12-27-2024, 02:21 PM
Parę aktualności i planów na nowy rok.
1) Poprawa stanu skóry twarzy nie utrzymała się. Brałem wtedy:
- Olej Lniany
- Kurkumę.
- Miedź.
- Tokotrienole.
Miałem nadzieję, że to dzięki olejowi lnianemu... jednak nie, bo to jedyna rzecz, którą zostawiłem. Będę próbował wszystkiego po kolei, oddzielnie - zaczynając od kurkumy, którą już zamówiłem. Stawiam, że to jej właściwości przeciwzapalne. Jeśli nie pomoże, zamówię znowu miedź.
2) Ciągle kombinuję z żelazem. Zwiększyłem dawki witaminy C (1-1,5 grama w 3 porcjach w ciągu dnia) i biorę żelazo trochę wcześniej, między 2 i 3-cim(ostatnim) posiłkiem i ze snem jest lepiej. Trawienie też w porządku. Ciągle trochę przymula.
Oddanie krwi 3 razy w ciągu roku to też nie był dobry pomysł, szczególnie przy tym jak źle toleruję suplementację żelaza. Idąc naprzód, raz w roku chyba musi wystarczyć.
3) Ciągle mi skacze ta powieka. Może nie tak bardzo i rzadziej, ale przynajmniej raz na 2 dni się to pojawia, już chyba 3 tydzień? Trochę mnie to zaczyna irytować. Próbowałem z większą dawką magnezu, wapnia - dodałem banany do diety. Nic krótkookresowo nie pomogło.
4) Przetestowałem białko konopne. Wcześniej próbowałem białka z grochu, ale mam prawie na pewno alergię bo miałem po jednej porcji okropnie obolałe usta i przełyk. Później białko z Dyni, ale trochę przymulało. Białko konopne jest ok, nie zauważyłem żadnych skutków ubocznych i ma fajny, orzechowy smak. Chyba dorzucę do diety na stałe, żeby zwiększyć ilość białka.
5) Kupiłem jeszcze ekstrakt chlorelli i kolendry (Może jeszcze dorzucę świeże liście kolendry do tego i trochę jodu).
Brałem ten suplement parę lat temu, dla "oczyszczenia" z metali ciężkich. W sumie to nie wiem, czy to faktycznie działa - ale miałem wtedy najbardziej produktywny okres w ostatnich latach. Dla mnie ten okres to trochę taki "święty grall", jak okres poprawy pamięci i pojawienia się obłączków u Tomakina.
Przetestuję jeszcze raz, może faktycznie mam jakieś zatrucie metalami ciężkimi?
Jeszcze jedno wtedy zrobiłem - miałem najdłuższy okres bez jedzenia gorzkiej czekolady w życiu, chyba pełny miesiąc? Uczyłem się wtedy języka po dobre 4 godziny dziennie i nauczyłem się nieźle od zupełnych podstaw. Poszedłem też wtedy na otwarte zajęcia sportowe, a z reguły staram się unikać ludzi.
Tylko że czekoladę próbuję "rzucić" już od lat bez sukcesów, więc tutaj pewnie będzie trudniej.
Właściwie tyle mi przychodzi do głowy, jeśli chodzi o cele zdrowotne. Może jeszcze post jakiś dłuższy zrobię, ale zobaczymy.
1) Poprawa stanu skóry twarzy nie utrzymała się. Brałem wtedy:
- Olej Lniany
- Kurkumę.
- Miedź.
- Tokotrienole.
Miałem nadzieję, że to dzięki olejowi lnianemu... jednak nie, bo to jedyna rzecz, którą zostawiłem. Będę próbował wszystkiego po kolei, oddzielnie - zaczynając od kurkumy, którą już zamówiłem. Stawiam, że to jej właściwości przeciwzapalne. Jeśli nie pomoże, zamówię znowu miedź.
2) Ciągle kombinuję z żelazem. Zwiększyłem dawki witaminy C (1-1,5 grama w 3 porcjach w ciągu dnia) i biorę żelazo trochę wcześniej, między 2 i 3-cim(ostatnim) posiłkiem i ze snem jest lepiej. Trawienie też w porządku. Ciągle trochę przymula.
Oddanie krwi 3 razy w ciągu roku to też nie był dobry pomysł, szczególnie przy tym jak źle toleruję suplementację żelaza. Idąc naprzód, raz w roku chyba musi wystarczyć.
3) Ciągle mi skacze ta powieka. Może nie tak bardzo i rzadziej, ale przynajmniej raz na 2 dni się to pojawia, już chyba 3 tydzień? Trochę mnie to zaczyna irytować. Próbowałem z większą dawką magnezu, wapnia - dodałem banany do diety. Nic krótkookresowo nie pomogło.
4) Przetestowałem białko konopne. Wcześniej próbowałem białka z grochu, ale mam prawie na pewno alergię bo miałem po jednej porcji okropnie obolałe usta i przełyk. Później białko z Dyni, ale trochę przymulało. Białko konopne jest ok, nie zauważyłem żadnych skutków ubocznych i ma fajny, orzechowy smak. Chyba dorzucę do diety na stałe, żeby zwiększyć ilość białka.
5) Kupiłem jeszcze ekstrakt chlorelli i kolendry (Może jeszcze dorzucę świeże liście kolendry do tego i trochę jodu).
Brałem ten suplement parę lat temu, dla "oczyszczenia" z metali ciężkich. W sumie to nie wiem, czy to faktycznie działa - ale miałem wtedy najbardziej produktywny okres w ostatnich latach. Dla mnie ten okres to trochę taki "święty grall", jak okres poprawy pamięci i pojawienia się obłączków u Tomakina.
Przetestuję jeszcze raz, może faktycznie mam jakieś zatrucie metalami ciężkimi?
Jeszcze jedno wtedy zrobiłem - miałem najdłuższy okres bez jedzenia gorzkiej czekolady w życiu, chyba pełny miesiąc? Uczyłem się wtedy języka po dobre 4 godziny dziennie i nauczyłem się nieźle od zupełnych podstaw. Poszedłem też wtedy na otwarte zajęcia sportowe, a z reguły staram się unikać ludzi.
Tylko że czekoladę próbuję "rzucić" już od lat bez sukcesów, więc tutaj pewnie będzie trudniej.
Właściwie tyle mi przychodzi do głowy, jeśli chodzi o cele zdrowotne. Może jeszcze post jakiś dłuższy zrobię, ale zobaczymy.



