This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
Skoro mój pamiętnik wrócił, to napiszę kilka słów aktualizacji.

Pod względem zdrowotnym wszystko jest u mnie dobrze. Poza powracającym co jakiś czas zapaleniem skóry w stałych miejscach we włosach, na twarzy i pod kolanami nic mi nie dolega. Jem dobrze, co jakiś czas coś suplementuję, mikrodawkuję, badam się, ćwiczę, choć nieco rzadziej niż bym chciał, dużo spaceruję na domowej bieżni lub na zewnątrz. Moja mama też w miarę dobrze się czuje.

Przestałem pracować w kilku miejscach jednocześnie, wrzuciłem nieco na luz. Zarobki sporo mi się zmniejszyły, ale potrzebowałem trochę więcej odpoczynku i dystansu. Zrobiłem dwa certyfikaty IT, chodzę do szkoły zaocznej, choć nauka trudno mi przychodzi.

Nie diagnozowałem się profesjonalnie, ale jestem przekonany, że mam cechy zaburzenia osobowości unikającej oraz czasem ADD. Przed to zahamowałem się w wielu dziedzinach życia. Pewne cechy da się naprawić suplementacją i dietą, inne wyrabianiem nawyków i odczulaniem się na sytuacje stresowe. Ale sądzę, że nie da się całkowicie zmienić osobowości. Indukowanie emocji, decyzyjność, zaradność - to jest też zapisane w genach oraz utrwalone od lat dziecięcych, więc prawdopodobnie zawsze będę odczuwał świat i reagował na bodźce w określony, nieco lękliwy sposób. Muszę się z tym pogodzić i nauczyć z tym żyć. I tak dużo już zrobiłem i jestem dumny z siebie. Na silne lęki mam też swoje sposoby i medykamenty.

Wiem, że póki ciało nas nosi, to nie jest za późno na wiele rzeczy, ale też mam świadomość, że niektóre rzeczy już mnie ominęły i też trzeba się z tym pogodzić. Nie jestem już młodzieżą, nie jestem też stary. Powoli zbliżam się do wieku średniego i wiążą się z tym pewne ograniczenia.
Stanisław Lem napisał kiedyś o tym wieku "smuga cienia". Chodzi o opowiadanie Ananke ze zbioru "Opowieści o Pilocie Pirxie". To ostatnie i najbardziej dojrzałe opowiadanie w tej książce. Jako nastolatek nie wszystko rozumiałem. Teraz jest patrzę na to inaczej. Poniżej cytat.

Cytat:Między trzydziestką a czterdziestką, bliżej drugiej: smuga cienia - kiedy już przychodzi akceptować warunki nie podpisanego kontraktu, narzuconego bez pytania, kiedy wiadomo, że to, co obowiązuje innych, odnosi się i do ciebie, że z tej reguły nie ma wyjątków: chociaż to przeciwne naturze, należy się jednak starzeć.

Cytat:Smuga cienia to jeszcze nie memento mori, ale miejsce pod niejednym względem gorsze, bo już widać z niego, że nie ma nietkniętych szans. To znaczy: teraźniejsze nie jest już żadną zapowiedzią, poczekalnią, wstępem, trampoliną wielkich nadziei, bo niepostrzeżenie odwróciła się sytuacja. Rzekomy trening był nieodwołalną rzeczywistością; wstęp - treścią właściwą; nadzieje - mrzonkami; nie obowiązujące zaś, prowizoryczne, tymczasowe i byle jakie - jedyną zawartością życia. Nic z tego, co się nie spełniło, już na pewno się nie spełni; i trzeba się z tym pogodzić milcząc, bez strachu, a jeśli się da - i bez rozpaczy.

Nie jest to odczucie pesymistyczne. Raczej urealnienie swoich oczekiwań od życia i od siebie, odejście od bujania w chmurach, do czego mam tentencję.

W tym roku też odkryłem coś, co bardzo poprawia mi nastrój, nawet uzależnia - uczestnictwo w koncertach i chodzenie do klubów na imprezy. Byłem na występach kilku moich ulubionych zespołów i wykonawców w Polsce i zagranicą, czułem się świetnie. W klubach wybieram imprezy z muzyką techno i psytrance. Bardzo podoba mi się berliński unredgroundowy klimat kultury techno i choć jeszcze nie miałem okazji jechać do Berlina, to bywam na imprezach w Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu.

Muszę odstawiać swoje rytuały walcząc z lękiem przed nieznanym, czyli krążę najpierw przy wejściu do klubu udając, że grzebię w telefonie, żeby zobaczyć, jak wygląda otoczenie, jacy ludzie się kręcą. Jak już wejdę, to na początku ciężko jest wkręcić się w muzykę, bo nie umiem tańczyć i mam wrażenie, że wszyscy mnie obserwują i się śmieją, co jest nieprawdą. I choć o tym dobrze wiem, to i tak potrzebuję chwilę, żeby wejść w klimat i przekonać się, że nikt na mnie nie zwraca uwagi i każdy rusza się tak, jak umie i jak mu odpowiada. A ci po różnych pigułach i dropsach to w ogóle odstawiają dziwaczne figury gimnastyczne.

Czasem z kimś chwilę pogadam, ale zwykle jestem sam od początku do końca. Na takie bardziej undergroundowe imprezy raczej na podryw się nie chodzi. Samo przebywanie wśród ludzi mi się podoba. Jak już wejdę w rytm, to czuję się fantastycznie, sama muzyka i ruch potrafią uzależniać na tyle, że mogę tańczyć kilka godzin. Kondycję mam dość słabą, do tego pospinane mięśnie, przez co ciężko mi robić niektóre ruchy, więc trzeba robić przerwy, ale wracając zmęczony o 6 rano czuję się naprawdę szczęśliwy.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - przez Temper - 12-18-2024, 11:19 PM

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości