Nawaphon napisał(a):Najprostszy przykład to ich sport zawodowy, gdzie Amerykańsscy bokserzy, czy koszykarze, często jeśli nie zazwyczaj zaczynających bardzo skromnie.
W biznesie to też norma:
Sportowcy i celebryci to kasta, która też zarabia za dużo w porównaniu do wykonywanej pracy i pożytku, jaki przynoszą dla społeczeństwa. Jak jeden Lewandowski dostaje miliony za kopnięcie balona, to nie jest to motywacja dla innych do robienia tego samego. Na każdego Schwarzeneggera przypadają tysiące sportowców, którzy zniszczyli sobie zdrowie, stracili życie lub po prostu im się nie udało, mimo iż pracowali równie ciężko.
Przeciętny John pracujący w Walmarcie, Amazonie czy Maku tyraniem po 18 godzin nie zbuduje sobie żadnego majątku. Pracą można co najwyżej próbować zebrać kapitał początkowy. Potem zostaje spekulacja i inwestowanie, czyli praca innych ludzi. Nie zostajesz miliarderem samą swoją pracą. Zawsze jest to mniejszy lub większy wyzysk innych.
Nawaphon napisał(a):Sytuacja "proletariatu" polepszyła się, zamiast pogorszyć - jak to przewidywał.
Sytuacja polepsza się nie dzięki kapitalizmowi i nie dzięki monopolom, a dzięki regulacjom, które wprowadziło państwo. Nie wierzę w samoregulujący się kapitalizm. Socjalizm uregulował godziny i dni pracy, urlopy, chorobowe, wszelkie prawa pracownicze, zasady BHP, zniósł pracę dzieci. Gdyby zostawić wszystko oligarchom, dla których liczy się tylko ich zysk, to wrócilibyśmy do zapieprzania za miskę ryżu. Ludzie pracujący w Kongo po 18 godzin w kopalniach nie stali się bogaczami.
Społeczeństwo potrzebuje regulacji prospołecznych i wyrównujących nierówności, nie pozostawienia wszystkiego kapitalistom. Ustanawiania progresywnych podatków, żeby bogaci nie stawali się jeszcze bogatsi i uciekali w ten sposób klasie średniej, ograniczania spekulacji na mieszkaniach i skupowania ich w setkach sztuk przez fundusze.
Postęp techniki spowodował, że ludziom oczywiście żyje się lepiej niż 100 lat temu, ale możliwości wyrównywania szans nadal są nienajlepsze. Musk pchając program wizowy H1B działa na korzyść swoich firm. Szybciej i taniej dla władz będzie ściągać już wykształconych specjalistów z Indii niż ułatwiać kształcenie przeciętnemu redneckowi z amerykańskiej prowincji, przez co tym trudniej będzie takim ludziom o awans społeczny.
Temat służby zdrowia i jakości życia to temat rzeka. Nie opieram się o opinie ludzi, tylko właśnie o dane dotyczące bezdomności, zarobków, poziomu przestępczości i dostępu do służby zdrowia. Pod tym względem i pod względem szans na rozwój zawodowy i awans społeczny lepiej jest w UE, nawet w biedniejszych krajach.
Ostatnia sytuacja zamordowaniem CEO przelała czarę goryczy. Klasa średnia sobie jakoś poradzi, ale biedniejsi, w tym czarnoskórzy i latynosi, są skazani na biedę i przestępczość.
W kontraście można sobie porównać poziom służby zdrowia na Kubie.
A w ogóle to miałem już nie angażować się w dyskusje polityczno-gospodarcze, bo w zasadzie i tak nikt nigdy nikogo nie przekonał.
No ale zawsze mogę poznać inny punkt widzenia. 
tomakin napisał(a):No, miałem nosa, że zacząłem pić sypaną. Jeszcze muszę kupić takie cuś do zaparzania ziół i będzie komplet.
Te zaparzacze są przeważnie plastikowe, więc pytanie, czy to nie z deszczu pod rynnę.



