1 godzinę temu
Po pierwszej dawce cysteiny, jakoś z 7 gramów NAC, na razie bez szczególnych efektów, tyle że gardło w ogóle nie bolało, katar też znikł. Dziś ładuję drugą i zastanawiam się, czy dołożyć rzeczy, które zwiększają jej wykorzystanie, np glutaminę. Hmm... no, trochę dołożę, ale tak bez przesady. Dorzucę też selen, jako że pojawił się przy ostatnim okresie tej poprawy.
Co tam dalej... delikatne palpitacje, w ogóle nie powinno ich być, jeśli miałoby to mieć związek z tarczycą, jako że w badaniach zanikały po witaminie E, jeśli dobrze pamiętam, a ostatnio E biorę w sporych dawkach. Czyli zagadka skąd one się biorą pozostaje otwarta. Ale to kolejna rzecz, którą mam "od zawsze", pewnie jakaś wada wrodzona czy coś. To, co robię z wapniem czy magnezem może tylko pogłębiać istniejący problem, ale na pewno go nie wywołuje. Gdzieś tam jeszcze tli się hipoteza, że to kwestia nadmiaru serotoniny. Na pewno problem jest z czymś, co zależy od poziomu wapnia, bo jego zbicie wywołuje, a podniesienie likwiduje.
Rozciągałem się w ten inny sposób, nic to nie dało, więc to nie to.
A, już bez związku z eksperymentami, tak czysto dla zdrowia, dorzucam ostatnio D3 z K2, a także staram się pilnować oleju z wiesiołka.
Tak jeszcze myślę, czy jakieś nietypowe zioła mogłem jeść, normalnie jako przyprawa do żarcia, co mogło zgrywać się z okresami poprawy. Albo, co już pisałem, po prostu glutaminian sodu w chińskiej zupce, który potrafi bardzo mocno zmienić działanie mózgu.
Eh, tak naprawdę powinienem prowadzić dziennik, ale taki elektroniczny, gdzie bym wpisywał wszystko, co biorę danego dnia, każdy jeden suplement. Miałbym wtedy jak na dłoni ile czego było tuż przed tym, jak pojawiało się do wrażenie "lekkości". Już kiedyś pisałem, dawno temu zrobiłem wykres, na osi szybkość biegu na danym tętnie danego dnia, a równolegle kiedy zaczynałem i kiedy kończyłem brać różne suple. Nic tam szczególnego nie wyszło, pozytywny wpływ cynku, który potem nie potwierdził się jak zacząłem go brać regularnie, ale pomysł był bardzo dobry.
Co tam dalej... delikatne palpitacje, w ogóle nie powinno ich być, jeśli miałoby to mieć związek z tarczycą, jako że w badaniach zanikały po witaminie E, jeśli dobrze pamiętam, a ostatnio E biorę w sporych dawkach. Czyli zagadka skąd one się biorą pozostaje otwarta. Ale to kolejna rzecz, którą mam "od zawsze", pewnie jakaś wada wrodzona czy coś. To, co robię z wapniem czy magnezem może tylko pogłębiać istniejący problem, ale na pewno go nie wywołuje. Gdzieś tam jeszcze tli się hipoteza, że to kwestia nadmiaru serotoniny. Na pewno problem jest z czymś, co zależy od poziomu wapnia, bo jego zbicie wywołuje, a podniesienie likwiduje.
Rozciągałem się w ten inny sposób, nic to nie dało, więc to nie to.
A, już bez związku z eksperymentami, tak czysto dla zdrowia, dorzucam ostatnio D3 z K2, a także staram się pilnować oleju z wiesiołka.
Tak jeszcze myślę, czy jakieś nietypowe zioła mogłem jeść, normalnie jako przyprawa do żarcia, co mogło zgrywać się z okresami poprawy. Albo, co już pisałem, po prostu glutaminian sodu w chińskiej zupce, który potrafi bardzo mocno zmienić działanie mózgu.
Eh, tak naprawdę powinienem prowadzić dziennik, ale taki elektroniczny, gdzie bym wpisywał wszystko, co biorę danego dnia, każdy jeden suplement. Miałbym wtedy jak na dłoni ile czego było tuż przed tym, jak pojawiało się do wrażenie "lekkości". Już kiedyś pisałem, dawno temu zrobiłem wykres, na osi szybkość biegu na danym tętnie danego dnia, a równolegle kiedy zaczynałem i kiedy kończyłem brać różne suple. Nic tam szczególnego nie wyszło, pozytywny wpływ cynku, który potem nie potwierdził się jak zacząłem go brać regularnie, ale pomysł był bardzo dobry.



