabolicznych, gdzie znamy tylko pierwszy.
No cóż, brać suple, obserwować, zapisywać, co się dzieje. W końcu pojawi się rozwiązanie.
A potem bum - i wszystko wracało do normy, spałem bez problemów, bez wybudzania, zasypiałem od razu.
To nie jest schemat bezsenności wywołanej nerwicą, więc wszelkie sposoby typu kontrola myśli czy medytacja po prostu nie zadziałają, albo zadziałają tylko odrobinę. No ale na pewno warto je robić, podrzuć tego youtuba, najlepsza rekomendacja to "u mnie działa"

W ogóle dziecinnie proste powinno być złapanie przyczyny bezsenności, skoro tak nagle znika. Sprawdzić dokładnie, co robiło się w danym dniu, a jako że wszystko zapisuję, zadanie wydaje się banalne. No i niedawno miałem taką zmianę, z totalnej bezsenności do idealnego snu w jeden dzień. I za cholerę nie mogę w dalszym ciągu dojść, co tam się stało.
Nad niektórymi rzeczami po prostu nie ma za bardzo kontroli, weźmy ten suplement który wziąłem, po którym miałem taką masakrę. Mogło być tak, że jod, który jest w składzie, rozkręcił tarczycę, potem nastąpił odbicie w drugą stronę (okres super snu, spadek tętna, a nawet zatwardzenie), potem powolne odbicie z powrotem w fazę hiper (lekkie pogorszenie) i teraz się może wyrównywać. Nie da się tak do końca kontrolować tego, ile jest jodu w diecie, można tylko zgadywać, czasem nawet dość dokładnie, ale zawsze to tylko zgadywanki. A już na pewno nie da się ogarnąć, kiedy następuje powiedzmy pogorszenie autoimmunologicznego podbicia poziomu hormonów.
Ale może też być histamina. I tutaj już ściśle może zależeć od tego, czy zjadło się coś, na co ma się alergię pokarmową. A jako że taka alergia może nie dawać specjalnie objawów jelitowych, to jeśli nie zapisuje się każdego dosłownie posiłku, za cholerę się tego nie ogarnie. Może to zresztą być po prostu wysoka zawartość histydyny, albo wręcz czystej histaminy w jedzeniu. Histamina drastycznie zmienia się, jeśli jedzenie trochę się rozłoży. Są nawet przypadki ciężkiego zatrucia histaminą osób całkowicie zdrowych, bo zjedli lekko nadpsutą powiedzmy rybę.
Może być sto innych rzeczy, o których po prostu nie wiem.
No ale tak czy tak, śledząc co się działo w suplementacji tuż przed poprawą albo tuż przed pogorszeniem, powinien być jakiś wgląd pozwalający ogarnąć przyczynę. Suple mają to do siebie, że bardzo mocno ingerują w ogólną chemię organizmu. Załóżmy, że przyczyną jest niezłośliwy guz zalewający organizm serotoniną. Po tryptofanie powinno być duże pogorszenie, po mieszance kolagenu i tyrozyny poprawa. Jeśli przyczyną jest tarczyca, jod powinien dawać bardzo silne i szybkie reakcje (w jedną albo w drugą, w zależności od dawki), a karnityna w ciągu kilkunastu dni powinna doprowadzić do równowagi.
To są te proste zależności, ale gdy w grę wchodza neuroprzekaźniki, bywa gorzej. Tu już naprawdę może być kosmicznie trudno odszyfrować, co jest przyczyną czego, też suplementy i reakcja na nie mogłyby pomóc, ale to czasem bywa na zasadzie kilku kroków metabolicznych, gdzie znamy tylko pierwszy.
No cóż, brać suple, obserwować, zapisywać, co się dzieje. W końcu pojawi się rozwiązanie.




