This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Za dużo łażę, znowu kolano się odzywa. I to całkiem mocno.

Hmm... są efekty lepszej koncentracji, większej kontroli ruchu. Nawet hasło jak wpisywałem, to jakoś tak... inaczej, no wszystkie literki i cyferki po kolei weszły, czułem że piszę je po kolei, podczas gdy zazwyczaj po prostu lecę pamięcią mięśniową, polecam sekwencję ruchów i palce wpisują... no nie wiem, jak to wyjaśnić, to chyba trzeba poczuć. Ale też czuję się wypompowany, nie ma tej sprężyny w nogach.

No nie wiem, jeśli efekty były ostatnio po molibdenie, to były bardzo szybko. Już dawno powinny być, jeśli to on. Przeziębienie mnie aż tak mocno złamało, pomimo tego, że go prawie nie czułem?

Poczekam jeszcze trochę.

Inna sprawa, że ta poprawa kilka dni temu, po molibdenie, selenie, glutaminie i czymś tam jeszcze, nie była aż tak mocna. Ot, jeden dzień się trochę lżej chodziło. Nie tak silna, jak te opisywane w przeszłości.

Szukam potwierdzenia, że molibden na pewno jest konieczny do metabolizacji B2. Nie znajduję. Są jakieś pojedyncze opisy metabolizmu, ale nic konkretnego.
Odpowiedz
Gubię się już, co brałem, a czego nie.

Jeszcze raz wypisuję, to są daty rozpoczęcia, sporo rzeczy brałem równocześnie, czyli np molibden był razem z selenem, rozpoczęcie nowego supla nie zawsze oznaczało rezygnację z poprzednich:

13 sierpnia - bor, tyrozyna, kadzidłowiec
15 sierpnia - cholina, B5
16 sierpnia - kwercetyna, molibden, cysteina, lit
17 sierpnia - selen i glutamina
18 sierpnia rano - kreatyna
18 sierpnia wieczorem - mocna poprawa
18 sierpnia - decyzja, że póki co biorę kreatynę i B2

Tam po drodze były inne rzeczy, probiotyk, witamina C (której biorę dużo mniej), melatonina (też powoli odstawiam), escyna, ekstrakt z nasion winogron. Ostatnio I3C i kwas foliowy, właśnie, można zapisać, że nic nie zmieniły. B2 razem z molibdenem.

Hmm... czegoś mi brakuje, chyba pisałem potem, że jakąś jeszcze rzecz robiłem tuż przed poprawą... aaa, lit, ale jego już wypisałem.

Brałem potem regularnie kreatynę, poprawiła się praca mózgu, ale powoli znikło odczucie "sprężystości" mięśni.

No i dalej

21 sierpnia - brak mocnego efektu kreatyny i B2, biorę selen
23 sierpnia - molibden, osłonowo lit, trochę B12 i B1, wcześniej osłonowo miedź

24 sierpnia - objawy przeziębienia, przez co efekty testów z poprzedniego dnia (infekcja rozwija się zazwyczaj powoli) i kilku następnych idą do kosza.


No i jakie wnioski... kreatynę, B2 i selen można raczej wykluczyć. Molibden zgrał się z przeziębieniem.

No i zostaje glutamina, która jest najbliżej okresu poprawy.
Odpowiedz
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/42149595/
Odpowiedz
No, teraz to już za późno, ale jakbyś miał pod rękę urządzenie do podróży w czasie, pożycz, podrzucę mamie D3

U mnie jakaś jednak poważniejsza infekcja. Ból gardła swoją drogą, ale też stawy, pocenie się podczas spaceru, ogólne uczucie rozbicia i stanu podgorączkowego. Do tego coś z jelitami. Czyli pewnie jakaś kolejna wersja covid, bo on po jelitach leci, inne wirusy tylko górne drogi oddechowe. Objawy na tyle słabe, że prawie niezauważalne, w niczym nie przeszkadzają, ale na tyle mocne, że wypaczają eksperyment, czuję się mocno ociężały. Przeciwieństwo tej "lekkości", której szukam.

Glutaminę powinienem brać, jako że ona najmocniej chroni jelita przed infekcjami, ale nie chcę zaburzać. Póki co będę brał trochę cynku. No i jednak przemyślę glutaminę.
Odpowiedz
...no i ogólnie, zarówno objaw terry'ego, chroniczne zmęczenie jak i łojotokowe zapalenie skóry mają swoje źródła w jelitach. To by świadczyło na korzyść glutaminy, która jest chyba najskuteczniejszym istniejącym sposobem na poprawę stanu bebechów.

Wszystko się zgadza, oprócz jednej rzeczy, po glutaminie nie ma dużej poprawy.

Żeby były jakieś objawy jej niskiego poziomu, albo konkretne choroby, w których spada poziom. Można by pobawić się w szukanie, czy może istnieć związek ze zmianami w wyglądzie paznokci.
Odpowiedz
Glutaminy nie powinno brakować takiemu przeciętnemu człowiekowi nie? Chyba nie warto kupować..
Odpowiedz
Są konkretne choroby, gdzie glutamina bardzo pomaga, przede wszystkim choroby jelit. Są stany, gdzie organizm nie produkuje, ile trzeba, albo nie metabolizuje.

Najmocniejszy argument za to fakt, że zmiany na paznokciach wiążą się właśnie z chorobami jelit. A przeciw to fakt, że nie ma chyba czegoś takiego, jak niedobór glutaminy. No i to, że testowałem sto razy. Inna sprawa, że nigdy podczas testów nie zwracałem uwagi na tą jedną rzecz, odczucie "lekkości".
Odpowiedz
Z innej beczki, czytam sobie o tym gościu

https://www.youtube.com/watch?v=RAyNo1ehxyo

Tu są fragmenty jego treningu. Miał tak niesamowicie silny cios, że dosłownie łamał kości bokserom, którzy próbowali się przed jego atakami zasłonić.

Wygrał wszystkie 49 walk, w których brał udział, w tym 43 przez nokaut. Jednemu przeciwnikowi wybił zęby razem z ochraniaczem, innemu połamał ręce, któryś skończył w śpiączce.

Do dziś nie wiadomo, na czym to polegało, niesamowita mutacja genetyczna, nietypowy trening, nietypowy styl? Faktem jest, że gość był w zupełnie innej lidze, niż jego przeciwnicy.

Przygotowanie tlenowe na pewno grało znaczącą rolę, bo po prostu był w stanie walczyć prawie "na świeżo" w dalszych rundach, gdy jego przeciwnicy już pływali. Nie miał szczególnie dobrej techniki, po prostu był w stanie walczyć jak w pierwszej rundzie, gdy przeciwnik nie miał siły nawet rąk podnieść.

Nie tłumaczy to jednak niesamowitej, niespotykanej wręcz siły ciosu. Hmm... podobno miał BARDZO duże dłonie. No, to by mogło tłumaczyć.

Może warto spróbować porobić trochę jego ćwiczeń?

10 km biegu codziennie, każdego dnia, bez wyjątku, a w fazie przygotowania do walki nawet 25 km

150 kg worek bokserski, który bił dopóki nie był w stanie przesunąć go uderzeniem

kilkaset ciosów bokserskich po zanurzeniu się po szyję w wodzie

miesiąc przed walką stopniowe odcięcie się od świata zewnętrznego, do tego stopnia, że kilka dni przed w ogóle z nikim nawet nie rozmawiał, myślał wyłącznie o walce i przeciwniku

codziennie kładł się spać o 21:30

...no dobra, nie ma opcji, żebym cokolwiek z tego powtórzył Big Grin

Co do eksperymentów, jeszcze dziś wezmę cysteinę, jako że infekcja może mocno zbijać jej poziom, a molibden działa w dużej mierze przez wspomaganie metabolizmu cysteiny. Jak jutro nie będzie poprawy, próbuję z glutaminą.

Cynk niesamowicie pozytywnie wpłynął na samopoczucie.
Odpowiedz
Ciekawe jakby było vs Bruce Lee, ale na niego to chyba w czasach jego świetności nie było godnego przeciwnika.
Odpowiedz
Brus był aktorem, to trochę jakby gadać, że henry cavill potrafi latać, bo przecież na filmie to robił.

Z rzeczy, których nie wypisałem, a które mogłem robić, sulforafan. Jego też czasem biorę i nigdy tego nie zapisuję.

Teraz wezmę, razem z B2 i kreatyną. Jak w kilka godzin nie będzie bardzo mocnej poprawy, przechodzę do glutaminy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 9 gości