12-16-2024, 09:50 PM
(12-15-2024, 07:00 PM)Nawaphon napisał(a): Dzięki za odpowiedź, Muniek.
Parę kwestii:
1) Jeśli chodzi o mieszkania, niedawno trafiłem na film chyba najbardziej popularnego Polskiego "rentiera", Jakuba Midela (Czy tam Midla, nie wiem jak to nazwisko się odmienia)
https://www.youtube.com/watch?v=nHCR9HfgdXc
Mówi, że sprzedaje wszystkie mieszkania. Można się na pewno kłócić, z jego strategią, czy wnioskami - ale moją uwagę zwróciły wyliczenia, gdzieś w środku filmu. Dzisiaj mówimy już tutaj o zupełnie innych kwotach, niż 10 lat temu. Już to tak atrakcyjnie nie wygląda. W moich warunkach zresztą opcja nierealistyczna, bo nie mogę liczyć na kredyt (Długa historia)
2) Zdziwiła mnie informacja, że "Do naprawdę dobrych funduszy musisz mieć kapitał wejścia minimum 10kk usd". Z tego co wyczytałem, takie kwoty pojawiają się tylko przy funduszach aktywnie zarządzanych, co mnie i tak nie interesuje. Ja mam na myśli fundusze pasywne. Tutaj jeśli chodzi o taki Vanguard na przykład - chyba najbardziej znaną firmę inwestycyjną - minimalny wkład początkowy dla funduszy pasywnych to 3000$ i minimalny wkład miesięczy, 100$.
3) Złoto kupiłem właśnie przez prostotę, ale też dlatego - że to akurat rozumiem, a i tak długookresowo kupując złoto na 99.99% wyjdzie się lepiej, niż trzymając pieniądze w "skarpecie", więc uznałem, że nie zaszkodzi.
4) Bitcoina trzymam już długo, właśnie się zastanawiam czy nie sprzedać - ale też nie potrzebuję gotówki, dlatego chce mieć gotowy plan, gdzie te środki ewentualnie włożyć.
Z mieszkaniami, złotem, Bitcoinem itd. jest czasem problem. Jak jest hossa i rynek w miarę stabilny, to jest super. Ale jesteśmy w takim momencie, gdzie wszystko może walnąć.
Ja z BTC uciekłem przy 95000$, uśredniałem od 75000$. Wali mnie teraz, czy pójdzie do góry, czy spadnie, bo mam kasę z tego. Ponad 100%.
Złoto niby zawsze idzie do góry, ale był okres bodajże 22 letni, kiedy się czekało do momentu aż wróciło na zero. Czyli zainwestowałeś pechowo na szczycie, a potem spadło w dół i trzeba było czekać do punktu zero 22 lat, nie wliczając inflacji. Z mieszkaniami to samo, jak trafisz w zły moment, to dupa.... trzeba czekać kilka lat aby wyjść na zero nie uwzględniając inflacji.
Gdyby rynek był prosty, to ludzie by srali kasą, ale tak nie jest. :-)
Ja miałem okres kilku miesięcy, gdzie zarabiałem cały czas, a teraz od chyba 3 tygodni codziennie tracę. Dalej jestem w sumie na plusie, ale z półtora tysiąca zostało mi około 550 dolców.
Ale dalej gram. Najgorszy jest właśnie okres, gdy rynek jest na krawędzi i może w każdej chwili dupnąć.




)