12-19-2024, 05:25 PM
No to jeszcze raz, siadam do lektury
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4066146/
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC3003209/
gdzieś w internecie powinna być informacja, co konkretnie, ale KONKRETNIE sprawia, że pojawia się objaw Terry'ego. W dużym skrócie, jest to zbytnie rozluźnienie drobnych tętnic, zbytni obkurcz drobnych żył. W efekcie te drobne tętnice się nieco rozszerzają i to jest ten "pasek" na końcu paznokcia.
Ale musi być jakiś jeden, wyraźny czynnik. Jakiś wyższy poziom jednego hormonu, albo coś takiego, co jest bardzo charakterystyczne dla marskości wątroby, mocno wywalone poza zakres.
Wyłapałem sporo takich czynników, z których każdy ma JAKIŚ wpływ i kto wie, może wszystkie naraz nakładają się na siebie i nie ma tu czegoś jednego, a za efekt widoczny na paznokciu odpowiada własnie to nałożenie?
- nadmiar tlenków azotu, co rozszerza tętnice
- słaby przepływ przez wątrobę, co blokuje przepływ przez żyły (krew leci do wątroby żyłą, jak nie przepływa to nie przzepływa)
- "kradzież" krwi przez układ pokarmowy, gdzie jest jej więcej, przez co znika z obwodu
- wyższa adrenalina
- wyższa serotonina
Coś tam pewnie jeszcze było, czego teraz już nie pamiętam. No ale kluczem wydaje się połączenie 2 czynników
- dużo tlenków azotu, rozszerzających tętnice
- zapchane żyły odprowadzające krew do wątroby (nadciśnienie żyły wrotnej), przez co ciśnienie w tętnicach jest wyższe tuż na samym końcu obwodu, gdy przechodzą w żyły
One zdają się najsilniej oddziaływać.
Jest jeszcze opcja serotoniny, ale tu po prostu trzeba znaleźć kogoś z zespołem rakowiaka i popatrzeć na jego paznokcie, takie osoby mają serotoninę wywaloną daleko w kosmos.
No i jeśli o te dwa czyniki wyżej chodzi, jestem w kropce, bo ani ciśnienia w żyle wrotnej, ani poziomu tlenków azotu nie zbadam, nawet mając dostęp do dobrego labo.
Żeby jakieś suple albo chociaż leki ogarnęli, które zbijają poziom ciśnienia w żyle wrotnej...
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4066146/
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC3003209/
gdzieś w internecie powinna być informacja, co konkretnie, ale KONKRETNIE sprawia, że pojawia się objaw Terry'ego. W dużym skrócie, jest to zbytnie rozluźnienie drobnych tętnic, zbytni obkurcz drobnych żył. W efekcie te drobne tętnice się nieco rozszerzają i to jest ten "pasek" na końcu paznokcia.
Ale musi być jakiś jeden, wyraźny czynnik. Jakiś wyższy poziom jednego hormonu, albo coś takiego, co jest bardzo charakterystyczne dla marskości wątroby, mocno wywalone poza zakres.
Wyłapałem sporo takich czynników, z których każdy ma JAKIŚ wpływ i kto wie, może wszystkie naraz nakładają się na siebie i nie ma tu czegoś jednego, a za efekt widoczny na paznokciu odpowiada własnie to nałożenie?
- nadmiar tlenków azotu, co rozszerza tętnice
- słaby przepływ przez wątrobę, co blokuje przepływ przez żyły (krew leci do wątroby żyłą, jak nie przepływa to nie przzepływa)
- "kradzież" krwi przez układ pokarmowy, gdzie jest jej więcej, przez co znika z obwodu
- wyższa adrenalina
- wyższa serotonina
Coś tam pewnie jeszcze było, czego teraz już nie pamiętam. No ale kluczem wydaje się połączenie 2 czynników
- dużo tlenków azotu, rozszerzających tętnice
- zapchane żyły odprowadzające krew do wątroby (nadciśnienie żyły wrotnej), przez co ciśnienie w tętnicach jest wyższe tuż na samym końcu obwodu, gdy przechodzą w żyły
One zdają się najsilniej oddziaływać.
Jest jeszcze opcja serotoniny, ale tu po prostu trzeba znaleźć kogoś z zespołem rakowiaka i popatrzeć na jego paznokcie, takie osoby mają serotoninę wywaloną daleko w kosmos.
No i jeśli o te dwa czyniki wyżej chodzi, jestem w kropce, bo ani ciśnienia w żyle wrotnej, ani poziomu tlenków azotu nie zbadam, nawet mając dostęp do dobrego labo.
Żeby jakieś suple albo chociaż leki ogarnęli, które zbijają poziom ciśnienia w żyle wrotnej...



