01-01-2025, 09:27 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-01-2025, 09:30 AM przez Nawaphon.)
Odpowiem tutaj na post Towarzysza Tempera.
1) " Żaden miliarder nie został miliarderem, bo zapierdalał 18 lat, to jest szkodliwy mit powielany przez kapitalistów, żeby pracowali i wierzyli, że kiedyś ścięgną szczytów niszcząca obie zdrowie."
Nie wiem, czy dokładnie po 18 latach - ale oczywiście, że zostali. Najprostszy przykład to ich sport zawodowy, gdzie Amerykańsscy bokserzy, czy koszykarze, często jeśli nie zazwyczaj zaczynających bardzo skromnie.
W biznesie to też norma:
https://www.chicagobooth.edu/review/bill...-self-made
2) "Pogląd, że kapitalizm charakteryzuje się "czystą konkurencją", w której nieefektywne firmy naturalnie upadają i są zastępowane przez bardziej wydajne, jest wyidealizowanym mitem."
Oczywiście. Każdy fenomen przedstawiony jako absolutną zależność, czy regułę - będzie takim wyidealizowanym mitem.
Jednak sam proces zachodzi (Są dane, wystarczy spojrzeć na spiski 10 największych firm w stanach 10,20,30 lat temu), nawet jeśli nie w sposób zupełnie płynny (Też jest kwestia tego, na ile ten proces nie jest bardziej płynny - bo nie żyjemy w warunkach 100% czystej konkurencji i wolnego rynku) - i jest to dużo zdrowszy system, niż dowolny alternatywy.
Zresztą największym błędem logicznym krytyków kapitalizmu jest porównywanie go z utopią, zamiast z realnymi alternatywami.
3) "Marks wyjaśnił, że kapitalizm prowadzi do monopolizacji, a nie "równej konkurencji"."
I się mylił. Nie powstały monopole, o których mówił. Sytuacja "proletariatu" polepszyła się, zamiast pogorszyć - jak to przewidywał.
4) "Duże korporacje wchłaniają mniejsze firmy, a rynki stają się zdominowane przez kilka monopoli lub oligopoli.
Nie jest to przypadkowe - to naturalny wynik dążenia kapitalizmu do akumulacji i zysku."
To ma też Swoje zalety, pozwala na większe projekty - nie jest też w żadnym wypadku zjawiskiem absolutnym. Część wchłaniają, część rośnie i staje się konkurencją. Warunki stale się zmieniają, pojawiają się nowe rynki. Kapitalizm w dużym stopniu samo-reguluje się.
5) "Duże korporacje wykorzystują swoje zasoby do lobbowania w rządzie, wpływania na regulacje, zabezpieczania dotacji i ochrony swoich interesów kosztem mniejszych konkurentów.
Podważa to koncepcję "wolnej konkurencji"."
Prawda - ale to już nie jest patologia kapitalizmu, tylko socjalizmu. Gdyby Państwa nie miały takiej władzy i kompetencji, nie byłoby za czym lobbować.
6) "Ci alkoholicy i ćpuny w USA są właśnie produktem milarderów. 1% światowej populacji kontroluje ponad 45% globalnego bogactwa, podczas gdy dolne 50% posiada mniej niż 1%."
I co z tego - skoro progres spowodowany przez kapitalizm sprawił, że te 1% który zostaje dla "dolnych 50%" żyje dużo lepiej niż 20-50-100 lat temu?
Przez naturalną zawiść, ludzie bardziej skupiają się na swoim względnym dobrobycie - w relacji do tych, którzy mają więcej - niż na obiektywnym poziomie dobrobytu, który stale rośnie (W perspektywie długoterminowej, zawsze mogą być wahania w skali paru lat które nie zmieniają większego trendu).
Zresztą na ile oni są produktem miliarderów, to też sprawa sporna. Tak na szybko, dwie decyzje na poziomie rządu (federalnego lub lokalnego), które miały tutaj ogromny wpływ:
1) W Kalifornii rynek mieszkań rozregulowały próby regulacji cen, co zresztą zawsze działa w ten sposób. Po tym nastąpił wzrost bezdomności. (Pisał o tym np. Thomas Sowell)
2) W Stanach zjednoczonych w pewnym momencie zdecydowano wypuścić tysiące ludzi z instytutów dla chorych psychicznie na ulice (Mad in America).
7) "Jak tak so ie analizuję, jak żyje przeciętny Smith z Alabamy, to aż mi się go żal robi i lepiej wyszedłby przeprowadzając się do UE, nawet do biedniejszych krajów jak Węgry czy Bułgaria)."
Niepotrzebnie. Akurat spędziłem w Bułgarii trochę czasu. Mówienie, że przeciętny Amerykanin żyje gorzej, niż przeciętny Bułgar - to zupełna fantazja.
Wiadomo, wszędzie jest duży % ludzi którzy lubią narzekać (I winić za wszystko innych, bo przecież nie Siebie) - i dlatego trzeba patrzeć na realne dane, a nie słuchać jakiś filmików YT gdzie Murzyn płacze, bo nic się nie zmieniło w stanach od czasów, gdy czarni byli niewolnikami.
Najbardziej narzekają tam na system ochrony zdrowia, ale też śmiać mi się chce, jak czasem piszą o tym, jak dużo lepiej jest w Europie, gdzie wszystko jest darmowe. Większość z tych ludzi nie ma pojęcia, jak w praktyce wygląda publiczna służba zdrowia, gdzie babcia oczywiście będzie miała zoperowane biodro na koszt Państwa... ale termin będzie za 10 lat, gdy już najprawdopodobniej zejdzie z tego świata.
Podsumowując, to nie kapitalizm jest problemem, a pewna zmiana długotrwałego trendu rozwoju i poprawy standardów życia wiąże się - zupełnie odwrotnie - z ograniczeniem kapitalizmu, zwiększeniem aparatu Państwa pasożytującego na społeczeństwie, wprowadzające coraz więcej regulacji zwiększających koszty prowadzenia biznesu, wsypujących piach w tryby wolnego rynku.
Mariaż dużego biznesu z Państwem może być zastopowany tylko przez ograniczenia władzy, siły i kompetencji Państwa. No, albo komunizm - więc wybierajcie mądrze.
1) " Żaden miliarder nie został miliarderem, bo zapierdalał 18 lat, to jest szkodliwy mit powielany przez kapitalistów, żeby pracowali i wierzyli, że kiedyś ścięgną szczytów niszcząca obie zdrowie."
Nie wiem, czy dokładnie po 18 latach - ale oczywiście, że zostali. Najprostszy przykład to ich sport zawodowy, gdzie Amerykańsscy bokserzy, czy koszykarze, często jeśli nie zazwyczaj zaczynających bardzo skromnie.
W biznesie to też norma:
https://www.chicagobooth.edu/review/bill...-self-made
2) "Pogląd, że kapitalizm charakteryzuje się "czystą konkurencją", w której nieefektywne firmy naturalnie upadają i są zastępowane przez bardziej wydajne, jest wyidealizowanym mitem."
Oczywiście. Każdy fenomen przedstawiony jako absolutną zależność, czy regułę - będzie takim wyidealizowanym mitem.
Jednak sam proces zachodzi (Są dane, wystarczy spojrzeć na spiski 10 największych firm w stanach 10,20,30 lat temu), nawet jeśli nie w sposób zupełnie płynny (Też jest kwestia tego, na ile ten proces nie jest bardziej płynny - bo nie żyjemy w warunkach 100% czystej konkurencji i wolnego rynku) - i jest to dużo zdrowszy system, niż dowolny alternatywy.
Zresztą największym błędem logicznym krytyków kapitalizmu jest porównywanie go z utopią, zamiast z realnymi alternatywami.
3) "Marks wyjaśnił, że kapitalizm prowadzi do monopolizacji, a nie "równej konkurencji"."
I się mylił. Nie powstały monopole, o których mówił. Sytuacja "proletariatu" polepszyła się, zamiast pogorszyć - jak to przewidywał.
4) "Duże korporacje wchłaniają mniejsze firmy, a rynki stają się zdominowane przez kilka monopoli lub oligopoli.
Nie jest to przypadkowe - to naturalny wynik dążenia kapitalizmu do akumulacji i zysku."
To ma też Swoje zalety, pozwala na większe projekty - nie jest też w żadnym wypadku zjawiskiem absolutnym. Część wchłaniają, część rośnie i staje się konkurencją. Warunki stale się zmieniają, pojawiają się nowe rynki. Kapitalizm w dużym stopniu samo-reguluje się.
5) "Duże korporacje wykorzystują swoje zasoby do lobbowania w rządzie, wpływania na regulacje, zabezpieczania dotacji i ochrony swoich interesów kosztem mniejszych konkurentów.
Podważa to koncepcję "wolnej konkurencji"."
Prawda - ale to już nie jest patologia kapitalizmu, tylko socjalizmu. Gdyby Państwa nie miały takiej władzy i kompetencji, nie byłoby za czym lobbować.
6) "Ci alkoholicy i ćpuny w USA są właśnie produktem milarderów. 1% światowej populacji kontroluje ponad 45% globalnego bogactwa, podczas gdy dolne 50% posiada mniej niż 1%."
I co z tego - skoro progres spowodowany przez kapitalizm sprawił, że te 1% który zostaje dla "dolnych 50%" żyje dużo lepiej niż 20-50-100 lat temu?
Przez naturalną zawiść, ludzie bardziej skupiają się na swoim względnym dobrobycie - w relacji do tych, którzy mają więcej - niż na obiektywnym poziomie dobrobytu, który stale rośnie (W perspektywie długoterminowej, zawsze mogą być wahania w skali paru lat które nie zmieniają większego trendu).
Zresztą na ile oni są produktem miliarderów, to też sprawa sporna. Tak na szybko, dwie decyzje na poziomie rządu (federalnego lub lokalnego), które miały tutaj ogromny wpływ:
1) W Kalifornii rynek mieszkań rozregulowały próby regulacji cen, co zresztą zawsze działa w ten sposób. Po tym nastąpił wzrost bezdomności. (Pisał o tym np. Thomas Sowell)
2) W Stanach zjednoczonych w pewnym momencie zdecydowano wypuścić tysiące ludzi z instytutów dla chorych psychicznie na ulice (Mad in America).
7) "Jak tak so ie analizuję, jak żyje przeciętny Smith z Alabamy, to aż mi się go żal robi i lepiej wyszedłby przeprowadzając się do UE, nawet do biedniejszych krajów jak Węgry czy Bułgaria)."
Niepotrzebnie. Akurat spędziłem w Bułgarii trochę czasu. Mówienie, że przeciętny Amerykanin żyje gorzej, niż przeciętny Bułgar - to zupełna fantazja.
Wiadomo, wszędzie jest duży % ludzi którzy lubią narzekać (I winić za wszystko innych, bo przecież nie Siebie) - i dlatego trzeba patrzeć na realne dane, a nie słuchać jakiś filmików YT gdzie Murzyn płacze, bo nic się nie zmieniło w stanach od czasów, gdy czarni byli niewolnikami.
Najbardziej narzekają tam na system ochrony zdrowia, ale też śmiać mi się chce, jak czasem piszą o tym, jak dużo lepiej jest w Europie, gdzie wszystko jest darmowe. Większość z tych ludzi nie ma pojęcia, jak w praktyce wygląda publiczna służba zdrowia, gdzie babcia oczywiście będzie miała zoperowane biodro na koszt Państwa... ale termin będzie za 10 lat, gdy już najprawdopodobniej zejdzie z tego świata.
Podsumowując, to nie kapitalizm jest problemem, a pewna zmiana długotrwałego trendu rozwoju i poprawy standardów życia wiąże się - zupełnie odwrotnie - z ograniczeniem kapitalizmu, zwiększeniem aparatu Państwa pasożytującego na społeczeństwie, wprowadzające coraz więcej regulacji zwiększających koszty prowadzenia biznesu, wsypujących piach w tryby wolnego rynku.
Mariaż dużego biznesu z Państwem może być zastopowany tylko przez ograniczenia władzy, siły i kompetencji Państwa. No, albo komunizm - więc wybierajcie mądrze.



