This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Mój najważniejszy problem, czemu czasem mnie odcina od zasilania. Miałem właśnie taką przygodę. Wziąłem piracetam, tyrozynę, wcześniej była ta B6, teraz już jestem jak nowo narodzony. Dzięki tym suplom czy pomimo nich?

Takie okresy osłabienia na 100% mają swoją jasną przyczynę. Niedociśnienie by pasowało do tego, że w kąpieli się mocno odwodniłem, ale ja nigdy nie mam niedociśnienia w pomiarze. Niski poziom acetylocholiny i hipoteza "ściany", o której wczoraj pisałem, to by mogło wyjaśniać reakcję na piracetam, który wymusza wykorzystanie acetylocholiny przez komórki mózgu, nawet jeśli nie zwiększa jej poziomu. No i wreszcie dopamina, której poziom musiał chociaż leciutko skoczyć po tyrozynie.

Musiałbym mieć tabletki z konkretnym lekiem, nie suple. Zamiast tyrozyny, L-dopa. Nie bardzo wiem, co zamiast piracetamu na sprawdzenie, czy to coś z acetylocysteiną. Kortyzol podbija się hydrokortyzonem.

Cukier byłby raczej jako wtórna reakcja na coś, zmiana jego poziomu jest zbyt mała, by wywołać takie objawy. No i jak sprawdzam, to raz jest lekko obniżony, raz nie jest. Zazwyczaj nie jest.
Odpowiedz
Szukam objawów, które pozwalają stwierdzić niski poziom acetylocholiny. Za bardzo nie ma badań, ale są ludzie, którzy mają bardzo dużą poprawę po lekach podnoszących jej poziom. Problem w tym, że wypisują dosłownie wszystko, co mają, tu np gość podciągnął swoje brzydkie pismo odręczne pod niedobór choliny

https://www.reddit.com/r/StackAdvice/com...t/fnivp44/

Zastanawiam się, na ile można wierzyć w to, co ciągle się przewija, że powiększone źrenice to głównie objaw niedoboru i rzadko kiedy jest wywołany czym innym. No bo mam powiększone bez przerwy.

https://ora.ox.ac.uk/objects/uuid:55f290...d6969z150j

nawet badania prowadzili nad tym, sprawdzali jak mocno powiększają się źrenice w związku ze zdolnością do zapamiętywania, gdzie kluczowa jest właśnie acetylocholina.

https://www.sciencedirect.com/science/ar...via%3Dihub

tutaj niski poziom metylacji znacznie upośledzał wytwarzanie acetylocholiny u zwierząt, powodując wręcz upośledzenie umysłowe.

Myślę, że jakbym dorwał się do hupercyny, mógłbym sobie zrobić test. Sprawdzić w dokładnie tych samych warunkach, 3 dni pod rząd, jaki mam rozmiar źrenic, a potem zacząć to brać i porównać. Duża różnica byłaby tylko wtedy, gdyby został uzupełniony niedobór, naprawiający wadliwe funkcjonowanie. Nadmiar nie powoduje dużych różnic, o ile nie jest naprawdę przegięty.

Ehhh, nawet jeśli to, co kombinuję, jest prawdą, nawet jeśli faktycznie odnosi się do mnie osobiście, powiedzmy że mam wywaloną metylację, za mało grup metylowych, kreatyny, obniżony poziom acetylocholiny, nawet jeśli to wszystko jest prawda, to NIE tłumaczy to ani objawu Terry'ego, ani prążków. Coś musiałoby być w organizmie, co wywołuje te dwa objawy, a jeśli moje obecne podejrzenia okażą się słuszne, to wywala też te właśnie rzeczy.

Najprostsze rozwiązanie to oczywiście tarczyca, cały czas biorę karnitynę.

Na razie żadnych widocznych efektów, ani na plus, ani na minus, nie licząc tego "cudownego" zagojenia się pękniętych ust.

Hmm, chyba przytulę się do witaminy B5, którą kupiłem mamie, jako że to jej niedobory wiążą się z zaburzeniami pamięci u osób w podeszłym wieku. Tylko tu idzie o to, że B5 jest konieczna do wytworzenia acetylocholiny z choliny. Jej bardzo wysokie dawki mogą wymusić takie wytwarzanie.

Swoją drogą, poprawa stanu matki jest no... oszałamiająca. Wiadomo, że cudów nie będzie, praktycznie nad grobem już stoi, w każdej chwili może być kryzys krążenia i koniec, ale już miała okresy, że mnie nie poznawała, pytała kim jestem, twierdziła, że jakaś dziewczyna tu w domu mieszka (mam długie włosy), no ogólnie, niewesoło. Teraz już mniej więcej normalnie funkcjonuje, nawet sama sobie jedzenie czasem robi. Zaburzenia pamięci i sprawności umysłowej nie tylko się zatrzymały, one się cofnęły i to bardzo mocno.

https://media.sciltp.com/articles/251200...002425.pdf

no i poleca się w reumatoidalnym zapaleniu stawów, a także zwykłej chorobie zwyrodnieniowej.

O, znalazłem, sporo się naszukałem

"The pantothenic acid content of human blood was mierobiologically assayed. It was found that the mean blood level
of pantothenic acid in healthy nonvegetarians was 107.7
Mg/100 ml whole blood, healthy vegetarians 262.2 Mg/100
ml, nonvegetarian rheumatoid arthritics 68.7 /ig/100 mg, and
vegetarian arthritics 69.8 ^g/lOO ml whole blood. "

To są konkretne różnice. I już mniejsza, czy niedobór jest przyczyną choroby, czy jej konsekwencją. Może być np wynikiem stanów zapalnych, które go zużywają, ale właśnie te stany zapalne podejrzewa się o wywołanie objawu "prążków" w rzs. Są też zresztą badania, gdzie pomagał.

Ja to powinienem brać non stop, z uwagi na moje wysokie ryzyko rozwoju parkinsonizmu, B5 przed tym do pewnego stopnia chroni.
Odpowiedz
No, zaczyna się robić naprawdę fajnie, jeśli idzie o to, jak mi działa mózg i w ogóle wszystko. Dziś jest już bardzo wyraźnie lepiej, niż wczoraj. Może kwestia piracetamu, który jednak wziąłem jakoś 24 godziny temu, a może tej witaminy B5.

To by miało nawet sens, B5 znika z organizmu przy rzs, którego niektóre objawy mam, więc jest możliwość, że mam jej za mało. Ona jest absolutnie niezbędna do produkcji acetylocholiny, oczywiście sama nic nie zdziała, ale jeśli jednocześnie dostarczy się cholinę ORAZ zwiększy poziom kreatyny, której też mi brakuje, to znikną wszystkie czynniki blokujące syntezę acetylocholiny. Jeśli pominie się chociaż jeden z tych czynników, to ile by się nie zwiększało pozostałych, ten jeden brakujący wszystko zablokuje.

No zobaczymy, póki co wygląda to naprawdę nieźle.
Odpowiedz
...no i kadzidłowiec, który ma wyciszać RZS, on też może wpływać na metabolizm różnych rzeczy, stany zapalne potrafią całkowicie zablokować szlaki metaboliczne.

No nie, po prostu całkowicie inaczej się dziś czuję. Coś robię bardzo dobrze.

Jeszcze była D3 i tyrozyna wczoraj.
Odpowiedz
No OK, próbujemy. Cholina, B5 i piracetam. Nie biorę tyrozyny, zobaczymy, czy za godzinę dostanę kopa energii.

Cały czas to wrażenie lepiej pracującego mózgu, cokolwiek bym nie robił jest jakaś taka jasność w głowie, klarowność, pewność ruchów. Ale też jest to odczucie zmęczenia, nie tak silne jak wczoraj, ale jest.
Odpowiedz
...nie ma super poprawy, tyrozyna.

To wszystko jest bardzo mało dokładne, oparte na "jak się akurat czuję". co może zależeć od 100 różnych czynników, łącznie z tym, jak się wyspałem, co zjadłem i czy wdałem się dziś w jakąś kłótnię, czy nie. Do tego suplementacja tyrozyną niekoniecznie szybko podniesie poziom dopaminy, równie dobrze może po prostu podnieść noradrenalinę. Albo zbić serotoninę.

No i te okresy osłabienia pojawiają się i znikają, biorę jakieś suple, akurat zniknie, zacznę wiązać jedno z drugim, chociaż nie ma tu żadnego związku.

No ale nie mam nic innego pod ręką, l-dopa byłaby najlepsza, bo to podnosi szybko i mocno, zwłaszcza rozpuszczone pod językiem.

No i jeszcze raz, jakbym potem czytał i zastanawiał się, czy jest lepiej, czy gorzej.

Jest BARDZO duża poprawa powiedzmy sprawności umysłowej, co też ciężko obiektywnie ocenić, ale no, czuję to na wszystkich możliwych frontach, sprawność ruchowa, decyzje w grze w którą sobie dziś pograłem, ilość bodźców która dociera podczas spaceru, kontrola ruchu podczas chodzenia. Ciężko to objaśnić, ale czuje się te wszystkie drobne różnice.

Pomimo tej poprawy, dokucza mi odczucie osłabienia, na granicy derealizacji.

Te dwa stany niby powinny się wykluczać, ale nie, są obydwa.

Tak myślę, że poprawa może wynikać z regularnego brania kreatyny, co po prostu zaczyna wysycać tkanki, może nie mieć nic wspólnego z czymkolwiek innym, podejrzewałem B5 jako krytyczny dodatek do rzeczy robionych wcześniej.
Odpowiedz
Tyrozyna na pewno zwiększa bezsenność. Już któryś raz to widzę. Nie wiem tylko, jaki mechanizm za tym stoi. Może być obniżenie poziomu tryptofanu w mózgu, może być podniesienie noradrenaliny, do produkcji której jest surowcem, może też być, że po prostu zwiększa produkcję hormonów tarczycy, gdzie też jest surowcem.

Dalej utrzymuje się efekt dużej poprawy. Jest jak w 2020. Jestem pewien, że niedługo zobaczę powoli rosnące obłączki na lewej ręce.
Odpowiedz
...albo to D3, bo też brałem, po niej też jest problem z zaśnięciem.

Trzeba małe podsumowanie zrobić i dodać ten wpis do zakładek. Podczas spaceru dziś czułem się mega lekko, prawie leciałem nad chodnikiem. Kolejny sygnał, że coś zrobiłem ostatnio bardzo dobrze.

Potem będę pewnie szukał, co ostatnio się u mnie zmieniało. Wypiszę rzeczy, których na pewno NIE robiłem, czy raczej supli, których na pewno nie brałem, a które w przeszłości podejrzewałem o wywołanie okresów poprawy

- nie brałem ostatnio n-acetylocysteiny
- nie było chondroityny, glukozaminy, kolagenu
- coś, co przewijało się w 2020, olej z rokitnika, oczywiście nie było
- nie brałem (aż do wczoraj) tyrozyny, nie brałem tauryny, tryptofanu
- nie było glutaminy
- nie zwiększyłem szczególnie mocno białka w diecie
- nie jadłem czosnku
- nie brałem witaminy C, nie licząc małych dawek coś z tydzień temu, ani witaminy D
- nie brałem kwasu foliowego
- nie było kwasu alfa liponowego, ani tych rzeczy, które brałem w 2020, czyli DAA, HMB
- nie brałem beta alaniny
- nie było ani cynku, ani miedzi
- żelazo wziąłem kilka razy parę tygodni temu... no, może tydzień
- nie brałem żeńszenia
- zapominałem o oleju z ogórecznika

Za to co na pewno było

- cały czas regularnie biorę karnitynę i E
- regularnie biorę niacynamid i mumio, trzymam razem to zawsze razem biorę

I te rzeczy mogły wysycać organizm od kilku tygodni, nie jest wykluczone, że ostatnia poprawa to efekt przekroczenia pewnego stężenia

- cały czas kreatyna
- było trochę choliny, ale nie bardzo bardzo dużo
- czasem vilcacora
- cały czas była natka z pietruszki, źródło apigeniny
- okazjonalnie astaksantyna
- cały czas melatonina
- ostatnio B12 pod język
- tuż przed bardzo dużą poprawą B5 oraz P5P
- też przed dużą poprawą piracetam
- kwas borowy
- cały czas w miarę regularnie kwercetyna
- co jakiś czas benfotiamina, biotyna i B2
Odpowiedz
A, jeszcze takie combo. B5 bardzo mocno stymuluje nadnercza, działanie piracetamu jest ściśle zależne od aktywności właśnie nadnerczy. Może być i tak, że ta nagła poprawa to efekt zażycia jednego i drugiego jednocześnie.
Odpowiedz
...no i D3. To też wziąłem zaraz przed tym, jak miałem mocną poprawę. Często testowałem spore dawki i nic takiego nie było, więc jeśli już, to jej połączenie z czymś innym.

Teraz będę 1000 razy rozkminiał i wymyślał różne kombinacje. No ale bardzo mocno zawęziłem obszar. Przede wszystkim wyeliminowałem kilka rzeczy, które od wielu lat mnie męczyły i nie dawały spokoju.

Na 100% poprawa jest po kreatynie. To najważniejszy element. Tylko teraz cholera nie mam pewności, co jeszcze tak podkręciło jej działanie. Drogą dedukcji wyłapałem wszystkie rzeczy, które jednocześnie mogą mieć z nią związek, a także były obecne w obu okresach mocnej poprawy w przeszłości. Tyle że sporo tego, zwłaszcza że po prostu nie wiem, co brałem, a czego nie 16 lat temu.

Muszę jeszcze jedną rzecz sprawdzić, ale nie wiem, czy to jest w archiwach. Gdzieś w 2009 miałem bardzo mocną i bardzo szybką poprawę wyników biegowych po karnitynie. A potem już nie było tak wesoło. Może to nie była karnityna, tylko właśnie np kreatyna.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości