This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Zobaczymy, czy po cynku drgnie trochę cukier, bo ciągle mam na czczo wysoki. Sporo badań było, gdzie uzupełnienie cynku regulowało gospodarkę cukrem. Nie liczę na zbyt wiele, u mnie to po prostu gówniana dieta, no ale zawsze trochę by mogło wspomóc. Zadziwiające, że za każdym razem jak mierzę, wynik jest prawie taki sam, między 103 a 108.

Myślę, że jeśli o niedobory idzie, to jest u mnie jeden, ciągle obecny i dość kłopotliwy, żelazo. To jego niski poziom wymienia się zazwyczaj jako przyczynę takiego pęknięcia dolnej wargi. To brak żelaza odpowiada zazwyczaj za problemy ze snem (no, ostatnio mam z tym spokój) i za chroniczne zmęczenie. No i to właśnie stoi za zespołem niespokojnych nóg, który od czasu do czasu się odzywa. Ile już historii czytałem o ludziach zajmujących się sportem, którzy mieli co miesiąc nową kontuzję, dopóki żelaza nie uzupełnili. No i ostatnio mi włosy mocno lecą.

Tyle że żelazo w nadmiarze to po prostu koncentrat wolnych rodników.

Czy ja ostatnio nie robiłem jakiegoś testu, gdzie brałem co drugi dzień żelazo i obserwowałem, czy przestaną wypadać włosy?
Odpowiedz
https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...0#pid12150

tu zacząłem na to pęknięcie wargi, no faktycznie problem pojawił się, gdy zacząłem brać rzeczy "wysysające" żelazo. 25 grudnia. 5 stycznia wziąłem ostatnią porcję i potem zacząłem brać miedź. 10 dni to stanowczo za mało, żeby poziom w ogóle drgnął. No i niska miedź utrudnia, niemal uniemożliwia przyswojenie żelaza.

A może po prostu włosy lecą po kreatynie, co wiele osób opisywało.

No tak czy tak, w zespole niespokojnych nóg jest niższy poziom żelaza, ale główny problem jest taki, że ono nie jest magazynowane tam, gdzie trzeba w mózgu. Tu nie tyle idzie o suplementację, co o umożliwienie odpowiedniego wykorzystania.

Hmm, chyba to żelazo dołożę jednak, z tego chociażby powodu, że ma bardzo duży związek z NAD+, może się okazać, że suplementacja niacynamidem nie przyniesie efektów, bo żelaza zabraknie. No i to, że wiele osób opisywało, jak po uzupełnieniu wracały obłączki. Ten pierwiastek jest zaangażowany w procesy, które odpowiadają za ich wzrost, ale tylko zaangażowany, jako jeden z wielu elementów.
Odpowiedz
101, najniższy wynik, odkąd mierzę. Ale dalej za wysoki.

Z dobrych wiadomości, sen mam ciągle niemal idealny.
Odpowiedz
Żelazo wziąłem, palpitacje się pojawiły. To pewnie dobra wskazówka, żeby dowiedzieć się, co za tymi palpitacjami stoi. Ale nie jestem w stanie tego rozwikłać, za głupi na to jestem. Może być, że to wolne rodniki, bo wysoka dawka żelaza to ich koncentrat. Może być, że podkręciło tarczycę. Może być, że jakoś wpłynęło na gospodarkę wapniem, zresztą ostatnio bardzo dużo magnezu brałem i zero wapnia.
Odpowiedz
Można chyba już powiedzieć, że karbieniec nie pomaga na objaw Terry'ego.

No i teraz mam rozkminę, bo założenie było takie, że wyciszenie tarczycy pozwoli ocenić, czy objaw bierze się od niej. Karbieniec wycisza tarczycę.

Ale jak już pisałem, kompletnie tego nie czuję. Na początku spałem w podkoszulku, ale miałem wtedy lekką infekcję, jakiś ból gardła, katar. Teraz znowu śpię w samych gaciach. Tętno cały czas podniesione, tak myślę czy to nie od zęba, za niecały miesiąc dentysta. Nie można powiedzieć, że boli, ale cały czas go czuję. No tak czy tak tętno w okolicach 80, a jednocześnie jest mi dość ciepło, przy infekcjach jest mi zawsze bardzo zimno.

A może to wychłodzenie na początku brało się stąd, że mocno melisy pilnowałem, która też ma takie działanie i to na pewno jest ona? Przy karbieńcu po prostu nie mam pewności, czy kupiłem to, co chciałem, czy nie jest to jakieś inne ziele. Gdyby faktycznie wyciszył tarczycę, poczułbym to, nawet jeśli nie miałbym nadczynności, bo po prostu wpadłbym w niedoczynność. Powinny się zatwardzenia pojawić, zimna skóra. Nic takiego nie ma.

Pilnuję w miarę karnityny i witaminy E, które też powinny działać w tym kierunku.

Chyba powinienem się na melisie skupić i po niej obserwować, czy objaw nie znika.

Totalnie o cysteinie zapominam, chociaż nie wiem, czy zapominam to dobre określenie, po prostu na samą myśl o jej smaku mnie odrzuca. Eh, zaraz sobie zrobię porcję.

No i z pęknięciem póki co bez zmian. Nie goi się. Chyba dość istotnym byłoby ustalenie, czemu się nie goi, bo coś mi mówi, że moje problemy np ze stawami biorą się z tego samego mechanizmu, wolniejszej regeneracji. Podobnie żołądek.

Główny podejrzany to oczywiście kwasy tłuszczowe, ale z nimi z kolei jest ten problem, że uzupełnienie trwa miesiącami, zanim pojawią się trwałe efekty, do tego sporo kosztuje no i podnoszę tylko poziom gla, a chodzi głównie o dgla i arachidonowy.

Mumio i niacynamid biorę, podobnie cynk.

W samopoczuciu zmian nie ma, niacynamid nie powoduje takiego kopa sprawności mózgu, jaki widzę po kreatynie, niby obie te substancje odpowiadają za te same procesy, ale najwidoczniej uderzają w inne ich aspekty.

Spróbuję większych dawek oleju z wiesiołka, przez kilka dni chociaż. To może być kolejna współzależność, może np niacynamid, a konkretnie podkręcone nim NAD+ to coś, co umożliwia przemianę GLA z oleju wiesiołkowego w DGLA, a dalej w ARA? Albo wyciszenie tarczycy sprawi, że kwasy tłuszczowe nie będą przepalane na paliwo?
Odpowiedz
A może by tak namoczyć w oleju jakąś szmatkę czy coś i położyć na tej wardze? Smarowanie nie daje efektów, w sensie, za chwilę to znika, odruchowo zlizuję albo spływa. A tu chodzi o solidne wymoczenie tkanki. Jeśli problemem jest niedobór kwasów tłuszczowych, powinno bardzo szybko i mocno pomóc, jako że one wchłaniają się przez skórę.

Pomyślę o tym.
Odpowiedz
Jedną rzecz muszę sprawdzić, ale znaleźć teraz w archiwach...

mianowicie ten okres, gdy znajdowałem włosy w połowie siwe, w połowie ciemne, które zmieniły kolor w trakcie rośnięcia, w sensie, gdy cofnęła mi się siwizna.

Brałem wtedy dużo miedzi, uznałem to za swego rodzaju dowód na to, że mam niedobór. Ale podobny efekt daje tyrozyna.

Ha, znalazłem od razu!

https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...07#pid8507

2 czerwca 2024.

No i zgadza się, 16 maja

https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...67#pid8467

zacząłem brać tyrozynę.

No ale nie tak prosto, bo

https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...30#pid8430

28 kwietnia zacząłem je znajdować, czyli zanim wziąłem tyrozynę. Ale... dokładnie w tym samym wpisie wspomniałem, że brałem też wtedy tyrozynę.

No dobra, czekamy jeszcze chwilę. Póki co ani jednego takiego włosa nie znalazłem, odkąd brałem te całkiem spore przecież dawki miedzi.
Odpowiedz
No dobra, czy ja powinienem brać tyrozynę, do końca życia, nawet jeśli nie ma po niej widocznej poprawy samopoczucia? Brać, bo zmienia się po niej kolor włosów, co oznacza, że jej brakuje?

https://www.sciencedirect.com/science/ar...6724479387

osoby z rzs mają mocno obniżony poziom, mają też dokładnie takie zmiany w wyglądzie paznokci, jak u mnie. No ale gdyby to była akurat tyrozyna, to widziałbym poprawę po którejś próbie z suplementacją. No i po tyrozynie ludzi raczej bolą stawy, a nie przestają boleć.

No i w marskości, gdzie pojawia się objaw terry'ego, tyrozyna jest mocno podniesiona. Ona jest tez surowcem do produkcji adrenaliny, czyli może "napędzać" stany lękowe.

Blokery tyrozyny z kolei powodują bardzo silne rzuty łojotokowego zapalenia skóry, nawet u osób, które nie mają tej choroby.

Czy istnieje związek z kwasami tłuszczowymi? Czy może być tak, że tyrozyna jest niezbędna do ich przemian, co byłoby najmocniejszą przesłanką, by ją brać? W chorobach, gdzie ich poziom spada, tyrozyna raczej nie jest obniżona, więc pewnie nie.

No i wreszcie, czy samo cofnięcie procesu siwienia jest warte wydania kasy na tyrozynę?

...tak patrzę, tanie to jest cholera. 40 zł za 200 gramów. 3 miesiące po 2 gramy dziennie, albo nawet pół roku przy 1 gramie.

https://www.sciencedirect.com/science/ar...4725003970

szkoda, że nie ma pełnego artykułu w sci-hub. No ale i tak, tyrozyna jako jedyna z testowanych aminokwasów zapobiegała powstawaniu wrzodów żołądka. I to jedno powinno mnie przekonać.

To oraz fakt, że tyrozyna na reddicie była najlepszym chyba lekiem na zespół niespokojnych nóg.

No dobra, kupię ją, ile to, 12 zł miesięcznie. A znając siebie, będzie leżeć potem w szafie 3 lata i będę brał, gdy zespół się uaktywni i nie da mi zasnąć.
Odpowiedz
Hummm

https://en.wikipedia.org/wiki/Aromatic_L..._inhibitor

niektóre z tych rzeczy są naturalne, np w herbacie. I znacznie zwiększają wykorzystanie tyrozyny do tego procesu, który odpowiada za siwienie.

Chyba jakoś da się ustalić, co jest nie tak, że tyrozyna odwraca mi siwienie. To jest jeden, konkretny proces, który przebiega słabiej z kilku tylko powodów, możliwe, że genetycznie, możliwe, że z powodu jakiegoś zaburzenia, które już w miarę prosto można wyśledzić.

Kilka razy już brałem miedź, nigdy nie znalazłem większej ilości takich włosów, w połowie ciemnych, w połowie siwych. Tylko wtedy, gdy brałem tyrozynę.

No OK, póki co tyrozyna jako coś, co umożliwia przebieg tych procesów, nie tylko tworzenia barwnika dla włosów, ale też wszystkiego innego, gdzie to jest zaangażowane, a na spokojnie można to prześledzić.

https://en.wikipedia.org/wiki/Tyrosinase
Odpowiedz
Gdyby AI faktycznie była I, a nie tylko modelem językowym, stworzonym by w ładny sposób przedstawiać z góry ustalone przez twórców poglądy, to zaprzęgłoby się ją do przejrzenia sieci pod kątem szukania zdjęć paznokci i powiązania ich z konkretnymi chorobami.

Brakuje mi kilku rzeczy

1. choroby, w której obłączki robią się bardzo duże, to byłoby najważniejsze i w zasadzie rozwiązało zagadkę
2. chorób przewlekłych, w których nie maleją, pomimo fatalnego stanu zdrowia

No i teraz, przy tej tyrozynie

3. bardzo bym chciał wiedzieć, w jakich chorobach pojawiają się charakterystyczne prążki. Literatura podaje wiele przykładów, ale jedyny, który naprawdę został udokumentowany, to reumatoidalne zapalenie stawów.

Gdybym chociaż JEDNĄ chorobę znał, w której takie właśnie zmiany się pojawiają, inną niż RZS. Wtedy starczyłoby porównać, co się zmienia we krwi w jednej i w drugiej. I to byłby czynnik, który odpowiada za prążki.

Myślę o tyrozynie, bo jej niedobory wykrywa się w RZS, u mnie suplementacja powoduje cofnięcie się siwienia, czyli też mam niedobory, no i mam te prążki. Tyrozyna jest między innymi odpowiedzialna za procesy wzrostu paznokci, do tego stopnia, że leki blokujące jej metabolizm powodują bardzo silne uszkodzenia płytki paznokciowej, wielokrotnie opisywane w literaturze medycznej.

RZS nie charakteryzuje się zbyt wieloma zmianami, które można wykryć we krwi. Atakuje stawy i zmiany są w płynie w torebce stawowej. Ale żeby zmienił się wygląd paznokcia, to zmiana musi być też w składzie krwi. No dobra, mogą to być przeciwciała, atakujące kolagen, w tym ten w naczyniach krwionośnych zasilających paznokieć, albo coś podobnego, ale ja stawiam, że to jakaś zmiana, którą można wykryć ogólnym badaniem, zwłaszcza że prążki podobno pojawiają się też w zaburzeniach poziomu hormonów.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości