01-01-2025, 02:06 AM
Teraz biorę po 1200 mg w porcji, ale rozbijam co kilka godzin i nie ma tragedii. Ale zaraz po tej jelitówce co miałem to było naprawdę wesoło. 600 mg to było za dużo, bo szło się udusić jak się zasnęło przy zamkniętym oknie.
Co w tym badaniu jest najciekawsze, pomimo tego, że kijowo to zrobili, bez odpowiedniego podejścia, to ludzie przestali umierać, a komórki odpornościowe zaczęły robić to, co do nich należy. Naprawdę bardzo mnie interesuje, co by się stało, gdyby połączyć wszystkie terapie, które w badaniach dały takie lekkie rezultaty. Cynk, selen, cysteina, witamina E, coś tam jeszcze było. Czy przypadkiem nie okazałoby się, że ludzie całkowicie zdrowieją i nie muszą płacić dziesiątków czy setek tysięcy rocznie za leki. No, to wiadomo, czemu nigdy się tego nie sprawdzi.
Dziwne w sumie, bo co szkodzi takim Chinom przeprowadzić badania i rzucić przemysł farmaceutyczny USA na kolana? Chociaż... kartele farmaceutyczne rujnują USA, więc Chinom na rękę jest ich silna pozycja.
Lekkie palpitacje się pojawiają. No i teraz mam rozkminę, od czego. Kiedyś miałem z nimi dużo większy problem, zawsze też ich większe natężenie wiązało się z ogólnym pogorszeniem stanu zdrowia. No i teraz mamy kilka opcji
1. tarczyca, bardzo częsta przyczyna. Ale czemu pojawiają się teraz, gdy już tarczyca powinna się wyluzować, nawet zakładając, że moja bezsenna noc po wzięciu tabletki która zawierała jod była właśnie wynikająca z tarczycy? Jak już, to powinny się pojawić wtedy.
2. serotonina, od jakiegoś czasu biorę co prawda małe dawki, ale jednak tryptofan.
3. wapń i magnez. Pamiętam jak podczas covid wziąłem suple magnezu i serce prawie mi zwariowało z powodu palpitacji, ale zaraz po wypiciu rozpuszczalnego wapnia uspokoiło się. To mi dało bardzo mocno do myślenia, to był wręcz namacalny dowód na to, że wapń i magnez mają tu silny związek. Ale to też trochę nie tak, bo zarówno w przypadku nadczynnej tarczycy, jak i nadmiaru serotoniny, palpitacje biorą się z rozregulowania gospodarki wapniem na poziomie komórki. Ale może też być tak, że to TYLKO zaburzenia gospodarki wapniem i magnezem.
Ustalenie przyczyn palpitacji to bardzo ważna rzecz. Z jednego zasadniczego powodu, wydaje się to PROSTE. To coś, co pojawia się od razu i znika od razu, gdy zrobi się korektę wywołującego je czynnika. Wiadomo też, że ten czynnik jest mocno aktywny podczas okresu, gdy palpitacje występują. A wiedząc, co to za czynnik, można już podjąć konkretne działania.
Można np wyczekać moment, gdy są one bardzo częste i wtedy zbadać tarczycę. Albo po chamsku całkowicie zablokować serotoninę, są na to sposoby - najprostszy to zjedzenie kilkudziesięciu gramów żelatyny. Niezbyt wege podejście, ale czego nie robi się dla nauki.
Ehhh.... "w przypadku zwykłej nerwicy, charakterystyczny objaw to suche, zimne dłonie, w przypadku wywołanej tarczycą, dłonie będą ciepłe i wilgotne". Mam kuźwa lodowate i mi się pocą
No tak czy tak znowu zapowiada się noc z nerwicą i stanami lękowymi.
Co w tym badaniu jest najciekawsze, pomimo tego, że kijowo to zrobili, bez odpowiedniego podejścia, to ludzie przestali umierać, a komórki odpornościowe zaczęły robić to, co do nich należy. Naprawdę bardzo mnie interesuje, co by się stało, gdyby połączyć wszystkie terapie, które w badaniach dały takie lekkie rezultaty. Cynk, selen, cysteina, witamina E, coś tam jeszcze było. Czy przypadkiem nie okazałoby się, że ludzie całkowicie zdrowieją i nie muszą płacić dziesiątków czy setek tysięcy rocznie za leki. No, to wiadomo, czemu nigdy się tego nie sprawdzi.
Dziwne w sumie, bo co szkodzi takim Chinom przeprowadzić badania i rzucić przemysł farmaceutyczny USA na kolana? Chociaż... kartele farmaceutyczne rujnują USA, więc Chinom na rękę jest ich silna pozycja.
Lekkie palpitacje się pojawiają. No i teraz mam rozkminę, od czego. Kiedyś miałem z nimi dużo większy problem, zawsze też ich większe natężenie wiązało się z ogólnym pogorszeniem stanu zdrowia. No i teraz mamy kilka opcji
1. tarczyca, bardzo częsta przyczyna. Ale czemu pojawiają się teraz, gdy już tarczyca powinna się wyluzować, nawet zakładając, że moja bezsenna noc po wzięciu tabletki która zawierała jod była właśnie wynikająca z tarczycy? Jak już, to powinny się pojawić wtedy.
2. serotonina, od jakiegoś czasu biorę co prawda małe dawki, ale jednak tryptofan.
3. wapń i magnez. Pamiętam jak podczas covid wziąłem suple magnezu i serce prawie mi zwariowało z powodu palpitacji, ale zaraz po wypiciu rozpuszczalnego wapnia uspokoiło się. To mi dało bardzo mocno do myślenia, to był wręcz namacalny dowód na to, że wapń i magnez mają tu silny związek. Ale to też trochę nie tak, bo zarówno w przypadku nadczynnej tarczycy, jak i nadmiaru serotoniny, palpitacje biorą się z rozregulowania gospodarki wapniem na poziomie komórki. Ale może też być tak, że to TYLKO zaburzenia gospodarki wapniem i magnezem.
Ustalenie przyczyn palpitacji to bardzo ważna rzecz. Z jednego zasadniczego powodu, wydaje się to PROSTE. To coś, co pojawia się od razu i znika od razu, gdy zrobi się korektę wywołującego je czynnika. Wiadomo też, że ten czynnik jest mocno aktywny podczas okresu, gdy palpitacje występują. A wiedząc, co to za czynnik, można już podjąć konkretne działania.
Można np wyczekać moment, gdy są one bardzo częste i wtedy zbadać tarczycę. Albo po chamsku całkowicie zablokować serotoninę, są na to sposoby - najprostszy to zjedzenie kilkudziesięciu gramów żelatyny. Niezbyt wege podejście, ale czego nie robi się dla nauki.
Ehhh.... "w przypadku zwykłej nerwicy, charakterystyczny objaw to suche, zimne dłonie, w przypadku wywołanej tarczycą, dłonie będą ciepłe i wilgotne". Mam kuźwa lodowate i mi się pocą

No tak czy tak znowu zapowiada się noc z nerwicą i stanami lękowymi.



