12-25-2024, 10:54 PM
Tak jeszcze kminię, czy to te witaminy dla seniora mnie tak rozłożyły. Przeglądam skład, nic tam nie ma takiego. Ashwagandha czy jak to tam się pisze, na to źle reagowałem, no ale nie miałbym chyba takiej jazdy po jednej porcji 50 mg? Normalne tabletki mają 200 mg i jadłem je nawet. Trochę źle reagowałem, ale właśnie, trochę. Palmę sabałową jadłem w dużo większych dawkach. B complex to b complex, brałem nie raz takie dawki. Innych witamin jest tam bardzo mało.
Minerały... 190 mg magnezu nie dałoby takiego efektu. 1.8 mg manganu to też za mało. Podobnie chrom.
No jedyne podejrzane typy to jod, 100% zapotrzebowania i selen, 136%. Selenu jadłem kiedyś dużo więcej, ale nie jestem pewien, czy ostatnio na niego źle nie zareagowałem. Może wykształciłem jakąś alergię na ten konkretny preparat selenu?
No i zostaje jod. Jedyny realny podejrzany. Ale i tu brałem swego czasu dużo, dużo większe dawki. A także małe dawki dość długo.
Chyba prawdziwy jest scenariusz, że żelazo (i cocacola) wyszorowały mi żołądek, aktywował się wrzód, przestraszyłem się i teraz ciągle odczuwam efekty tego strachu. Ale żeby aż tak? Całą noc nie spać, na drugi dzień mieć dalej wywalone tętno? Jeszcze żeby faktycznie bolał jak w dzieciństwie, gdy godzinami dosłownie się zwijałem, a mnie po prostu lekko zemdliło i delikatnie zabolało, tak na granicy bólu i dyskomfortu. Ale w mózgu od razu się kilka różnych scenariuszy nowotworowych odpaliło.
No i to jest spory problem, bo tak stres potrafi zrobić dziurę w żołądku na wylot, nawet gdy nie ma helicobacter. Boję się wrzodów, których dostaję ze strachu.
Minerały... 190 mg magnezu nie dałoby takiego efektu. 1.8 mg manganu to też za mało. Podobnie chrom.
No jedyne podejrzane typy to jod, 100% zapotrzebowania i selen, 136%. Selenu jadłem kiedyś dużo więcej, ale nie jestem pewien, czy ostatnio na niego źle nie zareagowałem. Może wykształciłem jakąś alergię na ten konkretny preparat selenu?
No i zostaje jod. Jedyny realny podejrzany. Ale i tu brałem swego czasu dużo, dużo większe dawki. A także małe dawki dość długo.
Chyba prawdziwy jest scenariusz, że żelazo (i cocacola) wyszorowały mi żołądek, aktywował się wrzód, przestraszyłem się i teraz ciągle odczuwam efekty tego strachu. Ale żeby aż tak? Całą noc nie spać, na drugi dzień mieć dalej wywalone tętno? Jeszcze żeby faktycznie bolał jak w dzieciństwie, gdy godzinami dosłownie się zwijałem, a mnie po prostu lekko zemdliło i delikatnie zabolało, tak na granicy bólu i dyskomfortu. Ale w mózgu od razu się kilka różnych scenariuszy nowotworowych odpaliło.
No i to jest spory problem, bo tak stres potrafi zrobić dziurę w żołądku na wylot, nawet gdy nie ma helicobacter. Boję się wrzodów, których dostaję ze strachu.



