Nieco bliżej mi do lewej strony, a głosowałem na Konfederację, bo ich program gospodarczy wydaje mi się najbardziej sensowny na obecne czasy i najbardziej zbliżone do programu PO, który podobał mi się w 2007, a z którego nic potem nie wyszło. Lewica sama się ora i ma mikroskopijne poparcie, więc szkoda mi tracić na nich czas i energię. Zresztą taka normalna, zrównoważona lewica w Polsce praktycznie nie istnieje. Kwestie religijne i obyczajowe są mniej ważne dla mnie, bo i tak nie wierzę, że da się tutaj coś zmieniać na siłę. Zbyt duża inercja, więc laicyzacja musi przebiegać naturalnym tempem, bo inaczej będą niepokoje społeczne.
Uważam Trumpa za dobry wybór dla Polski w kontekście bezpieczeństwa, ale zły wybór dla Amerykanów. Zresztą czytam i Krytykę Polityczną i Klub Jagielloński, więc moje poglądy czasem się miksują. Dlatego nie lubię mówić "popieram Trumpa", bo zaraz dostanę łatkę "prawak", a jak powiem, że "jestem przeciwnikiem kościoła i zwolennikiem dążenia do równości społecznej", to będę "lewak". Bycie centrowcem też jest obelgą.
Wiesz, wychodzę z założenia, że każdy, niezależnie od poglądów, chce dobrze dla kraju i świata (no chyba że się jest Muniesławem
). Dlatego nie widzę sensu w odczłowieczaniu kogoś, kto uważa zupełnie inaczej niż ja. Poglądy są zbiorem doświadczeń, wiedzy, podatności na manipulacje, dostępu do informacji, wrażliwości i budowy układu nerwowego. Tego się nie zmieni w toku jednej dyskusji. Można zasiać ziarno zmian u kogoś w głowie, ale nim ono wykiełkuje, to minie sporo czasu, bo myśli o zmianie muszą dojrzeć. Trzeba przyznać przed samym sobą, że się myliło, że się ośmieszyło głosząc publicznie takie a nie inne poglądy, że się dało złapać na taką czy inną propagandę. To wymaga podważenia swoich własnych mechanizmów obronnych przed kompromitacją i zniszczeniem swojej tożsamości. Nawet jak ktoś w dyskusji da się zapędzić w kozi róg i nie ma kontrargumentu, to przecież może uznać, że może i ja nie umiem dobrze dyskutować, ale przecież mój ulubiony polityk, dziennikarz, autor, socjolog, filozof, duchowny itd. nie może się mylić i on na pewno wiedziałby, co powiedzieć. A skoro by wiedział, to znaczy, że mój pogląd jest właściwy.
Zmiana poglądów jest trudnym i czasochłonnym procesem, a pyskówki w internecie powodują tylko tyle, że każdy utwierdza się tylko we własnych przekonaniach i podbija swoje poczucie wartości i pogardę wobec drugiej strony.
Luigi faktycznie zostanie szybko zapomniany w zalewie newsów, ale nigdy nie wiadomo, czy nie znajdzie następców. Gdyby Trampek dostał kulkę tym razem bez znoszenia z wiatrem, to byłby prawdziwy czarny łabędź 25 roku.
Tak czy siak dzięki za kulturalną wymianę poglądów, bo sporo ciekawych kontrargumentów podałeś.
Zaparzałem Mimosę Hostilis w plastikowych zaparzaczach i kurde teraz chyba przerzucę się na metalowe.
Uważam Trumpa za dobry wybór dla Polski w kontekście bezpieczeństwa, ale zły wybór dla Amerykanów. Zresztą czytam i Krytykę Polityczną i Klub Jagielloński, więc moje poglądy czasem się miksują. Dlatego nie lubię mówić "popieram Trumpa", bo zaraz dostanę łatkę "prawak", a jak powiem, że "jestem przeciwnikiem kościoła i zwolennikiem dążenia do równości społecznej", to będę "lewak". Bycie centrowcem też jest obelgą.
Wiesz, wychodzę z założenia, że każdy, niezależnie od poglądów, chce dobrze dla kraju i świata (no chyba że się jest Muniesławem
). Dlatego nie widzę sensu w odczłowieczaniu kogoś, kto uważa zupełnie inaczej niż ja. Poglądy są zbiorem doświadczeń, wiedzy, podatności na manipulacje, dostępu do informacji, wrażliwości i budowy układu nerwowego. Tego się nie zmieni w toku jednej dyskusji. Można zasiać ziarno zmian u kogoś w głowie, ale nim ono wykiełkuje, to minie sporo czasu, bo myśli o zmianie muszą dojrzeć. Trzeba przyznać przed samym sobą, że się myliło, że się ośmieszyło głosząc publicznie takie a nie inne poglądy, że się dało złapać na taką czy inną propagandę. To wymaga podważenia swoich własnych mechanizmów obronnych przed kompromitacją i zniszczeniem swojej tożsamości. Nawet jak ktoś w dyskusji da się zapędzić w kozi róg i nie ma kontrargumentu, to przecież może uznać, że może i ja nie umiem dobrze dyskutować, ale przecież mój ulubiony polityk, dziennikarz, autor, socjolog, filozof, duchowny itd. nie może się mylić i on na pewno wiedziałby, co powiedzieć. A skoro by wiedział, to znaczy, że mój pogląd jest właściwy.Zmiana poglądów jest trudnym i czasochłonnym procesem, a pyskówki w internecie powodują tylko tyle, że każdy utwierdza się tylko we własnych przekonaniach i podbija swoje poczucie wartości i pogardę wobec drugiej strony.
Luigi faktycznie zostanie szybko zapomniany w zalewie newsów, ale nigdy nie wiadomo, czy nie znajdzie następców. Gdyby Trampek dostał kulkę tym razem bez znoszenia z wiatrem, to byłby prawdziwy czarny łabędź 25 roku.

Tak czy siak dzięki za kulturalną wymianę poglądów, bo sporo ciekawych kontrargumentów podałeś.
Zaparzałem Mimosę Hostilis w plastikowych zaparzaczach i kurde teraz chyba przerzucę się na metalowe.



