Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Tak się zastanawiałem, czy objaw nie zniknie, jako że podobno w marskości jest wywołany przez nadmierny rozwój bakterii jelitowych, które zatruwają swoimi produktami przemiany materii. A że od kilku dni praktycznie nic nie jem, to i bakterii mogłoby być jakby mniej. No ale nie, został jaki był, może troszkę mniej wyraźny, a może nie.
No i chyba on może też stać za tym, czemu tak słabo organizm się broni. Na samą powierzchnię nie dopływa krew, nie dochodzą też komórki odpornościowe. Reakcja obronna jest opóźniona.
Albo przyczyną objawu jest coś, co obniża odporność, jakieś niedożywienie, chroniczny przerost nie takiej flory jelitowej czy inne podobne historie.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
...no i chyba mogę już jeść. Pisałem, że nie pociłem się nawet przy 40 stopniach, owinięty w kilka warstw i naćpany po uszy naparem z lipy z sokiem malinowym? Teraz zjadłem kilka ziemniaczków i spociłem się jak świnia.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Noo, w końcu sen. Na raty bo na raty, ale 13 godzin w łóżku. Dwie podkoszulki mokre, czyli wracamy do normy mojego organizmu przy zetknięciu z infekcją. Przed snem melatoninę zeżarłem, 6 mg, przypomniałem sobie, że tym przecież covid i grypę leczyli. Smaku, wechu nie straciłem, funkcjonuję już w miarę normalnie.
W ogóle nie wiem, czy to kwestia piracetamu, który brałem (teraz mam przerwę na czas choroby), czy co, ale w czasie infekcji całkiem normalnie funkcjonował mi mózg, nie licząc chwil gdy leżałem i próbowałem spać, wtedy wręcz pojawiały się majaki.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Chyba można bezpiecznie wrócić do karnityny. Była testowana przy covid, nie zaszkodziła, nawet trochę pomagała. Czyli raczej nie jest pożywką dla wirusów.
Liczba postów: 728
Liczba wątków: 33
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
4
4175 zakażeń tydzień temu 3162 wzrost 32%
Liczba postów: 728
Liczba wątków: 33
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
4
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Spoko, jak tylko otworzę hodowlę myszy, wezmę pod uwagę.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Myślę jeszcze o kwasie foliowym, jak to się ma do odporności na infekcje. Niby ma pomagać, ale jak sprawdzili przy covid, ludzie którzy mieli przepisany przez lekarza kwas foliowy umierali na covid dosłownie kilka razy częściej. Prawdopodobnie przyczyną było to, że no, z jakiegoś powodu lekarz im to jednak przepisał, ale niesmak pozostaje.
Ogólnie, wróciłem do życia. Jeszcze 2-3 dni i myślę, że będę śmigał jak nowy.
Liczba postów: 728
Liczba wątków: 33
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
4
Pewnie nie doszczepiałeś się kolejnymi dawkami szczepionki na COVID. Ja przyjąłem cztery, a 14 grudnia mam piątą.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
12-06-2023, 07:47 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-06-2023, 08:00 PM przez tomakin.)
Wysoki poziom GLA we krwi obniżał ryzyko infekcji covid w ogóle o niemal połowę, a jak wystąpiła, podobnie zmniejszał ryzyko powikłań. Nie wiadomo jednak, czy to nie efekt tego, że po prostu osoby zdrowe mają wyższy poziom GLA.
W ogóle muszę venoruton zjeść do końca, mam jeszcze jakąś resztkę. To w jakimś tam stopniu zabezpieczy przed najgroźniejszymi powikłaniami, o ile to covid w ogóle. Gdzieś jeszcze mam mikronizowaną diosminę i hesperydynę, też dość dobrze chronią, przynajmniej w teorii. Kurde no te dwie rzeczy powinienem akurat brać wcześniej i regularnie, jak tylko objawy się zaczęły. No ale jak zaczęły się objawy, głównie zastanawiałem się w jakiej pozycji leżeć, żeby aż tak nie bolało.
Albo nagle wszystkim wokół poprawiła się higiena, łącznie ze mną, albo jednak straciłem trochę węchu.
No i zawroty głowy mi się pojawiają, ponoć jedno z powikłań covid wynikające z uszkodzeń śródbłonka, czemu może zapobiegać to, co teraz wziąłem, te venorutony i reszta.
|