Liczba postów: 306
Liczba wątków: 8
Dołączył: Dec 2020
Reputacja:
13
Przez całe życie miałem spore znamię na szyi. Dzisiaj moja córka oglądała mój stary dowód osobisty i spytała się co to jest to znamię na szyi. Powiedziałem, że to jest to coś co mam na szyi, ale zapomniałem czy po lewej stronie, czy po prawej, bo rzadko patrzę do lusterka i po prostu nie zwracałem na to uwagi... Okazało się, że znikło prawie w ogóle. Było ciemno brązowe, teraz jest delikatnie ciemniejsze od skóry. Zacząłem przeglądać fotki i zobaczyłem, że zaczęło mi znikać chyba 2 lata temu, już wtedy przestawało być widoczne na fotkach.
Sorry za off top, ale to jakby jednak temat różnych zmian skórnych. Co mogło spowodować zniknięcie znamienia? Miałem je przez ponad 50 lat życia... po prostu się wkurwiło i sobie poszło?
Odnoście tematu lęków, spania itd. u mnie nastąpiła znaczna poprawa, ale nie mam pojęcia co to spowodowało. Być może po prostu regularność brania supli.
Ostatnio dodałem soplówkę jeżowatą, biorę też magnez glycynian, gilnkgo biloba, munio himialjskie oraz goat colostrum. To te nowe rzeczy, które dodałem. Może coś z tego pomogło?
Oczywiście regularnie biorę CBD, ale coraz częściej zapominam je brać, a to oznacza, że jest lepiej, bo nim regulowałem mój nastrój. Jak było gorzej to brałem więcej kropel, jak lepiej to mniej. A teraz dochodzi do tego, że zapominam czasem wziąć, albo biorę mniej.
Coś musiało mi psychę poprawić mimo, że stresu nie ma mniej ani trochę.
Biorę też regularnie ostatnio probiotyki... Coś tu zadziałało póki co.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
No z tym znamieniem to niezły bajer, wiem, że mogą się pojawiać nowe, ale znikać? Nie spotkałem się. Któryś suplement, na to stawiam, ale który?
Z tych rzeczy co wymieniłeś, miłorząb i soplówka mają mocny wpływ na nastrój, oczywiście też magnez, ale tu stawiam, że w przeszłości brałeś regularnie i nie było efektów?
Jakiej firmy mumio kupiłeś? Może też sobie walnę? Tyle dobrego o tym słyszałem.
Jestem fanem uderzenia w przyczynę problemu, wszelkie zioła uderzają zawsze w skutek. Działają jak leki, czyli tylko dopóki się je bierze. Dlatego taką nadzieję pokładam w oleju z ogórecznika - on uderza w jedną z przyczyn, niski poziom konkretnej substancji, której uzupełnianie zajmuje miesiące, a czasem lata. Jakbyś ustalił, jakie konkretnie zioło pomogło (o ile to zioło, a nie magnez), to można pokusić się o próbę znalezienia mechanizmu, a to mogłoby dać szansę znalezienia przyczyny.
U mnie ponad 11 godzin snu, przeplatanego wybudzeniami, więc ciągłego było pewnie mniej niż 8. Ale snu, a nie przewracania się z boku na bok i myślenia o śmierci.
W ogóle to
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/3630857/
Tylko pikolinian cynku podniósł poziom w czerwonych kwinkach i we włosach. Siarczanu nie sprawdzali, ale porównywali do glikonianu i cytrynianu.
No i fajnie, bo akurat ten, co zacząłem brać, to pikolinian.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
01-14-2025, 03:08 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-14-2025, 03:52 AM przez tomakin.)
No i jeszcze odnośnie cynku. Jeśli mechanizm wywołania przez niego nadczynności bierze się z aktywacji hormonów tarczycy, to by oznaczało, że taka reakcja jest dowodem na... niedobór cynku. Bo tylko w stanie niedoboru hormony tarczycy zwiększą się po suplemencie.
Włosy dziś jeszcze mocniejsze, a co ważniejsze, znowu całkowicie znikło zapalenie skóry głowy.
Jedyne co mnie martwi to to, że akurat w parkinsonizmie poziom cynku jest wyraźnie podniesiony, a miedzi wyraźnie obniżony. Czyli zwiększam ryzyko jednej choroby, próbując zmniejszyć ryzyko innych.
W sumie ciekawe... cynk jest niezbędny do syntezy GLA, można powiedzieć, że jego poziom to najlepszy wskaźnik tego, ile GLA będzie w organizmie. W chorobie Parkinsona mamy bardzo niski poziom GLA, a jednocześnie wyższy niż w średniej populacji poziom cynku. Coś tu się nie zgadza.
O, tu ciekawe
https://www.sciencedirect.com/science/ar...8000000304
W poprzednim badaniu, które czytałem (nie wklejałem linku) poziom miedzi we włosach chorych był wyraźnie niższy. Tu jednak badali wiarygodniejsze wskaźniki - wewnątrz czerwonych krwinek.
Chorzy mają tej miedzi prawie dwa razy więcej, niż zdrowi! Cynku też mają trochę więcej, ale tylko trochę, za to we krwi wyszło trochę mniej.
Wychodzi na to, że nie tyle idzie tutaj o dostarczanie miedzi / cynku w diecie, co o to, jak są one wykorzystywane przez organizm.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Przyszła luteolina. Ale... podobno ma BARDZO cierpki smak. Proszek w tabletce, którą otworzyłem, w ogóle nie ma smaku.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/36938848/
tu nawet zastanawiają się, jak ten smak maskować.
Z drugiej strony, podobno łupina orzecha ziemnego zawiera bardzo dużo luteoliny. Podobno około 3000 mg / kg, czyli łupina orzecha ziemnego powinna być mocno cierpka. Nie jest, próbowałem kiedyś.
...no dobra, lekko cierpki jest... nawet mocno cierpki, ale jak rozgryzłem calutką tabletkę i mocno przeżułem, co tam było.
No, ale chociaż dowiedziałem się jednego
https://www.sciencedirect.com/science/ar...9220311640
15 gramów łupin orzeszków ziemnych powinno dostarczyć tyle luteoliny, ile jedna tabletka. I łupiny są jadalne, nie ma z nimi problemu, nie licząc niewielkiego ryzyka zatrucia pestycydami, jeśli akurat są na łupinie.
No cóż... trzeba rozgryźć parę łupin orzecha ziemnego i zobaczyć, czy mają paskudny, ostro cierpki smak. Jeśli nie mają, to może i to, co mam w opakowaniu, faktycznie jest luteoliną.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Pytam ludzi, jedna osoba miała luteolinę, otworzyła kapsułkę i było zero smaku. Jest też aukcja proszku na amazonie, opis jako "pozbawiony smaku". No ale najważniejsze, orzeszki i ich łupiny. Kupiłem pół kilo i zobaczymy, jaki to będzie miało smak.
W ogóle niezłe jaja, bo jakby dobrze policzyć, mogłoby się okazać, że orzeszki są tańsze niż suplement, w przeliczeniu na mg luteoliny.
Liczba postów: 556
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sep 2020
Reputacja:
11
01-14-2025, 10:41 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-14-2025, 10:41 AM przez Nawaphon.)
A te łupiny to tak na surowo? Nigdy nie jadłem, no ale w dotyku jak drewno  . Niby skorupki od jajek też można jeść, ale chyba to najpierw porozbijać jakoś trzeba.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Czort wie, jak to jeść i czy w ogóle da się, w sensie, pamiętam za szczeniaka kiedyś na próbę zjadłem.
Liczba postów: 306
Liczba wątków: 8
Dołączył: Dec 2020
Reputacja:
13
01-14-2025, 12:09 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-14-2025, 12:13 PM przez neko1witek.)
(01-14-2025, 01:35 AM)tomakin napisał(a): No z tym znamieniem to niezły bajer, wiem, że mogą się pojawiać nowe, ale znikać? Nie spotkałem się. Któryś suplement, na to stawiam, ale który?
Z tych rzeczy co wymieniłeś, miłorząb i soplówka mają mocny wpływ na nastrój, oczywiście też magnez, ale tu stawiam, że w przeszłości brałeś regularnie i nie było efektów?
Jakiej firmy mumio kupiłeś? Może też sobie walnę? Tyle dobrego o tym słyszałem.
U mnie ponad 11 godzin snu, przeplatanego wybudzeniami, więc ciągłego było pewnie mniej niż 8. Ale snu, a nie przewracania się z boku na bok i myślenia o śmierci.
Ze znamieniem to raczej nie sądzę, aby to zrobiły suple, bo raczej biorę je regularnie, ale zmieniam składy. Chyba nic nie biorę ciągle przez 2 lata, czy dłużej. Raz bo nie mam kasy, dwa, bo dowiaduje się o nowych suplach i je testuję.
Ale kto wie.
Co do poprawy psychiki, którą miałem zjebaną totalnie, to stawiałbym faktycznie na miłorząb i soplówkę, tego nigdy nie brałem regularnie. To samo z munio i goat colostrum.
Ale dużą rolę odegrało też pewnie CBD, bo to biorę naprawdę regularnie. Dodatkowo Schultz (medytacja) dzień w dzień oraz ogólnie ćwiczenia oddechowe. Tyle, że te ćwiczenia robię od lat, a Schultz doszedł niedawno, kiedy ostro miałem jechane. Schultz pomógł mi w jeden dzień, tzn. efekt był po jednym seansie. Oczywiście potem było różnie, ale zacząłem go robić codziennie i jest ok.
Co prawda teraz mnie czasem wkurza, albo bawi, ale dalej się tego trzymam. Jest jak odruch Pawłowa. Robię to i zaraz się relaksuję mimo, że automatycznie moje myśli przechodzą w stan relaksu i nie słyszę już tego co mi babka gada o relaksowaniu się. Robię to od wielu miesięcy, ale nigdy nie dotrwałem do całej medytacji ( w sumie to metoda relaksacji a nie medytacji, ale szybciej mi się to tak nazywa).
No coś zadziałało. Byłem naprawdę w czarnej dupie, a radzę sobie dobrze z większością rzeczy, nawet trading mnie nie stresuje.
A miałem to co ty, problemy z zaśnięciem, myślenie o śmierci, jakieś tam totalne dno.
Miałem też i mam dalej spotkania terapeutyczne co tydzień, ale w sumie traktuję to bardziej jak naukę angielskiego niż faktycznie terapię. Poza tym terapeutka moje ostatnie spotkanie, które miało być ostatnie przedłużyła, bo jej się fajnie ze mną rozmawia i powiedziała, że się sporo nauczyła ode mnie :-).
Ale też przyznam, że jej metoda rozróżniania problemów w ciągu kilku dni zmieniła mi totalnie podejście do życia.
Proste rozróżnienie lęków prawdziwych od hipotetycznych zmienia totalnie życie :-)
Co do supli to wszystko albo z nowfoods, albo aliness. Miłorząb, munio, soplówka z aliness.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
A właśnie, którego schulza robisz? Pewnie któregoś z youtube, ale którego? Totalnie nie mam pojęcia jak oceniać, co jest dobre, to jak z dentystami - idzie się do tego, którego znajomi polecają.
Może też soplówkę dorzucę, bo kupiłem i oczywiście leży.
Spróbuję jednak zbić tryptofan i co za tym idzie serotoninę. Zobaczymy, jak sen na to zareaguje. Bezsenność zawsze łączy się u mnie z podniesionym tętnem i odczuciem przegrzania, a to jeden z objawów nadmiernie podniesionej serotoniny. Problem w tym, że jego obniżanie równocześnie zbija dopaminę. No ale zareaguję, bo tętno mam cały czas zbyt wysokie.
Przypomniało mi się, że kwercetyna jest czymś, co umożliwia cynkowi przejście do wnętrza komórki. Kurcze no, fajnie że akurat zacząłem ją brać razem z pikolinianem, który też ułatwia to przejście do komórek. Może coś mądrego z tego wyjdzie.
Liczba postów: 306
Liczba wątków: 8
Dołączył: Dec 2020
Reputacja:
13
(01-14-2025, 12:33 PM)tomakin napisał(a): A właśnie, którego schulza robisz? Pewnie któregoś z youtube, ale którego? Totalnie nie mam pojęcia jak oceniać, co jest dobre, to jak z dentystami - idzie się do tego, którego znajomi polecają.
Może też soplówkę dorzucę, bo kupiłem i oczywiście leży.
Spróbuję jednak zbić tryptofan i co za tym idzie serotoninę. Zobaczymy, jak sen na to zareaguje. Bezsenność zawsze łączy się u mnie z podniesionym tętnem i odczuciem przegrzania, a to jeden z objawów nadmiernie podniesionej serotoniny. Problem w tym, że jego obniżanie równocześnie zbija dopaminę. No ale zareaguję, bo tętno mam cały czas zbyt wysokie.
Przypomniało mi się, że kwercetyna jest czymś, co umożliwia cynkowi przejście do wnętrza komórki. Kurcze no, fajnie że akurat zacząłem ją brać razem z pikolinianem, który też ułatwia to przejście do komórek. Może coś mądrego z tego wyjdzie.
Wziąłem pierwszego z brzegu, zgrałem na mp3 na telefon i odsłuchuję. Potem spróbuję znaleźć ten filmik, albo przerzucę Ci mp3.
Ja ze snem miałem też problemy, ale znalazłem sposób. Moja partnerka np. otwiera oczy i sprawdza godzinę. Ja nigdy nie otwierałem oczu i zawsze po prostu się luzowałem myśląc o albo jakimś fajnym filmie, albo grze i grałem w nią w głowie. Albo ćwiczyłem sobie karate w głowie.
Kiedyś mnie bezsenność wkurzała, teraz po prostu ją zlewam.
|