12-27-2024, 02:22 AM
Na pewno część zapisuje 
No właśnie to napisałem - supli nie biorę regularnie. Staram się w miarę trzymać tego, co powinien każdy brać całe życie, jakaś kurkumina, D3 co kilka dni, tego typu rzeczy. Powinienem listę takich sobie zrobić i powiesić nad monitorem.
Resztę zmieniam, bo chcę trafić w to, co naprawia mój organizm, albo chociaż co pozwoli mi szukać diagnozy, np teraz jeśli faktycznie po jodzie tak ześwirowałem, to powinienem dużo dokładniej zbadać tarczycę. Jak widzę, że nie działa, to odstawiam i szukam dalej. Tzn w teorii tak powinno być, w praktyce odstawiam po kilku dniach.
Moja agorafobia wydaje się być nabyta na zasadzie bardzo silnego stresu w bardzo konkretnej sytuacji. Coś jak mają ofiary wypadków, u mnie to był atak paniki który pojawił się podczas podróży. I w zasadzie z dnia na dzień z gościa, który mógł wsiąść w pociąg i pojechać na drugi koniec świata, zamieniłem się w kogoś, kto nie był w stanie przejechać kilku przystanków autobusem miejskim. I żeby było śmieszniej, nie wiedziałem nawet, że się boję podróży, po prostu musiałem wysiąść. Albo w ogóle nie mogłem wsiąść.
To i tak dość delikatna wersja, są agorafobicy, którzy nie mogą dosłownie wyjść z mieszkania. Do sklepu iść po zakupy czy wręcz zajrzeć do skrzynki na listy. Ludziom się wydaje, że to można "przełamać", ale to jak próba "przełamania" bólu zęba. Niby można, ale nikt nigdy z własnej woli nie wywołał sobie takiego bólu i nie wywoła. No dobra, może nie nikt nigdy, ale to musiałby być przypadek bardzo ciężkiego masochizmu, w zasadzie nadającego się do leczenia w ośrodku zamkniętym.
Ale no... ta lista przypadków daje do myślenia
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/2929637/
Pierwszy, kobieta, która przez 4 miesiące nie wychodziła w ogóle z domu. Po naprawieniu tarczycy wszystkie objawy znikły w ciągu kilku miesięcy
Drugi, w szczycie choroby kobieta nie była w stanie wyjść z domu na podwórko, a wcześniej nie była w stanie jechać windą. To samo, po wyleczeniu nadczynności wszystkie objawy ustąpiły.
Trzeci, kobieta nie była w stanie nawet chodzić na zakupy i jeździć samochodem, ale przy każdej ciąży się jej poprawiało. Objawy nie ustąpiły całkowicie, ale pozostały tylko niewielkie lęki, z którymi sobie radziła.
W czwartym przypadku konieczna była dodatkowo terapia, ale dopiero wyleczenie tarczycy sprawiło, że stała się ona skuteczna.
Można się tutaj zastanawiać, jaki KONKRETNIE mechanizm odpowiada za stany lękowe w nadczynności. Bo jakiś odpowiada. I teraz - skoro nie mam nadczynności (ale to jeszcze do sprawdzenia, wypada jeszcze zrobić badania), a mam część objawów, które jej towarzyszą (np objaw Terry'ego), to może po prostu mam nasilenie tego konkretnie aspektu, który w nadczynności powoduje stany lękowe?
No i tu sprawa jest prosta, w nadczynności podanie beta blokerów błyskawicznie wszystko koryguje. Beta blokery blokują noradrenalinę. Kurcze... niewiele to wnosi, każdy fobik ma podniesioną adrenalinę. Nie, wróć, co ja gadam - patrzę teraz na badania, agorafobicy NIE mają podniesionej noradrenaliny.
A może powinienem po prostu spróbować naturalnych beta blokerów, na zasadzie brania ich regularnie? Ekstrakt głogu? Niższa skuteczność, ale brak skutków ubocznych.

No właśnie to napisałem - supli nie biorę regularnie. Staram się w miarę trzymać tego, co powinien każdy brać całe życie, jakaś kurkumina, D3 co kilka dni, tego typu rzeczy. Powinienem listę takich sobie zrobić i powiesić nad monitorem.
Resztę zmieniam, bo chcę trafić w to, co naprawia mój organizm, albo chociaż co pozwoli mi szukać diagnozy, np teraz jeśli faktycznie po jodzie tak ześwirowałem, to powinienem dużo dokładniej zbadać tarczycę. Jak widzę, że nie działa, to odstawiam i szukam dalej. Tzn w teorii tak powinno być, w praktyce odstawiam po kilku dniach.
Moja agorafobia wydaje się być nabyta na zasadzie bardzo silnego stresu w bardzo konkretnej sytuacji. Coś jak mają ofiary wypadków, u mnie to był atak paniki który pojawił się podczas podróży. I w zasadzie z dnia na dzień z gościa, który mógł wsiąść w pociąg i pojechać na drugi koniec świata, zamieniłem się w kogoś, kto nie był w stanie przejechać kilku przystanków autobusem miejskim. I żeby było śmieszniej, nie wiedziałem nawet, że się boję podróży, po prostu musiałem wysiąść. Albo w ogóle nie mogłem wsiąść.
To i tak dość delikatna wersja, są agorafobicy, którzy nie mogą dosłownie wyjść z mieszkania. Do sklepu iść po zakupy czy wręcz zajrzeć do skrzynki na listy. Ludziom się wydaje, że to można "przełamać", ale to jak próba "przełamania" bólu zęba. Niby można, ale nikt nigdy z własnej woli nie wywołał sobie takiego bólu i nie wywoła. No dobra, może nie nikt nigdy, ale to musiałby być przypadek bardzo ciężkiego masochizmu, w zasadzie nadającego się do leczenia w ośrodku zamkniętym.
Ale no... ta lista przypadków daje do myślenia
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/2929637/
Pierwszy, kobieta, która przez 4 miesiące nie wychodziła w ogóle z domu. Po naprawieniu tarczycy wszystkie objawy znikły w ciągu kilku miesięcy
Drugi, w szczycie choroby kobieta nie była w stanie wyjść z domu na podwórko, a wcześniej nie była w stanie jechać windą. To samo, po wyleczeniu nadczynności wszystkie objawy ustąpiły.
Trzeci, kobieta nie była w stanie nawet chodzić na zakupy i jeździć samochodem, ale przy każdej ciąży się jej poprawiało. Objawy nie ustąpiły całkowicie, ale pozostały tylko niewielkie lęki, z którymi sobie radziła.
W czwartym przypadku konieczna była dodatkowo terapia, ale dopiero wyleczenie tarczycy sprawiło, że stała się ona skuteczna.
Można się tutaj zastanawiać, jaki KONKRETNIE mechanizm odpowiada za stany lękowe w nadczynności. Bo jakiś odpowiada. I teraz - skoro nie mam nadczynności (ale to jeszcze do sprawdzenia, wypada jeszcze zrobić badania), a mam część objawów, które jej towarzyszą (np objaw Terry'ego), to może po prostu mam nasilenie tego konkretnie aspektu, który w nadczynności powoduje stany lękowe?
No i tu sprawa jest prosta, w nadczynności podanie beta blokerów błyskawicznie wszystko koryguje. Beta blokery blokują noradrenalinę. Kurcze... niewiele to wnosi, każdy fobik ma podniesioną adrenalinę. Nie, wróć, co ja gadam - patrzę teraz na badania, agorafobicy NIE mają podniesionej noradrenaliny.
A może powinienem po prostu spróbować naturalnych beta blokerów, na zasadzie brania ich regularnie? Ekstrakt głogu? Niższa skuteczność, ale brak skutków ubocznych.



