This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Tak jeszcze myślę, czy przypadkiem wysoka podaż białka, zwłaszcza BCAA, nie wpłynie na równowagę współczulny vs przywspółczulny. Przywspółczulny to "odpoczywaj i rośnij", współczulny raczej oszczędza zapasy. Jeśli tych zapasów brakuje, organizm może wyłączać mechanizmy regeneracji. Nie widzę żadnych badań nad ten temat, ani na plus ani na minus, ale wydaje się logiczne.

Białko serwatkowe potaniało już na tyle, że można chyba sobie pozwolić na suplementację, jest już tańsze od "normalnego" jedzenia, jeśli przeliczymy cenę za gram czystego białka. W 2020 było po 22 zł, potem ponad 60, teraz poniżej 40. Oczywiście zwykłe żarcie zawiera też witaminy, minerały, błonnik i całą resztę, więc dalej wpc jest gorszym wyjściem, ale jeśli chodzi o poprawę statusu czystego białka to jest OK.

W 2010 jadłem bardzo dużo białka, w 2020 brałem HMB, które jest niejako wzmocnioną wersją BCAA. Nie prowadziłem wtedy pamiętnika, ale kilka miesięcy przed okresem poprawy kupiłem dużo odżywki białkowej i żarłem, jak znam siebie, mogło leżeć w szafie przez te miesiące i zacząłem regularnie brać razem z piracetamem. Może to się jakoś zazębia?

Niedługo trzeba zamówienie zrobić, kończy się kwas alfa liponowy, który powinno się brać codziennie (znaczne zmniejszenie ryzyka chorób nowotworowych), to może przy okazji zamówiłbym też białko serwatkowe i BCAA. Niby sporo to kosztuje, ale białko jest jak za darmo, biorąc po uwagę, że jest w cenie normalnego jedzenia. No i za kilka dni mam rozmowę o nową pracę, co prawda jakiś drobny ułamek etatu, ale zawsze to parę zł wpadnie.

Zobaczę, jak organizm zareaguje na resztkę BCAA i HMB, dorzucę też glutaminę.
Odpowiedz
I zacząłem przeglądać wyciągi. Kurcze... przydałby się taki, który jednocześnie pozwala ciągnąć rzecz będącą na wysokości oczu w dół, bo to najlepsze (jedyne chyba) ćwiczenie, które naprawdę izoluje górne partie pleców.

Ale fajnie by też było, jakby dało się ciągnąć w bok coś, co jest na wysokości kostki. Czy takie w ogóle są, możliwe do zamocowania w domu? To najlepsza rzecz na mięśnie przywodzące i odwodzące w stawie biodrowym, zakłada się pętlę na kostkę i staje bokiem do ściany, ciąg dalszy jest oczywisty. Do tego można złapać pętlę i ćwiczyć jak przy siłowaniu się na rękę.

A może zwykły wyciąg górny, a do dolnego zamocowania przymocować gumy treningowe? Tylko one raz, że nie pozwalają regulować obciążenia, a dwa, im bardziej się zwiększa zakres ruchu, tym to obciążenie jest większe, co jest dość kontuzjogenne.
Odpowiedz
A w ogóle po problemie ze skórą głowy znowu śladu nie ma. Może faktycznie chodzi o witaminę B6, albo o połączenie jej z cynkiem, chociaż ciężko mi w to uwierzyć. Zbyt często brałem B6, czy samą, czy w multiwitaminie gdzie też są tysiące procent zapotrzebowania. Może jednak omega 6, jak sugerują badania, tylko też jakoś bardzo dużo tego oleju nie piłem, cofa mnie od niego.

Za cholerę nie mogę z tym dojść do ładu, raz pojawia się tak mocno, że robią się rany do krwi, raz znika i skóra gładka jak u noworodka. No ale mam wyraźny znak, żeby trzymać się tego, co robię - cynku, B6 i omega 6. Te trzy rzeczy w badaniach wykazały wyraźny związek z objawami, przy czym omega 6 wykazało największy.

Jest mnóstwo chorób, w których u pacjentów stwierdza się niski poziom omega 6 w organizmie, może to po prostu kwestia genów, może część z nas potrzebuje tego dużo więcej w diecie.

Objaw Terry'ego bez zmian, pomimo glukozaminy i chondroityny. Ale zanim przejdę czy do melatoniny, czy do babki, przez kilka dni będę jadł dużo BCAA.

Kurcze, mogło być nawet tak, że piracetam podniósł aktywność przywspółczulnego, przez co organizm zaczął bez opamiętania zużywać zapasy BCAA do regeneracji niektórych struktur, przez co mniej istotne struktury pozostały z widocznym niedoborem.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/37864262/

ciekawostka, ludzie dobierają się w pary częściowo na zasadzie podobnej wielkości obłączków. Tak, policzono, ile obłączków mają małżonkowie i porównano Big Grin Naukowcy uznali, że to kwestia zbieżności genetycznej, no i faktycznie, obłączki zależą w dużej mierze od genów. Ale to jak z muskulaturą, od genów zależy jak łatwo budować mięśnie, ale od środowiska (w tym od własnych decyzji, kształtujących nasze otoczenie) zależy, czy te mięśnie się pojawią i jakie.
Odpowiedz
(10-22-2023, 03:15 PM)tomakin napisał(a): I zacząłem przeglądać wyciągi. Kurcze... przydałby się taki, który jednocześnie pozwala ciągnąć rzecz będącą na wysokości oczu w dół, bo to najlepsze (jedyne chyba) ćwiczenie, które naprawdę izoluje górne partie pleców.

Ale fajnie by też było, jakby dało się ciągnąć w bok coś, co jest na wysokości kostki. Czy takie w ogóle są, możliwe do zamocowania w domu? To najlepsza rzecz na mięśnie przywodzące i odwodzące w stawie biodrowym, zakłada się pętlę na kostkę i staje bokiem do ściany, ciąg dalszy jest oczywisty. Do tego można złapać pętlę i ćwiczyć jak przy siłowaniu się na rękę.

A może zwykły wyciąg górny, a do dolnego zamocowania przymocować gumy treningowe? Tylko one raz, że nie pozwalają regulować obciążenia, a dwa, im bardziej się zwiększa zakres ruchu, tym to obciążenie jest większe, co jest dość kontuzjogenne.

 Są zestawy gum o różnym poziomie oporu. Używa się ich też przy rehabilitacji, czy przy właśnie ćwiczeniach stabilizujących, mających zapobiegać kontuzjom, na poziomie sportu zawodowego - więc wątpię, żeby były z zasady bardziej kontuzjogenne niż inny rodzaj treningu, raczej odwrotnie.
Odpowiedz
Zależy do czego się używa, jeśli mają zastępować obciążenia to owszem, będą kontuzjogenne.

Gum używa się wszędzie tam, gdzie trzeba zrobić te bardzo małe mięśnie, których nijak nie obciążysz, jakieś skręcanie stawu barkowego pod dziwnym kątem czy coś. Ja chcę do ćwiczenia, gdzie będzie sporo kilogramów.

Ale chyba faktycznie wezmę gumy, przynajmniej na początek. Raz że porządny wyciąg to z 500 zł, a dwa jednak sporo miejsca zajmie w pokoju i nijak nie przestawi się tego potem. No i nie jestem pewien siły nośnej mojej ścianki gipsowej. Sporo jak na coś, co ma służyć do w sumie 3 ćwiczeń.
Odpowiedz
W ogóle wracam do starej hipotezy, że bezsenność może brać się z niedoboru miedzi. Od jakiegoś czasu biorę całkiem spore dawki cynku, dziś spałem na 8 rat. I zauważyłem, że to reguła, zawsze jak biorę sporo cynku, to potem pojawia się okres bezsenności. Badania sugerują odwrotną zależność, wysoki poziom miedzi i niski cynku to problemy ze snem. Ale dość często już spotykałem się z opisem czegoś odwrotnego. Może kwestia przekroczenia granicy niedoboru?

Coś muszę z tym zrobić, bo tak nie da się funkcjonować. Było idealnie, niecałe 8 godzin ciągłego snu, mniej niż godzina do zaśnięcia. Teraz 12 godzin w łóżku i dalej wstaję niewyspany. Tracę 4 godziny z doby każdego dnia i sporo produktywności z pozostałego czasu.
Odpowiedz
Około 10 września skończyły się problemy z bezsennością.

"Czyli z żelazem na jakiś czas przerwa, tak na tydzień, zamiast tego wejdą większe dawki miedzi. No i witamina A, która też jest potrzebna przy dużych dawkach żelaza."

to napisałem 6 września.

Kurcze no... zdaje się, że testowałem to też w zeszłym roku. Przeszukam, to było chyba tak, że raz po miedzi była poprawa, raz pogorszenie i koniec końców nie doszedłem do tego, co i jak.

(no to szukam)

(kuźwa, wyszukiwarka łapie się na "między" gdy wpisuje się "miedź")
Odpowiedz
25 lipca 2022

"Na razie bez zmian, spróbuję dziś dwie rzeczy jakoś wcisnąć dodatkowo - spore dawki miedzi i podwójne żelazo. Dość długo brałem cynk, co mogło je jakoś zaburzyć."

29 lipca 2022

"Iiiii w końcu przespałem całą noc, tylko raz się budząc."

No kurde... za każdym razem koniec długiego ciągu nieprzespanych nocy zgrywał się z tym, że zaczynałem brać duże dawki miedzi.

A w ogóle zrobię zaraz pierwszy full body workout na tej maszynie, co kupiłem, taki w wersji mini, po 2 serie.
Odpowiedz
Przypomniało mi się, że kiedyś przy dużej bezsenności właśnie tak z miedzią kombinowałem i nie było efektu, ale no... za dużo razy to się powtarza, żeby to był przypadek. Może wtedy brałem za krótko, albo wymieszałem z czymś, co dodatkowo pogarsza sen.

Tylko jak, gdzie, miedź ma dokładnie odwrotne działanie, zaburza sen, ludzie z najniższym jej poziomem śpią najlepiej.

Może jakoś to się zazębia z problemem obłączków, jest w końcu ten film na yt, gdzie kobiecie po miedzi zaczęły rosnąć. No zobaczymy za kilka dni.
Odpowiedz
https://aocs.onlinelibrary.wiley.com/doi...m%3Apubmed

Może w tym kierunku, szczury przy niedoborze miedzi miały tylko połowę stężenia kwasu oleopalmitynowego we krwi. Jego niski poziom jest z kolei powiązany z bezsennością.

Może też być z melatoniną coś, bo miedź jest niezbędna do jej syntezy.

Kiedyś wygrzebałem badania, z których wynika, że zarówno niedobór miedzi będzie blokować przyswajanie wapnia, jak i w drugą stronę, niski poziom wapnia w diecie utrudni przyswojenie miedzi.

Miedź to moje nemezis, nigdy nie będę chyba miał pewności, czy mam niedobory, czy może odwrotnie, nadmiar. Bywały okresy, gdy żarłem ją w dawce 300-500% zapotrzebowania przez chyba kilka tygodni, ale co, jeśli faktycznie nie przyswaja się, jeśli np brakuje w diecie wapnia? Z drugiej strony, jej nadmiar może solidnie namieszać zwłaszcza w mózgu. Jakby nie to, po prostu zeżarłbym gigadawkę i miał spokój.

Sprzęt do ćwiczeń sprawia się bardzo dobrze, w końcu mogę się położyć na ławeczce z hantlami, przez co mogę bawić się w wyciskanie w zasadzie dowolnego ciężaru. W końcu mogę wygodnie robić tricepsy zza głowy leżąc. Prasa do nóg... no nie wiem, niby 120 kg deklarowanej wytrzymałości, ale nie widzę tego. Ona nie wygląda na solidną konstrukcję. Póki co 25 kg na serię plus potem to samo 25 kg na jedną tylko nogę, zobaczymy, czy będą zakwasy i czy będą potem boleć kolana.

Plan jest taki, żeby kolana wzmocnić tym urządzeniem do stanu, w którym będę mógł normalnie robić przysiady ze sztangą. Może na tyle starczy, zanim się rozsypie.

Na dwugłowe na pewno starczy do końca świata i o jeden dzień dłużej, 15 kg to już duże obciążenie. Dwugłowe dość mocno bolały mnie zawsze po bieganiu, co oznacza, że są zbyt słabe w stosunku do innych mięśni i za słabo rozciągnięte, od 3 lat codziennie je rozciągam i ani jednego dnia chyba nie pominąłem, no ale oprócz tego trzeba też siłowy, a bez tego urządzenia co kupiłem nie dało się za bardzo robić treningu siłowego dwugłowego uda.

Jak wynosiłem śmieci po remoncie, chyba sobie naderwałem ten mięsień przedramienia wspomagający pracę bicepsów, bolało dziś. Tych śmieci było z 200 kg w sumie i w większości bardzo niewygodnych.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 6 gości