12-26-2024, 01:50 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-26-2024, 02:30 PM przez tomakin.)
No, cokolwiek to było, jakoś nagle znikło. Jeszcze kładłem się do łóżka dosłownie trzęsąc się, godzinę potem już pełen luz. W sumie ze 12 godzin snu, rozbite na kilka rat, ale niezbyt długie przerwy pomiędzy zaśnięciami.
I tak kminię, czy to po prostu przestał działać czynnik, który to wywołał (jod?), czy może zadziałało coś, co wziąłem przed snem. Dużego wyboru tu nie ma, berberyna albo magnez w niewielkiej dawce. Nie to, że jestem teraz całkowicie wyluzowany, ale to niebo a ziemia w porównaniu z tym, co było wczoraj. /edit no i jeszcze jest opcja, że diosmina z hesperydyną coś zrobiły z mózgiem.
Nowotwory to loteria, można zmniejszyć szansę, można spowolnić rozwój jak coś się pojawi, ale to tyle. Nie ma 100% pewnej metody, a ja co gorsza jeszcze nie stosuję do swoich własnych zaleceń, ani diety nie trzymam, ani supli nie biorę regularnie.
I tak kminię, czy to po prostu przestał działać czynnik, który to wywołał (jod?), czy może zadziałało coś, co wziąłem przed snem. Dużego wyboru tu nie ma, berberyna albo magnez w niewielkiej dawce. Nie to, że jestem teraz całkowicie wyluzowany, ale to niebo a ziemia w porównaniu z tym, co było wczoraj. /edit no i jeszcze jest opcja, że diosmina z hesperydyną coś zrobiły z mózgiem.
Nowotwory to loteria, można zmniejszyć szansę, można spowolnić rozwój jak coś się pojawi, ale to tyle. Nie ma 100% pewnej metody, a ja co gorsza jeszcze nie stosuję do swoich własnych zaleceń, ani diety nie trzymam, ani supli nie biorę regularnie.



