01-06-2025, 10:39 PM
https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...74#pid9074
Teraz tylko bądź tu człowieku mądry i znajdź, czy wtedy poprawił się sen, pogorszył, czy może nie było zmiany.
.., nic nie wspominałem. ani na plus, ani na minus. No trudno.
D3 wczoraj wziąłem, 8000 IU i pomimo tego, sen był dobry.
No nie no, to musi być albo cysteina, albo tryptofan.
Tryptofan ma działanie regulujące sen, potwierdzone wieloma badaniami. Ale na mnie tak nie działał, wręcz przeciwnie. Tylko że to było po dużych dawkach.
Cysteina z kolei nie ma takiego działania, za to parę razy już zaobserwowałem, że działa mocno pozytywnie na ogólne funkcjonowanie mojego organizmu. Ale nie na sen, nawet podejrzewałem, że ona odpowiadała kiedyś za bezsenność, bo po niej było spore pogorszenie.
Kurcze... a może regularna suplementacja olejem z ogórecznika wyregulowała działanie dopaminy? Od dawna nie miałem zespołu niespokojnych nóg, który jest objawem zaburzeń w gospodarce dopaminą. Może dzięki temu stałem się odporniejszy na negatywne działanie tryptofanu (obniżanie poziomu dopaminy), dalej czerpiąc korzyści z pozytywów?
Naprawdę bardzo fajnie byłoby ustalić raz na zawsze, który z tych dwóch mechanizmów tak mi pomógł. Na co mam przez resztę życia zwracać uwagę, na tryptofan czy na cysteinę. Cysteina OK, to można brać zawsze i nawet powinno się to robić, ale tryptofan w moim przypadku może być niekorzystny, bardzo dużo wskazuje na to, że objaw Terry'ego może być powiązany z dużym nadmiarem serotoniny.
Teraz tylko bądź tu człowieku mądry i znajdź, czy wtedy poprawił się sen, pogorszył, czy może nie było zmiany.
.., nic nie wspominałem. ani na plus, ani na minus. No trudno.
D3 wczoraj wziąłem, 8000 IU i pomimo tego, sen był dobry.
No nie no, to musi być albo cysteina, albo tryptofan.
Tryptofan ma działanie regulujące sen, potwierdzone wieloma badaniami. Ale na mnie tak nie działał, wręcz przeciwnie. Tylko że to było po dużych dawkach.
Cysteina z kolei nie ma takiego działania, za to parę razy już zaobserwowałem, że działa mocno pozytywnie na ogólne funkcjonowanie mojego organizmu. Ale nie na sen, nawet podejrzewałem, że ona odpowiadała kiedyś za bezsenność, bo po niej było spore pogorszenie.
Kurcze... a może regularna suplementacja olejem z ogórecznika wyregulowała działanie dopaminy? Od dawna nie miałem zespołu niespokojnych nóg, który jest objawem zaburzeń w gospodarce dopaminą. Może dzięki temu stałem się odporniejszy na negatywne działanie tryptofanu (obniżanie poziomu dopaminy), dalej czerpiąc korzyści z pozytywów?
Naprawdę bardzo fajnie byłoby ustalić raz na zawsze, który z tych dwóch mechanizmów tak mi pomógł. Na co mam przez resztę życia zwracać uwagę, na tryptofan czy na cysteinę. Cysteina OK, to można brać zawsze i nawet powinno się to robić, ale tryptofan w moim przypadku może być niekorzystny, bardzo dużo wskazuje na to, że objaw Terry'ego może być powiązany z dużym nadmiarem serotoniny.



